forum.wszystkookawie.pl
Opinie, testy i porównania => Alternatywne urządzenia do parzenia kawy => Wątek zaczęty przez: red w 18 Maj 2015, 20:06:51
-
Co polecacie jako zestaw podróżny, który można zabrać ze sobą na kilkudniowy wypad do domku nad jeziorem czy w góry? Jakoś nie wyobrażam sobie powrotu do słoika z rozpuszczalną a jednocześnie dnia bez porannej kawy. Czasami do kawiarni daleko albo człowiek chce dłużej posnuć się w piżamie po pokoju. Na co dzień piję espresso. Mój wstępny typ to aeropress i ręczny młynek. Jaki młynek wybrać? Co polecacie ewentualnie zamiast aeropressa? Jak wy radzicie sobie z problemem kawy na wyjazdach z dala od cywilizacji? Co zyskam i co stracę smakowo zastępując kolbę aeropressem?
-
Ja właśnie przyjechałem z "majówki" :) Zmielenie kawy to nie problem podobnie jak wybór metody zaparzania ale dla mnie największy problem to pozyskanie wrzątku w warunkach polowych. Termos się nie sprawdza bo duży, ciężki i woda szybko stygnie. Gazowe palniki turystyczne duże i ciężkie a do tego na wietrze niezbyt skuteczne. Nawet gdy nie ma wiatru to długo się woda gotuje. Pod koniec czerwca ponownie jadę ale tym razem chyba się zdecyduję na mokę + paliwo w pastylkach + młynek ręczny. Cały zestaw razem z kawą na cały dzień waży 0,8 kg.
-
Fakt, mimo wszystko w domku nad jeziorem czy w obcym mieście łatwiej znaleźć wrzątek niż kawę ;)
Co do sprzętów, do rozważenia jest również wietnamska blaszka zwana phin.
Mój zestaw turystyczny obecnie to: aero, serbski młynek (mieści się, choć nie na wysokość, w tłoku aero), termosik na wrzątek (zdobyty na miejscu) i keepcup do przeciśnięcia i swobodnego picia w ruchu.
-
Palnik+kartusz+tygielek+kawa na drobno+cukier+woda=kawa po arabsku/turecku!
:taniec:
-
Ale kombinujecie masakra :-)
-
Dla mnie priorytetem jest by cały kawowy sprzęt nie zajął więcej miejsca niż 1,5L butelka mineralnej i nie ważył więcej niż 1kg. Ale musi to być oczywiście kawa świeżo mielona więc młynek i ziarno to podstawa. Poza tym ważne by zestaw można było umyć w minimalnej ilości wody a tu moka niestety przegrywa. Pomysł z tygielkiem jest dobry bo w zasadzie kawę można wypić wprost z niego co eliminuje konieczność taszczenia dodatkowego naczynia ;D ;) A tu zdjęcia z ostatniej soboty. W prawym górnym rogu dolnej fotki jest podpowiedź gdzie byłem. Kawy się nie dało zrobić bo zbyt tłoczno było ;)
(http://naforum.zapodaj.net/thumbs/ea24ceb0f564.jpg) (http://naforum.zapodaj.net/ea24ceb0f564.jpg.html)
(http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c48328621912.jpg) (http://naforum.zapodaj.net/c48328621912.jpg.html)
-
Czarny Staw pod Rysami nie zmachałeś sie przy wejściu ;-) ?
-
Żabia Lalka fajnie wygląda z tej strony.
-
Czarny Staw pod Rysami nie zmachałeś sie przy wejściu ;-) ?
Fizycznie nie. Psychicznie tak... Nawet bardzo ;)
-
Ja się zaopatrzyłem w kuchenkę na paliwo stałe. Zaletą takiego sprzętu jest to że z każdą zrobioną kawą plecak jest lżejszy o 30g. bo tyle waży kostka potrzebna do przygotowania kawy z moki 2-cup :) Wadą jest to że moka jest zbyt mała dla kuchenki na to paliwo :( Z moki się więc wycofam. Z tygielka też. Zostanę jednak chyba przy filtrze.
