forum.wszystkookawie.pl
Opinie, testy i porównania => Kawa => Wątek zaczęty przez: MalcolmX w 19 Październik 2018, 20:54:45
-
Temat wydaje się kontrowersyjny w Polsce z racji niskiego poziomu wiedzy.
Ziarno z zasady nie ma glutenu, ale dla chorych na celiakię nawet niewiele glutenu szkodzi, więc mowa o zanieczyszczeniu ziarna bezglutenowego, glutenem w trakcie procesu logistyki i produkcji.
W trakcie poszukiwań uzyskałem zaświadczenie o braku glutenu tylko od Illy. Zapewne ich laboratoria i kontrola procesu daje im taką pewność.
Polskie palarnie z racji na brak kontroli logistyki i brak laboratoriów nie są skłonne do takich deklaracji.
Czy znacie jakieś inne marki poza Illy deklarujące brak zanieczyszczeń glutenem kawy?
-
W którym momencie, Pana zdaniem, kawa mogłaby zostać "zanieczyszczona" glutenem?
-
W każdym jak pisałem, nieodpowiedni sposób transportu i produkcji.
Kwestie techniczne sugeruję poruszać z tęgimi głowami na forum poświęconym forum.celiakia.pl
Ja chciałbym dopytać czy są tu osoby, które mają "pewną listę". chciałbym pomóc znajomej, której problem dotyczy.
-
W każdym? Niby jak? W każdym etapie produkcji kawy dobrej jakości (specialty) -- gluten się eliminuje...
Raczej łatwo oddziela się glutenowe zboża od ziaren kawy. Nie spotkałem wśród ziaren kawy żadnych ziarnek pszenicy a co najwyżej tylko kukurydzy ;). Ale my kupujemy dobre ziarna, a nie zboże... W stacjach obróbki dokonuje się selekcji wieloetapowej: ze względu na rozmiary ziaren, ze względu na ich masę, nie licząc już immanentnej selekcji defektów np. w metodzie mokrej.
Poważnie: proszę szukać najlepszej jakości kaw, nie tych najtańszych i zmielonych ale takich, których pochodzenie znamy, a ziarna możemy sobie w domu sami dokładnie przejrzeć i ewentualnie oczyścić z glutenu ;).
-
http://www.glutenologia.pl/kawa-pic-czy-nie-pic-oto-jest-odpowiedz/
Małe palarnie raczej nie produkują "rozpuszczalnej kawy zbożowej". Do jasno palonych kaw "pod alternatywy" używa się dużo droższych surowców niż ziarna palone w toku masowej produkcji przez koncern Illy. Oczywiście Illy, dysponując ogromnym naukowym zapleczem swojego Uniwersytetu może wyprodukować dowolny certyfikat potrzebny firmie przy sprzedaży produktu na dużą skalę.
Powtórzę pytanie: skąd gluten miałyby się znależć na ziarnach kawy lub w ich środku? Palarnie raczej nie dzielą tej samej przestrzeni produkcyjnej z piekarniami. Nie obsypuję ziaren mąką w żadnym etapie procesu a ziarna docierają do mnie w szczelnie zapakowanych workach. Kawę sprzedajemy w całych ziarnach (mielimy tylko na życzenie), więc można się przekonać za pomocą własnych zmysłów, co jest w środku.
Jeśli ktoś kupi kawę fabrycznie zmieloną, to teoretycznie może się tam znaleźć Wszystko, więc być może Illy, które produkuje także mielonki, potrzebuje "certyfikatu..". Na pewno nie potrzebują go małe palarnie kupujące odpowiedniej jakości ziarna. W tańszych kawach, których nie używa żadna z palarni speciality, można znaleźć kamienie czy patyki. To jest zupełnie inny rodzaj produktu czy też inna rynkowa nisza.
-
Pewne produkty ze swej natury nie zawierają glutenu, laktozy, mięsa...
Ja juz widziałem nawet wodę bezglutenową, więc w pędzie do bycia wyróżnionym na rynku każdy certyfikat jest wręcz pożądany.
Nie ważne czy ma sens. Ważne czy odbiorca jest na tyle świadomy że wie co kupuje. Bo jak nie jest to faktycznie kupi certyfikat.
Illy akurat od dawna nie miałem w rękach ale nie przypominam sobie żadnej glutenowej informacji na ich kawach. Aż dziś na sklepowych półkach sprawdzę.
-
Illy jest pewnie też doskonałą kawą dla wegan i dla cierpiących na choroby serca... ;)
-
Chodzi o mikrozanieczyszczenia. Koledzy nie chcę tu robić wątku edukacyjnego. Jeśli nie wiecie ok. Sam dotrę powoli do pewnej listy.
-
Gdyby temat był prosty każdą palarnia mogłaby z marszu wystawić certyfikat, ale tego nie robi i nie chce w obawie o odszkodowania.
-
Illy akurat od dawna nie miałem w rękach ale nie przypominam sobie żadnej glutenowej informacji na ich kawach. Aż dziś na sklepowych półkach sprawdzę.
Na kawach nie mają oznaczeń, ale certyfikat chętnym udostępniają od ręki. Mogę podesłać jak Cię to interesuje na PW.
-
Możesz wciąż edytować swój przed-przedostatni wpis, nie musisz dopisywać kolejnych.
-
Możesz wciąż edytować swój przed-przedostatni wpis, nie musisz dopisywać kolejnych.
dzięki, jasne - będę się starał
-
Ale Pan jest uparty! My, mali rzemieślnicy opieramy swoje relacje z klientami na zaufaniu a nie na certyfikacji. Ja miałam do czynienia z certyfikacją sensoryczną: np. produkt certyfikowany znakiem INEI (Istituto Nazionale Espresso Italiano) musi mieścić się w ramach pewnego profilu sensorycznego, który został wypracowany w badaniach nad preferencjami konsumentów jako pewien "model jakości". Za tym "modelem jakości" stoją poważne badania statystyczne, obejmujące setki, jeśli nie tysiące konsumentów . Badania preferencji przeprowadza się na dużych targach typu Vinitaly czy Sigep. Modele jakości wskazane przez konsumentów są następnie opisane szczegółowo przez panele testerów, używające formularzy opartych o kilkadziesiąt deskryptorów: smaku, aromatu oraz wrażeń dotykowych czy wzrokowych.
