forum.wszystkookawie.pl

Opinie, testy i porównania => Alternatywne urządzenia do parzenia kawy => Wątek zaczęty przez: mmorka w 06 Listopad 2013, 16:22:07

Tytuł: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: mmorka w 06 Listopad 2013, 16:22:07
Pozwolę sobie nieco namieszać w temacie ;)
Jak przy temperaturze 80 - pare stopni wychodzi wam dobra kawa (tyczy się to praktycznie wszystkich alternatyw z wyjątkiem AP).
Scott Rao w everything but espresso zaleca temperaturę zawiesiny w granicach 92-96 stopni (podkreślam zawiesiny). Ja zaparzając kawy segmentu speciality zazwyczaj startuję przy 94-96 w moim hario b.
Stosując niższe temperatury nie wyciągamy wszystkiego co dobre z kawy (takiej jakości).
Zapraszam do dyskusji ;)

Wysyłane z mojego GT-I9000 za pomocą Tapatalk 2

Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: mmorka w 06 Listopad 2013, 18:41:37
Już wywaliłem ten podpis. Kwestia tyczy sięwszystkich alternatyw przelewowych także w sumie dobrze, że to nowy temat. Ciekaw jestem waszego zdania ;)

Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: Poe w 06 Listopad 2013, 18:43:31
Nie jestem fanem gorących dripow/chemeksow/etc. Bo i tak, żeby poczuć jakikolwiek bukiet, trzeba mocno schłodzić kawę. No i jestem fanem wszelkich kwaskow owocowych i kwiatków, rześkich smaków, a te uwidaczniaja się przy niższych temperaturach.

Dlatego ja przy swoich alternatywach zaczynam z reguły od 87-85stC.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: Spinacz w 06 Listopad 2013, 18:48:36
Ponieważ w temacie dripa dopiero raczkuję niewiele mogę powiedzieć.  :redface:
Staram się przygotowywaną w ten sposób kawę sprawdzić w temp. od 75 do 95*C i w różnych temperaturach uzyskuję różne efekty. Czasem ta sama kawa ma kilka różnych, równie dobrych obliczy zależnych od przemiału i temp. Podsumowując - warto poeksperymentować :)
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: Geralt0073 w 06 Listopad 2013, 19:02:44
Ja przeważnie korzystam z temperatur od 80 do 85 stopni przy dripie i Chemexie. Niby tylko pięć stopni różnicy, a w smaku różnica ogromna.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: WS w 06 Listopad 2013, 19:19:05
Temperatura parzenia zależy od kawy. Są takie na temperaturę, powiedzmy, mało wrażliwe, najczęściej faktycznie z segmentu speciality. Można je zalewać „wrzątkiem” i są smaczne. Ale są też takie, w których wzrost temperatury parzenia, owocuje większą goryczą. Te może nie są speciality, może nieco ciemniej palone od typowo dripowych singli, ale również trafiają się wśród nich prawdziwe perełki. Trzeba tylko mieć trochę szczęścia i dobrać odpowiednie parametry, także temperaturę parzenia. Przy dripie pierwszą próbę robię przy 85 stopniach, a później zależnie od uzyskanych efektów. Ale najczęściej schodzę z temperaturą w dół. Natomiast w Chemexie trochę wyżej, 90 stopni, a czasem nawet więcej.
Przy okazji mam do Mmorki pytanie. Jak to robisz, że w konewce Hario masz wodę o temperaturze 96 stopni?
A w zalecaną przez Scotta Rao taką temperaturę zawiesiny, to znaczy 96 stopni, to nie mogę po prostu uwierzyć. Chyba, że się ją gotuje, jak, nie przymierzając, rosół.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 06 Listopad 2013, 20:04:33
To się tylko dopiszę z poparciem. Również jestem za eksperymentowaniem. Również zaczynam w okolicach 80-85°C (w dzbanuszku). Również najczęściej w dół. Aż do 5°C włącznie ;)