(http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d403362af024.jpg) (http://naforum.zapodaj.net/d403362af024.jpg.html)
Piszcie czego używacie i jak ważycie ziarno w terenie ?
-
jak ważycie ziarno w terenie ?
Ja mam zwczasu odważone porcyjki w torebkach strunowych ;)
-
Też o tym myślałem ale wtedy po każdej kawie by mi zostawał filtr z zawartością i foliowa torebka :-\ Tygielek miał tę zaletę, że zostawała tylko kawa ale ją można wywalić w krzaki.
-
Mój młynek mieści akurat 12-14g ziarenek. Przed wyjazdem tylko sprawdzam jak to wygląda z daną kawą.
-
Do mojego młynka wejdzie ponad 80g. ale to i tak za mało. Przeważnie w ciągu dnia piję 4 kawy, każda z 25g. ziarna. Niestety nie tylko ja lubię kawę ;) Wypada się podzielić niestety :mhh: ;)
-
Czas na konkrety: jaki młynek? Porlex mini, rhinowares, hario slim czy coś innego? Pomożecie? Nigdy nie miałem w reku ręcznego młynka do kawy.
-
Do mojego młynka wejdzie ponad 80g. ale to i tak za mało.
Nie o to chodzi. :) Ziarenka biorę obok, w torebce. Po prostu młynek wyznacza mi porcje. Wcześniej, w slimie też używałem (turystycznie) objętościowej miarki narysowanej na dolnym pojemniku.
-
Czas na konkrety: jaki młynek? Porlex mini, rhinowares, hario slim czy coś innego? Pomożecie? Nigdy nie miałem w reku ręcznego młynka do kawy.
Rhinowares ma ostatnio najlepsze opinie.
-
Rinowares, Hario, Porlex są w takiej samej cenie i różnią się detalami. Ja miałem Hario Skertona przez rok i się stłukł a resztę zgubiłem. Hario był trochę zbyt duży choć przeźroczystego słoika na przemiał mi w Rhino brakuje. Porlexa z kolei chwalą użytkownicy Aeropressa. Gdybym potrzebował młynka ręcznego do pracy lub do domu to bym wybrał jakiś lepszy sprzęt, może Zassehausa ? Ale ja używam tego młynka tylko na wyjazdach więc szkoda mi kasy na drogi sprzęt bo jak zgubię albo zniszczę to jednak jest większa strata.
-
Jeszcze jest nieco zapomniany Grindripper, nie zapominajmy o nim, to bardzo fajna zabawka!
-
Grindripper, to tylko zabawka:) Porlex Mini jest najlepszy na wszystkie wyjazdy plenerowe. Do tego Aeropress i super kawa gotowa :)
-
W oparciu o własne doświadczenie mogę napisać, że to Rhinowares jest najlepszy :jezyk: Ale zanim go kupiłem miałem miałem Hario Skertona i uważałem, że to on jest najlepszy ;), Gdy jadę autem i nie będę musiał sprzętu nosić to zabierałem Peugeota Freres bo jest fajny i stylowy ale przy tym duży i ciężki. Porlexa jeszcze nie miałem. Natomiast Aeropress jest duży i po użyciu by go wypadało jakoś przepłukać co w sytuacji gdy idziesz na wspinaczkę na cały dzień i nie będziesz miał dostępu do wody a ta którą masz w plecaku jest cenna raczej nie czyni go najlepszym rozwiązaniem. Najlepsza chyba będzie jakaś forma dripa. Pozostaje kwestia jakiegoś naczynia do zalewania ale w czymś i tak wodę trzeba ugotować bez względu na to czy używasz Aeropressa, dripa czy co tam jeszcze.
-
Aeropress jest duży i po użyciu by go wypadało jakoś przepłukać co w sytuacji gdy idziesz na wspinaczkę na cały dzień i nie będziesz miał dostępu do wody a ta którą masz w plecaku jest cenna raczej nie czyni go najlepszym rozwiązaniem.
