no, to chyba można powoli zamknąć ten wątek

sprzęt przyszedł wczoraj świeży i pachnący, iście świąteczna przyjemność w rozpakowywaniu, niczym prezenty

- ale z powodu bólu głowy (może z wrażenia), dopiero dzisiaj uruchomiłem całą machinerię.
ogólnie cudeńko, i młynek, i Dream (w kolorze antracytowym wybrałem, aby nie wyglądał jak parowóz tz. nie aź tak czarny). musiałem w ekspresie odkręcić i inaczej rozmieścić stopki gumowe, bo nie wiedzieć czemu chybotał się...
po przeczytaniu instrukcji, przepłukaniu, zabrałem się za mielenie swojej "starej" kawy, na próbę siły zmielenia i aby sprzęt przeszedł zapachem (od nowości trochę wali czymś syntetycznym, zwłaszcza młynek), najpierw ziarnistość skręciłem na max, odkręciłem 30 półobrotów a potem zakręciłem (około 10) i w sumie przy trzeciej czy czwartej próbie w kieliszku pojawiła się piękna crema, zmierzony czas zgodnie z wymaganiami.
i tu mam pytanie czy te 25 sek na 25 ml ma być liczone od pojawienia się wypływu espresso czy po przełączeniu pompy ? mniemam, że to pierwsze ale chcę się upewnić.
kawę już wypiłem więc zdjęcia nie wrzucę ale.... gdybym to ja wiedział jak powinno smakować espresso, szczerze to chyba raz czy dwa w życiu piłem - bo jak wspominałem, ja wolę kawy mleczne. po dodaniu spienionego mleka, cappucino smakowite. wziąłem łyczek samego espresso, no cóż, jakieś takie kwaśne, cierpkie, choć na wygląd crema wzorcowa (ale zaznaczam że sama kawa już nie marketowa bo dostałem próbkę od Janusza UNVERSAL CAFFE Extra)
i dopytam jeszcze, wszak jakość cremy i ekstraktu zależy m.in. od grubości zmielenia i siły ubicia - czy mam dążyć do mniejszej ziarnistości i słabszego ubicia, czy większej ziarnistości i mocniejszego ubicia - aby osiągnąć ten sam efekt ?