forum.wszystkookawie.pl
Opinie, testy i porównania => Ekspresy kolbowe => Wątek zaczęty przez: teris w 31 Sierpień 2018, 09:38:14
-
Szanowni forumowicze
Potrzebuję pomocy przy podjęciu decyzji przy zakupie nowego ekspresu.
Stary dokonał już żywota. W międzyczasie odłożyłem na ekspres moich marzeń czyli Oscar 2 - bo się naczytałem że HX to synonim z "będzie pan zadowolony". Za takim wyborem idzie w parze konieczność zmiany młynka na którego teraz kasy nie mam, a wymarzyłem sobie Eureka zenith 65e (albo 60e).
Ale że co i raz pojawiają się nowe pilne wydatki to zaczęliśmy się z małżonką zastanawiać czy wydawać 3500 na ekspres a potem jeszcze 2500 na młynek to nie zbytna rozrzutność.
Od dłuższego czasu pijemy już wyłącznie doppio (2x2szt dziennie) a kawa z mlekiem to tylko dla gości - parę filiżanek w miesiącu. W związku z tym wydaje mi się że Oscar to przerost formy nad treścią.
Wróciłem więc myślami to mojego wcześniejszego marzenia czyli Rancilio Silvia - poczytałem internety i znalazłem porównania do Gaggia Classic z których wynikało że do espresso GC jest lepszym wyborem bo bebechy na podobnym poziomie co RS a jest tańsza.
Więc się nastawiłem na GC, ale dziś czytam że nowa wersja to nie to samo co starsza.
Mam dylemat w co zainwestować aby mieć bardzo dobre espresso i sprzęt był długowieczny.
- Oscar 2 - już się z niego wyleczyłem - szkoda mi kasy, ale jeśli to miałby być najlepszy wybór pod espresso.. ?
- Rancilio Silvia ?
- Gaggia Classic - jeśli to porównywalne do RS a tańsze i kasę można przeznaczyć na lepszy młynek?
- w oko kiedyś wpadły mi Lelity ale się naczytałem że bywają problemy z panelami sterowania - czy to prawda?
- jakoś nie mam przekonania do Ascaso
- jakieś inne propozycje? Im taniej i solidniej tym lepiej ;)
i wraz z propozycjami ekspresu proszę o dobranie stosownego młynka jeśli mój obecny Iberital Challenge jest za słaby.
-
RS lub ewentualnie Lelit ale kierował bym się wielkością bojlera która w RS jest większa i wagą 14kg vs 8kg na korzyść RS. To dobry i solidny ekspres - RS. Gaggia ma malutki bojler i jest bardziej plastikowa.
-
a do RS mój młynek wystarczający? z czym się ją zestawia, z tego co czytałem to z Rancilio Rocky najczęściej...
-
Silvia to dobry wybór. "Będzie Pan zadowolony" Iberital to nic innego jak Ascaso I-Mini 2 w innej obudowie. Jest to młynek MINIMUM do espresso. Na początek spokojnie wystarczy, chyba że żarna już tępe. Wtedy można kupić nowe za mniej więcej 120zł i masz młynek jak nowy. Gorzej gdy rozkalibrowana jest obudowa żaren, bo jest z tworzywa. Jeśli nie ma luzu, to OK. W parze z Silvią da radę. HX to inna bajka, inna cena. Silvia to jednobojlerowiec, przy robieniu dużej ilości kaw mlecznych trochę trzeba się nagimnastykować. To jednak jest niezła opcja do domu. Tego typu ekspresy mają bardzo podobną budowę. Poza Gaggią, która ma bojler z aluminium.
-
Poza Gaggią, która ma bojler z aluminium.
Wczoraj czytając o Gaggi patrzyłem z czego ma bojlery - niższe modele miały aluminiowe a przy Classic było info że stalowe.. Ale nie pamiętam na której stronie było to info.
Jeśli faktycznie aluminiowe to raczej dyskwalifikacja.. :/
-
Wczoraj czytając o Gaggi patrzyłem z czego ma bojlery - niższe modele miały aluminiowe a przy Classic było info że stalowe.. Ale nie pamiętam na której stronie było to info.
Z opisu wygląda że stalowy
https://www.konesso.pl/product-pol-2253-Ekspres-do-kawy-Gaggia-Classic-kawa-GRATIS-uniw.html?gclid=CjwKCAjwzqPcBRAnEiwAzKRgSw5l2P_I6POO16H22azB0h_WQMxYnxClaf1YzylYiAXbADDOPRId0RoCAioQAvD_BwE
-
No, stalowy to by było OK, tylko pytanie czy faktycznie tak jest, czy jest to bojler czy termoblok. Konesso to solidna firma i myślę, że gdyby kolega zadał pytanie w tej sprawie, to dostałby wiarygodną odpowiedź. Inną sprawą jest wielkość tego bojlera. RS ma jednak większy. Za to Gaggia jest tańsza. To już wybór pytającego.
Tu można coś o tym poczytać: http://gaggia-uk.blogspot.com/2015/02/new-gaggia-classic-2015-boiler.html
-
Inną sprawą jest wielkość tego bojlera. RS ma jednak większy. Za to Gaggia jest tańsza. To już wybór pytającego.
O to właśnie się rozchodzi... 1000zł różnicy to juz prawie na połowę młynka Zenith, ale znowuż czy zestaw GC + Zenith 65E ma sens?? Chyba nie da się kupić za dobrego młynka jak na jakiś ekspres?
Róznica w wielkości bojlerów to niby tylko 100ml bo GC ma 200ml a RS 300ml, ale patrząc procentowo to w RS jest o połowe większy ;)
-
Masz rację, młynek jest bardzo ważny. Rozważ też taką opcję. Dzisiaj masz młynek, który jest wystarczający "na początek", a dla niektórych na stałe. Kupujesz lepszy ekspres i masz zestaw. Po jakimś czasie albo sprzedajesz ten młynek i kupujesz lepszy, albo kupujesz lepszy a ten zostawiasz jako drugi do alternatyw. Gdy kupisz słabszy ekspres i lepszy młynek, to też jakieś wyjście. Będziesz mieć dobry młynek, gorszy młynek i słabszy ekspres. Gaggia ma chyba sitka "supercrerma" więc na dzień dobry trzeba je wymienić. RS to zdecydowanie lepsza opcja i sitka normalne. Wybór jakiś masz, rozważ swoje potrzeby i zasobność portfela. Co JA bym zrobił? Zostałbym przy tym młynku który masz i kupiłbym RS. Miałem taki zestaw (właściwie to jeszcze u mnie jest) i wychodziło bajeczne espresso.
-
Co JA bym zrobił? Zostałbym przy tym młynku który masz i kupiłbym RS. Miałem taki zestaw (właściwie to jeszcze u mnie jest) i wychodziło bajeczne espresso.
I w tej chwili tak właśnie myślę żeby kupić RS a z czasem zmienić młynek na Eurekę.. prześpię się z tym do poniedziałku..
-
To najlepsza decyzja, pośpiech jest niewskazany. Powodzenia.
-
Wczoraj czytając o Gaggi patrzyłem z czego ma bojlery - niższe modele miały aluminiowe a przy Classic było info że stalowe.. Ale nie pamiętam na której stronie było to info.
