Takie "dojrzałe" ziarna bywają bardzo wdzięczne. Wtedy stanowią czystą prawdę, bo tuż po paleniu bywają tak jaskrawe, że trudno się zorientować jaki jest naprawdę drzemiący w nich potencjał. Wczoraj zaparzyłem sobie resztki jakiejś Hacienda Esmeralda, palonej przez Elę w maju. Rozkosz. Charakterystyczne wg mnie dla tych najlepszych kaw odmiany Geisha jest to, że pachną miodem i kwiatami, a przy tym wcale nie są kwaśne, nawet bardzo jasno wypalone. Dla porównania, ziarna z Kenii pachną pięknie czerwonymi owocami, a są bardzo kwaskowate...
Pierwsza partia nowości już do nas przybyła. Miałem o tym napisać, podając odnośniki, ale okazało się, że nasz serwer od rana nie działa. Podobno prace porządkowe trwają, więc mam nadzieję, że dziś jeszcze wszystko wróci do normy. Pierwsze dwie kawy z palety nowości trafiły w ręce Synestezji. Są to dwie piękne kawy z Afryki:
- Kenia Ruthagati AB+ washed
- Etiopia YirgaCheffe Konga Gr. 1 washed
Z ziarnami ze stacji mycia Ruthagati w Nyeri zetknęliśmy się już wiele lat temu. Nie pamiętam dokładnie kiedy to było, ale była to pierwsza Kenia w naszym pierwszym piecu. Wtedy efektem było przede wszystkim "jędrne" espresso, bo nikt o metodach przelewowych nie słyszał. Teraz jest nieco inaczej, bo tego typu ziarna palimy tak, by były dobre w metodach przelewowych. Espresso wciąż kultywujemy, ale inaczej niż kiedyś

.
Etiopia Konga to z kolei znacznie bardziej słynna kawa. Region Gedeo, Yirgacheffe mówią więcej niż jakieś opisy aromatów i smaków. Słowem: super, prawie geisha.
Opócz tego mamy kolejne wydanie Juicy; tym razem jest to mieszanka ziaren Sulawesi Tana Toraja A oraz Kenii Marimira AB. Kolejne wydanie MA TOP Red oprócz stałego składu: Bob-o-link, Honduras COMSA, Etiopia Rocko ma małe dodatki: Kenię i Kostarykę. Na koniec moje skromne mieszanki do espresso: Anniversary i Chocolate Wave. Zapraszamy

.