forum.wszystkookawie.pl
Poradniki - czyli jak mam to zrobić? => Przygotowanie kawy => Wątek zaczęty przez: rkaw w 16 Kwiecień 2020, 01:34:09
-
Witajcie,
Od niedawna jestem posiadaczem ekspresu kolbowego Bezzera Magica S PID z grupą E61. Próbuję robić espresso według znalezionych tu receptur: 18g zmielonych ziaren wsypuję do sitka podwójnego, ubijam naprawdę mocno tamperem ze stalową podstawą, wkładam kolbę (z podwójną wylewką) do uchwytu, czas zaparzać kawę. Po uruchomieniu pompy nie minie 15 sekund, a już w obu filiżankach (idzie do 2 naraz) mam równowartość "double espresso". Wnioskuję po tym, że ekstrakcja przebiega za szybko.
Po wielu próbach udało mi się osiągnąć ekstrakcję blisko 25 sekund, tylko że... musiałem do kolby nawalić jakieś 24g kawy, i ledwo ją zapiąłem po ubiciu takim, jakby czołg przejechał. Czy dobrze myślę, że mam za gruby przemiał? Mielę to młynkiem Melitta Molino (żarna), nastawionym na grubość "1" - mniej tam nie ma.
W sumie smak kawy nie jest zły jak na aktualną mieszankę (Cornella Balance 50: 90% robusta), ale trapi mnie ta szybka ekstrakcja. Manometr pokazuje coś około 10-11 bar w czasie robienia kawy, na bojlerze mam od 0.9 do 1.2 bara zależnie od tego, jakiej temperatury akurat próbuję.
Czy moja diagnoza na temat przemiału jest słuszna, czy szukać gdzie indziej przyczyny?
-
Młynek nie daje rady.
-
WS ma rację, młynek się nie nadaje, tym bardziej do Twojego ekspresu.
Nie wiem co za kawę używasz ale jeżeli jest stara i zwietrzała (w tym wysuszona na wiór) to też nie pomaga. Na pewno zakup świezopalonej kawy pomoże, ale dalej młynek będzie bardzo słabym ogniwem. Musisz pomyśleć o zakupie mlynka dedykowanego pod espresso.
Może ktoś z forumowiczów mieszka niedaleko i mógłby trochę kawy zmielić i jakoś pomóc. (ups, kwarantanna jest miotla) w ostateczności można zamówić kawę zmielona pod espresso w jakieś palarni, ale z tym też jest trochę loteria.
W skrocie: kup młynek dedykowany pod espresso i swiezopaloną kawę.
-
młynek się nie nadaje, tym bardziej do Twojego ekspresu.
Co to znaczy do Twojego ekspresu? A z Silvią czy Ascaso Basic dało by radę? Jakieś inne ciśnienia tam są?
Jak nie daje rady to nie daje czy z tańszym czy z droższym ekspresem. A ta kawa to jak stara?
Ale ewidentnie taki młynek do kolby (dowolnej) się nie nadaje.
-
A ja myślę że ten młynek da radę jak masz sitko typu "supercrema" i wszystkie inne "pressurized".
-
@Bacek trochę uprościłem, chodziło mi o to, że ewentualnie nadaje się do ekspresów z elektromarketu z podwójnym sitkiem. Faktycznie, trochę zbyt ogólnie napisałem.
-
A ja myślę że ten młynek da radę jak masz sitko typu "supercrema" i wszystkie inne "pressurized".
Miejsce takich sitek jest w "ekspresach" do 300 PLN i przy okazji da się w nich pewnie uzyskać ekstrakcję 20-25 sek. po wsypaniu całych ziaren, nawet bez mielnianina, ale tego co wypłynie espresso bym nie nazwał.
-
Nie deklasował bym tak tych ekspresów bo dużo ludzi od tego zaczyna. Kupują coś typu Delonghi Dedica i zaczynają przygodę w "czarnym naparem". Lepiej jak mielą na czymś typu ta Melitta niż najtańszym nożowym. I tylko w tym kierunku był mój post odnośnie młynka i jego przydatności do tańszych ekspresów. Sam wiem ile frustracji przeżywałem by uzyskać odpowiedni czas ekstrakcji na Graef CM702 i Gaggi Classic.
-
Zgadza się - wcześniej młynek był używany z Saeco Poemia HD8423/19. "Super crema" była, i owszem, choć miałem trochę przejść z tym zaworkiem w kolbie. Te czasy już nie wrócą (przebicie 230V do uziemienia zdyskwalifikowało tego zawodnika).
Aktualizacja jest taka, że udało mi się dzisiaj na tym młynku uzyskać lepszą ekstrakcję - 25 sekund przy około 22g @ 90°C. Mieszanka to Pellini TOP, 100% arabika, palona na ciemno (kiedy? nie wiadomo - pewnie przed zawiezieniem do magaznu...). Nawet była jakaś w miarę spójna crema, choć nie taka, jak przy ostatniej robuście. Wymagało to zmielenia na "1", bardzo dokładnej dystrybucji w kolbie, i bezlitosnego ubicia. Wyjąłem też uprzednio górne żarna, wyczyściłem wszystko i obsadziłem ponownie, choć raczej to nie wpłynęło na wynik. Wychodzi na to, że gdzieś niedaleko poniżej dolnej granicy przemiału tego młynka znajduje się punkt "optymalnego espresso" dla tego ziarna. Wcześniej na Cornella Balance 50 nijak nie szło tego zrobić z taką dozą.
Z tego, co mówicie, poszukiwanie nowego młynka wydaje się uzasadnione. Czas przewertować długie wątki "Eureka czy Macap"...
-
Polecam Eurekę, zdecydowanie cichsza :) I Pelini zamienić na kawę z palarni, na forum znajdzie ciekwawe
-
Może pomimo tego że ustawiasz mielenie na jeden, masz nadal zbyt grubo zmielone ziarno. Nie wiem jak jest w melittcie ale w niektórych młynkach tego typu da się "skalibrować" nominalne ustawienie żaren na bardziej ciasne co skutkuje tym że zakres regulacji będzie kończył się na drobniejszej gradacji przy ustawieniu na 1. Oczywiście jest ryzyko zamknięcia żaren przy najniższym ustawieniu więc trzeba bardzo uważać. No i pytanie czy konstrukcja młynka w ogóle to wytrzyma.
-
Nie deklasował bym tak tych ekspresów bo dużo ludzi od tego zaczyna. Kupują coś typu Delonghi Dedica i zaczynają przygodę w "czarnym naparem".
Było też jakieś przysłowie o dużej ilości much i ich upodobaniach. Żeby nie bylo, sam też zaczynałem od czegoś takiego i było to źródłem samych frustracji. Z perspektywy czasu uważam że była to strata czasu i pieniędzy. Nawet jak na odsprzedaży dużo nie straciłem to zmarnowałem całkiem sporo przyzwoitej kawy.
-
@rkaw Mam taki sam młynek Melitty, ale używam go do frenchpressu, do espresso absolutnie się nie nadawał, raczej szkoda nadgarstka na ubijanie...
-
Nie wygląda na to, żeby dało się jakoś to skalibrować - górna tarcza jest odsuwana od dolnej za pomocą wyżłobień po bokach, gdzie kręcenie pokrętłem grubości przemiału obraca ją względem zaczepów. Jako że wyżłobienia mają zmienną grubość, to przekłada się na inną odległość od dołu - trochę taki odwrócony helikoid. Zakres regulacji jest taki, jak długość wyżłobień (niewielki), a dodatkowo ten uchwyt na żarna jest z plastiku, więc mamy jakiś tam luz.