Wiem cos na ten temat gdy zamiast śliny człowiek ma piankę (pianka bliżej nieokreślona sucha maź)Też skłaniam się ku driperkowi tylko czy wyzucanie papierowego filtra nie jest zanieczyszczeniem środowiska? Tak czy siak wybieram driper i w tym roku jak Bozia da zdrowie w Alpach będe używał. Za kilka dni a dokładnie w piątek lub sobotę lub niedzielę przeprowadzę test drip&butelka plastik. Czy jak to wspomniał raf pod wpływem temperatury nie zwinie sie w rulon. Generalnie mam porlexa ale jego zostawiam w aucie a w góry gdy idziemy na kilka dni zabieram mielonkę i plastikową łyżkę przy pomocy której odmierzam dokładnie porcję. Niestety w przypadku 12 godzinnego podejścia każdy gram jest na wagę złota. Co do gotowania używam menażki z dzióbkiem i daję radę. Palnik pingwin z wężykiem jest rewelacyjny.
-
Jak dla mnie jesteście prawdziwe hardkory. Ja nawet nie pomyślałem o zabieraniu sprzętu ze sobą do plecaka tylko o kawce pitej po powrocie z wycieczki, albo wczesnym rankiem przed wyjściem ze schroniska. Podziwiam Was! Szerze!
Wybór dokonany, przed godziną zamówiłem aero i rhinowaresa.
-
Zgadzam się że to "hardkor" ;) Zamiast kawy i sprzętu można zabrać jakieś dropsy kawowe czy jakiś kawowy napój w puszce i też będzie ;) Dla mnie przygotowanie kawy w górach nie wynika tylko z chęci napicia się tej kawy. Dla mnie i tych 2-3 osób z którymi jestem to po prostu taki postojowy rytuał :) który przy okazji jest pretekstem do przedłużenia odpoczynku. Jedni na postoju kopcą fajki, inni piszą sms-y, widziałem kiedyś gościa, który katował na kawałku blachy jakąś sztukę mięsa :lol2: Ja w góry nie zabieram w ogóle jedzenia tylko żele energetyczne. Manfredzie jeden z naszej ekipy jest leśnikiem i stwierdził, że te filtry nie szkodzą środowisku tylko szpecą rzucone byle gdzie. Więc ja taki filterek po użyciu wkładam pod duży kamień i podobno po kilku miesiącach się rozłoży. Podczas wielogodzinnej wyrypy jest jak piszesz - każdy gram waży tonę i się człowiek zastanawia czy ten pokrowiec od Rhino to aby nie jest zbędny ;). Moje założenie jest takie: max 1kg (+ziarno) i objętościowo max 1,5L czyli boczna kieszeń plecaka musi wystarczyć.
-
Nic dodać nic ująć. A tak na marginesie kiedyś raczyłem sie po wspinaczce piwem teraz ten specyfik zamieniłem na kawę. Choć koledzy pukają się w głowę jak im jakieś pierdy opowiadam o różnych odmianach. A filterek pod kamień to oczywista sprawa. Nawet jak kloca zwale w górach to przykrywam kamieniem. ::)
-
Zacząłem pierwsze testy. Doza i temperatura "na wyczucie" (na wakacje wagi nie będę ze sobą zabierał). Smak... nie jestem pewien... ale chyba najbardziej przypomina mi kawę z ekspresu przelewowego. W młynku średnio palona burundi z xcafe.pl. Gdzie ta rześkość, kwaski i owoce...
-
Wybierając się w góry, w czym zabieracie wrzątek? Albo jak go przyrządzacie gdzieś na trasie, nie w schronisku?
-
Poe niemowlaku górskiej przygody już Ci mówi stary grzyb manfred. Kupujemy menażki z miarką wewnątrz. Do tego dokupujemy kartusz oraz koniecznie palnik gazowy z przedłużeniem w postaci węża. Zestaw ten można wykorzystać wszędzie w górach na ognisku i rano na bacówce jak się ma strasznego kaca.
-
Smak... nie jestem pewien... ale chyba najbardziej przypomina mi kawę z ekspresu przelewowego.
A jakie proporcje na wyczucie wybrałeś?
-
W młynku średnio palona burundi z xcafe.pl. Gdzie ta rześkość, kwaski i owoce...
A czym ją parzysz? Miałeś w domu te kwaski i owoce?
-
A jakie proporcje na wyczucie wybrałeś?
Półtorej miarki (tej dołączonej do aero) kawy i około 250 ml wody (aero do pełna) po jakiś 2-3 minutach od zagotowania. Wodę przed użyciem przelałem z czajnika do zimnego kubka od spieniania. Krótka preinfuzja, potem 120 ml wody, delikatne mieszanie i reszta wody do pełna. Pół minuty zaparzania i około 20 sekund wyciskania. Metoda odwrócona.
-
No to się nie dziw, że Ci rozwodniona kawa wyszła. Chcesz shocika, to się musisz z proporcjami do shocika zbliżyć.
-
Producent aero zaleca chyba 5 miarek na pełną strzykwę. 1,5 to raczej mało.
-
No to się nie dziw, że Ci rozwodniona kawa wyszła. Chcesz shocika, to się musisz z proporcjami do shocika zbliżyć.
@donkiszot- jakich proporcji powinienem użyć? Wydaje mi się, że pięć miarek kawy, tak jak pisze @piomic, zajmie więcej jak połowę lufy aero
-
No wiem, używam od kilku lat.
-
Od 15-18 g
-
@manfred pozbyłem się wagi. Te zalecane 18 gram w przeliczeniu na miarkę dołączoną do zestawu to będzie...? No właśnie ile? "Na oko" wydawało mi się, że półtorej ale się pomyliłem
-
Jutro rano Ci powiem choć nie wiem czy gdzieś nie zgubiłem tej łyżki. Mówimy o zestawie mobilnym a mnie tam nie mierzi ile sobie sypie w terenie.
-
@donkiszot- jakich proporcji powinienem użyć?
Takich samych jak w ekspresie ;) tylko dodaj wody więcej o dwu krotność masy kawy, bo tyle kawa pochłonie. Jeśli pijasz doppio, to weź tyle kawy ile bierzesz na doppio i wody ~50ml+powiedzmy 30ml.
Sprawdź, a potem modyfikuj wedle gustu i uznania.
No wiem, używam od kilku lat.
Poważnie spijasz sam 5 miarek kawy z aero? :wow2:
-
Może w nowym są jakieś większe ale tak, jak robię aero to sypię na oko 5 miarek. Nie przywiązuję wagi do dokładności.
-
To już wiem czemu od kilku lat nie śpisz :picardpalm:
-
Miarka z Aero mieści okolo 14g kawy
-
Może w nowym są jakieś większe
Raczej nic się w zestawach nie zmieniło. Zmienia się tylko wygląd tworzywa samego aero.
Nie pamiętam czy wchodzi tam wchodzi 16g czy 12g, a nie mam pod ręką tej miareczki. Jakby nie liczyć, wychodziło by, że wypijasz coś na kształt przynajmniej potrójnego doppio.
-
Dzisiaj na półtorej miarki kawy (około 20 gram) dałem 75-80 ml wody i napar wyszedł diametralnie inny. Smakował bardzo. Coraz bardziej podoba mi się ta strzykawa. Brak sztywnych zasad i możliwość eksperymentowania z wszelkimi parametrami jest ekscytująca. Wydaje mi się, że z areo można błądzić od okolic dripowych aż w stronę mokki :)
-
Największa zaleta, zaraz po mobilności, aero to właśnie możliwości eksperymentowania z wszystkimi parametrami. Tym bardziej szkoda, że w kawiarniach aero zostało zepchnięte do jednej objętości.
-
Goran dobrze prawi ;) jedna płaska miarka aero to 14gram kawy
z drugiej strony 5 takich miarek i nitrogliceryna pod język... :mrgreen:
-
Może kiedyś będzie nam dane kupić taki mobilny ekspresik :)
Minipresso
This portable espresso machine gives you the luxury you have at home. It’s a great gadget for people who enjoy camping but still need a fresh cup of espresso. The Minipresso is very small which makes it easy to take with you.
a tu link do sklepu:
wacaco.com/products/minipresso-gr
(http://i58.tinypic.com/1zajgx.jpg)
-
Co to za dziadostwo?
-
Ciężko powiedzieć co to za dziadostwo bo w rękach nie miałem.
Ale z filmu i opisu wynika, że może być niezłą alternatywą, szczególnie na długie wycieczki. Wg producenta ciśnienie wody to ok. 8bar, więc całkiem nieźle, a do tego sam decydujesz ile wsypiesz kawy i jak mocno ją ubijesz (miarka robi jednocześnie za tamper). No i patrząc na rezultat, to wychodzi (przynajmniej z wyglądu) ładne esspresso z ładną crema
-
Barów może mieć i 500, a cremy na 3cm. Wadą wszystkich ekspresików ciśnieniowych jest niestabilność temperatury i jej zbyt niska wartość. Jeśli komuś smakują napary z takiego ekspresiku, to ok, może się rozglądać za podobnymi wynalazkami.
Moim zdaniem w niskiej temperaturze można zaparzyć ewentualnie przelew, tym bardziej aeropress, nie wiem jak to robi, ale robi robotę phin. Zimne ciśnieniowe shociki nie, raczej nie :ohyda:
Oczywiście jest to opinia zaoczna. Będę miał okazję, na pewno spróbuję, ale żebym się specjalnie za tym rozglądał? :mhh:
-
W temacie mobilnym zanabyłem z drugiej ręki grindrippera. Fajne toto jest tylko po dwóch dniach używania łapkę czuję, lewą od ściskania. Ten dripper w zestawie troszkę mniejszy niż zwykle robię (v60 przelewam 200ml) ale sympatycznie wychodzi a i tak docelowo ma z phinem współpracować.
-
mój zestaw turystyczny ze względu na niewielką ilość miejsca na motocyklu stawia na skrajny minimalizm, mały Phin bez podstawki+kawa w woreczku zmielona przed wyjazdem. Przemiał można przewozić wewnątrz Phina. Całość zajmuje praktycznie tyle samo miejsca co sam woreczek z kawą a stalowy filterek jest na tyle wytrzymały, że nie trzeba na niego uważać w transporcie. Wrzątek z kuchenki benzynowej lub z jakiegoś baru po drodze.
W warunkach polowych da się zrobić całkiem intensywny i smaczny napar.
-
Wskrzeszam wątek, coby bałaganu nie robić nowym.
Dużo się zmieniło w sprawie młynków "tanich i podróżnych"? Właśnie wybyłam na święta i zmuszona byłam zostawić Nivonę w domu. Pierwszy od pół roku łyk rozpuszczalnej ściął mnie z nóg w najgorszym znaczeniu - jak ja mogłam to kiedyś pić?! Dlatego szukam teraz jakichś fajnych, nie-szklanych młynków, które nie pochłoną tyle budżetu co moja Nivona - w końcu to tylko na wyjazdy.
Wyczytałam o Hario, Rhinowares i Porlexie Tall oraz Mini. Coś się w sprawie tych młynków zmieniło od ostatniego posta? Który uważacie za najmniej problematyczny (bo widzę że co post to inne zdanie :D )? Czy może po roku pojawiły się jeszcze inne warte uwagi młynki budżetowo-mobilne?
-
Spróbuj się załapać na dwupak Aergrinda, jest zakup grupowy na forum. Może się załapiesz na dwupak, wyjdzie 42,5 funta. Co prawda przyjdzie dopiero w sierpniu, ale jeśli konstrukcja jest taka, jak piszą, to będzie to naprawdę dobry młynek na nieduże(w tym przypadku) pieniądze.
-
A na krótki wyjazd. Miel sobie do torebeczek strunowych. Wygodnie, praktycznie i niebo lepiej niż rozpuszczalska czy inny napój kawopodobny na stacjach benzynowych.