Z opisu wygląda że stalowy
https://www.konesso.pl/product-pol-2253-Ekspres-do-kawy-Gaggia-Classic-kawa-GRATIS-uniw.html?gclid=CjwKCAjwzqPcBRAnEiwAzKRgSw5l2P_I6POO16H22azB0h_WQMxYnxClaf1YzylYiAXbADDOPRId0RoCAioQAvD_BwE
Wypowiem się jako były użytkownik Classica w wersji pierwszej. Ta wersja miała aluminiowy bojler - to zależy czy się boimy go czy nie. Nowa może i ma stalowy bojler, ale na tym pewnie się kończą plusy. Ktoś powiedział, ze GC to plastik - jeśli już, to wersja nowa. Stara była bardzo przyzwoicie zrobiona. W nowej zdaje się są takie „ficzery”:
- jest forsowane automatyczne wyłączanie automatyczne przy bezczynności
- nie ma OPV
- kolba z dużą ilością plastiku (dla poprawnego parzenia espresso trzeba doliczyć koszt jej wymiany/modyfikacji)
- i więcej nie pamiętam
Ze starej Gaggii byłem super zadowolony: codziennie kilka doppio i 2-3 Flat white’y obskakiwała spoko. Gdy przyjdą mleczni goście, to z kuchni nie wychodzisz (to dotyczy się pewnie wszystkich 1B).
Nowa Gaggia to teraz Philips (właściciel Saeco, które jest właścicielem marki Gaggia).
Podsumowując - jeśli GC to tylko starą, w tym momencie zostaje używka (tania), pod warunkiem, że nie boli cię aluminium.
-
Pytanie jeszcze czy odpowiada wygląd Gaggi i RS, może jednak Bezzera BZ09. Najtaniej i smacznie byłoby pewnie z dobrą kawą, dobrym ręcznym młynkiem (kazak ? :) ) i używaną Gaggią. A może jednak Oscar :)
Zaczniesz robić dobre cappuccino to może amatorów przybędzie. Jak sobie porównam obsługę 6 osób do cappuccino HX vs jednobojlerowiec to przyjemność vs męczarnia. Naprawdę po kilku takich akcjach na 1 bojlerze/termobloku zaczyna się szukać HXa :) (najelpiej z podłączeniem do wody i odpływu :) )
-
To jest bardzo przyjemna maszyna :
https://www.coffeeitalia.ie/quick-mill-carola-0960.html
Duży bojler, stabilny, powtarzalny, z grupą E61.
I nie zapominaj o ASCASO UNO PROF, jeżeli chodzi o samo espresso trudno mu cokolwiek zarzucić.
Nowe GC mają już gorsze opinie.
RS bardzo kapryśna, warto o od razu do ceny doliczyć PID.
A na pchlim masz Caravela;) Najlepsza opcja.
-
A na pchlim masz Caravela;) Najlepsza opcja.
ojej.. ja na dźwigniach się w ogóle nie znam. Ogarnie to w miarę sprawny szympans? :P
Jak z mieleniem pod dźwignię (jakiej klasy młynek wymagany)? i z trwałością sprzętu.. pewnie zanim poczytam o dźwigniach to jej nie będzie a w ciemno się nie zdecyduję..
-
Ogarnie to w miarę sprawny szympans?
Ogarnie tylko mleka tym nie spienisz ale czarna kawa przednia ;-)
-
1) A jak się ma nowa dźwignia w porównaniu do RS? taka na tym samym poziomie cenowym np La Pavoni Europiccola ?
2) A jak się ma nowy La Pavoni Europiccola do 50 letniego Arrarex Caravel?
Chodzi mi o efekt w filiżance i trwałość maszyny...
-
czy wydawać 3500 na ekspres a potem jeszcze 2500 na młynek to nie zbytna rozrzutność
6 tys po to aby zaparzyć kawę.....
cóż, każdy ma inne priorytety, ale zupełnie przyzwoite espresso, lepsze niż w większości kawiarni, zrobisz na sprzęcie za 1/3 tej sumy.
Bardzo dobrą kawę o podobnym charakterze i pojemności można też uzyskać z phina, slowpresso, moki, dźwigni Flair itp.. Tutaj wydatki są na poziomie max 1/6 Twojego budżetu.
-
6 tys po to aby zaparzyć kawę....
Chyba nie doczytałeś do końca wątku :) właśnie nie uśmiecha mi się wydawać 6 tyś..
Zastanawiam się między RS za 2100 albo używaną dźwignią za 1400 lub nową dźwignią za 2100.
Alternatywy pijam czasem, ale na co dzień wolę prawdziwe espresso
-
żeby nie umknęło, to obecnie stoję przed wyborem (do 2200zł):
- RS
- Arrax Caravel
- nowa dźwignia w cenie RS np La Pavoni Europicola
i jeśli ktoś mógłby porównać:
1) jak się ma nowa dźwignia w porównaniu do RS? taka na tym samym poziomie cenowym np La Pavoni Europiccola ?
2) jak się ma nowy La Pavoni Europiccola do 50 letniego Arrarex Caravel?
Chodzi o efekt z kolby, trwałość sprzętu no i powtarzalność/łatwość obsługi. (czytając o dźwigniach znalazłem info żeby "szukać maszyny ze sprężyną"
-
Od kilku dni jestem szczęśliwym właścicielem używanej La Pavoni Prof. (z ręcznym młynkiem Lido E za 950 pln daje radę). Trochę oglądania tutoriali na youtube i espresso wychodzi bez problemu. Do tego prosta konstrukcja i dostępność części = koniec użerania się z serwisami w wypadku awarii. Jedyna niedogodność - doppio= 30 ml. Zawsze można zrobić * 2 :D . 50 letni Arrarex Caravel wydaje się raczej zabawą dla kolekcjonerów/majsterkowiczów pasjonatów.
-
zapoznałem się bliżej (czytelniczo) z obsługą dźwigni, jej plusami i minusami i na razie zostanę przy kolbie (choć przyznam że Caravela będzie siedzieć mi w myślach)
teraz pod uwagę biorę:
- RS
- Lelit Anna PL41TEM - ta sama cena co RS ale ma coś jak pid więc chyba odpadnie "surfowanie temperaturą"
- popatrzyłem na Ascaso Basic/Arc (te same bebechy) jak to jest z tymi termoblokami..
Co byście wybrali pod espresso?
-
Trudna sprawa, są to trzy dość różne ekspresy. Weź kartkę, podziel na 3 kolumny i wypisz plusy i minusy każdego z nich.
Lelit ma PID, kolba 57mm czyli mniejsza niż standard. Bojler mosiężny 250ml.
Silvia ma bojler mosiężny 300ml, kolba 58mm czyli standard, brak PID-a.
Ascaso ma termoblok (nikt nie wygrał w sporze co jest lepsze, termoblok czy bojler) kolba 57 (chyba), brak PID-a, fajny serwis.
Espresso zrobisz w każdym z nich, łatwiej, trudniej.
