forum.wszystkookawie.pl
Poradniki - czyli jak mam to zrobić? => Przygotowanie kawy => Wątek zaczęty przez: tom517 w 27 Wrzesień 2017, 08:37:04
-
Nie wiem czy właściwa nazwa, chodzi o taką zalewaną kawę jak to mamy robiły :), czyli 2 łyżeczki do kubka i woda z czajnika, później trochę zimnego mleka z lodówki, chcę podmienić jednej osobie marketówkę (jak ostatnio powąchałem, to żałuję że tam nos wsadziłem :) ) na świeżo paloną (bez jej wiedzy) i jestem ciekawy czy pozna różnicę :)
Pytanie jak właściwie powinna być zmielona do tego kawa.
-
Żeby można było fusy gryźć.
-
Już miałem napisać - parzochę to wylać. Podmienić mówisz - chytry plan :) Myślę że pozna różnicę. Przez pierwszy tydzień najbardziej, później zacznie wietrzeć.
-
Celowałbym w okolice kawiarki lub odrobinę grubiej. Zrób próbę, zalej wodą, po chwili zamieszaj. Jak nie będą pływać fusy to będzie ok ;)
Swoją drogą obstawiam, że osoba ta stwierdzi, że to lura i słabizna jakaś... :)
-
parzochę to wylać
hmmm no nie do końca sie zgodzę bo jednak jest to jedna z lepszych metod aby ocenić kawę
-
A może od razu przekonać do FP? (i wtedy tak zmielić?) - w końcu to tak jakby parzocha ;)
Chyba, że ten ktoś lubi zagryzać żużel na koniec ;) ;)
-
jedna z lepszych metod aby ocenić kawę
Cuppingu nie zamierzam negować, ale mam wrażenie że żużlówa źle działała na mój żołądek.
-
Grubość mielenie to pewnie tak jak w tych mielonkach z marketówek.
-
Po części z tą myślą zamówiłem w palarni dodatkowo jedną pakę tylko zmieloną drobno, jak się zaleje to wrzątkiem to tak jak herbata na początku do góry, później rozumiem opada na dno ? :)
-
parzochę to wylać
Cuppingu nie zamierzam negować
wystarczy zmienić nazwę i już jest ok... :)
-
Do cuppingu czy parzochy kawa musi być zielona grubo coś na grubość cukru. Po zalaniu chyba się nie miesza od razu.
-
Po części z tą myślą zamówiłem w palarni dodatkowo jedną pakę tylko zmieloną drobno, jak się zaleje to wrzątkiem to tak jak herbata na początku do góry, później rozumiem opada na dno ? :)
Jak nie zamieszasz to nie ;) (znam takich co potrząsaja kubeczkiem/ szklanką (koniecznie brązową z uszkiem), żeby opadło ;) )
Tak samo dzieje się w FP. Czasami jak nie zmieszam, to mam problem z przeciśnieciem ;)
-
Ta sama metoda praktycznie w przypadku parzenia w kubku czy french pressie. Przemiał średnio gruby, tak jak grubszy cukier kryształ (na filmie 1:40 (https://youtu.be/st571DYYTR8?t=1m40s)). Po 4 minutach należy przełamać kożuch i przemieszać. Następnie zbiera się to co zostało na powierzchni.
Ten film powinien wyjaśnić sprawę:
! No longer available (http://www.youtube.com/watch?time_continue=3&v=st571DYYTR8#)
-
Patrzę chyba jeszcze dokupię jako mały gift french press i nie będzie ślepego testu :), tylko pytanie zmielone jak do espresso będzie pewnie przechodzić przez te dziurki w tłoku, to będę musiał poczekać do kolejnego zamówienia kawy i dobrać pakę z grubym przemiałem.
-
Drobniej zmielona kawa zaparzy się dużo szybciej niż w 4 minuty. Jeśli masz już zmieloną kawę, to drobny przemiał jak do espresso można wykorzystać też do kawiarki, AP i phina. Do zalewajki nie bardzo się nada.
-
Do standardowej zalewajki właśnie na być drobno. Standardowo też doza jest znacznie mniejsza niż 6/100.
Tak jak wyżej napisano, jeśli zostaną u góry fusy po zamieszaniu, to plan z podmianą w łeb.
Oczywiście, że smacznej zrobić jak w cuppingu, ale to jednak co innego.
-
pewnie jak od razu się zamiesza i opadnie kawa to inaczej będzie się parzyć, stawiałbym że mniej intensywnie. W sumie to ciekawe zrobię jak będę miał chwilę porównanie zmielę drobno i zamieszam od razu a drugie jak do cuppingu grubiej i mieszane po 4 minutach. Ja w pracy mielę tak jak do fp i wychodziła mi bardzo smacznie.
-
Ja tam cały czas, od lat piję kawę w formie zalewajki. Tylko ostatnio coraz lepszych kaw używam do tego celu. Każdą nową kawę zaparzam w tej właśnie formie. Kawę mielę bardzo drobno, nie wiem jak określić przemiał - w każdym bądź razie ma konsystencję grubszą nieco niż kakao. Mój chiński młynek jest skręcony na maksa. Jest dużo drobniej niż trociny które ludzie sypią do dripa. Moim zdaniem im drobniejsze zmielenie tym kawa lepsza. Parzę to kilka minut następnie mieszam i czekam ze dwie minuty aż drobiny opadną. Dla mnie pycha.
Jeśli natomiast zastosuje się grubszy przemiał to taka kawa nie jest dobra w smaku. Po zamieszaniu trociny nadal pływają na powierzchni i przedostają się do ust. Stąd się wzięła właśnie nazwa: plujka :) Sklepowe mielonki mają grubszy przemiał niż ja stosuję samodzielnie mieląc.
-
Do standardowej zalewajki właśnie na być drobno. Standardowo też doza jest znacznie mniejsza niż 6/100.
Ja daję dwie czubate łyżeczki od herbaty na 300 ml kubek. Taka doza jest dla mnie idealna - receptura wypracowana przez lata ;)
-
To dzięki Pawcio, przetestuję jednak podmiankę :), może niepotrzebnie french press kupiłem :)
-
Oczywiście, podmianka jak najbardziej wskazana. Parzocha z kawy speciality zapewne będzie doceniona przez oszukanego :) Nie ma siły. Moi domownicy docenili.
-
Bardzo drobny przemiał i kilka minut parzenia... Fuuj. Masakra.
-
Heh, mamy podobny tok myślenia. Ja do FP mieliłem na taki gruz, że trzeba było nawet 6 minut parzyć... Ale przeparzenie łatwe nie było.
-
Bardzo drobny przemiał i kilka minut parzenia... Fuuj. Masakra.
I jeszcze może wrzątkiem zalana. :ohyda: :ohyda:
-
I jeszcze może wrzątkiem zalana.
Po wyłączeniu czajnika odczekuję z minutę, wlewam 30% kubka ( mniej więcej), po kolejnych 30 sekundach dolewam resztę i przykrywam spodkiem na kilka minut.
Niesmaczna? Czyli co radzicie? Zwiększyć dozę kawy i przemiał? Kiedyś próbowałem zmielić grubiej to mi lura bez smaku wyszła. Widocznie trzeba więcej kawy wsypać? Receptury na zalewajkę mile widziane...
-
Receptura na zalewjkę jest prosta. Mielisz jak do dripa, czyli twoje wióry, 6g/100 ml, zalewasz wodą około 94 stopnie i czekasz 4 minuty, odgarniasz kożuch, co zostało wyjmujesz łyżeczką i cieszysz się kawą :-). Najlepiej odsiać pył jeśli masz budżetowy młynek, bo może wyjść nadekstrakcja.
Marek.
-
Ja w pracy na szybko robię tak:
- 4 łyżeczki ziaren do młynka. (Zmierzyłem że jedna łyżeczka ziaren to ok 3g.)
- mielenie na grubość jak cukier
- wsypuję do małego kubka o pojemności 220 g
- wody nie gotuję, żeby nie czekać aż ostygnie, zdejmuję i przelewam gdy zaczynają pierwsze większe bąble się pojawiać (ma wtedy ok 95 st.)
- zalewam jednym intensywnym zalaniem, tak żeby całość zmokła i zostawiam
- po 4 minutach przebijam kożuch, mieszam i zgarniam to co zostało na wierzchu.
- piję po ostygnięciu, przy okazji drobinki opadają do tego czasu.
-
Czyli dajecie grubszy przemiał i większą dozę - wypróbuję jutro kawka