Ziarna kakao z Ekwadoru okazały się najciekawszymi z moich dotychczasowych doświadczeń, są czyste, bardzo jednorodne, wszystkie jędrne i pełne treści, w zasadzie nie trzeba ich przebierać przed wrzuceniem do pieca. Zrobiłem z nich trochę czekolady, około 500g, właśnie ją sobie powoli degustujemy

.
Ostatnio próbuję moich paleń Ariadny, Chocolate Wave, Anniversary i jestem w szoku. Po iluś tam podejściach do profili palenia nowej, bazowej Brazylii, wyszło espresso idealne:
Mastro Antonio 
.
Dziś zrobiliśmy cupping ostatnich paleń
Synestezji. Na stole stanęły nowe Hondurasy COMSA natural i honey na razie z samplerka, Etiopia Konga, Kenie Ruthagati i Rungeto, Salwador Pacamara i Kostaryka Sonora red honey oraz trzy Panamy z plantacji Lerida: dwie myte i natural, także z samplerka. Honduras tego roku jest obłędny, znacznie bardziej czysty niż ten, który znacie z naszych mieszanek, a który dwa lata temu kupiliśmy od Latającego Pingo z Hamburga

. Będzie świetny jako espresso i jako drip, i może nawet @ziarenko zmieni teraz zdanie?

Najpiękniej pachną Konga i Rungeto. Nie ustępuje im Ruthagati. Słodkie są Kostaryka Sonora i Salwador Pacamara red honey. Panama natural wiadomo, genialna choć nie-geisha, ale to dopiero w bardziej odległej perspektywie wielu miesięcy.