I tak na sam koniec wiadomo, że młynek jest ważniejszy od ekspresu. :jezyk:
-
Prawie się zgadza. Sitka są 57 mm (BASIC, ARC i DREAM) i 58 mm (UNO PROF, DUO PROF). Dodać jeszcze warto elektroniczny termostat do modelu DREAM a więc wersję DREAM Electronic.
-
Dodać jeszcze warto, że rozmiar sitka ma marginalne znaczenie, a nawet można iść za tezą, że węższe w domu łatwiejsze.
-
Prawie się zgadza.
Się całkiem zgadza, kolega napisał o Ascaso Basic/Arc :jezyk:
że rozmiar sitka ma marginalne znaczenie
Ale musisz przyznać, że bardziej dostępne, przystępne cenowo są kolby 58 :taktak:
-
Konesso to solidna firma i myślę, że gdyby kolega zadał pytanie w tej sprawie, to dostałby wiarygodną odpowiedź.
Konesso to solidna firma i myślę, że gdyby kolega zadał pytanie w tej sprawie, to dostałby wiarygodną odpowiedź.
Dziękuje, bardzo mi miło :) Już poprosiłem serwisanta o rozkręcenie ekspresu GC i sprawdzenie informacji podawanej na stronie, bo może faktycznie coś się zmieniło ??? W najbliższych dniach dam znać jak wygląda sprawa z bojlerem.
-
Prawie się zgadza.
Się całkiem zgadza, kolega napisał o Ascaso Basic/Arc :jezyk:
Może zawsze zmienić wybór i pójść oczko wyżej.:-)
-
Wątek do zamknięcia - decyzja podjęta.
Zamówiłem Ascaso DREAM Electronic.
Dlaczego?
Na Youtube można znaleźć filmy z ekstrakcji Lelit Anna PL41TEM - gdzie PID pokazuje na początku eleganckie 92 stopnie a po chwili ekstrakcji temperatura spada do 85 stopni. I tak samo jest w RS i innych małych bojlerach gdzie dopompowywana zimna woda szybko chłodzi zawartość bojlera.
W podobnej cenie co RS/LELIT PL41TEM Dream Electronic daje:
- mniejsze wahnięcie temperatury podczas ekstrakcji
- możliwość regulacji temperatury,
- świeża woda która grzeje się przepływając przez stal nierdzewną.
Dziękuję wszystkim za podpowiedzi :)
-
Gratuluję decyzji i życzę samych udanych shotów ! :brawa: :brawa:
-
Dlaczego?
Na Youtube można znaleźć filmy z ekstrakcji Lelit Anna PL41TEM - gdzie PID pokazuje na początku eleganckie 92 stopnie a po chwili ekstrakcji temperatura spada do 85 stopni. I tak samo jest w RS i innych małych bojlerach gdzie dopompowywana zimna woda szybko chłodzi zawartość bojlera.
Wyjaśniając tylko:
W RS pomiar temperatury w znakomitej większości przypadków znajduje się na szczycie bojlera, obok rurki wpustowej świeżej wody. To normalne, że po włączeniu pompy temperatura w tym miejscu spada. Nie przekłada się to jednak na temperaturę na prysznicu, przynajmniej nie przy objętościach dla podwójnego espresso, nawet na sitkach 22g. Dopiero w okolicach od 100 ml woda na prysznicu zaczyna zauważalnie tracić na temperaturze.
Gdzie umieścił czujnik producent Lelita nie wiem.
-
Udanego użytkowania, zacny sprzęt a ja idę do swojego HXa i z jego nieświeżej wody zrobię sobie mały Honduras :smiech:
-
Przecież jak spuścisz troszkę z HXa to już będziesz miał świeżą. ;)
-
W Lelitach jest to samo co w RS odnośnie pomiaru temperatury wody - na wylocie z prysznica woda nie traci aż tyle :) Nie zmienia to faktu że wybrałeś dobry sprzęt :brawa:
-
W Lelitach jest to samo co w RS odnośnie pomiaru temperatury wody
Ogólnie to nie jest przypadek. Grzanie ma szansę wystartować wtedy trochę wcześniej choć przy małych jednobojlerowcach wiele to nie znienia.
-
Podłączę się.
Trzeci raz w przeciągu dwóch tygodni przeczytałem ten wątek, uchachany ostro, bo jakbym siebie widział. :lol2:
Im więcej tutaj przeczytałem, tym coraz mniej wiem i już powoli dochodzę do wniosku, że chcąc mieć szansę na smaczne espresso w domu, potrzebuję dwustukilowy, ośmioboilerowy ekspres za sześćset tysięcy. Zaparzcie mi dziurawca... 
Zaczęło się od rozważań nad zakupem budżetowej kolby, bo mój aktualny na kapsułki przestał mi wystarczać. Zacząłem szukać ekspresu w przedziale 500-700 złotych, ale szybko doszedłem do wniosku, że to lipa i pieniądze w błoto, chyba, że bym okazyjnie trafił coś używanego, ale to raczej na pograniczu cudu, więc szybciutko zwiększyłem budżet do 1000zł, jednocześnie ciągle wertując forum, co skłoniło mnie do przemyśleń, że i ta kwota jest śmiesznie mała. No i się zaczęło - Gaggia Classic, Rancilio Silvia, już za chwilę dźwignie La Pavoni, Nuova Simonelli Oscar II i nawet nie wiem, jak to się stało, że nagle przeglądam ekspresy Bezzery za siedem tysięcy, a nawet młynka porządnego nie mam.:lol2:
Sytuacja wygląda tak - ekspres miałby robić dwie-trzy kawy dziennie, niemalże same espresso, gdzieś od święta coś z mlekiem do śniadania, dodając sporadyczne wizyty gości. Dni bez kawy również występują. Z rana na spokojnie biorę prysznic, później szykuję śniadanie, kawa kilka minut przed wyjściem, więc w tym czasie mógłby się grzać, ale nie chciałbym też sytuacji, że czekam 45 minut i już mi się odechciewa w międzyczasie.
Po polaniu głowy zimną wodą byłem już niemal zdecydowany na nową Gaggię Classic. Wizualnie bardzo mi się podoba - prosty ekspres, ale o ile dobrze zrozumiałem, ta najnowsza ma malutki, aluminiowy bojler 115cm³ i plastikowy OPV. :(
Bardzo, ale to bardzo podobają mi się ekspresy dźwigniowe La Pavoni, jednak Rancilio Silvia wydaje mi się wyborem optymalnym, ale znowu gdzieś trafiłem na ECM Casa V, który jest droższy, ale z tego, co wyczytałem i oglądałem - lepiej wykonany. Stąd już tylko krok do Bezzera BZ09 - też mi się podoba, ale jakby tak dołożyć jeszcze pińcet, to mam już...
No i sami wiecie - i tak dalej i tak dalej i tylko dokładam te pięćsetki. :D
Naturalnie jeśli chodzi o młynek, to wiadomo, jak było - "co oni tu pieprzą o młynkach za trzy tysiące, jak ten mój na korbkę już był wystarczająco drogi i chyba na głowę bym musiał upaść", a jak sami możecie przeczytać - powoli upadam, albo nastąpiło to już. :P
Budżet: jeśli to będzie racjonalne i przekonacie mnie, że ma to sens, może być i pięć tysięcy na sam ekspres.
Czego ja właściwie potrzebuję, bo o ile miesiąc temu byłem zdecydowany, tak teraz już nic nie wiem?
-
Ja to bym celował w niewielki ekspres w cenie około 2000zł. Lelit, Rancilio Silvia, któryś Ascaso. Młynek z regulacją płynną minimum Ascaso I-1 Mini. Taki zestaw doposażysz w dokładnie dopasowany tamper, odbijak itp i będziesz zadowolony. Na tym zrobisz naprawdę bardzo dobre espresso. Pamiętaj też o dobrej, świeżej kawie i dobrej wodzie. Sukces murowany.
-
Czego ja właściwie potrzebuję, bo o ile miesiąc temu byłem zdecydowany, tak teraz już nic nie wiem?
No to dołożę - ze stajni ASCASO: DREAM PID, UNO PROF PID, UNO PROF Black, DUO PROF Black, DUO PID...Jeśli nie chcesz się bawić ustawieniami to UNO PROF lub DUO PROF.
-
Tego Ci potrzeba: https://www.cafelatstore.com/collections/frontpage/products/robot-espresso-maker
-
Dziękuję za Wasze typy i zastanawiam się, czy jest tu na forum coś typu "Pomógł", bo widzę przy profilach, ale nie wiem, jak użyć.
Jeżyk mi przypomniał, że różne Lelity też przeglądałem.
Na ASCASO muszę spojrzeć, chociaż dla samej tradycji, wolałbym ekspres włoski.
Dodam, że preferuję sprzęt nowy, ale nie wzbraniam się przed używanym, wodę na kawę kupuję źródlaną, niskomineralizowaną, dostępną na szeroką skalę w różnych samoobsługowcach, a kawy świeżo palone, najczęściej z palarni wrocławskich oraz MKFresh, jak akurat na promocję trafię (nie wiem, czy nie są tu zabronione tego typu komentarze, reklamujące dane firmy; uprzedzając - ja nie mam z tego żadnych korzyści).
W każdym razie na święta chciałbym już móc cieszyć się dobrą kawą w domu i nie zamierzam być mądrzejszym, niż mi się wydaje, zdając się na Wasze wpisy - ludzi zdecydowanie siedzących w temacie, co to z niejednego ekspresu espresso pili, ale nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał - a dźwignia La Pavoni Europiccola, albo Professional spełni moje oczekiwania? No piękne są te ekspresy. :pycha:
Edytka - w międzyczasie @pj.w dorzucił swój typ, za co również dziękuję i już zaczynam grzebać w poszukiwaniu, cóż to takiego. :)
-
Espresso, dźwignia, prosto i (relatywnie) tanio? To musi być Caravelka. Do tego młynek gastro z odzysku i poniżej 2000zł masz zestaw, który ciężko będzie przebić sklepową ofertą i za 10000zł.
-
La Pavoni Europiccola, albo Professional
:ok:Professional, mam i polecam. Proste i niezawodne. Jakoś przeszła mi ochota na nafaszerowane elektroniką wynalazki typu Ascaso.
-
preferuję sprzęt nowy, ale nie wzbraniam się przed używanym
Wszystko zależy też od tego jaki masz budżet i ile jest miejsca na sprzęt. Używany młynek gastronomiczny można kupić za relatywnie niewielkie pieniądze. Przy odrobinie umiejętności manualnych można doprowadzić młynek do stanu jaki nam odpowiada. Założyć lejek do sypania do kolby, uchwyt na PF, mniejszy hopper, wymienić łożyska, żarna, pomalować obudowę i mamy młynek "domowy" naprawdę wysokiej klasy. Koszt można zamknąć w kwocie mniej więcej 1000zł. Jedyną wadą takiego rozwiązania jest wielkość. Gastronomy to kobyły. Jeśli jednak masz na to miejsce, nie ma lepszego rozwiązania za takie pieniądze, no i trwałość. W domu taki młynek będzie nam służył wiele lat. Można oczywiście kupić nowy, ale koszt to 3x tyle.
Jeśli chodzi o ekspres, już tak prosto nie będzie. Przede wszystkim "okazje" mogą się okazać skarbonką bez dna. W najlepszym przypadku czeka nas wymiana uszczelnień, (nie tylko grupy) czyszczenie z kamienia, wymiana zużytych elementów, co czasem może być dość drogie i pracochłonne. Czasem jednak można trafić na prawdziwą perełkę, ale to jest ciągłe śledzenie aukcji, szukanie, polowanie i to nie tylko w Polsce.
-
Ja mogę od siebie polecić Gaggię Classic na początek, bo właśnie tutaj zaczęła się moja bardziej poważna przygoda kawowa.
Zerknij na Olx/Allegro i z pewnością znajdziesz coś dla siebie młynów.
Osobiście zaczynałem od żarna płaskiego 49mm (Demoka), a skończyło się na 75mm (Eureka Olympus), które jest dokładnie tym czego szukałem, natomiast z ekspresem zawsze będzie coś innego.
Miałem Classica, bawiłem się Oscarem, kupiłem teraz Brasilię i Europiccole
-
Dziękuję Wam za pomoc. :poklon:
Przeglądałem ekspresy ASCASO i nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale nie przemawiają do mnie swoim wyglądem, a brałem pod uwagę i te tańsze i te droższe.
Buszując po Allegro, zobaczyłem, że wróciły raty 0%, a do tego sklepy współpracujące z tym forum mają tam kilka takich ofert, więc naszła mnie myśl, że może by się od razu szarpnąć na coś droższego, ale na raty - w takiej sytuacji kupiłbym raz, a porządnie i bez odsetek.
Czy idę w dobrym kierunku, czy już może całkiem pobłądziłem?
-
Rzecz gustu...A kierunek dobry. Jeśli jednak będziesz brał na raty to pomyśl już o zestawie z młynkiem.
-
Uch, dzięki.

Więc z ekspresu za 500 złotych nagle zrobił mi się taki za pięć tysięcy + jeszcze młynek i dobrze, że w taki sam sposób nie kupuję samochodów, bo bym zaczął od Fiata Pandy, a skończył na Jaguarze w sześcioletnim leasingu. :P
-
kupiłbym raz, a porządnie i bez odsetek.
Czy idę w dobrym kierunku, czy już może całkiem pobłądziłem?
Nie mam pojęcia jak wygląda spłata takiego kredytu, więc o tym nie będę się wypowiadał.
Kompletować zestaw trzeba zacząć od rozważenia jakie masz oczekiwania co do zestawu, jak będziesz podchodził do zrobienia kawy, ile poświęcisz czasu na to, ile masz miejsca na zestaw, jak przyjmie to reszta domowników. Jak określisz już te oczekiwania, wówczas określ budżet. Do tego budżetu dopasuj model ekspresu i młynka. KAŻDY rodzaj ekspresu, czy to będzie HX, dwu czy jednobojlerowiec, automat lub dźwignia ma wady i zalety. Najpierw określ rodzaj ekspresu jaki będziesz chciał posiadać i z tej grupy wybierz taki, który mieści się w budżecie na ekspres (druga część budżetu to młynek) i Ci się po prostu podoba. Potem zajmij się wyborem młynka. Wiadomo, że do domu raczej taki mielący bezpośrednio do kolby. Wybór w zależności od kwoty jest szeroki. Im wyższa, tym więcej modeli do wyboru. Tu trzeba się zastanowić. Wysoki budżet powoduje dużą swobodę, ale też po czasie może przyjść otrzeźwienie. Co wtedy?