Jeśli miał Pan do czynienia ze statystyką i szuka Pan "naukowej precyzji" , to chyba nie umknął Pana uwadze fakt, że w każdym badaniu: instrumentalnym czy też sensorycznym pobiera pan zaledwie "próbkę" z produktu a do pomiaru używa Pan instrumentu (ludzkich zmysłów czy też aparatury pomiarowej) o ograniczonej dokładności pomiaru, czyli mówiąc po ludzku, obarczonego błędem pomiarowym. Jeśli pan mówi o mikrozanieczyszczeniach, nawet jeśli w żadnej ze 100, 1000 czy 10 000 pobranych próbek używane przez Pana instrumenty pomiarowe stwierdzą zerowe stężenie badanej substancji, to i tak nie uzyska Pan PEWNOŚCI, że jej tam nie ma, gdyż abstrahując od błędu pomiaru, populacja próbek jest zaledwie reprezentacją rzeczywistości a nie rzeczywistością "w rzeczy samej". W nauce mówimy o prawdopodobieństwie otrzymania określonego wyniku, poziomach istotności błędu pomiarowego czy przedziałach "ufności" . Pewność kojarzy mi się raczej z religią..
Pytanie, kto czego szuka i czym się zadowala. Czy szukam Absolutu czy też zadowalam się pewnym poziomem prawdopodobieństwa i cieszę się życiem. To kwestia subiektywnego wyboru i naszej osobistej filozofii. W tej materii psychologiczny test Dusaya mógłby wiele wyjaśnić..
-
Gdyby temat był prosty każdą palarnia mogłaby z marszu wystawić certyfikat, ale tego nie robi i nie chce w obawie o odszkodowania.
https://celiakia.pl/produkty-dozwolone/
Nie produkujemy produktów należących do kategorii "niektóre tanie kawy rozpuszczalne". Jeśli ktoś ma wątpliwości, warto obejrzeć dydaktyczne filmy:
https://www.perfectdailygrind.com/2017/05/video-what-is-coffee-how-processed/
Powtórzę pytanie W KTÓRYM MOMENCIE tego procesu w kawie ziarnistej miałby pojawiać się gluten?
-
mali rzemieślnicy opieramy swoje relacje z klientami na zaufaniu a nie na certyfikacji.
Rozumiem, że reprezentuje Pani producenta. Przypomnę, że mówimy o osobach chorych na celiakię.
Jeśli chce Pani produkować dla nich kawę sugeruję kontakt z:
Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej
ul. Na Uboczu 28 U-C4
02-791 Warszawa
www.celiakia.pl
tel.: (22) 253 04 97
Ja nie jestem ekspertem tylko mam w rodzinie osobę chorą, która ma złe doświadczenia z kilkoma polskimi palarniami z kategorii speciality (znanymi). Okazało się, że kawa zawiera szczątkowe ilości glutenu po przebadaniu (po wystąpieniu objawów chorobowych). Oczywiście pomimo zapewnień producenta o braku glutenu. Na prośbę o pisemne potwierdzenie o braku glutenu (uwaga! nie chodziło o zewnętrzną certyfikacje tylko oświadczenie producenta) tenże producent odmówił wydania takiego oświadczenie będąc przy tym nieuprzejmym.
Po moich doświadczeniach mogę jedynie zasugerować tego typu producentom:
- spokój (nie wiem skąd pojawia się nerwowość)
- edukację (najlepiej wiedzą bezpłatnie wspartą z w/w stowarzyszenia)
- oszacowanie możliwości i decyzję biznesową
- i najważniejsze - informowanie klientów (po wyedukowaniu się)
https://celiakia.pl/produkty-dozwolone/
Nie produkujemy produktów należących do kategorii "niektóre tanie kawy rozpuszczalne".
To nie dotyczy zanieczyszczeń.
-
kawa zawiera szczątkowe ilości glutenu po przebadaniu
Jak to badanie zostało wykonane i jaka to była kawa? Sam chyba bez obaw byłbym skłonny poddać jakąkolwiek z naszych kaw rzetelnej analizie :).
-
Jak to badanie zostało wykonane i jaka to była kawa? Sam chyba bez obaw byłbym skłonny poddać jakąkolwiek z naszych kaw rzetelnej analizie .
Nie wiem jak technicznie to wyglądało. Relacjonuję tylko sytuację. Nie jestem ekspertem.
Niezależnie od tego zachęcam do kontaktu z w/w stowarzyszeniem. Wg mnie takie oświadczenie lub certyfikat przekreślonego kłosa to ciekawa okazja biznesowa o niskiej relacji kosztów do efektów (tak mi się wydaje).
Przy okazji poszukiwań trafiłem na kolejnego producenta z oznaczeniem na opakowaniu Gluten Free - Manuel Caffe Capriccio
-
Dlaczego Pan nas zachęca do kontaktu z ekspertem i twierdzi, że mogłoby nam to pomóc w rozwoju biznesowym? Przez hasło "nam" rozumiem tutaj siebie i kolegów z branży, stojących przy piecu osobiście i prowadzących bardzo małe firmy.
Odnośnie powiązania czyli naukowo mówiąc korelacji między faktem spożycia kawy wyprodukowanej przez kogoś z moich kolegów a faktem wystąpienia objawów chorobowych u kuzynki znowu nie mamy pewności. Teoretycznie gluten może się znajdować we wdychanym powietrzu, np. w pizzerrii, gdzie pizzaiolo w sposób widowiskowy żongluje ciastem a ręce ma oprószone mąką..Mamy tutaj znowu element niepewności naukowej: skąd wiadomo, że za wystąpienie chorobowych objawów odpowiedzialna była właśnie wypita kawa, wyprodukowana przez kogoś z naszej dużej rodziny "mikropalarni", których nie stać na kontakt z ekspertem "od glutenu"?
Wydaje mi się, że mówimy zupełnie innymi językami i żyjemy w światach, które niekoniecznie są "równoległe"..Chyba się nie rozumiemy i ja osobiście po prostu wycofuję się z dyskusji. Miałam na studiach wspaniałego Profesora, pana Adama Łomnickiego, który w trakcie swoich wykładów ze statystyki starał się nam pokazać, jak uprawia się naukę a my tutaj chyba mówimy o czym innym..Życzę Panu miłego odpoczynku sobotnio-niedzielnego.