-
A na krótki wyjazd.
Na jak krótki? Szykuję się na majówkę właśnie, 10 dni pewnie już nie da rady? Bo zwykle na taki okres wyjeżdżam, stąd myśli o młynku.
Spróbuj się załapać na dwupak Aergrinda
Kurczę, ciekawe. Zastanowię się, dzięki za informację. :D
-
5 dni daję radę. Dłużej nie próbowałem ale do majówki masz chwilkę. Zmiel dziś, przygotuj za 10 dni. Podziel się doświadczeniami.
-
Na lekko zabieram połówkę grindrippera. Jakość przemiału może i bez rewelacji ale daje radę. No i niedrogo.
-
Podziel się doświadczeniami.
Teraz nie mam jak, ale zmielę tak na całą majówkę, zobaczę jak długo kawa będzie smaczna poza domem i po powrocie zdam relację.
EDIT:
Jak zwykle musiałam zacząć przeglądać droższe rzeczy mimo napiętego budżetu, bo ja to ja, ehh... Na forum widzę Zassenhausa Panamę używkę za 280zł, warto dołożyć tę ponad stówkę+wysyłka jeśli chcę kręcić tylko poza domem?
Swoją drogą, jak się ma powyższy młynek do elektrycznej Nivony? Byłoby mi trochę głupio mieć lepszego ręczniaka od automatu, zwłaszcza że nie mam żadnej możliwości kręcić w domu (względy medyczne), heh.
-
Kalita Kantan, waga, konewka, młynek i dobra kawa.
-
Trudno powiedzieć jaki egzemplarz dostaniesz tej panamy. Żarna w teorii nie są gorsze niż w nivonie. Jednak średnio te Zassenhausowe konstrukcje są złożone. Jakbyś miała w okolicach 300 zł wydawać, to znacznie lepiej zainwestować w, polecanego przez Siewcu, Aergrinda. Tak na prawdę to ciężko o dobry i tani młynek. Myślę że wcześniejsze zmielenie i zapakowanie w woreczki jak najbardziej będzie ok na wyjazd. Polecam zalewajkę cuppingową. Generalnie zalewasz i po 4 minutach lekko mieszasz i zbierasz, to co zostało na wierzchu. Czekasz aż ostygnie i gotowe. Spróbuj takiego w miarę grubego przemiału,żeby najgrubsza frakcja przemiału były zbliżone do wielkości kryształków brązowego cukru lub troszkę drobniejsza. Najlepiej spróbuj w domu filiżankę z trochę grubszym i trochę drobniejszym przemiałem i zobaczysz jak jest dla Ciebie smaczniej.
Ewentualnie kantan dripery jako nie zajmujące w ogóle miejsca, a przygotowujące smaczną kawę. Jednak zalewajka jest super i potrzeba tylko gorącej wody i naczynia. Ja ostatnio piłem kawę zmieloną i wsypaną do torebki strunowej. Przez 2 tygodnie nosiłem torebkę w plecaku. Owszem kawa trochę straciła, ale jak najbardziej do wypicia była.
Kalita Kantan, waga, konewka, młynek i dobra kawa.
i to byś chciał na wyprawę zabierać? :)
Ja to robię inaczej. Odmierzam dozę do torebki, ewentualnie zabieram łyżeczkę, w której wiem ile dana kawa waży. I po prostu zalewam do jakiegokolwiek naczynia o pojemności ok. 200 g wody. Kantan też nie jest specjalnie wymagający pod względem polewania.
-
Kalita Kantan, waga, konewka, młynek i dobra kawa.
i to byś chciał na wyprawę zabierać? :)
Ekzakli. Jeśli mam nosić na garbie to po prostu nie piję kawy. Tak, serio. Da się. Pierwszego dnia jestem lekko trącony, następne już ok.
Co innego kiedy to turystyka okołosamochodowa -- jedzie termometr, kawa, młynek i coś do tego. Kiedyś Aero, dziś Phin albo forumowy dripper zależnie od spodziewanej ilości kawopijców. Waga i konewka nie są niezbędne, w sumie termometr też nie ale nie zajmuje miejsca.