Konkludując, radzę Ci dokonać rozsądnego wyboru i nie uleganiu emocjom. Wiadomo, że każdy by chciał to co najlepsze. Jeśli możesz sobie na to pozwolić i jesteś, lub zaczynasz być, wielkim pasjonatem espresso, kup wypasiony zestaw godny kawowego mistrza. Jeśli tylko po prostu lubisz się napić dobrej kawy, kup bardzo dobry młynek, który spełni oczekiwania do espresso i alternatyw i spróbuj kawy z alternatywnych metod parzenia. Możesz być zaskoczony dobrą jakością kawy. Później, gdy dojrzejesz do picia espresso, kupisz ekspres. Wśród młynków w cenie 2-3 tys zł masz wielki wybór. Poniżej tej kwoty są jedynie młynki mielące co najwyżej poprawnie.
-
Pięknie mnie wystudziłeś. :P
Espresso piję od kilku lat. Tak teraz liczę, że to już przeszło dziesięć. Wcześniej właściwie w ogóle kawy nie piłem, a zacząłem mieszkając na północy kontynentu i sam nie wiem - czy to przez ciemności, czy może ciśnienie jest tam niższe, czy w ogóle przez ten mroczno-mulący klimat lasów, jezior i bagien. W każdym razie takie smaczne to piłem tylko w kawiarniach, w różnych miejscach na świecie, a w domu namiastki z kawiarek Bialetti, a od roku z ekspresu na kapsułki, które mogę napełniać własną kawą, ale to nie jest absolutnie to, czego oczekuję i nie jest nawet namiastką tych gęstych, słodkich kaw kawiarnianych. Po tym roku doszedłem do wniosku, że kupno tego ekspresu było pomyłką i teraz już bym nie chciał popełnić podobnego błędu. Chciałbym kupić raz i mieć sprzęt na lata, którego z przyjemnością bym mógł się uczyć, ciesząc się smaczną kawą w domu, stąd moje kręcenie się wokół własnego ogona i szukanie w Was wsparcia. :)
Nigdy nic nie kupowałem na raty, ani nie mam żadnego kredytu, więc także nie wiem, z czym to się dokładnie wiąże, ale jeśli to są naprawdę raty nieoprocentowane, to mógłbym spokojnie spłacać sobie jakiś lepszy sprzęt np. przez rok po kilkaset złotych miesięcznie.
Jeszcze wrócę do ekspresów/młynków używanych - miernik i lutownica nie są mi obce, klucze, wiertarki, wkrętarki i tego typu sprzęt także posiadam, więc nie przeraża mnie wizja naprawy. Dosyć hobbistycznie zajmuję się wraz z moim przyjacielem renowacją klasycznych komputerów (Elwro, Amiga, Commodore), więc w miarę obyty jestem z bolączkami starych urządzeń i wiem, ile mogą wymagać cierpliwości i kombinacji, żeby je odratować i tak samo jest pewnie z ekspresami.
W każdym razie dziękuję Wam za wszystkie porady i nakierunkowania. :poklon:
-
Chciałbym kupić raz i mieć sprzęt na lata
Uuuu, to teraz dopiero będzie ciekawie. Taki zestaw nie istnieje. 8)
Sprzęt na lata to przede wszystkim młynek gastronomiczny. Ekspres może dwubojlerowiec koniecznie z regulacją temperatury osobno do każdego z bojlerów i ustawianiem ciśnienia. Ceny są wysokie i myślę, że trochę poniżej 10 000zł może być wystarczające. Trwałość i wysoka jakość MUSI być droga. Inną sprawą jest kupno używanego sprzętu. To się wiąże ze znacznie niższą kwotą, ale też pracy będzie sporo. W zasadzie miałem każdy rodzaj ekspresu i młynków też sporo. Na dzień dzisiejszy mam dźwigniowego La Pavoni Europiccola lekko przerobiony do moich potrzeb i młynek NS Grinta z płaskimi żarnami 50mm. Taki zestaw DLA MNIE jest w zupełności wystarczający. Gdy muszę zrobić więcej kaw, korzystam z kawiarki lub przelewowca. Mój zestaw NOWY kosztuje około 4000zł, więc też tani nie jest. Ekspres ma swoje wady i jest chimeryczny, ale espresso wychodzi naprawdę dobre, gdy się go w końcu opanuje.
-
Młynek: przy tej ilości kaw, potrzebujesz czegoś z minimalną retencją, przystosowany do single dosing i zapewniający bardzo dobrą jakość przemiału.
Jeżeli rozważasz opcję ręczną pomyśl o Pharos 2.0.
Jeżeli elektryczny Niche Zero.
Ekspres: opcja ekonomiczna to Robot / Flair.
Zestaw Pharos/Robot to w tej chwili prawdopodobnie najlepszy stosunek jakości do ceny w świecie domowego espresso. Proste, niezniszczalne, niedrogie i w przypadku odsprzedaży gwarantujące minimalną stratę.
Jak za tanio to przyjrzyj się Lelit Bianca, maszyna zbiera super recenzje i też powinna być Twoim ekspresem docelowym bo nic jej nie brakuje.
Za dużo elektroniki? Dźwignia z komercyjną grupą np. Londinium R. Bez uwag :).
-
Cytat: Halik w Dzisiaj o 18:52:44
Chciałbym kupić raz i mieć sprzęt na lata
Uuuu, to teraz dopiero będzie ciekawie. Taki zestaw nie istnieje.
Rocketa mam od 4 lat (za chwilę rocznica) i niczego mi w nim nie brakuje, nie sądzę żeby to się zmieniło. Jak zacznie brakować to pomyślę o podłączeniu go do wody i kanalizy żeby z tacką nie latać.
-
Sam doskonale wiesz, że króliczka goni się do upadłego. Jak ktoś uważa, że ma już zestaw końcowy, to gratuluję, najwidoczniej swojego króliczka złapał. ZAWSZE chce się mieć coś lepszego, zawsze znajdzie się coś nie halo w posiadanym ekspresie, coś się znajdzie w sieci czy przy jakiejś okazji prezentacji, wystawy czy spotkań lepszego. Zawsze mając nawet najlepszy dostępny sprzęt na rynku ma się z tyłu głowy tego diabełka podsuwającego pomysły.
-
ZAWSZE chce się mieć coś lepszego
Współczuję. Serio.
-
Współczuję. Serio.
Kiedy w hobby chyba tak jest, że się szuka doskonałości i nigdy do końca się jen nie osiąga. To takie trochę gonienie własnych marzeń. Ktoś kiedyś powiedział, że marzenia ma się za młodu, a potem nie ma się marzeń, ma się tylko plany. Myślę, że to nie do końca prawda.
-
Współczuję. Serio.
No tak, ten Cellini to Twój pierwszy ekspres. No i już ostatni.