-
Miałam na studiach wspaniałego Profesora, pana Adama Łomnickiego, który w trakcie swoich wykładów ze statystyki starał się nam pokazać, jak uprawia się naukę a my tutaj chyba mówimy o czym innym..Życzę Panu miłego odpoczynku sobotnio-niedzielnego.
dziękuję za zaangażowanie w dyskusję, ja również byłem piątkowiczem na studiach ze statystyki i ekonometrii na Politechnice, ale to nie miejsce na dyskusję na ten temat, również pozdrawiam i życzę spokojnego weekendu
-
Rozumiem, że reprezentuje Pani producenta. Przypomnę, że mówimy o osobach chorych na celiakię.
Jeśli chce Pani produkować dla nich kawę sugeruję kontakt z:
Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej
ul. Na Uboczu 28 U-C4
02-791 Warszawa
www.celiakia.pl
tel.: (22) 253 04 97
Tylko jedno wyjaśnienie na zakończenie. Nie, nie reprezentuję producenta. Reprezentuję siebie jako magistra biologii, który w trakcie studiów miał okazję przejść porządny kurs statystyki u profesora Adama Łomnickiego, w Zakładzie Ekologii Ewolucyjnej UJ. W tej dyskusji nie proponuję Panu moich produktów a przedstawiam system myślenia o rzeczywistości, jaki u swoich studentów starał się rozwijać Profesor, jeden z moich Wielkich Mistrzów.
U Luigi Odello pogłębiłam swoje zainteresowania dotyczące metodyki prowadzenia różnego rodzaju badań i zetknęłam się z kolei ze statystyką nieparametryczną. Luigi pokazał mi natomiast jak dobrze zarabiać na certyfikacji..niekoniecznie "koniecznej" :-)
P.S. Ze statystyki u Profesora Łomnickiego miałam zaledwie czwórkę, ale mnóstwo rzeczy, po wielu latach jeszcze pamiętam. Uważam, że trudny kurs u Niego był jednym z moich najciekawszych życiowych doświadczeń. Również pozdrawiam :szampan:
-
Tak sobie obserwuję z boku tę dyskusję. Nie wchodzę w merytorykę bo się nie znam - ani na badaniach w kierunku obecności glutenu (w szczególności w kawie), ani na celiakii (znam jedną osobę z tą chorobą).
Natomiast wspomniany był argument wyjścia biznesu do chorych na celiakię i certyfikowania produktów. Otóż uważam, że z punktu widzenia biznesu jest to nieuzasadnione. Nie znalazłem źródła o Polsce ale tutaj są dane np. Finlandii:
https://www.celiakia.pl/wp-content/uploads/2009/11/poradnik_internet.pdf
W Finlandii szacuje się, że 2,5% populacji ma celiakię. Ile z tych osób pije/piłoby kawę speciality z małych palarni specjalistycznych? Śmiem twierdzić, że wychodzą z tego promile. Spodziewam się, że uzyskanie certyfikatu z przekreślonym kłoskiem to nie lada inwestycja. To po prostu się nie opłaca z biznesowego punktu widzenia.
Od ludzkiej strony: gdybym był dotknięty tą chorobą i bardzo chciał pic kawę speciality to wykonałbym eksperyment. Nie wiem jakie są koszty zdrowotne takiego eksperymentu, wiem tylko, że wystarczy śladowa ilość glutenu, żeby miała na osobę chorą działanie toksyczne. Jeśli by mnie to nie zabiło, to bym spróbował.
-
W Finlandii szacuje się, że 2,5% populacji ma celiakię. Ile z tych osób pije/piłoby kawę speciality z małych palarni specjalistycznych? Śmiem twierdzić, że wychodzą z tego promile. Spodziewam się, że uzyskanie certyfikatu z przekreślonym kłoskiem to nie lada inwestycja. To po prostu się nie opłaca z biznesowego punktu widzenia.
Od ludzkiej strony: gdybym był dotknięty tą chorobą i bardzo chciał pic kawę speciality to wykonałbym eksperyment. Nie wiem jakie są koszty zdrowotne takiego eksperymentu, wiem tylko, że wystarczy śladowa ilość glutenu, żeby miała na osobę chorą działanie toksyczne. Jeśli by mnie to nie zabiło, to bym spróbował.
1) 2,5% to wariant nie uwzględniający pewnego rodzaju mody, która śmiało może podwoić ten udział. Moda dotyczy najczęściej kręgu zamożnych ludzi.
2) Wspomniałem o oświadczeniu (brak kosztów - przykład Illy, Manuel) a nie certyfikacji (ale kosztów nie znamy więc nie ma co uprzedzać faktów i z góry zakładać brak uzasadnienia ekonomicznego).
3) Eksperymentów na własnym zdrowiu osobiście nie toleruję tym bardziej, że miałbym wybór pomiędzy różnymi produktami (pewnymi i niepewnymi).
-
1) 2,5% to wariant nie uwzględniający pewnego rodzaju mody, która śmiało może podwoić ten udział. Moda dotyczy najczęściej kręgu zamożnych ludzi.
Tak, Lewandowscy i tym podobni. Nie wiem ile w tej nietolerancji prawdy. Dzięki takim celebrytom traktuję to bardziej jak wesoły folklor i modę jak zaznaczyłeś. Dopóki oni nie powiedzą, ze kawa speciality ze znaczkiem kłoska to jest to, to nie widzę wpływu ;).
2) Wspomniałem o oświadczeniu (brak kosztów - przykład Illy, Manuel) a nie certyfikacji (ale kosztów nie znamy więc nie ma co uprzedzać faktów i z góry zakładać brak uzasadnienia ekonomicznego).
Akurat w kontekście Illy mówiłeś o certyfikacie. A oświadczenie? Hmm, jakbym przeczytał to co napisała @Elka i @Antonio to wystarczyłoby mi jako oświadczenie od nich, żeby polecić. Główne przesłania: zaufanie do dostawców, kawa pakowana szczelnie, nie palą u siebie Inki lub innych produktów zbożowych.
