Szanowni Forumowicze,
historia moja z kawą widzę, że jest taka sama jak większości „poszukujących”. Generalnie lubię wypić dobrą kawę, ale z rana raczymy się z kobietą czymś co się nazywa „kawą rozpuszczalną”. Chciałbym zmienić ten stan rzeczy. Mój obecny domowy sprzęt to kawiarka Bialetti oraz młynek ręczny Hario. Zapytacie dlaczego więc z rana rozpuszczalna? A no bo wolimy mleczne, a to trzeba namielić kawy, podgrzać mleko, spienić mleko takim najzwyklejszym spieniaczem za 15 zł. No co tu dużo mówić – nie chce się jak cholera z rana, a i czasu to zabiera sporo. Dlatego też kawa z kawiarki jest w weekend, jak człowiek się nigdzie nie śpieszy. Pierwsza myśl – kupię automat i będę się raczył dobra kawą, ale trafiłem na to forum… i już wiem, że automat to nie rozwiązanie.
A więc poczytałem, przeanalizowałem i generalnie nabrałem dużej pokory do procesu parzenia kawy. Po pierwsze jest ogromny strach, że mimo, że coś wybiorę to nie będę potrafił tej kawy zrobić. Wiem, że to nie racket science, ale… Po drugie, chciałbym aby proces robienia kawy był jak najbardziej uproszczony i przyśpieszony - ustawione dozy w młynku na jedną i dwie kawy to coś co brzmi przepięknie. Pięknie brzmi również fakt, żeby ekspres się długo nie nagrzewał – więc albo, żeby miał system „stand by”, który pozwoli mu się np. szybko dogrzać. Super jest również to, że na wyświetlaczu będą sekundy odliczały do momentu kiedy muszę wyłączyć ekstrakcję kawy.
Kawy głównie mleczne – dwie z rana, dwie popołudniu. No i oczywiście goście. Czyli żeby 15-20 minut nie stać przy ekspresie i nie robić 4 kaw mlecznych.
Wiem, że młynek jest mega ważny. Zaczynałem od myśli, która często się tu pojawia – Lelit Anita z Pidem. Później myślę Lelit Anna z Pidem i Fred, ale to przecież trochę bez sensu (ze względu na młynek). Doszedłem do etapu Oscara II. Aczkolwiek nie ukrywam, ze Oscar plus młynek - to trochę by mnie zmiotło z planszy finansowo. Bo wiadomo, że Oscar to najlepiej z OPV itd. a i dosyć to ogromny ekspres mam wrażenie. A więc… Pomocy! Już myślałem nad Lelit Grace pl81t (bo Lelity generalnie mi się podobają), ale nie wiem jaki młynek – wszyscy polecają Eureka Mignon Specialita, aczkolwiek jakoś mentalnie mój mózg mówi, że młynek w okolicy 1000 zł tez może być niezły i że młynek za 1600-1700 zł to trochę za bogato jak na mnie.
Chciałbym, żeby to był sprzęt na lata bez perspektywy zmian i upgradowania. Celuję w sprzęt nowy w budżecie najlepiej do. 3500 zł. Będę bardzo wdzięczny za wszelkie podpowiedzi.