-
Nie pierwszy. Czy ostatni? Pewnie też nie. Współczuję materializmu - że zawsze chcesz mieć coś lepszego, jak żona rybaka od złotej rybki. Sprzęt ma być wystarczający do potrzeb. Tylko tyle i aż tyle. Przedmioty to tylko przedmioty, w życiu jest tyle ważniejszych spraw niż jakieś klamoty - choćby samo życie. Dziś nie zrozumiesz o czym mówię i to w sumie lepiej żebyś się o tym nie przekonywał na własnej skórze. Pomyśl może o wolontariacie w jakimś hospicjum czy na onkologii żeby się nauczyć doceniania tego co masz.
-
Jeszcze wrócę do ekspresów/młynków używanych - miernik i lutownica nie są mi obce, klucze, wiertarki, wkrętarki i tego typu sprzęt także posiadam, więc nie przeraża mnie wizja naprawy.
To poszukaj czegoś do czego dostaniesz części (www.coffeparts.pl, www.atp-czesci.pl....może ktoś jeszcze podpowie), znajdziesz dokumentację.
-
żeby się nauczyć doceniania tego co masz
Jak zwykle nie rozumiemy się. Twierdzisz, że współczujesz ludziom, którzy chcą mieć coś lepszego niż mają, a sam zmieniasz sprzęt na lepszy (bo nie sądzę, że robisz downgrade). Proponujesz zajęcie się wolontariatem... O co Ci chodzi? To coś złego, że ludzie chcą postępu? Może zostańmy przy dwóch kamieniach trących ziarna kawy zalewane wrzątkiem gotowanym na ognisku. Nie mam już ochoty na ciągnięcie tej dyskusji, bo wyjdzie na to, że z gównianej sprawy ponownie robi się kłótnia.
-
O co chodzi?
O to:
ZAWSZE chce się mieć coś lepszego,
Nie, nie ZAWSZE.
-
Rozmowa zjechała na boczny tor, więc przestawiam zwrotnicę - przeglądając różne ekspresy, zauważyłem, że niektóre z nich różnią się rodzajem pompy - większość ma wibracyjną, te droższe rotacyjną.
Czy w użytku domowym, przy dwóch-trzech kawach dziennie ma to jakiekolwiek znaczenie (podejrzewam, że żadnego) i czy wpływa na żywotność ekspresu, albo np. na smak samej kawy?
Edytka - starałem się najpierw trochę o różnicach poczytać, ale nie wyciągnąłem konkretnych wniosków, poza tym, że w przypadku braku wody rotacyjna może się zatrzeć.
-
Według mnie pompa tylko podaje wodę, więc jej budowa nie wpływa na smak kawy - od tego jest cała reszta ekspresu. Pompa, w zależności od budowy może mieć różną wydajność, pobór mocy, ale przede wszystkim "kulturę" pracy - może mniej wibrować, być cichsza lub mniej zawodna. Co przekłada się też na cenę.
-
Zarówno pompa wibracyjna jak i rotacyjna mają wady i zalety. Wadą wibracyjnej jest nierównomierne ciśnienie (wibruje zanim osiągnie ciśnienie pracy) i to ciśnienie wzrasta wolniej niż z pompą rotacyjną. Następną wadą wibracyjnej jest głośna praca, chyba że założy się tłumik. Wówczas pompa pracuje o wiele ciszej i nie ma takich skoków ciśnienia. Zalety wibracyjnej to małe wymiary i niska cena. Może też pracować bez wody, oczywiście jakiś czas.
Wadą pompy rotacyjnej jest wysoka cena i duże wymiary z silnikiem. Poza tym praca bez wody skutkuje uszkodzeniem pompy. Zalety to szybkie osiągnięcie ciśnienia, cicha praca.
Czy rodzaj pompy ma przełożenie na smak kawy? Tego nie wiem. Konkludując, gdybym miał wybierać, wybrałbym ekspres z pompą rotacyjną.
-
Czy rodzaj pompy ma przełożenie na smak kawy? Tego nie wiem.
Znalazłem dwie rozbieżne opinie (obie dość solidnie umotywowane).
-
Trzeba znaleźć dwie osoby mieszkające niedaleko i mające ten sam ekspres - jeden z pompą wibro, drugi z pompą rota. Do tego kilka osób i ślepy test. Ehhh, żeby to było takie proste...
-
Myślę, że najprościej będzie przyjąć, że różnica w smaku espresso przy pompie rota i wibro będzie pomijalna. Jeśli były jakieś opinie sprzeczne poparte mocnymi argumentami, to dyskusja prawdopodobnie będzie jak u Stanisławskiego o wyższości jednych świąt nad drugimi. Ja podtrzymuję swoją opinię, wybrałbym rota choćby ze względu na kulturę pracy.
-
Czy rodzaj pompy ma przełożenie na smak kawy? Tego nie wiem.
Znalazłem dwie rozbieżne opinie (obie dość solidnie umotywowane).
Krakus, podczas testu zawór OPV a konkretnie jego nastawa (ile bar) była brana pod uwagę?
-
Trzeba znaleźć dwie osoby mieszkające niedaleko i mające ten sam ekspres - jeden z pompą wibro, drugi z pompą rota. Do tego kilka osób i ślepy test. Ehhh, żeby to było takie proste...
Było mnóstwo takich testów, wiele rzetelnych również i żaden barista nie potrafił wskazać różnicy. Więc to nie ma znaczenia. Wibracyjna jest ok, łatwa w wymianie, tania. Najlepsze wyciszenie jakie widziałem (i słyszałem) jest w Profitecu 500, relatywnie cicho, choć nie jest to poziom rotacyjnej jeszcze.
Ja osobiście preferuję rotacyjną z kilku wymienionych już wcześniej powodów, ale najważniejszy jest taki, że często wstaję o 5-6 rano nie chcę budzić reszty rodziny, bo sobie robię kawę.
-
a konkretnie jego nastawa (ile bar) była brana pod uwagę?
To nie było opisane, natomiast wiadomo przecież, że OPV przy pompie wibracyjnej jest mało dokładny i ciśnienie w trakcie ekstrakcji jest niższe (w porywach o nawet 2 bary) niż na ślepym sitku.
PS. Nigdzie się nie spotkałem z rzetelnym porównaniem smaku kawy w zależności od ciśnienia ekstrakcji.
-
Zerknij do testu Bianci - fajne obserwacje na temat różnych profili ciśnienia - https://www.home-barista.com/reviews/lelit-bianca-review-t54489.html
-
a konkretnie jego nastawa (ile bar) była brana pod uwagę?
To nie było opisane, natomiast wiadomo przecież, że OPV przy pompie wibracyjnej jest mało dokładny i ciśnienie w trakcie ekstrakcji jest niższe (w porywach o nawet 2 bary) niż na ślepym sitku.
PS. Nigdzie się nie spotkałem z rzetelnym porównaniem smaku kawy w zależności od ciśnienia ekstrakcji.
Pewnie dlatego, że to większego sensu raczej nie ma. Moim zdaniem za wiele subiektywnych czynników, aby taki test, o którym Ty piszesz miał jakąś obiektywną wartość. Natomiast generalny konsensus jest taki, że wibra i rot dają praktycznie identyczny efekt w kubku.