A, również nie wiem jak uzyskać 96°C, u mnie w takiej temperaturze, to wrze, a wrzenie, jak wiadomo, ustaje w momencie braku źródła ciepła.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: mmorka w 06 Listopad 2013, 23:08:24
Jak wrze to ma 99.8-100. Dobry termometr wskazany (nie musi być drogi - dałem ok 50zl jak znajde link to zapodam).
Można hario polozyc na kuchence i grzac, ale to trwa wieki.
Ja grzeje wode do ok 90-95 w czajniku (na oko), przelewam do konewki i na plycie już z termometrem grzeję do ok 98 (nie gotuję wody - używam filtrowanej -ok 140 - 170 ppm, przegotowana moim zdaniem gorsza ;)) z tych 98 za ok minute mam 95 i jade.
Od siebie dodam, że warto w trakcie bloomingu zamieszać, aby woda od razu nawilżyla całą kawę.
Smak reguluję raczej przemiałem i techniką polewania. Jak kawa na gorąco ma minimalną goryczkę, to zazwyczaj po 2-3 minutach jest dobra i wyciągnięte jest z niej wszystko co się da ;)
Kuchenkę mam ceramiczną, na gaz bym go raczej nie proponował kłaść.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 07 Listopad 2013, 00:10:41
Jest szansa, że moja pamięć pomyliła się o 2°C, co przy 300m.n.p.m. jest już całkiem realne. Sprawdzę jutro raz jeszcze, wszystkie 3 termometry jakie posiadam (alkoholowy, sprężynowy i elektroniczny -- niestety, wszystkie ot zwyczajne, bez atestów itp.). ;)

W każdym razie, dla mnie większość kaw i tak jest zbyt bogata w gorycz, dlatego najczęściej schodzę z temperatury.


Edycja:
A zresztą, sprawdziłem już teraz.

Mamy obecnie 1008 hPa

Moje wszystkie trzy termometry pokazują zgodnie. Przy 96°C zaczyna bulgotać, więcej niż 97°C nie chce być ani rusz. Po 30s. od zdjęcia z płytki mam 94-93°C po minucie już 92°C (przy 22°C otoczenia).
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: mmorka w 07 Listopad 2013, 09:01:05
To ciekawe. Też sprawdzałem na kilku termometrach, w tym takie analogowe najbardziej przekłamywały.
Jak wkładasz termometr?
Ja rozwieciłem jeden z otworków w dekielku i mierząc temperaturę mam dzbanek przykryty.
Te spadki masz coś duże. Hario naprawdę nieźle trzyma temperaturę.
Dodam ciekawostkę - niedaleko mnie - Gliwice Kafo - Tam startują przy 96-98 w buono (specjalnie na ten cel kupili elektryka), ale moim zdaniem do takiej temperatury trza mieć bardzo dobry przemiał i dobrą wodę.
W kwestii wody - ma ona potężny wpływ na smak - gorycz !
Kto wody nie filtruje, albo ma niedobrą w kranie - proponuję saguaro z lidla (czytac etykiete - ta ktora ma 220ppm) - warto dodać, że to praktycznie żywiecki kryształ.

Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 07 Listopad 2013, 11:07:02
Test przeprowadziłem w metalowym dzbanuszku do mleka (300ml). Termometry po prostu wrzucone do wody, wody ~200ml. I tak, oczywiście, że bez przykrycia. Przykrywka być może dała by mi dodatkowe 0,5°C (bo ciśnienie to raz, a mniejsze straty to dwa), m.n.p.m. robią swoje, różne składy wody pewnie dopełniają wszystkiego (woda z kranu, brita).

Co do strat: im więcej wody, mniej przelewania z naczynia do naczynia, większa akomodacja ciepła owego itd. tym mniejsze straty, czyli wolniejsze stygnięcie. Jeśli rozgrzaną konewkę z przykrywką trzymasz na płytce, to mamy odpowiedź na pierwsze pytanie jak? ;)

Jeśli możesz, sprawdź proszę jaką masz temperaturę naparu zaraz po przelaniu ostatniej kropli?

Wszystko to nie zmienia faktu, że robi się to karkołomne, aczkolwiek możliwe.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: WS w 07 Listopad 2013, 19:59:10
Jak wrze to ma 99.8-100.

Przecież inaczej być nie może. Przyjęto, że 100°C to temperatura wody wrzącej pod normalnym ciśnieniem. Ale myślę, że ma to miejsce w warunkach idealnych, laboratoryjnych można powiedzieć. A w moim czajniku widać takich nie ma, bo woda wrze w niższej temperaturze. Potwierdzam obserwacje Donkiszota, temperatura wrzenia wody to około 96-97°C. Natomiast straty temperatury w czasie przelewania z czajnika do innego naczynia ocenia się na 3 stopnie w dół.

Stosując niższe temperatury nie wyciągamy wszystkiego co dobre z kawy (takiej jakości).

Napisz proszę konkretnie, jakie dobrodziejstwa wyciągamy z kawy w wyższych temperaturach, lub co się chowa w niższych.

Scott Rao w everything but espresso zaleca temperaturę zawiesiny w granicach 92-96 stopni (podkreślam zawiesiny).

Pytałem o to wcześniej, ale nie otrzymałem odpowiedzi. Moim zdaniem, temperatury kawowej zawiesiny wynoszącej 96°C stopni, nie da się osiągnąć żadnymi chrześcijańskimi metodami, oprócz gotowania.

Smak reguluję raczej przemiałem i techniką polewania.

A mógłbyś się podzielić dokładniejszymi spostrzeżeniami jak to robisz.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: mmorka w 07 Listopad 2013, 21:54:56
Chemikiem nie jestem - taką informację uzyskałem od właściciela kofeiny w ramach akademii kofeiny oraz w konwersacji meilowej z głównodowodzącym kofibrandu (cyt. niższe temperatury stosuje się  przy gorszej jakości kawie aby zamaskować jej defekty, my startujemy przy ok 95 st w dzbanku..)
Mierząc temp w dzbanku bez przykrywki faktycznie będzie ona nieco niższa niż z przykrywką. Miałem kiedyś nieco inny termometr - mniej dokładny - przy nim wrało przy ok 96  - też tłumaczyłem to ciśnieniem ;)
Natomiast jeśli dam radę porównać z jeszcze imnym.
Technika polewania.
Szybciej woda przepłynie jak strumień będzie silniejszy (wbijam się nim niejako w kawę) a stan wody utrzymamy ok 2-4cm powyżej kawy. Lejemy delikatnie, poziom wody tylko nieco ponad kawą i czas nam się wydłuża.
Temperatura zawiesiny - przepraszam, postanowiłem otworzyć książke - 91-94 stopni.
W kwestii techniki jeszcze - kawa po zakończonej ekstrakcji (drip) powinna być płasko ułożona, drobinki kawy nie powinny znajdować się na filtrze powyżej poziomu kawy (idealnie wg SR jest jak "coffe bed" będzie wypukły, ale to raczej okropnie trudnie o ile wykonalne - mnie się nie udało).
W kwestii przyklejania się drobinek do ścianek - jak trzeba ( bo też jakimś zawodowcem nie jestem) to pomagam im wrócić łyżeczką.

Ot.
Czy tylko mi sie marzy zlot takich właśnie jak my pasjonatów kawy i napisanie szczegółowych polskich poradników odnośnie zaparzania kawy (na podstawie wniosków i doświadczeń)

Coś długie te moje posty ;)


Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 08 Listopad 2013, 00:23:35
Mi się marzy takie wspólne eksperymentowanie i porównywanie wszystkiego na wszystkie sposoby w większym gronie. Takie obalanie mitów i sprawdzanie faktów. Takie szranki metod i przerabianie instrukcji aby osiągnąć wyniki z innych sprzętów. O tak.

Samemu to ćwierć frajdy i w wyniki nikt nie wierzy ;)
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: WS w 08 Listopad 2013, 10:16:01
Samotnie, w pojedynkę rzeczywiście trudno się eksperymentuje czy też testuje zmianę parametrów. Za małe możliwości przerobu, po prostu.
@Mmorka, myślałem, że masz jakieś własne doświadczenia z różnymi temperaturami, skoro piszesz, że czegoś tam nie wyciągamy z kawy robiąc dripy w niższych temperaturach.
Napisałeś jak techniką przelewania zwiększasz długość ekstrakcji, ale po co to robisz, jaki to daje efekt.
Wcale nie uważam, że fusy po ekstrakcji powinny płasko leżeć, chociaż ostatnio jest to preferowane. Zależy to od techniki polewania, w dużej mierze od mieszania po zalaniu. Lanie wody blisko centrum, z zamiarem utworzenia krateru po ekstrakcji, daje inny smak naparu. Bardziej soczysty, nieco słabszy. Inny, ale nie gorszy, takie są moje doświadczenia.
A jak chcesz zrobić wypukły „cofe bed”, czy jak to się tam nazywa, to zalewaj na dwa razy i po każdym zalaniu delikatnie zamieszaj zawiesinę, zawsze w tę samą stronę. A jak dobrze namieszasz, to i wzgórek się pokaże ;). Na szkoleniu pewnie ci mówili o „Rao Spin”, wywołaniu krążenia zawiesiny w dripperze.
Moim pytań/uwag nie odbierz proszę jako czepiania. Temat mnie ciekawi, dlatego go drążę i zadaję pytania.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: Spinacz w 08 Listopad 2013, 10:22:07
Myślę, że z czasem uda nam się dojrzeć do spotkania w nieco większym gronie. :)
Niestety drip w grindripperze jest zbyt mały na stosowanie jakiś różnorodnych technik - przy tej pojemności można w zasadzie tylko lać na środek i ew. nieco po okręgu. Praktycznie bez względu na to jak polewam zawsze mam oblepiony stożek, czasem tylko z większą ilością fusów na dnie.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: WS w 08 Listopad 2013, 11:30:38
Co do położenia fusów po ekstrakcji, to ja tak to widzę. Żeby leżały na dnie, muszą nasiąknąć wodą, a nie po niej pływać. Żeby nasiąknęły wodą, muszą się znaleźć pod jej powierzchnią, a bronią się przed tym, cholery. Żeby się tam znalazły, to trzeba je do tego zmusić. Żeby je zmusić do zatonięcia, najprościej wepchnąć pod powierzchnię wody mieszaniem. Zamieszać trzeba przynajmniej dwukrotnie, bo raz, to raczej będzie za mało. Ale trafiają się też takie kawy, które pływają lepiej niż inne i słabo toną. "Łatwość" tonięcia zależy również od grubości i jednorodności przemiału i w tym chyba częściowo jest twój problem Spinka2.
A co do temperatury parzenia, to przed chwilą zrobiłem sobie niezbyt gorący drip. Woda 82 °C, kawa Kenia z palarni X-Cafe, palenie średnie, uniwersalne do różnych metod. Raz zamieszałem, tak, że fusy leżały jak im wygodnie czy też gdzie popadnie. Ale efekt w filiżance był bardzo dobry, mocne wiśnie, trochę słodyczy na dnie i niewielka, orzechowa goryczka. Mógłbym zaparzyć tę kawę w wyższej temperaturze, ale stawiam dolary przeciwko orzechom, że będzie gorsza. Mniej wiśni, więcej goryczy. Można by to trochę zniwelować grubszym mieleniem, ale czy warto? Fakt, że ta Kenia nie jest kawą speciality i może trzeba ukrywać jej wady parząc w niższej temperaturze. Chociaż myślę, że to kwesta średniego palenia, a nie jakości ziaren, które są ładne. Ale jest naprawdę smaczna i przy tym znacznie tańsza.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 08 Listopad 2013, 11:42:53
Inny wątek alternatywny nasunął mi pytanie (które tu kopiuję, jako, że tematy mi się w jedno zlały):

I tak sobie myśląc o tym wszystkim zacząłem się zastanawiać czy to temperatura jest tu najważniejsza? Znaczy cyferki temperatury. Czy może to ciśnienie otoczenia i układu, które wpływa na temperaturę wrzenia wpływa również na cała resztę procesów i pozostają one mniej zmienne niż cyferki? A zatem czy ważniejsze jest że to np. 84°C czy jednak to, że np. o 12°C mniej niż wrzenie?
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: mmorka w 08 Listopad 2013, 12:13:58
Innaczej - ja uważam, że nawet jeśli coś przekłamuje w stosunku do jakiegoś wzorca to i tak nie szkodzi, nawet taką przekłamaną temperaturę dopasujemy do swojego smaku czy jakichś standardów.
Ważne, żeby to przekłamanie było zawsze takie same, aby zachować powtarzalnośc - bo przeciecież wlaśnie po to ważymy dozę, wodę, mierzymy temperaturę itd.
Ja idę na tyle daleko że mieszanie w trakcie bloomingu zawsze robię w ten sam sposób, aby nie było przekłamań pomiędzy "strzałami"
.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: Poe w 09 Listopad 2013, 05:11:32
Jest 5 rano, o 3:30 robiłem się nie dripa na podróż, wiec nie ma mowy o zabawie w szczegóły ;-) ale taka obserwacja: ponieważ jestem akurat na Śląsku, wiec nie użyłem młynka elektrycznego, M2M, tylko Slima. Kawka to Square Mile Kilimanjaro Pulped Natural, wg opisu ananas, mandarynki, pistacje i coś tam jeszcze.
W warunkach spokojnych, tj. W Lublinie, z termometrem, mlynkiem elektrycznym itp, smak to głównie silne pistacje na pierwszym planie w smaku i zapachu, potem odrobinę soczystosci owocowej.

I tak za każdym razem, z minimalnym zmianami przy różnych czasach, etc.

Dziś natomiast bardzo mocno uwidocznil się ananas w zapachu i smaku (ale bez kwasowości wysokiej. Taki ładny, mocny akcent), potem pistacje, świetny balans. Strasznie żałowałem ze kawa poszła do termokubka, wiec ciężko było siorbac, wąchać i rozkładać kawę na części pierwsze, ale i tak dało mi to dużo do myślenia.

A, temperatura dziś, zaparzania, to klasyczne poniżej 90 na pewno, klasycznie przelewane z Motty Europy + ściągnięcie szpatułką kawy ze ścianek filtra po pierwszym zalaniu po preinfuzji.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: mmorka w 09 Listopad 2013, 10:21:29
O rao spinie to już krążą legendy ;) ale znałem to już prędzej ( przed szkoleniem).
Owszem robiłem kawę w temperaturach od 80 stopni wzwyż, jednak ostatecznie zostałem zwolennikiem grubszego mielenia i wysokich temperatur - jakoś bardziej mi to podchodzi poprostu. (po przyzwyczajeniu się do mocniejszych ekstrakcji, na niższych temperaturach czuję lurowatość - ale to moje subiektywne odczucie).
Technikę polewania zmieniam jak np widzę, że czas goni a tu jeszcze masa wody do przelania.
Krater jak dla mnie nie jest dobry bo : kiedy kończy nam się woda to kawa na dole dripera ma dłuższy czas kontaktu niż ta, która osiadła się nam na górze, co daje w efekcie nierównomierną ekstrakcję.
Można zastosować overdosing aby ten efekt zniwelować, ale marnujemy wtedy kawę (zazwyczaj dość cenną).

Ot.
Spokojnie, nie odebrałem tego jako czepliwość - od tego jest forum aby ciągnąć za język (klawiaturę) i zawzięcie dyskutować.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: Poe w 09 Listopad 2013, 10:49:45
To wystarczy nieco drobniejszy przemial, co da dłuższy czas i w efekcie mocniejszy napar :-)

Ale co kto lubi :-)
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: mmorka w 09 Listopad 2013, 18:54:49
No w moim odczuciu nie do końca uzyskamy ten sam smak na nizszej temp ale dłuższym czasie.
Wydaje mi się, że to przez kofeinę ( wszak napar z chemeksa jest najmocniejszy bo najdłużej kawę w nim moczymy).
Ale trudno mi stwierdzić na ile to moje psychiczne odczucia a na ile fizyczne ;)
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: WS w 10 Listopad 2013, 21:10:23
A zatem czy ważniejsze jest że to np. 84°C czy jednak to, że np. o 12°C mniej niż wrzenie?

Wydaje mi się, że podstawą jest jednak wysokość temperatury, bo jednak to ona odpowiada za proces parzenia. I dla zmielonych ziarenek, na końcowy efekt w filiżance, będzie miało znaczenie, czy jest to 80 czy też 92 °C. Niezależnie od „odległości” od temperatury wrzenia.

zostałem zwolennikiem grubszego mielenia i wysokich temperatur - jakoś bardziej mi to podchodzi poprostu. (po przyzwyczajeniu się do mocniejszych ekstrakcji, na niższych temperaturach czuję lurowatość

Grubszym mieleniem można trochę niwelować goryczkę. Ale mam też wrażenie, że przy okazji wzmaga się również lurowatość.

Krater jak dla mnie nie jest dobry bo : kiedy kończy nam się woda to kawa na dole dripera ma dłuższy czas kontaktu niż ta, która osiadła się nam na górze, co daje w efekcie nierównomierną ekstrakcję.

Myślę, że pod koniec przelewania, coś takiego jak nierównomierna ekstrakcja ma mniejsze znaczenie. Dużo już zostało wypłukane, wszystko co najlepsze. A to co jeszcze zostało, to najlepszego smaku nie ma.
Jak wcześniej pisałem, przelewanie z kraterem po ekstrakcji planuję, kiedy mi zależy na ostrzejszym, bardziej wyrazistym smaku. Wtedy także nie mieszam zawiesiny.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 19 Listopad 2013, 17:13:42
Właśnie przeprowadziłem mały eksperyment, który to spowodował, że sprawę temperatury muszę raz jeszcze sprawdzić na wszystkie strony. Wniosków z niego nie wyciągnę, bo raz, że za mała próba, a dwa, że być może wcale nie były to najlepsze parametry dla tej kawy i tego sposobu parzenia.

W każdym razie, przelałem tę samą kawę, w możliwie ten sam sposób, dwukrotnie, raz w temperaturze ~90°C i dwa w ~70°C. Hm.. oba napary były smaczne, oba różne, ale nieznacznie (ostatnio znacznie większą różnice poczułem podczas eksperymentu ta sama kawa, pięć razy inna woda -- z różnych miast).

Będę to miał na uwadze na przyszłość i sprawdzę przy innych kawach, przy innych metodach.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: mmorka w 19 Listopad 2013, 18:19:46
Nie watpię , że kawa parzona tak czy innaczej będzie dobra.
Standardy jednak wyznaczono aby wstrzelić się w to co artysta (palacz) miał na myśli.
Jednak każdy z nas wie, że smak to kwestia bardzo rozległa i można zrobić innaczej a też dobrze.
Toc na ostatnim WBC niektórzy bariści robili espro na czasach rzędu 14 sekund ;0
Narazie wnioski wyciągam takie, że można zrobić dobrą alternatywę na 80 paru stopniach jak i na 98 (kafo).
Czyli jednak przemiał może zdziałać cuda ;)
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 19 Listopad 2013, 19:24:57
Standardy jednak wyznaczono aby wstrzelić się w to co artysta (palacz) miał na myśli.
Oj, tu będę polemizował. Moim zdaniem standardy, jeśli już, powinno się wyznaczać wtedy gdy dane parametry sprawdzają się w większości przypadków dla większości przypadków.

A palacz może co najwyżej napisać mi swoją sugestie na opakowaniu, co i tak niewiele da przy zmianie młynka i wody z jego na moje.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: WS w 20 Listopad 2013, 09:23:07
Swoje zdanie na temat temperatury, dokładniej dripów, napisałem wcześniej. Zależy głównie od konkretnej kawy, duże znaczenie ma też stopień palenia.

Toc na ostatnim WBC niektórzy bariści robili espro na czasach rzędu 14 sekund ;0

Może i robili, ale co im z tego przyszło, czy też, czy na dobre im wyszło. Taka ekstrakcja przy espresso, trafi mi się czasem przy zmianie kawy. Ale tyłka raczej nie urywa ;), przy standardowych parametrach jest smaczniej.

Czyli jednak przemiał może zdziałać cuda ;)

Niby jakie cuda ma zdziałać przemiał w odniesieniu do temperatury.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: mmorka w 20 Listopad 2013, 09:50:55
No byle jakim espro raczej na wbc sukcesu nie odniesie nikt.
Przemial - chodziło mi o to, że jak go dobrze dobierzemy to i przy wysokich i nizszych temp zrobimy dobrą kawę
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: Antonio w 20 Listopad 2013, 09:54:21
Mmorka, jasne że tak :). Espresso z dźwigni jest zawsze słodsze niż z innych urządzeń, mimo że temperatura zaparzania jest wysoka.

Temperatura i grubość przemiału są zmiennymi proporcjonalnymi do oporu hydraulicznego kawy... Obie te zmienne mają więc wpływ na proces zaparzania.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 20 Listopad 2013, 09:59:11
Przemial - chodziło mi o to, że jak go dobrze dobierzemy to i przy wysokich i nizszych temp zrobimy dobrą kawę
No i to mnie właśnie zdziwiło najbardziej we wczorajszym eksperymencie. Przemiał był najsłabszą stroną całego procesu, pył i muł, parzyło się w bajorze.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: WS w 20 Listopad 2013, 12:22:55
Przemial - chodziło mi o to, że jak go dobrze dobierzemy to i przy wysokich i nizszych temp zrobimy dobrą kawę

Ej Mmorka, Mmorka, ale żeś Amerykę odkrył ;). Zapomniałeś o średnich temperaturach, wtedy miałbyś komplet. I to są te niby cuda zdziałane przez przemiał? Guzik prawda, wytłumaczenie do kitu.

Mmorka, jasne że tak :). Espresso z dźwigni jest zawsze słodsze niż z innych urządzeń, mimo że temperatura zaparzania jest wysoka.
Temperatura i grubość przemiału są zmiennymi proporcjonalnymi do oporu hydraulicznego kawy... Obie te zmienne mają więc wpływ na proces zaparzania.

Bardzo celne i cenne są twoje uwagi i spostrzeżenia Antonio. Ale może umieść je we właściwym wątku. Ten, może nie zauważyłeś, jest o temperaturze w metodach alternatywnych i dźwignia z jakimiś tam zmiennymi, nijak ma się do jego treści.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: Antonio w 20 Listopad 2013, 12:57:14
I tak i nie. Tutaj w przypadku metod przelewowych te zmienne, szczególnie temperatura mają znacznie mniejszy wpływ na efekt. Zgodziłbym się z twierdzeniem szefa Kofi Brandu, że dobrze wypalona kawa nie wymaga szczególnie niskiej temperatury. Z drugiej strony moje ostatnie lektury omawiają coś takiego, jak underdevelopment w przypadku palenia kawy. Takie "nierozwinięte", zbyt jasne kawy pewnie wymagają największych temperatur zaparzania...
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: WS w 20 Listopad 2013, 17:03:08
Podobnie, o temperaturze zaparzania kaw speciality, pisałem na początku tego wątku. Ale nie można metod alternatywnych ograniczać wyłącznie do takich kaw, jasno palonych. Nie ma ku temu żadnych przesłanek. A kawa średnio czy ciemniej palona, może czasem i tańsza, za wyższą temperaturę parzenia, często odpłaci nadmierną goryczą.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: Antonio w 20 Listopad 2013, 17:08:22
No to trzeba kupić może i droższą kawę? ;) A poważnie, może wystarczy grubiej zmielić? A już zupełnie serio: masz rację, zgadzam się. Im wyższa temperatura, tym większa intensywność, większy uzysk. I na odwrót.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: WS w 20 Listopad 2013, 20:20:07
A czasem to się nawet i zapomnę, i kupię jakąś droższą kawę do przelewania. Wady też ma, oprócz ceny. Często nie potrzebuje zbytniego zainteresowania z mojej strony ;). Nie trzeba się przesadnie starać, pilnować parametrów, bo i tak wychodzi dobra. A ja akurat lubię odkryć w kawie to, co jest w niej głębiej schowane. I czasem mi się to nawet udaje, zwykle w tych średnio palonych.
A grubsze mielenie nie zawsze jest receptą na nadmierną gorycz. Woda szybko przelatuje przez przemiał, trudniej nad nią zapanować i napar może wyjść trochę „cieńszy”, uboższy, słowem słabo zaparzony.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: mmorka w 21 Listopad 2013, 11:27:05
Przy zmianie przemialu (ja staram sie go dobrać dość precyzyjnie) trzeba pamiętać , że raz - kawa grubiej mielona potrzebuje dłuższego czasu, ale z drugiej strony przez grubszy przemiał woda przelatuje szybciej.
Dobór przemiału to znalezienie złotego środka między jednym a drugim.
Ciemniejsze kawy w alternatywach mi nie podchodzą także ja swoje doświadczenie opieram raczej na jasno palonych kawach specjalnych ;) (choć, zrobię ci niedobrą kwaśną kawę - lubię to mówić znajomym)

Jak tamto tlumaczenie bylo kitem to te niech bedzie uszczelką silikonową.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 21 Listopad 2013, 12:03:43
Czas jest też pochodną metody i ciężko tu dyskutować bez konkretów. Np. w aero, w cleverze, we frenczu można swobodnie manipulować czasem. W tyglu natomiast mamy możliwie najdrobniejszy przemiał, a czas do najkrótszych nie należy.
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: DrUsagi w 21 Listopad 2013, 13:07:58
W sumie to bardzo proste i można by to bardzo ładnie opisać matematycznie za pomocą czterowymiarowej bryły, gdzie 3 wymiary to wartości czysto fizycznie mierzalne: grubość przemiału, temperatura wody, czas przelewania. Czwarty wymiar to empiryczne odczucia smakowe powiedzmy w skali od 0 do 10. Dość ciekawie mogły by wyglądać rzuty takiej bryły na 3 wymiary, gdzie jednym z nich zawsze były by doznania smakowe.

Można by potem to jeszcze bardziej skomplikować/zweryfikować - dodajmy 2 dodatkowe zmienne w postaci ilości wody i ilości kawy. Bo może grubiej mielona w większej dozie da coś ciekawszego niż drobniej w mniejszej.

Super temat na pracę dyplomową
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: mmorka w 21 Listopad 2013, 15:35:57
Ja stosuję dozę raczej standardową 60/l. Mądre głowy stwierdziły, że tak dobrze i ja im wierzę (ale absolutnie nie twierdzę że to jedynie słuszna doza).
Ten trzeci wymiar da się zmierzyć refraktometrem, takim zwykłym (nie musi byc to mojo za 500 baksów).
Stworzenie takiego wykresu bym widział na jakimś zlocie.
Tylko trzeba by lekarza coby nam lewe recepty dał na środki do obniżania ciśnienia ;)

Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 21 Listopad 2013, 16:53:12
E tam, jak popróbujesz po dwie, trzy łyżki z każdego naparu to ile wyjdzie w sumie? dwie, trzy filiżanki? ;)

Ostatecznie można jeszcze ostentacyjnie wypluwać, jak na zawodach cuppingowych. :ohyda: :lol2:
Tytuł: Odp: Temperatura w metodach alternatywnych
Wiadomość wysłana przez: Poe w 24 Listopad 2013, 08:41:30
Właśnie wróciłem ze Szwecji, zajrzałem do palarni Dropa i potem do ich kawiarni oraz do kawiarni Johana & Nyströma. W sumie 4 dripy, aeropress i espresso.

Tak jak wspomniałem wcześniej, zawsze lubiłem "alternatywować" w okolicach 85,87stC. Gorętsze napary (głównie w kawiarniach, z reguły z dobrych kaw) zawsze musiały odczekać, żeby się otworzyły dla mnie. Jakież było dla mnie zdziwienie, gdy dostałem niesamowicie pachnące i słodkie kawy w temperaturze dużo wyższej, tj. Zaparzanie w temp. 92-94stC.

Dropowe kawy minimalnie musiały ostygnac, a Johanowe od razu uderzyły po nosie ;-)

U Johana podpytalem o temperatury przy aero, bo akurat zamawialem, to powiedziano mi o 92stC, i 16g dozy przy normalnej, nieodwróconej metodzie (pełne zalanie, bez preinfuzji, minuta parzenia, 20 sekund przeciskania). I było bardzo smacznie :-)