Nie wiem, czemu akurat to Pellini lepiej się zachowuje (jest bardziej sucha, więc i bardziej zwarta?), ale dzisiaj udało mi się wsypać ładnie i bez wystawania ~20g, porządnie ubić, i uzyskać ekstrakcję równo 25 sekund do miary "single espresso" (razy dwa, bo dwie wylewki). Może moją ambicją w życiu nie jest picie kawy z suchych ziaren do końca swoich dni, ale widać, że stan ziaren mocno wpływa na efekty. Póki co, dystrybucja przed ubiciem wydaje się jednak być najważniejszą zmienną, która pomaga. Przyjrzę się Eureka Mignon Specialita - cichy przemiał brzmi dobrze, piję tylko espresso (i mleczne), więc nie będzie problemu z kręceniem kółkiem od grubości. Myślałem też nad zwykłą wersją, ale brak timera spowodowałby, że miałbym jeszcze jedną, dodatkową zmienną do kontrolowania (czas mielenia), a nie chcę się w to bawić za każdym razem.
Co do kaw, patrzyłem właśnie na różne - chętnie kupię coś z lokalnej palarni, wesprę lokalny biznes, a co. Poszukam czegoś zbalansowanego - nie cierpię mocno gorzkich rzeczy. Brazylia Santos średnio palona (medium-dark? da się tak?) brzmi jak coś, co da radę na początek?
-
Dystrybucja, w szczególności uderzenie kolby o stół żeby kawa się ładnie ułożyła. Tutaj filmik jak duże rezultaty daje dobra technika:
https://youtu.be/C9u9S_-PcwQ
Filmik z moimi rezultatami po zastosowaniu:
https://drive.google.com/file/d/16z1vyfGxCZehmEcd-I6bxvjTeuw0082p/view?usp=drivesdk
-
Moje rozwiązanie było bardziej tymczasowe po to żebyś mógł cokolwiek sprawdzić zanim zakupisz nowy młynek. Jednakże z Twojej wypowiedzi wynika, że nie da się wykonać tego co zaproponowałem. Dystrybucja jest ważna ale wydaje się, że w twojej sytuacji musisz zacząć od nowego młynka, najlepiej gdybyś od razu zaopatrzył się w świeżo palone ziarno :szampan: z dobrej palarni. Doza 20g ubita na chama to wg mnie nie jest rozwiązanie twojego problemu. Na początek polecam zacząć od Ariadny od Mastro Antonio - sam od niej zaczynałem, bardzo przyzwoita i niewymagająca mieszanka.
-
Film bardzo przydatny i fajnie pokazuje jak poprawić ekstrakcję ale racja, że dobry młynek to podstawa. Potem dobrze popracować nad odpowiednią dystrybucją.
-
Najtańszy i całkiem fajne rezultaty daje Graefm cm800 :)
-
Graefm cm800
Ale tylko w przypadku zakupu używki za 250-300zł
Nowego - nie warto...
Wiem, miałem, uzywałem z Giaggią - i dopiero jak zmieniłem młynek na gastro - to zacząłem zastanawiać się jak to możliwe, że kilka lat tak się męczyłem...
półśrodki nigdy nie są dobre ;)
ale potrafią być wieczne ;)
-
Najtańszy i całkiem fajne rezultaty daje Graefm cm800 :)
Autor tego wątku ma Bezzerę Magica PID. Mielenie z tego typu młynkiem to będzie ruletka w filiżance. Zdecydowanie zalecam coś lepszego.
-
Autor tego wątku ma Bezzerę Magica PID. Mielenie z tego typu młynkiem to będzie ruletka w filiżance. Zdecydowanie zalecam coś lepszego.
No w sumie ;)
Ekspres za 6000, młynek za 200 ;)
stosunek 30:1
teraz pora na najtrudniejszy krok ;)
uwierzyć, że młynek ma znaczenie (pomimo tego, że są kawy mielone) i że jest ważniejszy od ekspresu
i że stosunek powinien być 1:1 ew. 1:2
-
Ale po co stosunkować i ustalać jakieś sztuczne zasady. Należy po prostu kupić młynek przeznaczony do espresso (czyli o solidnej konstrukcji mocowania i regulacji zaren). A czy on będzie kosztował 1kpln 2kpln czy 3 to już ma mniejsze znaczenie.
-
Należy po prostu kupić młynek przeznaczony do espresso
Rozumiem Cię doskonale
Bardziej chodziło mi o zestawienie ekspresu za kilka tysięcy z młynkiem za... hmmm... nawet nie kilkaset złotych...
I tylko o to
-
Graef CM800 to nie jest dobry pomysł. Trzeba dołożyć... Jeśli nie ręczny to przy tym ekspresie, żeby stał na podobnym poziomie, kilka razy większa kwota wyjdzie. Ewentualnie Kinu M47, bo na chwilę obecną do espresso chyba nie ma nic sensowniejszego.
-
Ale graef cm800 mieli na bardzo dobrym poziomie, mam do porównania Eureka Specialita, na obu można zrobić dobre espresso :)
-
A ja miałem, wymieniłem - i wiem, że o ile z Gaggia jeszcze sobie radził - to na lepszym ekspresie - po prostu nie dał rady i tyle...
i jest to kiepski "marketingowo" młynek - bo nie wiadomo gdzie go zmieścić - za dobry do słabych ekspresów, za słaby do dobrych ;)
i tak jak wspomniałem - za 250-300zł można brać używkę - z zaznaczeniem "na chwilę"
-
Pełna zgoda. Miałem graefa 900 już po nabyciu Caroli. Nie dawał rady (choć na wcześniejszego DeLonghi wydawał się aż za dobry), łącznie z patentem "na podkładkę".
Przy 800-tce jest mielenie "na oko", więc pewnie można się wyćwiczyć. 900 ma nastawy do dozowania, ale krew mnie tylko zalewała. Ustawienia nie były precyzyjne (niby czasowe, ale zapamiętywanie jakieś kiepskie) i powtarzalność co najmniej dyskusyjna.
Szkoda pieniędzy na niego, jak się ma albo ma mieć w miarę przyzwoity ekspres.
-
No i dobra - Eureka Mignon Specialita zakupiona, dziś walczyłem z doborem przemiału pod moją kawę. Nie powiem, jest różnica - na poprzednim młynku nie dało się "zatkać" ekspresu, przy najcieńszym przemiale nadal przepychał wodę przez ciastko. Teraz bez trudu tak zmieliłem i ubiłem ziarno (18g), żeby nic się nie przedostało. Potem coraz grubiej, grubiej... i tego samego dnia powstała pierwsza pijalna kawa na nowym młynku!
Dobieram jeszcze parametry, eksperymentuję, sprawdzam powtarzalność całej operacji. Być może najlepszym świadectwem sprawności nowego młynka jest to, że pierwszy raz udało mi się dziś zrobić espresso na pojedynczym sitku (stockowe od Bezzery) z jedną wylewką. Wcześniej, z nierównym przemiałem, było to zupełnie niemożliwe - kanałowanie rozwalało wszelką nadzieję na smaczny napój. Teraz moim największym problemem jest to, że wylewka jest z jednej strony i nie ma jak tego podeprzeć porządnie przy ubijaniu, zostaje opcja "o rant"...
Dzięki za porady - poza lekturą tego wątku oczywiście przeglądałem też klasyczne dywagacje na temat marek i modeli młynków, czym jest prawdziwy przemiał pod espresso, i tak dalej. Mam nadzieję, że dzięki lepszemu sprzętowi uda mi się odkryć nieznane dotąd walory w znanych już ziarnach. Zamówiłem też co nieco z lokalnej palarni, więc możecie już spać spokojnie - ta profanacja ze strony kaw marketowych nie będzie procesem ciągłym ;)
I tak jestem pod wrażeniem, że na Melitta Molino dało się osiągać w miarę powtarzalne efekty przy zachowaniu stałej dozy i silnym tampingu. W razie czego (odpukać) będzie jako młynek zapasowy, jeśli nie pójdzie pod młotek.
-
Gratulacje i jak najsmaczniejszych efektów w filiżance.
Teraz moim największym problemem jest to, że wylewka jest z jednej strony i nie ma jak tego podeprzeć porządnie przy ubijaniu, zostaje opcja "o rant"...
Teraz kolejny gadżet do zakupu to stacja tampingowa ;)