Bodum w tańszej wersji zalinkował Doktor, w jeszcze tańszej mam ja i wcale nie uważam, że w gorszej
Na razie jestem zielony, jeśli chodzi o mielenie kawy. Nie chcę wydawać fortuny na drogie młynki żarnowe, gdyż jako początkujący kawosz nie docenię smaku idealnie zmielonej kawy.Rozumiem podejście, ale niestety. Paradoks początkującego polega na tym, że brak wiedzy trzeba zastąpić warunkami idealnymi. Raz, że brak Ci wiedzy jak, co można obejść, dwa brak doświadczeń, które smaki są czego wynikiem (również te niepożądane), trzy, będziesz się gimnastykował niczym jogin, a i tak to nie będzie to.
A dlaczego zrezygnowałeś z takich młynków?Właśnie dlatego, żeby nie zaczynać od rzeźby. Jak już trafi się okazja na Mazzera za 500 zł i ci to odpowiada to polubisz zabawy z dozownikiem - coś za coś. U mnie warunki brzegowe wykluczyły wszelkie wielkie krowy, więc jak płacę to wybieram to co najbardziej mi odpowiada i spełnia wszystkie moje wymagania. Proste. Na przeczekanie jechałem na porlexie i concepcie bez jakiegoś specjalnego nadciśnienia.
Kasa na pierścionek pozostała nienaruszona (na razie )O żesz...... toż to jazda po bandzie ;-) i ta adrenalina...
Jakieś plusy tej sytuacji? Kasa na pierścionek pozostała nienaruszona (na razie :evil:) :)Olej pierścionek ! Mówię Ci ! Kup sobie Mazzera SJ E. do espresso i Baratzę Virtuoso do alternatyw. Młynek jest lepszy niż żona... Owszem też hałasuje czasem nawet głośno ALE w odróżnieniu od żony młynek można wyłączyć. Po za tym efektem niemiłego hałasu młynka zawsze jest jakieś przyjemne doznanie ;) A efekty niemiłego hałasu żony rzadko są przyjemne ;) Jednym słowem jak byś nie kombinował to lepiej kupić dwa młynki niż pierścionek :taktak: