Kolejna kawa z nadmorskiego Hull. Tym razem prosto z Salvadoru - plantacja o nazwie Las Meninas, tak jak obraz Diego Velázquez'a. Krzaczki kawy rosną sobie na zboczach Quezaltepec, w sumie nisko bo 900-1300 mnpm, na działce Tablón El Olvido

tyle tytułem geografii.
Ziarenka palone jasno, jednak nie tak jasno jak opisywana wcześniej Etiopia Rocko.
Kawa zagościła w Rakiecie, Peppinie i dripie. W panelu testowym (dzięki @Edwin Jagger) najlepiej wyszła w dripie. 7-8g/100ml wody, w sumie 2 minuty przelewania, w tym 30 sekund namakania

woda ~90C. W filiżance znalazł się piękny i ciemny napój, zdominowany przez nuty czekoladowe. Było słodko i czekoladowo. Zero kawsków, czy goryczy. Świetna kawa do dripa!
W ciśnieniu jakoś nie mogłem się z nią do końca dogadać. Było jak dla mnie zbyt kwaskowo i gorzkawo, choć słodko. Kwasek i słodycz jak z dobrych powideł wiśniowych

Końcówka i posmak w gorzkiej czekoladzie. Temperatury od 90 do 94C, doza 22-23g. 50ml/40g w filiżance.
Dopiero dziś odnalazłem się z tą kawą w kolbie (a w młynku zostało może z 25g tylko). Z temperaturą zszedłem niżej, do około 89C (117C na PIDzie), i w filiżance pojawiło się mnóstwo słodyczy (takiej jak w dripie tylko intensywniejszej) zero kwasków na pierwszym planie, za to w tle lekkie wiśnie. W posmaku czekolada z wiórkiem ze skórki pomarańczowej.

Niestety

się skończyła.