Krótko, bo szkoda wracać do tego, każdy ma swoje zdanie.
to już było przerabiane wiele razy i nazywa się "gospodarka planowana/sterowana" i zazwyczaj łączy się z socjalizmem i komunizmem (w najlepszym razie etatyzmem). Ja słusznie koledzy zauważyli - już to przerabialiśmy/przerabiamy (socjalizm/komunizm - za "komuny", etatyzm - 20-lecie międzywojenne i teraźniejszość i nie mówię tu o obecnym rządzie, tylko o prawie całej historii po 89 roku). Jak to się kończy - wszyscy wiemy. Biedni są jeszcze biedniejsi, a bogacze mają się dobrze, ewentualnie zastąpieni są "nomenklaturą"....
Tak wiele razy próbowano i nadal ludzie myślą, że socjalizm jest dobry, tylko wykonawcom się "nie udało".....
Nigdzie nie sugerowałem, że socjalizm był dobry. Przeżyłem całkiem spory kawałek swojego życia w tym systemie. Nie był dobry. Tak samo jak nie jest dobry "wolny rynek", napisałem, że raczej chodziło o jakiś mariaż tych dwóch systemów, połączenia z nich tego, co było/jest najlepsze i odrzucenia tego, co nie działało i nie działa.
tak - "obecne regulacja są niedoskonałe, więc zrobimy uszczegółowienie tych regulacji, a następnie nowe regulacje do starych regulacji" - jak to się kończy, wystarczy spojrzeć na prawo podatkowe VAT, a to o czym mówisz byłoby jeszcze bardziej skomplikowane... A co z urzędnikami - skąd pewność, że zrobią to dobrze i będą nieprzekupni?
Dobrym przykładem na to jest historia Romana Kluski i firmy Optimus.
Cały czas w tym wątku zwala się winę na mityczny "wolny rynek", gdy tymczasem ten wolny rynek nie istnieje chyba nigdzie na świecie, a na pewno nie w Polsce (może istniał w pewnej formie kilka miesięcy po 89 roku), bo to co nam serwowano jako wolny rynek, to było jawne złodziejstwo i robienie z ludzi głupków, a Balcerowicz i spółka powinni oglądać świat zza krat.
Pewne to w życiu są tylko dwie rzeczy, myślę, że doskonale wiesz jakie. Nie oznacza to, że nie należy próbować zmieniać tego, co nie działa dobrze. Gwarancji na sukces z założenia brak.
Zgadzam się, że wolny rynek praktycznie nie istnieje, bo jest to niemożliwe przy naturze ludzkiej. Może początkowo, ale później prowadzi dokładnie do tego, co mamy teraz, m.in. dlatego z praktycznego punktu widzenia nie jest to dobry system; teoria super.
w tym przykładzie, to regulacje (prawo patentowe) a nie wolny rynek doprowadziły do takiej sytuacji...
Z zewnątrz może tak to wygląda... w rzeczywistości tak nie jest, tutaj mogę powiedzieć, że wiem ze 100% pewnością jeśli chodzi o moją konkretną branżę.
sam byłem świadkiem sytuacji podobnej - wizyta na ichniejszej izbie przyjęć, badanie lekarskie, badania z krwi i odesłanie do domu - rachunek 1000$. Tylko że to też nie do końca efekt wolnego rynku (z tego co mi tłumaczyli amerykanie), tylko faktu że tam o byle co można skarżyć lekarzy i szpitale, a odszkodowania sięgają astrnonomicznych kwot, więc połowę swoich dochodów wydają na ubezpieczenia, więc ceny świadczeń to uwzględnia....
Jestem w USA przeciętnie 5-6 razy w roku, od prawie ćwierć wieku (taka praca), to państwo jest idealnym przykładem do czego doprowadził "wolny rynek" (przestał być wolnym rynkiem dawno temu, ale tylko dzięki temu, że na początku pozwolili na takowy), który został posunięty do ekstremum. Tak, możesz pozwać każdego lekarza, szpital, o cokolwiek, prawie. Właściwie tam możesz kogokolwiek, o prawie cokolwiek pozwać. Szpitale mają nawet na ten cel fundusz bezpieczeństwa. Natomiast ceny nie wynikają z tego, z całą pewnością. Podobnie jak fakt, że nie mają oni systemu edukacji, a jedynie biznes edukacyjny(koszt dla studentów miażdży), nie mówiąc już o tym do czego doprowadził brak kontroli państwa nad instytucjami finansowymi (bankami itd...), najlepsze hity ostatnich dekad.
Wracając do San Remo - producent może sobie wystawić cenę jaką chce - jak będzie za wysoka, to nikt tego nie kupi i po prostu nie zarobi i tyle. Ważne, żeby klient miał rozeznanie, czy to jest warte tej ceny, czy nie - i między innymi po to mamy takie forum jak nasze. Gorzej byłoby, gdyby ów producent był monopolistą, ale na szczęście nie jest.....
To też zostało wcześniej napisane (o forum i co robić w takim przypadku), więc się zgadzam i na tym poprzestanę, nie ma sensu odpływać tak bardzo w dywagacje polityczno-rynkowe, ilu ludzi na świecie tyle opinii... każdy ma swoją, a miejsce (temat) średni na takie wynurzenia.