3) Eksperymentów na własnym zdrowiu osobiście nie toleruję tym bardziej, że miałbym wybór pomiędzy różnymi produktami (pewnymi i niepewnymi).
Rozumiem cię. Zależy co jest dla ciebie ważniejsze - priorytety.
-
Illy, Manuel to rodzaj przemysłu w którym od lat produkuje się "jednorodny produkt". Oni bardziej skupiają się na kreowaniu ekskluzywnego wizerunku (vide: certyfikacje). Illy to marka globalna: czytatałam o ich ekstatycznej radości, gdy zostali "wybrani" przez koncern Coca-Cola jako partner do produkcji zimnej kawy w puszkach na rynek japoński czy też "azjatycki". Mają różnych klientów postrzegających ich jako topową markę. Jeśli będzie taka potrzeba, opatrzą swoje produkty każdym certyfikatem (np. że ich kawa jest wolna od "pyłu kosmicznego" ).
My reprezentujemy innego rodzaju rynkową niszę: staramy się wyszukiwać kawy od małych plantatorów, ciągle "mentalnie podróżujemy" i mamy też bardziej świadomych klientów: dużo czytających, wiedzących, na czym polega proces produkcji ziarna kawowego. Bardziej interesują nas kawy produkowane w rzetelny sposób, przez konkretną osobę, takie np. jak Miriam Elisabeth Peres z Hondurasu czy Luis i Juan Saldarriaga z Kolumbii. Cieszymy się, gdy uda się nam na przykład pozyskać "kawę biodynamiczną", ale przy niczym (oprócz profilu sensorycznego) się nie upieramy.
Jesteśmy prości a w świecie nie interesuje nas "sterylność". Absolutu szukamy na własną rękę, ale częściej "cieszymy się chwilą". Idziemy własną drogą, podobnie jak inni nasi koledzy z branży. Nie czuję się zawstydzona faktem, że ktoś posiada określony certyfikat a ja nie..
-
Jesteśmy prości a w świecie nie interesuje nas "sterylność". Idziemy własną drogą, podobnie jak inni nasi koledzy z branży. Nie czuję się zawstydzona faktem, że ktoś posiada określony certyfikat a ja nie..
Z racji, że nie mnie dotyczy choroba a szukam różnych odkryć, czy można gdzieś zapoznać się z Twoją ofertą i nabyć kawę? Może jest jakiś wątek tutaj poświęcony Twoim produktom - chętnie poczytam?
-
Można :-). Myślę jednak, że i inny koledzy z branży stosują "uczciwe metody". Odezwę się do Ciebie na pw :kwiat:
-
Elu!
Niepotrzebnie się tak zacietrzewiasz. W katalogach wszystkich elementów elektronicznych jest napisane, że nie nadają się do urządzeń ratujących/podtrzymujących życie. Takie, które nie mają takiego dopisku, a wręcz mają informację, że się nadają też można kupić, tyle, że w zupełnie innej cenie.
Wielu producentów żywności zastrzega, że ich wyrób może zawierać np. orzechy arachidowe. O ile z pewnością możesz napisać, że w Waszej palarni nie ma środków zawierających gluten, to czy wystawisz certyfikat, że Wasza kawa jest bezglutenowa? Szczególnie w dzisiejszym ciężkim świecie zarządzanym przez prawników?
-
Wielu producentów żywności zastrzega, że ich wyrób może zawierać np. orzechy arachidowe.
To jest mój mistrz w tej kwestii:
(https://uploads.tapatalk-cdn.com/20181020/922001558479f9ee75fb943779f0ae21.jpg)
-
Jak działa kawa, z certyfikatem czy bez, i czy osoby chore na celiakie w ogóle powinny jej pić a ktoś zachęcać do tego swoim oświadczeniem : https://www.thehealthyhomeeconomist.com/gluten-issues-or-celiac-dont-drink-coffee/
W skrócie :
The protein in coffee is the most common cross-reactor to gluten. Because it is the protein in the coffee that is the trigger, switching to decaf coffee does not solve the problem.
-
No to by zamykało temat.
Choć mimo, że podsumowanie artykułu wydaje się czarno białe. Wczytując się w szczegóły można wyczytać, że nie jest gwarantowane, że kawa wywoła taką sama reakcje co gluten u osób z nietolerancją.
-
Elu!
Niepotrzebnie się tak zacietrzewiasz. W katalogach wszystkich elementów elektronicznych jest napisane, że nie nadają się do urządzeń ratujących/podtrzymujących życie. Takie, które nie mają takiego dopisku, a wręcz mają informację, że się nadają też można kupić, tyle, że w zupełnie innej cenie.
Wielu producentów żywności zastrzega, że ich wyrób może zawierać np. orzechy arachidowe. O ile z pewnością możesz napisać, że w Waszej palarni nie ma środków zawierających gluten, to czy wystawisz certyfikat, że Wasza kawa jest bezglutenowa? Szczególnie w dzisiejszym ciężkim świecie zarządzanym przez prawników?
Ech, nie wiem czy się "zacietrzewiam". Kawa, ogólnie rzecz biorąc, jest niezdrowa. Oczywiście, że nie wystawiłabym żadnego "certyfikatu" :-), aczkolwiek, tak jak pisałam, nie wiem jakim cudem gluten miałby się w mojej kawie znależć..ale ja ogólnie nie przykładam wagi do "certyfikatów"...chyba że miałabym wziąć udział w stworzeniu jakiegoś systemu kawowej certyfikacji, skoro zetknęłam się z wybitnym specjalistą w tej kwestii i pobierałam u niego nauki.: Odello "certyfikował" nie tylko włoskie espresso, ale współtworzył także system denominacji win DOC, system certyfikacji octów balsamicznych z Modeny, system certyfikacji orzechów laskowych z Piemontu, ostatnio zabrał się chyba za lody.
Żyć z tego można świetnie a dla mnie byłoby to kolejne wyzwanie w życiu..więc może? :-)
Tak przy okazji, tutaj znajdą Państwo filmik, jak produkowana jest kawa rozpuszczalna...
https://www.youtube.com/watch?v=4G5LcVUcWAg
-
Wielu producentów żywności zastrzega, że ich wyrób może zawierać np. orzechy arachidowe.
To jest mój mistrz w tej kwestii:
(https://uploads.tapatalk-cdn.com/20181020/922001558479f9ee75fb943779f0ae21.jpg)
Orzeszki ziemne to nie orzechy. To fasola.
-
Wielu producentów żywności zastrzega, że ich wyrób może zawierać np. orzechy arachidowe.
To jest mój mistrz w tej kwestii:
Orzeszki ziemne to nie orzechy. To fasola.
Rzeczywiście!
-
A najdowcipniejsza jest to, że arachidy są o wiele silniejszym alergenem od orzechów.
@Elka - myślałem, że wodę sublimuje się na ciut wcześniejszym etapie - wprost z zaparzonej kawy.
-
Nie można mówić, że orzeszki arachidowe są silniejszym alergenem, jeżeli już to częstszym i częściej wywołującym reakcje anafilaktyczne. Co przede wszystkim wynika z ich powszechnego jedzenia. Na przykład w Polsce nie mają aż tak wielkiego znaczenia jak w USA czy na bliskim wschodzie.
ranGo, akurat przeciwciała przeciw gliadynie opisane w artykule cytowanym przez podaną przez Ciebie stronę, nie mają żadnego znaczenia w celiakii, więc to przykład kolejnej strony, która straszy czymś, czego nie rozumie.
Jeżeli kawa z założenia jest bezglutenowa, to certyfikowanie jej po pierwsze napycha kieszenie tym, którzy biorą kasę za wystawienie certyfikatu, po drugie może być nieszczęsnym wpisywaniem się w modę na rzekomą szkodliwość glutenu dla wszystkich. Tak samo można wymagać certyfikowania jabłek. Bo przecież mogły leżeć na okruszkach suchego chleba.
-
Jałowe dywagacje usunąłem. fux
-
Ej..a ja właśnie miałam napisać w zamkniętym wątku, że jeśli po patio na którym suszą się kawy spacerują kury albo nad tym patio przeleciał ptak-ziarnojad to jest szansa, że jakieś ziarenko zostało"czymś" :redface: zanieczyszczone i dlatego nie mogłabym wystawić certyfikatu jako producent
Pozostaje dyskurs o prawdopodobieństwie takiego zdarzenia.. :kwiat:
Tak na serio to miałam polecić kawy suszące się na "podniesionych łóżkach" (raised beds) i pod przykryciem.
Pozostaje kwestia wody, w której kawy są myte, ale my, mali producenci z Polski nie prowadzimy w krajach pochodzenia badań nad czystością strumieni. Nie badamy też, jak i kiedy osoby zbierające kawę myją ręce: mówię o kawach ręcznie zbieranych i suszonych na słońcu. Jeśli ręce zbierające kawę, wyrabiały przedtem mączny placek, to istnieje minimalna szansa, że (jednak!) śladowe ilości glutenu znajdą się w mojej kawie.
My palimy kawę: nie sadzimy jej, nie zbieramy i nie pakujemy do worków.
Jako samozwańczy reprezentant polskich małych palarni deklaruję, że żadnego certyfikatu nie podpiszę :ogien: miotla :sciana:
Współczuję koledze, któremu się zdarzyło, że na wypalone przez niego ziarenko n...ptaszek :ups:
-
Jako samozwańczy reprezentant polskich małych palarni deklaruję, że żadnego certyfikatu nie podpiszę :ogien: miotla :sciana:
Samozwańczym reprezentantem to możesz być ale na pewno nie kilku różnych firm. Szczególnie po tych Twoich pseudonaukowych teoriach o wegańskim żarciu i łączeniu tego z wyśmiewaniem certyfikatów odnośnie glutenu w kawie. Zrób sobie certyfikat wegańskiej kawy i resztę firm z branży zostaw w spokoju. Niech każdy wypowiada się sam w swoim imieniu.
-
Ty chyba też mógłbyś rozsądniej pisać...
-
Szczególnie po tych Twoich pseudonaukowych teoriach o wegańskim żarciu i łączeniu tego z wyśmiewaniem certyfikatów odnośnie glutenu w kawie.
To może sobie każdy ocenić, czy mu zielenina pasuje czy nie.
Co do certyfikacji to prezentuję stanowisko, iż takowy dokument może wystawić ktoś z zewnątrz, nie powiązany z Podmiotem ocenianym.
Kwity wystawiane przez Producenta mogą być co najwyżej deklaracją.
;-)
A przy okazji to głębsze wywody o różnym zabarwieniu złośliwości proszę wymieniać na innym kanale.
-
Patrząc na certyfikat USA, to produkt wciąż może zawierać małe wartości glutenu
Labeled Gluten-Free
Also be aware that food products labeled "gluten-free" can actually contain gluten. Under current Food and Drug Administration rules, a product can be labeled "gluten-free" if it has 20 parts per million (ppm) of gluten or less. If you're especially sensitive to gluten, even in very small amounts, don't depend solely on a "gluten-free" label. Instead, check the ingredients list to make sure that it doesn't contain anything with the protein.
-
Myślę, że abstrahując od certyfikatów, temat o glutenie w kawie jest ciekawy, niepotrzebnie "odpłynął" i został zamknięty. Moim zdaniem, cały proces produkcji kawy nie sprzyja glutenowi, nawet gdy tylko śladowe ilości gdzieś trafiłyby między owoce, ziarna. Owoce się myje, potem wyłuskane pestki poddaje fermentacji i suszeniu, usuwa się okalające ziarna wysuszone błony, segreguje się ziarna ręcznie i maszynowo: sita eliminują znacznie mniejsze ziarna zbóż, jeśli takowe są; wibracyjne segregatory oddzielają od kawy lżejsze zanieczyszczenia, a więc także ziarna zbóż. Wreszcie, gdyby cokolwiek trafiło do pieca, np. pył (mąka) zostanie raczej usunięty przez ciąg powietrza, pary wodnej i dwutlenku węgla; zmiany struktury ziaren nie pozwolą na to, by takie zanieczyszczenia się ostały na powierzchni ziaren kawy. Ewentualne zanieczyszczenia w postaci całych ziaren zbóż w piecu także ulegną destrukcji i jako mniejsze i lżejsze odlecą do cyklonu... Wreszcie palona kawa -- możemy zawsze oddzielić ewentualne ziarenka zbóż, którym jakoś udało się przejść przez te wszystkie sita...
Tyle o kawie, rzetelnie traktowanej.
-
A przy okazji to głębsze wywody o różnym zabarwieniu złośliwości proszę wymieniać na innym kanale.
@fux, czy odebrałeś mój post jako złośliwy?
Nie taka była moja intencja. Po prostu zastanawiam się (tak na serio), skąd w ziarnistej kawie mógłby wziąć się gluten. Antonio twierdził, że rozlożyłby się w trakcie obróbki termicznej. Ja nie wiem, bo moją specjalnością była raczej botanika a nie biochemia.
Z tymi kurami i ich guano, kwestia może dotyczyć tańszych kaw np. z Kolumbii: sama widziałam parę lat temu film opublikowany przez Tima Wendelboe i przedstawiający..kury spacerujące po suszących się ziarnach. Czystość na tym etapie produkcji tanich kaw może stanowić problem: stąd pomysł podniesionych łóżek czy różnego rodzaju zadaszeń . We włoskich palarniach standardowym wyposażeniem jest destoner..bo jeśli ktoś kupuje bardzo tanie kawy, to znaleźć można w ziarnie kamienie, patyki czy nawet gwożdzie..
Można sobie (teoretycznie) wyobrazić, że będą w workach tańszych kaw nasiona jakichś innych płodów rolnych.
W ziarnie, w którym się zajmuję, niczego takiego nie znajduję. Wyjątkiem był parę lat temu 1 worek Etiopii Rocko Mountain, zawierający nie przeselekcjonowaną zawartość..
-
Odnośnie suszenia "umytej już kawy":
http://www.cuatromcafes.com/drying/
Może ktoś odebrał jako złośliwość moją hipotezę, że ptaki mogą latać nad nie osłoniętym patio, ale jest to realne.
Na tym blogu natomiast widać suszenie ziaren na odkrytym patio lub pod przykryciem..
https://m.blog.naver.com/ctable/221035153186
Nie wszyscy zdają sobie sprawę, dlaczego pewne kawy (z tego samego kraju czy rejonu) kosztują drożej a inne taniej. Nie sądzę natomiast, żeby surowiec, jakiego używa Manuel czy też Illy suszył się pod przykryciem. Na skalę, w jakiej operują te palarnie, byłoby to mało realne..
Myślę, że jeśli Illy używa certyfikatu, to oni po prostu uznają pojawienie się glutenu w kawie za bardzo mało prawdopodobne.
A tutaj taki kontrowersyjny artykuł:
http://www.wykop.pl/ramka/4017983/wyniki-badan-sugeruja-ze-nadwrazliwosc-na-gluten-nie-istnieje/
-
@fux, czy odebrałeś mój post jako złośliwy?
Nie, wpis był do Twojego adwersarza.
A na logikę, to ew. ptasie odchody w piecu uległyby biodegradacji.
-
Owszem, ale trudno powiedzieć czy jednak nie pojawiłby się wtedy jakiś nietypowy zapach..
Ja zadaję sobie natomiast hamletowskie pytanie, czy ptasie odchody mogą zawierać gluten..Jeśli ludzie chodzą po patio, to teoretycznie mógłby on być na butach, jeśli noszący człowiek miał do czynienia z mąką..
Czysta dociekliwość teraz nie daję mi spokoju: dlaczego w kawie, o której pisał założyciel wątku odkryto zawartość glutenu w stężeniu przekraczającym poziom dopuszczalny dla certyfikatów z przekreślonym kłoskiem. Chętnie zobaczyłabym całą dokumentację badania.
Dziękuję za przywrócenie wątku: lubię rozważać sytuacje nietypowe i wcale nie jestem "zacietrzewiona".
Spokojnie czekam na wyniki wyborów w Stroniu Śląskim i do Rady Powiatu w Kłodzku kawka
Tak przy okazji, mogę poprosić o odwieszenie wątku o przedwyborczych filmikach? :-)
Może ktoś coś ciekawego dopisze :szampan:
-
Spokojnie czekam na wyniki wyborów w Stroniu Śląskim i do Rady Powiatu w Kłodzku
Kandydowałaś?
-
Coś Ty!
Ja nawet nie mogłam tam głosować, bo nie jestem zameldowana, ale mocno kibicuję niektórym.. :mrgreen:
-
Wracając do kawy - jaki maksymalny poziom glutenu gwarantuje Illy? Po drugie, co mogło by wprowadzić owe 20ppm z amerykańskich certyfikatów? To w końcu tylko 20 mikrogramów na gram, albo 20 miligramów glutenu na kilogram kawy. Pszenica zawiera 20% glutenu, a ziarno pszenicy waży 40mg, czyli dopuszczalny wg. Amerykanów poziom glutenu to około dwu i pół ziarna pszenicy na kilogram kawy.
-
http://www.przekreslonyklos.pl/licencja/
Nasi certyfikujący podają tą samą wartość.
-
Wracając do kawy - jaki maksymalny poziom glutenu gwarantuje Illy? Po drugie, co mogło by wprowadzić owe 20ppm z amerykańskich certyfikatów? To w końcu tylko 20 mikrogramów na gram, albo 20 miligramów glutenu na kilogram kawy. Pszenica zawiera 20% glutenu, a ziarno pszenicy waży 40mg, czyli dopuszczalny wg. Amerykanów poziom glutenu to około dwu i pół ziarna pszenicy na kilogram kawy.
2 ziarna pszenicy na 1 kg ziarna kawy? to strasznie dużo, skoro nigdy niczego takiego nie znalazłam.. kawka
Ziarna oglądam bardzo dokładnie: w końcu je wysypuję na sito. Raz Antonio znalazł kukurydzę, ale chyba o tym pisał..
-
Nasi certyfikujący podają tą samą wartość.
No to chyba pomijając wspomniane ptasie guano są to ilości zauważalne gołym okiem (zakładając, ze nikt złośliwie nie popryskał kawy glutenem w czymś rozpuszczonym).
nigdy niczego takiego nie znalazłam..
Czy to znaczy, że możesz wystawić w/w certyfikat?
A poważnie, po przejrzeniu odnośnika, do którego odesłał @Kekacz, to po pierwsze, nie sądzę, żebyście takiego znaczka mogli używać, bo skąd weźmiecie odpowiednie dokumenty od Waszego etiopskiego chłopa? A po drugie, to nie jestem pewnie, czy Wam by się to opłaciło (nakłady na zdobycie praw do używania znaczka vs. zysk z tegoż).
-
2 ziarna pszenicy na 1 kg ziarna kawy? to strasznie dużo, skoro nigdy niczego takiego nie znalazłam..
Ziarna oglądam bardzo dokładnie: w końcu je wysypuję na sito.
Myślę, że ziarno pszenicy, gdyby było, nie powinno przelecieć przez oczko w sicie?
-
Ziarno ziarnem, pozostaje jeszcze pył. Tylko czy wysoka temperatura palenia nie unieczynnia glutenu w takiej formie? W końcu to białko, denaturujące w okolicach 60-70*C. Nie wiem, nie znam się.
-
Jestem uczulony na jabłka, orzechy laskowe i migdały. Po upieczeniu już nie uczulają mnie.
-
Nasi certyfikujący podają tą samą wartość.
No to chyba pomijając wspomniane ptasie guano są to ilości zauważalne gołym okiem (zakładając, ze nikt złośliwie nie popryskał kawy glutenem w czymś rozpuszczonym).
nigdy niczego takiego nie znalazłam..
Czy to znaczy, że możesz wystawić w/w certyfikat?
A poważnie, po przejrzeniu odnośnika, do którego odesłał @Kekacz, to po pierwsze, nie sądzę, żebyście takiego znaczka mogli używać, bo skąd weźmiecie odpowiednie dokumenty od Waszego etiopskiego chłopa? A po drugie, to nie jestem pewnie, czy Wam by się to opłaciło (nakłady na zdobycie praw do używania znaczka vs. zysk z tegoż).
Nie, ja jestem przeciwna tego typu certyfikatom w przypadku produktów, w których ilości danej substancji mogą być śladowe i których użycie nie jest związane z technologią danego produktu. Na żadnym etapie produkcji kawy ziarnistej nie są do niej dodawane substancje zawierające gluten czy też inne substancje. To jest dla mnie proste, logiczne i nie wymagające dyskusji. Niskie prawdopodobieństwo nie oznacza pewności, że jednak dane zdarzenie nie wystąpi. Wiele kaw ma w workach pył i skąd mogę wiedzieć, czy nie zawiera on (jakimś cudem) śladowych ilości glutenu.
Po co miałabym ryzykować? Jak zostało słusznie zauważone, przyklejanie dodatkowych znaczków nie ma dla nas ekonomicznego sensu. Świadomy klient może natomiast poczytać o obróbce, które to informacje udostępniamy i wyciągnąć samodzielne wnioski.
-
Myślę, że ziarno pszenicy, gdyby było, nie powinno przelecieć przez oczko w sicie?
Albo tu czyli na końcu podczas chłodzenia albo już w bębnie jako lżejsze od kawy odleci...
-
Problem z tym glutenem przejaskrawiony w kawie ziarnistej.
-
(...) bo skąd weźmiecie odpowiednie dokumenty od Waszego etiopskiego chłopa?
Rozmawiałem kilka miesięcy temu z właścicielami palarni, którzy również sprowadzają zieloną kawę. Ziarna pochodzą głównie z Afryki, jednak jakiś czas temu pojawiła się u nich również kawa z Peru, która jest certyfikowana jako bio/organiczna (ma stosowny certyfikat i nadruk na opakowaniu). Jednak sami właściciele zaręczają że kawa z Kamerunu też mogłaby mieć ten sam certyfikat, ale koszty takiego certyfikatu są za wysokie dla rolników z Afryki.
-
Ale to jest certyfikat bio, a nie zaświadczający o braku glutenu.
-
Producent może zawsze prowadzić testy rutynowe i informować o fakcie kontroli potencjalnej zawartości glutenu w swoich wyrobach, czy to ma sens nie wiem, dalszy krok to certyfikacja przez jednostkę zewnętrzną czyli obiektywny organ który określi procedurę badawczą, wielkość próby badawczej i system oceny zgodności oraz podpisze się pod nadzorem produkcji. Czy to ma sens, w moim odczuciu ma tylko wtedy jeśli do Eli czy Andrzeja zgłosi się duży odbiorca sieciowy i przedstawi takie oczekiwanie w zamian za złożenie zamówienia określonej wielkości a oni zdecydują się na taką współpracę.
-
Ale to jest certyfikat bio, a nie zaświadczający o braku glutenu.
Chodzi o samą zasadę, że nie wszystko ma certyfikat bo w grę wchodzą również pieniądze.
-
Producent może zawsze prowadzić testy rutynowe i informować o fakcie kontroli potencjalnej zawartości glutenu w swoich wyrobach, czy to ma sens nie wiem, dalszy krok to certyfikacja przez jednostkę zewnętrzną czyli obiektywny organ który określi procedurę badawczą, wielkość próby badawczej i system oceny zgodności oraz podpisze się pod nadzorem produkcji. Czy to ma sens, w moim odczuciu ma tylko wtedy jeśli do Eli czy Andrzeja zgłosi się duży odbiorca sieciowy i przedstawi takie oczekiwanie w zamian za złożenie zamówienia określonej wielkości a oni zdecydują się na taką współpracę.
No właśnie. I zawsze chodzić mogłoby tylko o jeden lot/mikrolot a przecież my mamy ich wiele. Z każdą nową dostawą: podobne badania.
To są procedury dla korporacji i..mniej świadomych klientów, którzy nie zagłębią się w niuanse procesu produkcyjnego: czy kawa leżała na patio, czy na "łóżkach" a może "pod przykryciem", czy była zbierana ręcznie czy maszynowo..Tak naprawdę "ciała obce" mogą się pojawiać w "zbiorze maszynowym", ale potem są selekcjonowane. Żadne mikroloty nie są selekcjonowane maszynowo.
-
i..mniej świadomych klientów
Elu, sorry, ale nie puszczaj oka do tych "bardziej świadomych klientów". Albo masz taki certyfikat, albo nie - i świadomość klientów nie ma tu nic do rzeczy. Bo co, "czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko"? Skoro zapierasz się, że takiego oświadczenia (bo jak pisano, certyfikat wystawia strona trzecia) nie podpiszesz, to oznacza ni mniej ni więcej, że nie chcesz brać na siebie ryzyka na wypadek, gdyby gluten w dawce powyżej 20ppm się pojawił się w Waszej kawie/nie jesteś tak pewna swoich słów, jak to sugerujesz - i że jednak gluten tam może być (niepotrzebne skreślić). Tertium non datur.
Tak jak pisałem, certyfikat może być dla Was biznesowo nieopłacalny - i to też zrozumiem.
-
i..mniej świadomych klientów
Elu, sorry, ale nie puszczaj oka do tych "bardziej świadomych klientów". Albo masz taki certyfikat, albo nie - i świadomość klientów nie ma tu nic do rzeczy. Bo co, "czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko"? Skoro zapierasz się, że takiego oświadczenia (bo jak pisano, certyfikat wystawia strona trzecia) nie podpiszesz, to oznacza ni mniej ni więcej, że nie chcesz brać na siebie ryzyka na wypadek, gdyby gluten w dawce powyżej 20ppm się pojawił się w Waszej kawie/nie jesteś tak pewna swoich słów, jak to sugerujesz - i że jednak gluten tam może być (niepotrzebne skreślić). Tertium non datur.
Tak jak pisałem, certyfikat może być dla Was biznesowo nieopłacalny - i to też zrozumiem.
Jesteśmy firmą 3 osobową. Myślę, że zabawa w certyfikaty "dla mniej świadomych klientów" dotyczy korporacji. Nie o to chodzi, że nie jestem pewna. Po prostu mam co innego do roboty. Na naszą skalę "mikro" mamy inne problemy i masz rację, nie widzę w tym zupełnie "biznesowego" sensu. Chcę tworzyć produkt, który się obroni na rynku swoją jakością sensoryczną: takie było zawsze moje założenie. Mamy bardzo wiele innego typu dylematów i zadań do wykonania. Przyjmuję, że nie wiem wszystkiego i nie czuję potrzeby, żeby tak było.
Jeśli ktoś pisze, że powinnam posiadać certyfikat a ja nie odczuwam takiej potrzeby, to jakaś jego potrzeba (a nie moja) jest niezaspokojona.
Może warto zapytać innych producentów? :kwiat: kawka
-
To może od razu certyfikat o braku orzechów, laktozy i innych alergenów, plus halal i inne czary mary.
Z dopiskiem może zawierać kawę i kofeinę.
O ile rozumiem problem chorych na celiakie (ale nie hipsterstwo), to takie akcje są śmieszne. Szczególnie, że listonosz jedzący bułkę może spowodować mikrozanieczyszczenia glutenem...
http://www.youtube.com/watch?v=NtmKU9xYF_Q
-
ale nie hipsterstwo
A to my tu o hipsterstwie rozmawiamy? Bo z tego, co dotychczas przeczytałem, odniosłem zupełnie inne wrażenie.
Jak ktoś przerzuca się na dietę bezglutenową, bo to modne, to ustne oświadczenie Elki mu w zupełności wystarczy.
Jak ktoś ma celiakię, to takie ustne oświadczenia o tym, że w kawie na pewno nie ma glutenu, wsadza sobie w buty, niestety.
A problem tej dyskusji właśnie polega na tym, że argumentami hipsterskimi próbuje się zagadać konkrety.
-
Jak ktoś ma celiakię, to takie ustne oświadczenia o tym, że w kawie na pewno nie ma glutenu, wsadza sobie w buty, niestety.
Koleżanka z pracy ma, dietę trzyma a jak sobie odpuści (łakomstwo rzecz straszna) to konsekwencje odczuwa często przez 2-3 tygodnie. Kawę pija codziennie (i to nie speciality – cibo albo i rozpuszczalską), konsekwencji nie zgłasza.
-
A to my tu o hipsterstwie rozmawiamy? Bo z tego, co dotychczas przeczytałem, odniosłem zupełnie inne wrażenie.
Jak ktoś przerzuca się na dietę bezglutenową, bo to modne, to ustne oświadczenie Elki mu w zupełności wystarczy.
Jak ktoś ma celiakię, to takie ustne oświadczenia o tym, że w kawie na pewno nie ma glutenu, wsadza sobie w buty, niestety.
A problem tej dyskusji właśnie polega na tym, że argumentami hipsterskimi próbuje się zagadać konkrety.
Szansa na ilość glutenu niewidocznego w kawie, wywołującego celiake to medycznie jak toto lotek.
Medycznie dyskusje od 1 kromki do 1/300, a nie miligramow...
Wracając do kawy, sama kawa może wywołać biegunkę i tym podobne celiakio objawy. Szczególnie ciemniej palona i źle zaparzona. Np. przy próbie wypicia kawy tradycyjnie pitej przez ojca (klasyczna plujka), pewnie bym w toalecie w ciągu 5 minut...
https://www.iffgd.org/lower-gi-disorders/diarrhea/common-causes.html
-
Szansa na ilość glutenu niewidocznego w kawie, wywołującego celiake to medycznie jak toto lotek.Medycznie dyskusje od 1 kromki do 1/300, a nie miligramow...
Na przykład angielska Wikipedia się z Tobą nie zgadza, a nawet podaje jakieś źródła.
A 2008 systematic review tentatively concluded that consumption of less than 10 mg (10 ppm) of gluten per day is unlikely to cause histological abnormalities, although it noted that few reliable studies had been done.
https://en.wikipedia.org/wiki/Gluten-free_diet#Regulation_and_labels
-
Albo z angielskim coś nie tak, albo nie wiem. Wiki twierdzi super badań, ale wartość 10mg powinna być jak najbardziej bezpieczna (czyli toto lotek).
"10 mg (10 ppm) of gluten per day is unlikely to cause histological abnormalities"
P.S. 1/300 kromki to jakieś 8mg glutenu
-
powinna być jak najbardziej bezpieczna
Może i powinna, ale Wiki mówi coś innego:
is unlikely to cause
Jest mało prawdopodobne, że będzie powodować - czyli wcale nie „jak najbardziej” a tylko „jest mało prawdopodobne”.
Zupełnie nie rozumiem, o czym nas chcesz przekonać - że szukanie glutenu w kawie to pic na wodę - fotomontaż?