Mam N0 głównie pod espresso i jestem zadowolony, ale lubię też sobie wypić jedną kawę dziennie z V60 i tutaj często nie wyczuwam zdefiniowanych nut smakowych, jak za grubo zmielę to kawa jest "nijaka", jak idę w stronę drobniejszego mielenia to zawsze mam odrzucający posmak goryczki. Używam świeżych, jasno palonych ziaren z różnych polskich palarni, przy grubszym mieleniu próbowałem metody Tetsu Kasuya, przy medium-fine standardowe podejście czyli 50g preinfuzja przez 35-40s, potem po 60g z przerwami 20-sekundowymi między polewaniami, całkowity czas to 2:30-3:30, woda z czajnika Hario po 1-2 minutach po zagotowaniu.
Czy ma ktoś porównanie wykorzystania N0 i młynka ręcznego do metod alternatywnych? Czy rzeczywiście jest aż taka duża różnica w smaku/klarowności/body na korzyść młynka ręcznego jak to opisują na forach zagranicznych?
Pytam, ponieważ nie wiem do końca na co się zdecydować przy założonym budżecie do max 1200zł, przeznaczenie tylko do V60/FP dla 1-2 osób:
a) Przenośny młynek ręczny wykorzystywany na co dzień w domu (zamiast N0) oraz na miejscówce weekendowo-wakacyjnej, wstępnie patrzę na coś ze stajni 1zpresso: ZP6 Special, K-Max, JX
b) Elektryczny młynek na stałe podłączony na miejscówce weekendowo-wakacyjnej, np. Fellow Ode V1, Wilfa Svart
A może polecicie jakiś lokal w Szczecinie, gdzie napiję się dobrej kawy z przelewu, żeby mieć jakiś punkt odniesienia?