Kenia – palarnia kawy Gregorio
Ziarenka dosyć świeże, palone w pierwszej dekadzie kwietnia, stopień palenia średnio jasny. Do drippera wymagały trochę drobniejszego mielenia niż single z innych palarni.
Pierwsza próba w dripperze Tiamo V60-01, białe filtry Hario. Temperatura wody 90°C, czas parzenia 2,5 minuty. Aromat naparu jest złożony głównie z owoców i pieczywa. W smaku jest czekolada i trochę ciemnych owoców, trudnych do zakwalifikowania. Z czasem owoce zaczynają dominować, ale są dosyć delikatne. A kiedy pojawia się więcej słodyczy, to można je skojarzyć z jakimiś leśnymi owocami, może słodkimi poziomkami. Drip jest ok, nie gorzki i nie kwaśny. Także niezbyt słodki, choć ma słodki owocowy finisz. Posmak przechodzi w czekoladę.
Miałem wrażenie, że dla tych ziarenek temperatura parzenia była zbyt wysoka, dlatego w drugiej próbie obniżyłem ją do 85°C. No i dla mnie było lepiej. W smaku było więcej ciemnych owoców, lekko cierpkich na początku i nuty czekolady. Owoce zbliżone do wiśni, z czasem bardziej słodkawe. Drip miał dosyć mocne body i posmak przechodzący w czekoladowy.
Aeropress i młynek Mahlkönig Vario Home. Metoda odwrócona, przemiał dosyć drobny, doza 7 g na 100 ml, temperatura 85°C, preinfuzja 30 sekund, łączny czas parzenia z preinfuzją 90 sekund. Mieszanie w czasie preinfuzji i na początku parzenia. Napar był bardzo fajny, z dominacją słodkich wiśni i niewielkimi czekoladowymi akcentami, body średnie. Owocowy, jakby z dodatkiem słodkiego wina w rodzaju „Edelkirsch”. Zdecydowanie smaczny, a z powtarzalnością smaku przy kilku próbach nie było problemu.
Kenia z palarni Gregorio najbardziej mi smakowała zaparzona w aeropressie, ale drip też był w porządku. Jeżeli przez weekend jej nie „zaeropressuję”, to trafi pod ciśnienie.