India Monsoon Malabar - palarnia kawy Johan & Nyström
Zaciekawił mnie napis „Brew”, widniejący na opakowaniu. Oznacza kawę do przelewów, metod alternatywnych, a „indyjski monsun” bardziej kojarzy mi się z solidnym, mocnym espresso.
Urodą to te ziarenka nie powalają. Dużo jest pokruszonych i połamanych. To może być zasługa nietypowej obróbki, polegającej na wystawieniu ziarenek na długotrwałe oddziaływanie warunków klimatycznych w porze deszczowej (monsunowej). Ale pochodząca z polskich palarni monsunowa India, wizualnie była dużo ładniejsza. Aromat ziarenek również jest niezbyt ciekawy, z dominującymi nutami charakterystycznymi dla palenia. Przemiał pachnie przyjemniej, orzechy, słodycz i czekolada. Palenie średnie, w ciemniejszą stronę.
Sposób przygotowania: ekspres Nuova Simonelli Musica i młynek Mahlkönig K30. Espresso było robione jako połowa uzysku z podwójnego sitka. Doza 17 g, czas ekstrakcji około 25 sekund. Crema na espresso jest imponująca, przy monsunowych ziarenkach jest to częsty przypadek. W aromacie espresso jest czekolada, przypieczona skórka chleba, orzechy i słodkie nuty. W smaku podobnie, czyli orzechy i czekolada, trochę słodyczy. Właściwie bez kwasków, choć w tle jest minimalna owocowa nuta. Espresso jest dobre, solidne i gęste, z dużym body, mocne i wyraziste, bez niepożądanych nieprzyjemnych akcentów. Posmak orzechowy, długi i trwały, przechodzący w orzechową goryczkę. Americano smakowało kobietom, a cappuccino nikt nie próbował.
Miałem spróbować tych ziarenek w przelewie, ale jakoś nie mogłem się do tego zmusić. Ale espresso było dobre. Powinni je polubić zwolennicy tradycyjnych, nie kwaskowatych kaw.