Woda z wodociągów podlega ścisłej i stałej kontroli i musi się mieścić w określonych parametrach dopuszczalności związków w niej zawartej
Owszem.
Np. norma dopuszcza odczyn w granicach 6,5-9,5 pH. Jak każdy parametr, może ulec zmianie, ale dalej jest w normie, mając lub nie, negatywny wpływ na miedziany bojler. Dopuszcza też twardość 30 dGH, a to już w zasadzie kamień płynący z kranu. Dalej, azbest do 70 włókien/dm3, aluminium do 200 µg/l i wiele innych tego typu związków. Nie wiem jak inni, ale ja wolę wodę bez azbestu.
Dosyć mocno zluzowano wymagania co do zawartości zanieczyszczeń toksycznych w wodzie pitnej takich jak: rtęć, selen, amoniak, cyjanki, węglowodory. Mało tego, norma milczy w temacie dopuszczalnego skażenia substancjami promieniotwórczymi... No więc z kranu może płynąć syf, ale mieszczący się w normie, i nikt ze stacji uzdatniania nawet się nie zająknie, bo zgodnie normą: woda zdatna do picia.
Taką zmianę parametrów miałem na myśli, a wszystko w granicach normy

Filtry sprzedawane lub zalecane przez producentów ekspresów działają na tej samej zasadzie tylko na mniejszą skalę.
No przecież nie będą zalecać drogich w kupnie i instalacji sensownych rozwiązań

Kiedyś sprawdzałem, woda ze świeżego wkładu brity ma 4 dGH i odczyn lekko kwaśny, nie pamiętam dokładnie ile. A co do przydatności tej wody do spożycia mam podobne zdanie jak przy domowych uzdatniaczach.
Akurat mam dużo roślin w domu i jeszcze żaden mi nie padł wliczając w to parę delikatnych storczyków które też są podlewane cały czas taką wodą, więc Twoja teza wogóle się sprawdza.
Nie wiem jaki masz system i jaką konkretnie masz na wyjściu wodę.
Moje doświadczenie jest takie, że woda ze zwykłej domowej stacji zmiękczającej jest niesmaczna, a podlewane nią rośliny marnieją. O braku możliwości utrzymania akwarium roślinnego w świetnej kondycji już nawet nie wspomnę.
Zła jakość wody w filiżance kawy wyczuwalna jest natychmiast. Natomiast negatywny wpływ na nasz organizm wody o nienaturalnych proporcjach pierwiastków to proces długotrwały.