Swoją drogą Bianca to ciekawa maszyna.
-
Pewnie dlatego, że to większego sensu raczej nie ma.
Może i ma, ale tego typu pomiary czy eksperymenty zaczynają przypominać efekt motyla.
-
Kurczę, mogłem o to w ogóle nie pytać. :P
Już chyba ostatnie rozterkowe pytanie - te "lepsze", zazwyczaj droższe ekspresy, po jednej stronie mają spieniacz do mleka, a po drugiej to dobrze wnioskuję, że to jakaś wylewka gorącej wody, np. do americano?
Jeśli tak, to do czego zmierzam - jeśli w ogóle nie piję tego typu kawy, to czy nie jest tak, że w zaworze tej wylewki będzie zbierać się woda, z której po czasie wytrąci się kamień, niejako zmuszając mnie do profilaktycznego spuszczenia stamtąd wody co jakiś czas?
Wiem, że to drobiazg tak naprawdę, bo ta operacja trwa tyle, co nic, ale czy w takiej sytuacji nie jest sensowniej rozglądać się za ekspresem bez tej opcji?
Jeszcze raz dziękuję Wam za pomoc. :)
-
sensowniej rozglądać się za ekspresem bez tej opcji?
Vibiemme Domobar nie ma wylewki i zaworu gorącej wody.
-
a konkretnie jego nastawa (ile bar) była brana pod uwagę?
To nie było opisane, natomiast wiadomo przecież, że OPV przy pompie wibracyjnej jest mało dokładny i ciśnienie w trakcie ekstrakcji jest niższe (w porywach o nawet 2 bary) niż na ślepym sitku.
Czyli nie zrobili NIC, żeby test/testy były robione w warunkach zbliżonych do siebie. Wiemy, że rota pompa ma większą wydajność. Wiemy również, że pompy rota są o różnej wydajności.
Ja robiąc taki test zamontował bym pompę o wydajności 50-100 l/h. W tym przypadku zawór OPV ustawiam na wartość np. 15 bar, robię wtedy ekstrakcję na ciśnieniu 8-9 bar wykorzystując tylko ujście wody z wylewki.
Nie wiem na ile jest to możliwe do fachowego porównania smaków, ale wiem, że jak zrobię test na pompie rota o wydajności 200 l/h kontra Ulka z OPV ustawionym na 10 bar- test w tak różnych warunkach jest bezsensowny gdyż, żeby wstrzelić się w ten sam czas ekstrakcji potrzebna będzie zmiana ciśnienia lub zmiana stopnia grubości przemiału.
Bym zapomniał. Prawdą jest, że temperatura ma wpływ na smak, i każdy producent powinien robić wszystko, żeby była ona na poziomie jak najbardziej stałym. W przypadku testu na smak z wykorzystaniem pompy wibracyjnej kontra rotacyjna bardzo pomocny może okazać się test pomiaru temperatury z sondą umieszczona w sitku z kawą. "Stała" temperatura wody jest bezpośrednio związana z przepływem. Im on jest równiejszy tym temperatura jest bardziej stabilna.
Podsumowując, w możliwości Ulki jestem w stanie uwierzyć bez większego problemu, lecz w dołączony do obwodu hydraulicznego zawór OPV jako narzędzie które pomaga w stabilnym przepływie wody: NIGDY.
PS. Nigdzie się nie spotkałem z rzetelnym porównaniem smaku kawy w zależności od ciśnienia ekstrakcji.
Bo zmiana ciśnienia ekstrakcji powoduje zmianę smaku w sposób pośredni.
Zerknij do testu Bianci - fajne obserwacje na temat różnych profili ciśnienia - https://www.home-barista.com/reviews/lelit-bianca-review-t54489.html (https://www.home-barista.com/reviews/lelit-bianca-review-t54489.html)
Paweł fajnie, że wyciągasz z netu różne ciekawostki, lecz na przykładzie tego ekspresu z podrabianą (tak przypuszczam) grupą, kolbą bez dna NPF, preinfuzją trwającą od 1 do 2 min. ... wybacz oni sobie jaja z ludzi robią.
Ten cały opis przypomina mi walizkę która ma 2 dna. Moja odpowiedź tyczy się tej ukrytej przestrzeni bagażowej.
Na plus, moim zdaniem ekspres sprawdzi się gdy ktoś stosuje ratio 1:1 plus dobry przemiał. Przy kiepskim przemiale ekspresem w pokrętłami ran nie zagoi.
-
sensowniej rozglądać się za ekspresem bez tej opcji
SAB Alice również nie ma takiej wylewki.
-
Lelit też w kilku modelach nie ma, ale ja wykorzystuję gorącą wodę do podgrzewania filiżanek, dzięki temu wymienia się woda w bojlerze itd
-
Poczekajcie Panowie. Brak wylewki wody z bojlera pary, powoduje, że jedyne co ten bojler opuszcza to para wodna. Kamień zostaje. Używanie wylewki góracej wody np. do ogrzewania filiżanki jest korzystne dla ekspresu bo zmniejsza a nie zwiększa ilość kamienia odkładającego się w bojlerze pary.
Brak wylewki wody z bojlera serwisowego to wada nie zaleta.
-
Czyli nawet jeśli bym nie korzystał sensu stricto, to ta wylewka ma jednak swoje korzyści dla stanu ewentualnego samego ekspresu?
-
Minimalne, chciałem tylko sprostować Twoją sugestię jakoby istnienie wylewki to wada. Tak nie jest. :)
-
Poczekajcie Panowie. Brak wylewki wody z bojlera pary, powoduje, że jedyne co ten bojler opuszcza to para wodna. Kamień zostaje. Używanie wylewki góracej wody np. do ogrzewania filiżanki jest korzystne dla ekspresu bo zmniejsza a nie zwiększa ilość kamienia odkładającego się w bojlerze pary.
Korzyść jest tylko jedna przy spuszczaniu wody z bojlera, jest to smak wody który jest lepszy dzięki dostarczeniu świeżej.
Z odkładaniem kamienia nie zgadzam się. Powinno być odwrotnie. :mhh:
-
To teraz już zgłupiałem. :P
Dobra, z dodatkową rurą, czy bez, czy będę korzystał, czy nie, wniosek wyciągam, że nie ma to istotnego znaczenia.
Dziękuję.
-
Odwrotnie? Zastanów się. Mówię o bojlerze serwisowym, który ma wylewkę wody oraz dyszę pary.
Para nie zawiera minerałów, zatem ich stężenie rośnie w bojlerze przy każdym użyciu pary. Użycie wylewki wody powoduje, że ta bardziej zmineralizowana opuszcza układ w jej miejsce wchodzi nowa mniej zmineralizowana.
Nie ma to większego znaczenia bo będziesz używał miękkiej wody.
-
Poczekajcie Panowie. Brak wylewki wody z bojlera pary, powoduje, że jedyne co ten bojler opuszcza to para wodna. Kamień zostaje. Używanie wylewki góracej wody np. do ogrzewania filiżanki jest korzystne dla ekspresu bo zmniejsza a nie zwiększa ilość kamienia odkładającego się w bojlerze pary.
