forum.wszystkookawie.pl
Poradniki - czyli jak mam to zrobić? => Dyskusje wokół kawy => Wątek zaczęty przez: Mario Barista w 02 Październik 2013, 19:11:44
-
Recykling Kawowy!
Macie może jakieś pomysły na recykling w kawowym świecie?
Co można wykorzystać w jakiś sposób zamiast wyrzucić do kosza? Czemu można nadać drugie życie? Z czego można stworzyć coś nie zwykłego?
Piszcie wszystko co przyjdzie Wam do głowy!
PS. Nie piszcie o:
- lampionie z filtrów
- peelingu z fusów
- wrzucania fusów do ziemi na kwiatki
...bo o tym już wiem :D
-
Gdzieś kiedyś czytałem o przerabianiu na brykiet opałowy.
-
Zostaw w jakimś pojemniku i piękne pleśnie wyhodujesz.
-
Skarpetki (http://technowinki.onet.pl/aktualnosci/skarpetki-z-kawy-dla-zdrowych-stop/v8b7h) -
Kawa poddana specjalnym procesom została wykorzystana jako jeden z materiałów do wyprodukowania skarpet. Według pomysłodawców tak przygotowana część garderoby jest jak filtr do butów: zapobiega powstawaniu nieprzyjemnych zapachów, uniemożliwia pojawienie się mikroorganizmów na skórze stóp i zapewnia duży komfort podczas chodzenia.
Niedawno w ciekawostkach podawałem link do biodiesla na bazie kawy
Podobno wysuszone ciasteczka można stosować w lodówce jako pochłaniacz zapachów.
Podobno w ogródku poza nawożeniem odstrasza też ślimaki :)
W sumie można by ciasteczkami palić w kominku :) rozpalić grilla, itp.
-
Wysuszyć, spakować - będzie dla gości ;)
-
Pewnie zaparzając fusy z twojego ekspresu uzyska się lepszy napar niż z wielu marketowych wyrobów :mrgreen:
-
Przepraszam, że robię za archeologa, ale zainteresował mnie temat, bo jednym z moich hobby jest zieleń na balkonie.
Ile tej kawy zastosować i jak często do tych kwiatków? Rozumiem, że to tylko wspomaga nawożenie i nawóz makro i mikro nadal trzeba zastosować? Czy może da się na bazie fusów wyeliminować inne nawożenie (jakoś tego nie widzę, ale kto wie)?
Pozdrawiam, Marek.
-
Na ogrodnictwie się nie znam, ale pamiętaj, że to będzie kwaśne.
-
Ja sypię w sezonie pod iglaki i rododendrony - czy pomaga, nie wiem. Nie szkodzi ;)
-
Gdzieś widziałem w tivi, że fusy z kawy doskonale nadają się do nawożenia gleby pod hodowlę grzybów typu boczniak i shitake (tylko trzeba mieć warunki) - ponoć bardzo dobre efekty smakowe z takiego nawożenia wychodzą...
-
Na piling ciała się nadają.
-
miklas ty sie nie pytaj o proporcje fusy-gleba:) bo to nieistotne.
rodziciele opowiadali mi o palmiarni w Zielonej Górze gdzie studiowali, popularne miejsce spotkań,była knajpa z wódeczką i rolmopsy ,palenie przy stolikach ,kawa "parrzona" w szkle i parzyłapkach metalowych:)
wszystko co było na stołach lądowało tysz w donicach palm,łącznie z rolmopsami, petami, i wlasnie fusami z kawy, palmy rosły jak na drożdżach i zdrowe były. Co ciekawe to nie chodzi o nawożenie,choć pewnie również w jakimś stopniu, okazuje sie ze fusy z kawy dodane do gleby pomagają tłuc szkodniki, choroby itp.
Pamiętam jak mój dziadek ,mistrz świata w prowadzeniu działki ( z zawodu ogrodnik-prowadzil wielkie ogrodnictwo ) opryskiwał grusze,jabłonie, śliwy i co mu pod szpryce podpadło, własnie wyciągiem z fusów , pamiętam przynoszone z zaprzyjaźnionej knajpy wiadra fusów, lądowalo to w wielkim garze z wodą , gar na ognisko na trójnogu, ważyło sie to cały dzień, rozpalone rano ,gotowalo sie dobre kilka godzin, w nocy stygło a rano jak fusy opadły i sie wystudziło to tą breją pryskane było dokładnie wszytko gdzie pojawiały sie szkodniki czy plamki chorób, działało doskonale.
Oczywiście gruszki nie miały smaku kawy:)
ta breja z przegotowanej kawy działała na mszyce równie dobrze co przegotowane taką samą metodą pety,niedopałki papierosów i popiół z popielniczek w knajpie.
-
O widzisz, zawsze mam problem z mszycami i mi mrówki się do nich złażą, przędziorek też się pokazuje. Muszę wypróbować.
Pozdrawiam, Marek.
-
Po podróży na Sycylię dowiedziałem się ciekawostki, że zmielona i podpalona kawa (dymiąca się) doskonale odstrasza osy i pszczoły. Te owady nie pozwalały w spokoju zjeść włoskiego, a więc słodkiego, śniadanka na tarasie i gospodarz wyszedł z takim rozwiązaniem. Poskutkowało. :taktak:
-
Może komary też?
Pozdrawiam, Marek.
-
Lekka archeologia:)
Właśnie wyczytałem że fusy z kawy idealnie nadają sie do tłuczenia i odstraszania pcheł z sierści zwierzaków . Fusy jeszcze wilgotne rozgnieść, wetrzeć w sierść zwierzaka ,zostawić na jakiś czas , wyczesać......
Widzę kilka problemów:)
- przynajmniej u mnie to się nie uda, fusów z kawiarki brak albo szybką lądują w zlewie - lub zamykanym śmietniku- moje zwariowane koty wyjadają każdą ilość fusów jaką znajdą w domu zagryzając je wyżebranym ode mnie ogórkiem kiszonym- serio.....
- Już widzę uśmiech na twarzy żony jak mąż wysmaruje psiaka fosami z kawy a następnie będzie czytał gazetkę na kanapie :) czekając aż się fusy wysuszą żeby je wyczesać .
- Reakcje psa czy kota pomijam...:) kot lubiący czyste futro wysmarowany klejącymi sie i sypiącymi jednocześnie fusami z kawy.....biedak, zaliże sie albo wyskoczy oknem:)
-
Z tego co słyszałem, to kawa jest trująca dla kotów -- nie wiem ile w tym prawdy, bo nie dociekałem, ale byłbym ostrożny.
-
Na pewno dla psów silnie toksyczna jest czekolada - o kawie nie słyszałem.
-
Z tego co słyszałem, to kawa jest trująca dla kotów -- nie wiem ile w tym prawdy, bo nie dociekałem, ale byłbym ostrożny.
Podobno tak jest... Specjaliści na ten temat piszą, tak samo jak z alkoholem, że może zginąć już po kropelce... Mój kot zjadł ziarenko kawy i miałem stres, czy robić mu płukanie czy nie, w końcu stwierdziłem, że przecież nie zawsze widzę co on je, a jak mu źle to sam przychodzi i pokazuje potrzebę pomocy... Kot żyje, tak samo jak kot kiedyś zlizał trochę nalewki, żyje... A z tą kawą to podobno jest tak, że one kofeiny nie trawią podobnie jak etanoli...
-
Ohh błogosławiona Wasz naiwność:)
Z tym ziarnem kawy to wiesz co to było?? Zagranie opisane przez Pratchetta -tego od Świata Dysku:)
opis w książce pt: Kot w stanie czystym.
Zabawa kocia polega na tym że ; zjadamy coś co absolutnie nie jest "jadane" przez koty w opinii ludzi a później rozkoszujemy się paniką jaką to wywołało ,obserwujemy z lubością biednego człowieka latającego po domu ,szukającego książek i wertujących je w poszukiwaniu informacji czy aby to co dla zabawy zjedliśmy nam nie zaszkodzi:)
Z pamiętnika szkodnika: czytaj co wczoraj zeżarły i ukradły moje koty:
-odcięte i pożarte uszy od reklamówek, 3 szt.
-rozsypane kakao - 1,5 łyżeczki
-stary chleb-taki stary ze suchary przy nim wymiękały - 2 kromki
-połowa pomidora,koniecznie za skórą i tym całym białym twardym środkiem,plus ogonek.
-wyżebrany ogórek kiszony- tak ze 3/4
-suchy,surowy, wyciągnięty z pod szafy makaron- 4 świderki
- wyciągnięte z gara ,ugotowane , ciepłe jeszcze składniki rosołu : seler, por, marchew, przysmak -seler.
Oczywiście te same przysmaki wsypane do miski spotykają się z obojętnością:)
Taka gra,co można ukraść i zeżreć:) oczywiście wspomniane fusy z kawy również się nadadzą:)