-
Z Aergrindem problem jest taki, że trzeba czekać dosyć długo. Pal sześć gdyby to było przed wakacjami, ale czekanie do sierpnia średnio mi się uśmiecha.
Natomiast spróbuję takiej zalewajki gdy wrócę ze świąt.
Młynek mi tak po prawdzie potrzebny głównie dlatego, że jak już wyjeżdżam, to na dłużej i do kogoś do mieszkania. Nie jestem zmotoryzowana, więc Nivony nie zabiorę ze sobą, a perspektywa kręcenia w cudzej kuchni brzmi jednak lepiej niż zmielenie na zapas na tak długi okres. Na wakacjach z pewnością +2-miesięczny - aż tyle mielonka raczej nie wytrzyma, wolę kręcić na miejscu.
Tak naprawdę zastanawiam się czy ta Panama jest tego warta, czy może jednak wziąć budżetowego Rhino. Nie mam pojęcia czy warto dla Panamy i wyjazdów dokładać prawie drugie tyle i prawie dobić ceną do Nivony.
-
Jeśli tylko na wyjazdy to ja wziąłbym rhino i dobrą kawę za resztę :)
-
Ten Aergrind potem ma kosztować sporo więcej, więc może warto taki preorder zrobić.
Panama na pewno lepsza pod względem żaren od ceramicznych stożków. Na niemieckim amazonie, nową panamę można kupić za niecałe 280 zł z transportem do Polski. Może kolega Sala będzie skłonny, trochę zejść z ceny w związku z tym faktem.
Na ceramiczne stożki trochę szkoda pieniędzy. Chyba że kupisz w bardzo dobrym stanie poniżej 100 zł, najlepiej Rhinowares. Można kupić też tanio jakiś chiński klon. Ja kupiłem taki wynalazek siostrze i na razie działa, ale jest to gorsze jakościowo wykonanie i trudno powiedzieć ile przetrwa. Tutaj go opisywałem. http://forum.wszystkookawie.pl/index.php?topic=2823.msg72829#msg72829 (http://forum.wszystkookawie.pl/index.php?topic=2823.msg72829#msg72829)
-
Widziałam twoje porównanie jakiś czas temu, specjalnie szukałam czegoś o Rhinowares i podobnym sprzęcie.
Pomyślę jeszcze, ciężko się zdecydować. Dzięki za wskazówki :)
-
Aergrind wyjdzie ok 200 zł w dwupaku, to cena niewiele wyższa niż Rhinowares... A jakościowo, jeśli będzie zgodne z opisem, zupełnie inna półka.
-
Aergrind wyjdzie ok 200 zł w dwupaku
Z przesyłką na pół wyjdzie więcej, prawie 300zł. To już prawie dwukrotność Rhino i równowartość mojej Nivony, no i oczekiwanie aż do sierpnia. Boję się, że to byłby już overkill trochę, skoro chcę mieć po prostu "zabawkę" na wyjazdy.
EDIT:
Poprawka, źle spojrzałam na nagrody... 250zł. Skąd mogę być pewna, że młynek będzie wart ceny? To jakaś znana firma?
No i dalej pozostaje kwestia czy warto wywalić stówkę więcej na same wyjazdy. Nie umiem się decydować, zwłaszcza gdy facet mi stoi nad głową i marudzi, że on brałby najtańszy (a nawet kawy nie pije). 
EDIT 2:
Poległam, jednak Aergrind. Więcej w sumie wydaję na gry na PCta.
-
85 funtów dwupak, funt ciut poniżej 5 zł, więc pewnie około dwóch stówek wyjdzie... Plus wysyłka itd, powinno się udać zmieścić w 250 zł - a jeśli ma taką stabilizację żaren jak piszą, to będzie rewelacyjna cena - ale tylko na kickstarterze... Ja się skusiłem i mam dużą nadzieję, że nie będę ani trochę żałować :)