forum.wszystkookawie.pl
Dział Organizacyjny => Na początek => Wątek zaczęty przez: mseredin w 27 Styczeń 2021, 08:13:04
-
Cześć, przeglądam forum od kilku dni i nie ukrywam że im więcej czytam, tym mniej jestem pewien czego chcę. Jeśli chodzi o robienie kawy, to nie mam zupełnie doświadczenia, jednak widzę że nie jest to czarna magia.
Ale od początku. Dojrzałem wreszcie aby kupić ekspres. Po prostu od momentu jak zacząłem trenować (co teraz jest utrudnione), zrezygnowałem całkowicie że słodyczy oraz jakiegokolwiek alkoholu (szczególnie lubiłem dobrą łychę, jednak raczej słodkie gatunki niż wybitnie wytrawne). Więc wpadłem na plan zakupu ekspresu. Na początku myślałem o czymś na kapsułki... Ale po przemyśleniu tematu stwierdziłem że to głupi pomysł. Następnie wybór padł na jakiś automat (z czasem też budżet na sprzęt był coraz wyższy bo startowałem od 2k,a aktualnie powiedmzy6ze szukam czegoś za maksimum 5-6k). Ogólnie 95% to będą kawy białe, może czasami rano będzie jakieś americano. Espresso po prostu nie lubię, tak samo jak moja narzeczona.
I teraz dochodzę do meritum problemu. Iść w kolbę (tutaj myślę o Oscar II + Lelit Fred/William), czy może jednak ze względu na zupełne pominięcie espresso (tak wiem że podstawą wielu jeśli nie wszystkich kaw białych jest espresso), pójść jednak w dobry automat (Nivona 789 lub 842, ewentualnie Jura E8)?
Pytanie czy w białych kawach, będzie aż tak zauważalna różnica pomiędzy kolbą a automatem? Bk nie da się ukryć, że zrobienie kawy w automacie jest znacznie prostsze i szybsze, co dla mnie ma również bardzo duże znaczenie (na trening wychodzę zazwyczaj w okolicach 3.15 rano, wiec tutaj naprawdę wygoda i szybkość zrobienia kawy ma znaczenie, jednak nie jest to decydujące).
Z góry dziękuję wszystkim za pomoc 
-
Posiadam od listopada kolbę oraz automat od parunastu lat i z tego co piszesz to moja rada jest taka, że raczej kup automat.
I nie musisz wydawać 5 tys., albowiem w przedziale 3-4 jest spory wybór.
Miałem podobny dylemat jak Ty i przez 2 m-ce szukałem automatu, który zastąpiłby mój wysłużony Saeco, ale ostatecznie kupiłem kolbowy z uwagi na pracę z domu. Jednakże gdybym wiedział na co się porywam, to jeszcze raz nie wiem czy nie kupiłbym Nivony.
Żona jak zobaczyła ile gimnastyki jest przy kolbie nie zamierza do tego przykładać ręki.
Z kolbą jest o wiele więcej zabawy to fakt. Z uwagi na dozę kawy w sitku podwójnym (18-19-20 g) espresso jest dość mocne, a tym samym kawa z mlekiem bardziej wyrazista. Z tego co pamiętam doza w Nivonie ma ok. 15 gram, dlatego kawa wychodzi lepsza niż z Saeco czy Philipsa.
Jury nie znam, ale z Nivony piłem kawę i to porządny sprzęt.
Jest dostępna świetna recka Nivony 769 jednego z naszych użytkowników @pj.w w tym wątku: https://forum.wszystkookawie.pl/index.php?topic=10405.30 więc poczytaj i podejmij decyzję.
-
@Makgajwer dzięki za info. Tą recenzję oczywiście czytałem jak jeszcze byłem na etapie tylko automata. Dla mnie Nivona była pierwszym sensownym wyborem (bo wcześniej jak wspominałem myślałem o kapsułkach). Najbardziej się właśnie obawiam tego, że moja narzeczona będzie marudzić na skomplikowanie zrobienia sobie kawy, a mnie rano przed treningiem poprostu będzie brakować na tą całą zabawę czasu. Poprostu chciałem się upewnić czy przy białych kawach, będzie aż tak duża różnica, która by uzasadniała wybór kolby. Zresztą co do samej intensywności, to raczej nie problem bo wystarczy dodać przed lub po programie z mlekiem jeden program z espresso. A jeśli chodzi i model to najbliżej jestem 789 (bo kobiecie się kolor bardziej podoba


)
Wysłane z mojego SM-G975F przy użyciu Tapatalka
-
Po dojściu do wprawy robienie espresso w kolbie to około 2min~ maksymalnie. :) Wiadomo automat zrobi w 1min.
-
A zapytam, gdzie próbowaliście z narzeczoną espresso, że doszliście do wniosku, że Wam nie smakuje/nie lubicie?
-
Piłem espresso kilkanaście razy. Trochę w Polsce, ale nawet spróbowałem kilka razy w Mediolanie oraz 2 w Barcelonie chciałem sprawdzić czy to było słabe espresso że mi nje smakuje, czy oni poprostu mi nie smakuje). Poprostu espresso nie jest dla mnie. Nie wiem dlaczego (może to jeszcze nie ten wiek, bo mój ojciec uwielbia). Ja jednak zdecydowanie stawiam na kawy mleczne. Nie jestem znawcą kawy, ale lubię smak dobrej kawy. Zresztą podobnie mam z whisky, której za znawcę nigdy się nie będę uważał, ale wiem które mi smakują (zdecydowanie ulubiona to glenmorangie - może jak zacznę robić kawę w domu będę wstanie powiedzieć która jest moja ulubiona kawa).
Edit: Nie wykluczam że jeszcze może za jakiś czas polubię espresso. Moje smaki przez ostatnie lata dosyć mocno się zmieniły. 25 lat temu nie przepadałem za smakiem czegokolwiek z kawą, tak samo było z whisky, czy czerwonym winem. Aktualnie zdecydowanie wolę czerwone wino niż białe, oraz delikatne w smaku kawy. Więc nie zdziwię się gdy za 5-10 lat stwierdzę że polubiłem espresso.
-
Ekspres automatyczny jest wygodny, bo wiadomo, podchodzi dziewczyna, wciska start i ma kawę z piankowym mlekiem. Ale pamiętaj, że znając życie, to ty będziesz musiał serwisować ekspres, myć blok zaparzający, odkamienic, czyścić układ mleczny.. Zobacz na YouTube jak mniej więcej serwisuje się te automatyczne ekspresy.
Jeżeli chodzi o smak kawy, to zawsze porównując kolba vs automat, to kolba ma przewagę, bo każdą czynność wykonujesz ręcznie i masz na nią wpływ i chcesz zrobić to jak najlepiej, bo w tym wszystkim liczy się też ręka baristy. Ale do sedna. Jeżeli nie czujesz, że chcesz kupić Kolbe i młynek plus tamper i kilka innych klamotów, to jesteś skazany na automat. My, tu na forum w większości lubimy proces przygotowywania kawy i polecamy z reguły ekspresy kolbowe. Najważniejsza jednak w tym wszystkim jest świeża, dobrej jakości kawa. Kupowana w palarni.
-
Co do kawy to jak najbardziej wiem jakiej kawy nie kupować. A jaką ostatecznie będę kupował to się pewnie okaże po kilku/kilkunastu próbkach. Mam kilka swoich typów (przynajmniej z opisów które czytałem), ale i tak najważniejsze będzie to jak ki będzie smakować.
Serwisowania i czyszczenia ekspresu jestem świadom. Więc to mnie nie zaskoczy. Jak wspominałem robiłem bardzo dokładne sprawdzanie co i jak. Tak już mam że każdą decyzję dokładnie analizuje.
Wysłane z mojego SM-G975F przy użyciu Tapatalka
-
Miałem :Bicz: myśli aby zmienić stare Ascaso Uno na automat :Bicz: ale kawa zaparzana w plastiku? Od roku eliminuje cały plastik z mojej kuchni. Nie jestem fachowcem ale po przeglądnięciu zdjęć które pokazują co tak naprawdę jest wewnątrz ekspresu automatycznego nie widzę sensu picia kawy z porcelany. Kubek jednorazowy byłby odpowiedni
-
Ja swoje pierwsze dobre espresso wypiłem na Festiwalu Kawy w 2017 w Warszawie - poczęstował mnie i moją żonę Grzegorz z Ascaso (dziękujemy;)). W popularnych sieciowych kawiarniach jeżeli zamawiałem espresso to było raczej zawsze podobne - raz bardziej pijalne, raz mniej - w większości z mocno przypalonej kawy, gorzkie, pite dla efektu kofeiny. Te co wypiłem na Festiwalu było przede wszystkim słodkie, gęste, czekoladowe z owocami i było czymś zupełnie innym niż się spotyka w Starbaksach, Costach itp. po prostu inny świat.
Jeżeli masz pokusę na kierunek - Oscar II, to ja bym Ci jeszcze proponował odwiedzenie jakiejś lepszej kawiarni (gdzie mieszkasz?) i degustację (zabierz żonę) kilku espresso + kaw mlecznych; a potem wypróbowanie kawy mlecznej i espresso z automatu ;) , albo wycieczkę na Festiwal Kawy - chyba ma się odbyć edycja w lutym.
-
Espresso po prostu nie lubię, tak samo jak moja narzeczona.
Ja przedstawię zagadnienie espresso w ten sposób: albo to będzie espresso z kolby więc > espressivo > wyrazisty, albo ekspresso z automatu więc > non espressivo > nijakie, mdłe, bez wyrazu.
Dlatego, dajmy ludziom żyć jak chcą w kwestii picia kawy: jeden uwielbia wyraziste espresso, a drugi lubi niewyraziste ekspresso.
-
Poprostu nie przepadamy za czarnymi kawami. Dla mnie kawa to taki deser. Coś co mogę wypić kiedy mam ochotę na coś słodkiego.
Zresztą, nie mam mega ciśnienia na kupno ekspresu, więc doszedłem do wniosku, że chyba najlepiej zrobię jak poszukam kogoś w śród znajomych kto ma ekspres kolbowy (bo takich co mają automaty to mam kilku). Wtedy zobaczę jak w praktyce wygląda robienie kawy (na filmach nje wygląda to tak strasznie), a co najważniejsze postaram się przetestować tą samą kawę w dwóch wersjach: espresso (zobaczymy, może poprostu nigdy nie trafiłem na takie super hiper zajebiste) + jakieś cappuccino czy latte, bo jednak kawy białe to i tak będzie priorytet.
To będzie chyba najlepsze rozwiązanie :). Nie zmienia to faktu, że dziękuję wszystkim za pomoc. Niestety, chciałem iść trochę "na skróty", ale widzę że nie tędy droga.
Wysłane z mojego SM-G975F przy użyciu Tapatalka
-
Zresztą, nie mam mega ciśnienia na kupno ekspresu, więc doszedłem do wniosku, że chyba najlepiej zrobię jak poszukam kogoś w śród znajomych kto ma ekspres kolbowy (bo takich co mają automaty to mam kilku). Wtedy zobaczę jak w praktyce wygląda robienie kawy (na filmach nje wygląda to tak strasznie), a co najważniejsze postaram się przetestować tą samą kawę w dwóch wersjach: espresso (zobaczymy, może poprostu nigdy nie trafiłem na takie super hiper zajebiste) + jakieś cappuccino czy latte, bo jednak kawy białe to i tak będzie priorytet.
Dobry kierunek.
Próbować, testować, podjęcie decyzji, czy kolba to Twoja bajka i jak już miliony razy było pisane: świeże i dobre ziarno robi duuużą różnicę również w automacie!
-
Jeśli nie możesz jasno powiedzieć, tak chcę kolbę, zdecydowanie!!! To znaczy tylko tyle, że kolba nie jest dla ciebie.
Nie ma co się oszukiwać, jeśli nie jesteś zainteresowany tym aby "skakać wokół ekspresu" żeby wypić dobrą kawę to zwyczajnie sobie odpuść. Ekspres kolbowy to często sporo frustracji na początku i czasami mija naprawdę dużo czasu zanim efekty będą prawdziwie zadowalające.
A automat? Pstryk i przyzwoita kawa za chwilę może być w filiżance...Jeśli dominować mają kawy mleczne to tym bardziej automat może być wystarczający. Choć żaden automat nie spieni mleka tak jak wprawna ręka baristy ;)
Kupić dobry automat plus do tego dobrej jakości zawsze świeżą kawę i będzie ok.
-
Ekspres kolbowy to często sporo frustracji na początku i czasami mija naprawdę dużo czasu zanim efekty będą prawdziwie zadowalające.
👍
Paradoksalnie ekspres kolbowy jest korzystniejszą opcją dla naszego zdrowia, żołądka.Taki automat dumnie stoi sobie w kuchni, niektórzy mają go w salonie, widziałem w reklamie w telewizji 😎 i czeka na nasz ruch, palca. Przechodzisz koło niego, kusi i wiesz, że szybko spełni twoją kawową pokusę, natomiast z ekspresem kolbowym biorąc wszystkie aspekty pod uwagę jest jednak więcej zachodu...
-
Jeśli nie możesz jasno powiedzieć, tak chcę kolbę, zdecydowanie!!! To znaczy tylko tyle, że kolba nie jest dla ciebie.
Kupić dobry automat plus do tego dobrej jakości zawsze świeżą kawę i będzie ok.
No właśnie problem jest w tym że na chwilę obecną, nie jestem w stanie nic powiedzieć, bo poprostu nie miałem okazji nigdy sprawdzić "z czym to się je".
Z automatami spotykałem się znacznie częściej, czy to w biurach (tego się bardzo często pić nie dało, bo ekspres za 10k+, a do środka wsypany jakiś najtańszy syf), czy w hotelach (bardzo często automat stoi na śniadaniu, tutaj z jakością ziarna bywało różnie), czy u znajomych (tutaj raczej dobre lub bardzo dobre ziarna).
Jednak wczoraj doszedłem do jednej, największej zalety kolby nad automatem (a przynajmniej narazie nie wiem czy można ten problem w automacie obejść). Zauważyłem że może finalnie okazać się że lubimy z narzeczoną inne ziarno. Przy kolbie to żaden problem, bo i tak najwygodniej chyba wsypywać odmierzoną porcję do młynka, wiec można mielić dokładnie takie ziarno jak ktoś lubi (a może nawet poeksperymentować z mieszaniem). W przypadku automatu, będzie to już znacznie bardziej skomplikowane.
No nic. Na szczęście, mam czas aby sprawdzić co i jak :)
Wysłane z mojego SM-G975F przy użyciu Tapatalka
-
raczej dobre lub bardzo dobre ziarna
Doprecyzuj - dobre dla nas czy dobre wśród tych, które stoją na półce w markecie?
-
Dobre z różnych palarni :)
Wysłane z mojego SM-G975F przy użyciu Tapatalka
-
Ja mam za sobą 14 lat używania automatu w domu i w biurze. W domu cały ten czas stał AEG CG6600, który z racji wieku zaczął mi się już wysypywać, a 3 serwisów w ciągu roku nie zdzierżę.
Jeśli chodzi o kawę to przez większość czasu kawa mleczna z tego ekspresu smakowała mi i mojej żonie super. Czasami w biurze gdy stała Jura z dobrym ziarnem - przebijała moim zdaniem mój automat.
W pewnym momencie zauważyłem, że nie pasuje mi już kawa robiona w pełni z automatu i zacząłem robić espresso i dolewać wodę i mleko.
Teraz robię podobnie z kawą z ekspresu kolbowego plus czasami robię espresso i jestem zachwycony efektem. Kupuję też lepsze ziarno :)
Morał: Kup automat i daj sobie czas, żeby dojrzeć do ekspresu kolbowego. Eksperymentuj, smakuj, zmieniaj kawy i sposoby parzenia, baw się. Wydaje mi się, że większość forumowiczów mogła przejść podobną drogę i chwali teraz to co jest dla nich dobre tu i teraz a nie to co było dla nich dobre na początku kawowej drogi. Nie zawsze należy rzucać się od razu na głęboką wodę.
Poza tym, bawi mnie jak sam zaczytywałem się w poradniku Mr. Olympia o jego systemach treningowych na siłowni i próbowałem je powtarzać, nie łapiąc, że nie są skierowane dla totalnych amatorów w gronie których pozostałem do dziś. Mam nadzieję, że widać analogię :D
Powodzenia :)
-
Wydaje mi się, że punktem zwrotnym, w którym "nawracasz" się na dobrą kawę jest właśnie spróbowanie jakiejś dobrej kawy z palarni. Czy z kawiarki, kolby czy z automatu, to już mniej ważne. Nawet mój kolega, który z wygody automatu nie zrezygnuje teraz już kupuje kawy tylko z palarni.
-
Jeśli kolega lubi tylko kawy mleczne, bez sensu jest kupowanie kolby. Kup Jurę albo Nivonę , z narzeczoną będziecie zadowoleni
-
Wg Twojego opisu i pobudkach o 3 to brałbym automat. Problem z kolba jest taki ze musi się rozgrzać ok 20-30 min przed parzeniem. Wiadomo ze kawa mleczna z kolby będzie lepsza ale wymaga to tez trochę treningu w robieniu espresso i spienianiu mleka.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
-
Dzięki wszystkim. Jak czytam wasze rady, to coraz bardziej przekonuje się że jednak automat, przynajmniej na początek, będzie lepszym rozwiązaniem. Przynajmniej na chwilę obecną automat ma więcej zalet niż kolbowy.
Wysłane z mojego SM-G975F przy użyciu Tapatalka
-
A z ciekawości zapytam, co trenujesz?
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
-
mamo czego ja sie doczekałem, żeby na naszym forum komuś automat polecać, niewiarygodne :( To może dorzucę do dyskusji głos starego fanatyka wędkarstwa :D
Nie kupuj automatu, to jest dziadostwo, najniższa forma parzenia a mając automat nie kupuj zbyt dobrych ziaren, bo po co i tak ci ich niedoparzy, świetne, jaśniej wypalone kawy już lepiej w szklance zalewać. A mleko nie ma być suchą pianą do krojenia nożem, jak to automaty ubijają, ma mieć kremowa teksturę i gęstość jogurtu. Automat jest urządzeniem dla kogoś, kto w sumie nie lubi kawy i jest mu obojętne, byle by kopała i nie śmierdziała i co by fusami nie pluć :D
Skoro nie pijasz espresso, co wcale nie jest czymś dziwnym i wielu osobom nie odpowiada takie zagęszczenie kawy, to po co je robić, żeby z założenia dolać wody? Jak nie jesteś przekonany do kolby, to dobrze, że to ma dla ciebie czas, bo kolby wymagają nieco od siebie i fajnie kupować świadomie ale zamiast tego przede wszystkim kupuj dobre kawy i przygotowuj je w domu typowo domowymi metodami, jak no phin, aeropress, kawiarka, clever będzie taniej i smaczniej i prościej. Mleko świetnie wyjdzie z prostego french pressa czy dedykowanego spieniacza o podobnej konstrukcji z tłoczkiem ale dwoma sitkami dla szybszego efektu, minutę zajmie, będzie znacznie lepsze i do zmywarki i nic w rurkach ci nie zapleśnieje jak w automatach. Można też kupić elektryczne spieniacze z grzałką dla minimalnej obsługi.
Z jednej strony nieco więcej zajmuje przygotowanie niż w automacie ale z drugiej za ułamek ceny masz proste, niezawodne domowe metody, które ułatwiają zachowani higieny i nie trzeba ich wkółko serwisować. W argumencie ceny przeszkadza zakup młynka, są zwyczajnie tu najdroższe ale przy cenach automatów, to dalej można kupić świetny młynek, rozwalić go młotkiem dla zabawy i kupić drugi ;)
-
Jest tez kawiarka która od razu spienia mleko:
https://www.konesso.pl/product-pol-4948-Kawiarka-do-Cappuccino-Bialetti-Mukka-uniw.html?gclid=Cj0KCQiA3smABhCjARIsAKtrg6JMIO7csE1eDEB5_mDghvUWd_xqNpIE65V3F4XIzYu6UBxTjznpuNgaAkzrEALw_wcB
https://www.youtube.com/watch?v=T8cb_JtfFAw
warto przemyśleć :)
-
wydaje mi się ze duży wpływ ma też przyzwyczajenie i świadomość tego co chce się otrzymać .Prosty przykład ja mam kolbę rodzice za ścianą jurę , piją zawsze dużą kawę -americano , u mnie im nie smakuje, w domu z jury super bo jest ta pianka ale dla mnie smakuje to bardziej jak napój kawowy . Byli przed pandemią nad morzem w trzech kawiarniach w żadnej im nie smakowały z kolby bo za gorzkie itd.
Alkoholu nie pijam w sumie wcale , ale znam smak szampana sikacza za 15 zł , próbowałem kiedy szampana prawdziwego za parę stówek i nie ukrywam dla mnie był nie pijalny , wręcz okropny i nie sądzę że jest nie dobry, tylko ja tego nie znam i nie jestem przyzwyczajony . whisky również dla mnie nie pijalne a jest to wspaniały trunek .
Wydaje mi się ze autor powinien popróbować i jak z kolby będzie smakowało albo choć nie odrzucało :) to spróbować się przekonać i poćwiczyć a finalnie będzie to prawdziwa kawa.
-
A z ciekawości zapytam, co trenujesz?
Aktualnie walczę z sporą nadwagą. 12 lat temu rozwaliłem kręgosłup (2 dyski), i niestety przybrało mi się sporo. Więc aktualnie głównie na ergometrze wioslarskim, z naprawdę coraz lepszymi efektami. Problem w tym że czas mam w sumie pomiędzy 21 a 7, więc najlepszą pora jest zaczynać około 3.30-4 rano, i kończyć tak w okolicach 6. Pewnie jak zejdę do docelowej wagi (jestem w połowie) to pewnie dojdzie jeszcze trening siłowy.
A co do samego ekspresu, to już szukam kogoś że znajomych kto ma kolbę. Wtedy zobaczę co i jak. Zawsze będzie to coś nowego czego mogę się nauczyć :). Cały czas bije się z myślami co wybrać. I chyba jednak bez sprawdzenia nie będę w stanie podjąć decyzji. Najbardziej się cieszę z tego że pod wpływem jakiegoś głupiego impulsu nje kupilem niczego na kapsułki bo pewnie bym później żałował.
-
Jest tez kawiarka która od razu spienia mleko:
warto przemyśleć :)
To jest coś czego muszę spróbować kiedyś. Strasznie mnie ten sprzęt zaintrygował.
-
whisky również dla mnie nie pijalne a jest to wspaniały trunek .
Spróbuj tej: The Glenlivet 12 Double Oak, a dostąpisz pozytywnego zaskoczenia, samą, bez żadnych dodatków: coli, lodu, wody, niesamowita przyjemność degustacyjna.
-
Jednak po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw, posmakowaniu kawy zarówno z automatu jak i kolby, zobaczeniu jak to wszystko wygląda i ile czasu zajmuje, zdecyduje się chyba na automat. Przynajmniej na początku.
W piątek miałem okazję, potestować zarówno automat Jura S8, jak i kolbowy Lelit Elizabeth. Użyte ziarna to Bazzara Dodicigrancru (akurat takie były w Jurze, a chciałem mieć porównanie na dokładnie takich samych ziarnach). Przyznaje ze smak z kolby jest znacznie pełniejszy niż z automatu. Jednak w przypadku kaw mlecznych różnica powoli się zacierała w zależności od ilości mleka. Oczywiście była wyczuwalna ale nie aż tak drastycznie jak w przypadku espresso.
Jednak na korzyść automatu przemawia zdecydowanie wygoda. Co potwierdził mój kolega który pod koniec 2019 zamienił automat na kolbę, aby móc w domu delektować się kawą. Jednak przyznał że to jest rozwiązanie na 2-3 kawy dziennie. A z powodu pracy w domu, kupił ponownie automat bo tak jest szybciej i znacznie wygodniej. Więc na początek zdecydoalem się na automat. Teraz pozostaje tylko wybór konkretnego modelu. W sumie będzie łatwiej bo "w grze" pozostały tylko Nivona (842 lub 789) lub Jura E8. Cena przemawia za Nivoną, ale muszę zobaczyć ją w akcji. Szczególnie że Jura kupiona w Niemczech, jest znacznie tańsza niż u nas.
Jeszcze raz dziękuję za pomoc i owocną dyskusję. A wszystkim którzy stoją przed podobnym dylematem jak ja, polecam poszukać opcji przetestowania tej samej kawy na różnych sprzętach. Bo narzeczona praktycznie nie potrafiła wskazać które latte macchiato, jest zrobione w którym ekspresie.
PS. A później pozostanie testowanie różnych ziaren i wybór tego co mi najbardziej będzie odpowiadać ;)
Wysłane z mojego SM-G975F przy użyciu Tapatalka
-
potwierdził mój kolega który pod koniec 2019 zamienił automat na kolbę, aby móc w domu delektować się kawą. Jednak przyznał że to jest rozwiązanie na 2-3 kawy dziennie. A z powodu pracy w domu, kupił ponownie automat bo tak jest szybciej i znacznie wygodniej.
Kolega chyba nigdy się z kolbą nie polubił :) Wypijam co najmniej 3 kawy dziennie, do tego kawy dla żony, mleko dla dzieci, kawy dla gości... Używałem kilku automatów i nigdy bym żadnego na kolbę kolby na automat nie zamienił... Nawet jak czasem męczę się robiąc kawę mleczną na jednobojlerowcu to i tak uważam, że warto...
-
nigdy bym żadnego na kolbę nie zamienił
Tu chyba wkradł się błąd ;)
-
Mój błąd, dziękuję :)
-
@skansen
Ogólnie chodziło o to że przy biurku, czy z samego rana jak czasu jest mało, automat jest wygodniejszy, od kolby. Bo nie wymaga praktycznie żadnej interakcji, poza wciśnięciem przycisku, a później przepłukaniem systemu spieniania mleka. Jednak kolba wymaga trochę więcej od użytkownika.
Dodatkowo, patrząc na wszystko, widzę że w domu tyloo ja bym robił kawę. Moja narzeczona raczej na 99.99% nie będzie miała ochoty się za to zabierać. Nie ukrywam, że pijąc u niego espresso z kolby, byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Może nie jest to jeszcze etap, że sam bym pił espresso na codzień, ale to co podał nie odrzucało mnie.
Wczoraj w nocy wpadłem jeszcze na dodatkowy pomysł. Aby na poranki, kiedy czasu mało, kupić przelew (może nawet z młynkiem tak aby rano sam robił kawę) , a do tego jakąś kolbę + młynek na spokojne popołudnia i weekendy. Zresztą doczytałem, że ilość kofeiny jest zależna od czasu parzenia i w takiej kawie z przelewu będzie jej więcej niż z kolby. Co w sumie rano by miało sens, a wieczorem, można sobie zrobić na spokojnie coś dobrego z kolby. Miejsca w kuchni mam na tyle dużo, że to raczej nie będzie problemem.
Wysłane z mojego SM-G975F przy użyciu Tapatalka
-
@mseredin dobra decyzja.
Ja mam automat oraz kolbowy i moja żona nie chce się dotykać do kolby.
Każdy sprzęt czy rodzaj parzenia ma plusy i minusy.
Kawa z kolby na pewno jest bogatsza w smaku i mocniejsza, ale nie każdy taką lubi. Moja żona woli mniej intensywne dlatego pije z automatu, a jak robię w kolbie muszę dolewać sporo mleka.
Automat to z pewnością wygoda i szybsze przygotowanie.
-
Ja mam automat oraz kolbowy i moja żona nie chce się dotykać do kolby.
Też takie rozwiązanie chodziło mi po głowie. Ale to byłoby już pójście "po bandzie". Jednak rano ten przelewowy jakoś da radę, a później to już nie będzie żaden problem robić w kolbie. No chyba, że mnie nie będzie więc kobieta, albo się nauczy, albo będzie piła z przelewowego :)
Wysłane z mojego SM-G975F przy użyciu Tapatalka
-
...można sobie zrobić na spokojnie coś dobrego z kolby. ...
... przelewowy jakoś da radę ... albo się nauczy, albo będzie piła z przelewowego ...
co jest gorszego w przelewie? czemu ma to być kara?
-
co jest gorszego w przelewie? czemu ma to być kara?
Nie miałem tego na myśli, bo dobrej jakości kawa, bardzo mi smakuje z przelewowego. Zresztą mojej narzeczonej również. Jednak jest to zupełnie inny smak niż z kolby czy nawet automatu. Myślałem raczej o tym że nie zrobi latte, czy cappuccino za jednym dotknięciem :). Zresztą podejrzewam, że skończy się tym że kupię dodatkowo jakiś spieniacz mleka i jak znam życie to będzie wolała zrobić sobie w przelewie a później dodać spienione mleko osobno.
Edit. Zresztą, czarna kawa mnie bardziej pasuje z przelewowego. Z kolby czy automatu zdecydowanie preferuje białe kawy. Zresztą jak wspomniałem na samym początku nie jestem fanem espresso (chociaż przy odpowiednim ziarnie i przygotowaniu, myślę że zmienię zdanie i coraz chętniej będę po nie sięgał).
-
.. bo dobrej jakości kawa, bardzo mi smakuje z przelewowego. Zresztą mojej narzeczonej również. Jednak jest to zupełnie inny smak niż z kolby czy nawet automatu.
:ok: :szampan: :)
normalnie namawiał bym jeszcze spojrzeć na clever drippa, byłby idealny na łatwą kawę czasami ale ostatnio coś się wyprzedał po sklepach
-
Jest, do kupienia. Kilka dni temu nabyłem na alle...
Edit: był do kupienia...😉
-
Ja natomiast zastanawiam się dlaczego żony nie miały by albo nie chciałyby „nauczyć” się kolby. Moja żona stanowczo odrzuca ekspresy automatyczne. Chciałem kupić Jurę Z6 nawet byliśmy na degustacji. Wróciliśmy z niej bardzo szybko z przekonaniem ze to nie dla nas. Smak jakiś taki „płaski” kolbe żona obsługuje tak intuicyjnie że sam się dziwę. Wazy każda dozę po mieleniu i podczas ekstrakcji. Zapisuje mi wyniki jak mnie nie ma w domu 😂.
Ubija lepiej niż ja. Spienia mleko w tym samym czasie. Co próbuje powiedzieć to to ze czasami chyba sami robimy z naszych kobitek takie słabe i „nie poradzi sobie” a tymczasem potrafią zaskoczyć.
-
To nie tak, że nie da rady się nauczyć. Ale z doświadczenia wiem (np. jeśli chodzi o gotowanie), że jeśli ja robię coś dobrze, to poprostu zostawia to mnie bo tak wygodniej


. Nie twierdzę, więc że się nie nauczy, bo może będzie sobie sama robiła, ale z drugiej strony wiem że jest na tyle wygodna, że łatwiej będzie jej włączyć przelew który jeszcze zmieli sam kawę i dolać mleka z kartonika, niż bawić się z kolbą i spienianiem mleka. Mnie to akurat się spodobało jak byłem u kumpla, więc będę miał dużo zabawy z robieniem sobie i jej kawy
-
Kawa z kolby na pewno jest bogatsza w smaku i mocniejsza
Zastanawiam się niejednokrotnie, skąd to przekonanie. "Oj, drugie espresso, pompka ci padnie", "Aaa nie, ja nie espresso, rano piłem kawę, poproszę zwykłą czarną" itd. notorycznie słyszę. Tak jakby ci od małej czarnej z automatu wąchali aromacik, a ja zjadł całą dozę kawy.
No owszem, jak bym wypił tak 300ml espresso (trza się namachać owszem, ale "dajmy na to, że się da"), a sąsiad huknął dużą kawę z automatu w kubku o takiejż pojemności, to pewnie i byłoby coś na rzeczy...
-
Zastanawiam się niejednokrotnie, skąd to przekonanie. "Oj, drugie espresso, pompka ci padnie", "Aaa nie, ja nie espresso, rano piłem kawę, poproszę zwykłą czarną" itd.
Bo niestety taka jest wiedza na temat kawy. Ja dopiero teraz po przeczytaniu bardzo dużej ilości tekstów, wiem więcej niż wcześniej. Dlatego zdecydowałem się finalnie na rozwiązanie hybrydowe.
Na rano będzie przelew: wygodne, szybkie i dużo kofeiny (bo jednak z przelewu to spokojnie wypije kubek 300 ml przed treningiem). Na wieczór i weekendy kolba: można się pobawić z parzeniem, jednak znacznie smaczniejsze kawy białe (w porównaniu do przelewu z mlekiem czy automatu), mniej problemów z czyszczeniem niż w przypadku automatu (tu wyjątkiem jest Jura). Do tego na 99% zewnętrzny spieniacz mleka (można używać zarówno do przelewu jak i kolby, a dodatkowo dzięki temu kolba wystarczy jedno bojlerowa).
Teraz powoli wybieram odpowiedni sprzęt (oczywiście posiłkując się forum jak i różnymi recenzjami). Największym wyzwaniem będzie odpowiedni młynek. Tak aby był odpowiedni zarówno do przelewu jak i kolby (tutaj najbliżej mi do Lelit Wiliam PL72 ale muszę jeszcze o nim poczytać aby mięć pewność że to dobry wybór).
-
Kawa z kolby na pewno jest bogatsza w smaku i mocniejsza
Zastanawiam się niejednokrotnie, skąd to przekonanie.
Mam automat i kolbę więc potrafię porównać na tej samej kawie różnice w smaku.
-
Mam automat i kolbę więc potrafię porównać na tej samej kawie różnice w smaku.
O moc mi chodzi. Bo, że bogatsza smakowo kolba, to oczywiste.
-
Moc też, z racji dozy w kolbie 17-20 g nie otrzymasz takiej mocnej kawy z automatu, gdzie doza jest 9-15.
-
Jako przedstawicielka kobiet mogę tylko powiedzieć, że nie wyobrażam sobie życia bez kolby i chemexa. Kiedyś miałam automat - Jurę. Zamieniłam na ekspresik kolbowy (chyba kmix). A pózniej szukając młynka trafiłam na to forum i przepadłam. Najpierw kupiłam prawdziwy ekspres i młynek. Rozpoczęła się przygoda z espresso. I wielkie odkrycie - kawa nie musi byc spalona i gorzka. Owocowe smaki skradły me ❤️. Po jakimś czasie zaczęłam interesować się alternatywą. Najpierw kupiłam Gabi - nie było chemii miedzy nami. Pomyślałam - przelewy nie dla mnie. I wtedy poznałam chemexa - miłość od pierwszego wejrzenia. Ten design... 😍 Tylko po Gabi nie byłam pewna czy warto się w to pakować. Aż któregoś dnia zdecydowałam sie na zakup. Zamówiłam od razu wagę i odpowiedni czajnik. I to było to! Pózniej dokupiłam jeszcze drugi młynek i jest miłość miedzy nami. Mam w domu jeszcze aeropress i v60, ale to właśnie kawa z chemexa i espresso są moimi ulubionymi. Ja pokochałam parzenie kawy i nie wyobrażam sobie życia bez tego rytuału. Narzeczona też polubi ;)
-
@kasiam
Obawiam się trochę tego czy będzie jej się chciało bawić z kolbą, ale życie pokaże. Co do przelewu, tutaj niestety muszę postawić na jak najmniej obsługowe rozwiązanie. Bo jednak o 2.50 czy 3.00 rano, każda minuta ma dla mnie znaczenie bo jednak najpóźniej o 6.30 muszę być w domu po treningu aby ją odwieźć do pracy. A jednak włączenie przelewu czy nawet ustawienie timera (idąc na kompromis pod względem smaku - wydawało mi się kiedyś że ciężko wyczuć różnicę w kawie która jest świeżo zmielona, a leży w ekspresie 5 czy 6 godzin) jest znacznie wygodniejsze (no dobra tutaj by wygrał automat, ale ten pomysł już odpuściłem). W sumie to zaskakujące jak przez kilka tygodni z pomysłu ekspresu na kapsułki przeszedłem na kolbę (no i przelew na poranne szybkie dostarczenie kofeiny).
-
@kasiam To prawda w kolbie można się zakochać, ale nie każdy lubi espresso. Dlatego moja żona pije głównie z automatu z mlekiem, ponieważ z kolby jest dla niej za mocna.
Niewątpliwie masz rację, że espresso nie musi być gorzkie i od kiedy zacząłem zamawiać kawę w palarni odkryłem smak espresso na nowo.
Niestety i nas w kraju nawet jak w kawiarniach mają dobry sprzęt to kawa jest taka sobie stąd ja na mieście głównie piłem z mlekiem albowiem mała czarna była gorzka.
-
Moc też, z racji dozy w kolbie 17-20 g nie otrzymasz takiej mocnej kawy z automatu, gdzie doza jest 9-15.
To nie przesądza o przewadze mocy kolby.
-
Moc też, z racji dozy w kolbie 17-20 g nie otrzymasz takiej mocnej kawy z automatu, gdzie doza jest 9-15.
To nie przesądza o przewadze mocy kolby.
Ogólnie z tego co wyczytałem (nie jestem specjalistą i przyznaje że mogłem czytać bzdury) to moc zaparzonej kawy, uzależniona jest w głównej mierze od czasu parzenia. Tak więc espresso jest najmocniejsze przy porównaniu 1:1 co wynika z samej ilości gram kawy na 1 ml.
1 porcja espresso (zakładam że 8g/30 ml) ma ok 30 mg kofeiny, natomiast kawa z przelewu 40-60mg/100 ml (zakładam że z zalecanej dozy 6g/100ml). Więc jeśli chodzi o "moc" czyli ilość przyjętej kofeiny, to raczej wygrywa kawa z przelewu (200-300 ml w kubku nie jest niczym niezwykłym bo sam takich kubków wypijałem kiedyś 4-5 w ciągu dnia).
Oczywiście wszystko jest również uzależnione od rodzaju ziaren i stopnia palenia.
-
Z 8g espresso w kolbie powinieneś uzyskać do 20g kawy. Tak, gram, nie mililitrów, bo liczy się waga a nie objętość. Jeśli dobrze pamiętam to z podwójnego espresso w ratio 1:2 z 18g kawy wychodzi jakieś 60mg kofeiny. A przynajmniej w teście, w którym było to sprawdzane.
-
to moc zaparzonej kawy, uzależniona jest w głównej mierze od czasu parzenia
Otóż to. Ale trzeba brać pod uwagę, że ten czas w badaniach (o których ja czytałem, żałuję, że sobie tego nie zarchiwizowałem) miał znaczenie z punktu widzenia przepływu wody. Czyli przeciągnięte espresso jest mocniejsze od normalnego. Przelew 1l jest mocniejszy od 0,5l, itd.. Z tego artykułu wynikało, że chodzi w istocie o to, ile tej wody przepłynie przez kawę. Dlatego gradacja mocy jest: kolba (espresso), automat, przelew, co wynika z tego, że odpowiednio więcej wody "użyte jest" na tę samą dozę kawy.
Ps. Przekonanie u niektórych, że kawa z kolby jest "dla nich za mocna" wynika moim zdaniem z niewłaściwego powiązania smaku kawy z mocą. Kawa z automatu jest "przechlapana" (bliższa przelewowi) i klarowność napoju buduje iluzję, że nie jest ona tak mocna, jak z kolby, bardziej "szorstka". A już obrośnięte legendą "najmocniejszej kawy" espresso to apogeum tego przekonania.
-
Ale gdyby przeliczyć ilość kofeiny na 100ml to tak, espresso będzie najmocniejsze. Ale tak, masz rację, dla większości ludzi za mocna kawa to odczucie związanie jedynie ze smakiem... Im intensywniejsze smakowo tym mocniejsze, choć powiązania z kofeiną to mieć nie musi.
-
Żeby uściślić pojęcia, w świecie kawy, za moc standardowo uznaje się TDS.
Wtedy łatwiej się dogadać.
-
@siewcu
No właśnie :) A z automatu to "preinfuzja" wypluwa z 20ml, co dopiero mówić o tzw. espresso.
@pjw
Racja. Raz jednak, że chciałem tak bardziej "na piechotę", dwa - ten artykuł (o którym pisałem) był w istocie raczej medyczny, czy też dietetyczno-medyczny i odnosił się do szkodliwości kawy (!), znaczy w tym sensie: "co pić, aby najmniej się truć" :taktak: :o