Cześć wszystkim, od roku czytam forum, ale dopiero teraz odważyłem się odezwać, bo muszę w pełni potwierdzić to co napisał Tukidydes. Właśnie przeszedłem dokładnie tę samą drogą - najpierw Timemore C3 ESP przez kilka miesięcy i czego bym nie zrobił, to nigdy nie uzyskiwałem takiego espresso jakiego oczekiwałem.
Jako że zależało mi na czymś lepszym zarówno pod alternatywy jak i esko i koniecznie ręcznym, bo zabieram młynek do pracy to wybór padł na Komesia z Red Clixem zachęcony wieloma pozytywnymi opiniami na YouTubie. I o ile v60 wychodzi fantastyczne, to z espresso cały czas był problem, nawet jak się wstrzelałem w jakieś parametry które chciałem, a potem dokonywałem korekt proporcji, temperatury itd. Zawsze wychodził jakiś dziwny kwasek albo mocna gorycz, a z reguły obie rzeczy na raz. Kompletny brak balansu w filiżance. W większości były robione kawy mleczne i w cappuccino nie było tego czuć, ale jak już miałem ochotę na czyste espresso, to zawsze przychodziło rozczarowanie. Woda, ekspres, ziarenka, puck prep wszystko w porządku, więc uznałem, że czas dozbierać do młynka, bo to musi być jedyny winowajca.
Wybór padł na Eurekę Mignon Zero, czyli tak naprawdę Specialite w wersji SD bez timera i efekt już od pierwszej filiżanki, przebił wszystko co zrobiłem na poprzednich młynkach, pomimo tego, że grubość mielenia wymagała jeszcze korekt. Teraz po 2 tygodniach użytkowania, gdy się jeszcze lepiej z nim poznałem, to mogę spokojnie stwierdzić, że w domu nareszcie robię espresso, które zawstydziłoby niejedną kawiarnię i żałuję, że tak długo zwlekałem z zakupem
Też muszę wam podziękować, bo bierne śledzenie forum również pomogło mi w zrozumieniu wielu rzeczy i podjęciu tej decyzji.