Korzyść jest tylko jedna przy spuszczaniu wody z bojlera, jest to smak wody który jest lepszy dzięki dostarczeniu świeżej.
Z odkładaniem kamienia nie zgadzam się. Powinno być odwrotnie. :mhh:
Tworzysz jakieś kosmiczne teorie.
Periodyczne wypróżnianie bojlera serwisowego jest wskazane, idealnie byłoby spuszczać całkowicie wodę za pomocą zaworu pod bojlerem, ale niewiele konstrukcji takowy posiada. Dlatego też robi się to najczęściej za pomocą wylewki wody.
Ciśnienie wypchnie większość. Można później jeśli ktoś czuje potrzebę i jest blisko zlewu, położyć maszynę na bok (od strony wylewki do wody) i wylać za jej pomocą resztę.
Wylewka powinna być choćby z w/w powodu, a czy wykorzystasz ją jeszcze do americano, herbaty itp to tylko wartość dodana.
-
Też nie spodziewałem się wiele po wylewce wrzątku, ale okazało się, że jest to jedna z najpraktyczniejszych funkcji ekspresu: gdy wśród kilkorga gości jest jedna osoba, która pije americano albo herbatę, wylewka to naprawdę ogromne ułatwienie.
-
Że się tak wtrącę, Rancilio Silvia też nie ma wylewki wody gorącej. Wrzątek można pobrać przez dyszę pary. Pewnie taki system ma wiele ekspresów.
-
Odwrotnie? Zastanów się. Mówię o bojlerze serwisowym, który ma wylewkę wody oraz dyszę pary.
Ok, przypisałem właściwości HX.
Tworzysz jakieś kosmiczne teorie.Periodyczne wypróżnianie bojlera serwisowego jest wskazane, idealnie byłoby spuszczać całkowicie wodę za pomocą zaworu pod bojlerem, ale niewiele konstrukcji takowy posiada. Dlatego też robi się to najczęściej za pomocą wylewki wody.Ciśnienie wypchnie większość. Można później jeśli ktoś czuje potrzebę i jest blisko zlewu, położyć maszynę na bok (od strony wylewki do wody) i wylać za jej pomocą resztę.Wylewka powinna być choćby z w/w powodu, a czy wykorzystasz ją jeszcze do americano, herbaty itp to tylko wartość dodana.
Jak chcesz porozmawiać o kosmosie, to może zaczniemy od podania konkretnego modelu o którym rozmawiamy.
W tym celu potrzebny jest schemat budowy. Dysponujesz schematem?
-
Zastanawiam się, kto ma rację w "sporze" czy kamień się odkłada w bojlerze bardziej przy wymianie wody czy wtedy gdy woda "stoi" w bojlerze. Mam na myśli HX w którym gdy nie używa się pary i wody gorącej, to woda jest cały czas ta sama, a gdy się tego używa, woda cały czas jest tam świeża.
Polecam przeczytać dyskusję tutaj: https://forum.wszystkookawie.pl/index.php?topic=4166.0
Z tamtej dyskusji wynika coś innego niż tutaj. Okazuje się, że Tedi ma rację. :o
-
:) Ja rozpatruję typowy scenariusz jak w zapytaniu, czyli HX, który spienia też mleko. Wtedy warto aby woda z bojlera serwisowego była w obiegu nie tylko poprzez generowanie pary ale też przez upuszczanie wody.
Zresztą nieważne:) Niuanse.
-
Ja tam specjalistą nie jestem, ale skoro w 1 litrze wody w bojlerze HX jest 1mg kamienia i ten kamień osadzi się na grzałce w ilości powiedzmy 0,5mg, woda odebrana z tego bojlera "zabierze ze sobą 0,5mg kamienia. Dopompowanie wody z zawartością 1mg kamienia i podgrzanie jej, znowu osadzi kamień w ilości 0,5mg, a reszta wypłynie z gorącą wodą. Po kilkunastu takich dopompowaniach wody kamień się skumuluje. Im więcej świeżej wody zawierającej kamień będzie wpływać do bojlera, tym więcej kamienia z tej wody oklei grzałkę. Gdy wody nie będzie się wymieniać przez pobieranie wrzątku, korzystanie z pary i dopompowywanie ciągle świeżej, zostanie w tym bojlerze stała wartość 1mg kamienia i nie wzrośnie bo niby skąd ma się ten kamień wziąć.
-
Ja ze swojego doświadczenia mogę dodać, że o wiele więcej kamienia wyciągałem z ekspresów, które służyły w pierwszej kolejności jako czajnik. Inna sprawa, że tacy użytkownicy często potrafili przeholować zainstalowany filtr o 100%.
-
Zalety to szybkie osiągnięcie ciśnienia, cicha praca.
Do zalet rota-pompy warto dodać fakt, że można ekspres podłączyć pod bezpośrednie źródło wody (co się wiąże z dodatkowym kosztem filtrowania) - to duża wygoda.
Tzw kultura pracy (jest cicha) jest przereklamowana. Jak mamy kogoś zbudzić to i tak zrobimy to młynkiem. No chyba, że mielimy ręcznie.
-
Też nie spodziewałem się wiele po wylewce wrzątku, ale okazało się, że jest to jedna z najpraktyczniejszych funkcji ekspresu: gdy wśród kilkorga gości jest jedna osoba, która pije americano albo herbatę, wylewka to naprawdę ogromne ułatwienie.
Ja sobie bardzo chwalę wylewkę wody - nikt u mnie nie pije americano, ale: można szybko zrobić herbatę, jest gorąca woda do gotowania na już (jak mi dziecko krzyczy, że chce parówkę i umiera z głodu to do garnka woda z ekspresu, parówka pyk i prawie gotowe), ogrzewa się szybko filiżanki.
-
Do zalet rota-pompy warto dodać fakt, że można ekspres podłączyć pod bezpośrednie źródło wody
Są ekspresy z pompką wibracyjną (Flouidotech) podłączane do sieci wodnej. Na pompce jest elektrozawór, a i pompka nie jest taka zwyczajna.
-
pompką wibracyjną (Flouidotech)
Nie jestem pewien, czy Ulka też takiej nie robi - zdaje się, że jest w Xenii.
-
Jak najbardziej Ulkę też można tak podłączyć, trzeba tylko użyć elektrozaworu i reduktora ciśnienia. Chociaż działać będzie też bez obu tych rzeczy (sprawdzałem), jednak producent Ulki stawia sprawę jasno.
-
Dziękuję za Waszą pomoc. :poklon:
Decyzję już niemal podjąłem - będzie to nowy Rancilio Silvia.
Zobaczę, czy to w ogóle moja bajka i jeśli bym się wkręcił, zawsze ewentualnie mogę w przyszłości wymienić ekspres na lepszy/droższy.
Na młynek będę polował. Nie mam potrzeby posiadania nowego i pewnie w końcu wyhaczę coś ciekawego z drugiej ręki, albo kupię ręczny od Kazaka. Ewentualnie Niche Zero, choć mam obawy, co w przypadku awarii.
-
Silvia już w drodze, więc czekam, jak na szpilkach. :D
Dziękuję Wam raz jeszcze za wszystkie porady. :ok: