forum.wszystkookawie.pl
Opinie, testy i porównania => Kawa => Wątek zaczęty przez: WS w 22 Grudzień 2016, 22:21:46
-
India Monsoon Malabar - palarnia kawy Johan & Nyström
Zaciekawił mnie napis „Brew”, widniejący na opakowaniu. Oznacza kawę do przelewów, metod alternatywnych, a „indyjski monsun” bardziej kojarzy mi się z solidnym, mocnym espresso.
Urodą to te ziarenka nie powalają. Dużo jest pokruszonych i połamanych. To może być zasługa nietypowej obróbki, polegającej na wystawieniu ziarenek na długotrwałe oddziaływanie warunków klimatycznych w porze deszczowej (monsunowej). Ale pochodząca z polskich palarni monsunowa India, wizualnie była dużo ładniejsza. Aromat ziarenek również jest niezbyt ciekawy, z dominującymi nutami charakterystycznymi dla palenia. Przemiał pachnie przyjemniej, orzechy, słodycz i czekolada. Palenie średnie, w ciemniejszą stronę.
Sposób przygotowania: ekspres Nuova Simonelli Musica i młynek Mahlkönig K30. Espresso było robione jako połowa uzysku z podwójnego sitka. Doza 17 g, czas ekstrakcji około 25 sekund. Crema na espresso jest imponująca, przy monsunowych ziarenkach jest to częsty przypadek. W aromacie espresso jest czekolada, przypieczona skórka chleba, orzechy i słodkie nuty. W smaku podobnie, czyli orzechy i czekolada, trochę słodyczy. Właściwie bez kwasków, choć w tle jest minimalna owocowa nuta. Espresso jest dobre, solidne i gęste, z dużym body, mocne i wyraziste, bez niepożądanych nieprzyjemnych akcentów. Posmak orzechowy, długi i trwały, przechodzący w orzechową goryczkę. Americano smakowało kobietom, a cappuccino nikt nie próbował.
Miałem spróbować tych ziarenek w przelewie, ale jakoś nie mogłem się do tego zmusić. Ale espresso było dobre. Powinni je polubić zwolennicy tradycyjnych, nie kwaskowatych kaw.
-
Dostałam ją jako kawę na "spróbowanie". I tutaj trafiło mi się chyba z ziarenkami (to w kontekście wypowiedzie WS), bo jak ją oglądałam, to ziarenka były całe, nie widziałam pokruszonych. Zapach ziarenek mocny,wręcz ostry, przypalony i niewiele więcej czuć. Z braku porządnego młynka (a chciałam chociaż trochę popróbować "fachowo") poprosiłam o zmielenie części pod kawiarkę, części pod FP, a resztę zgarnęłam w ziarenkach. Zmielona już pachnie ładniej, przyjemniej i delikatniej. Wyczuwam zapach gorzkiej czekolady, orzechów i czegoś jeszcze.
Zaparzyłam w kawiarce od razu po przyniesieniu do domu. I była gorzka. Nie dało się się wypić samej. Mleko mocno złagodziło sytaucję. I nie wiem co było powodem, ale drugi raz w kawiarce już nie próbowałam.
Do FP podchodziałam już z pewną dozą nieśmiałości. Ale tutaj po zaparzeniu pierwszy aromat z kubka to pachnące stare drewno - taka dębowa beczka. To moje skojarzenie. W smaku mocny akcent orzecha - czyli to co pisał WS :)
Próbowałam też z mlekiem - bardzo przyjmnie złagodzona, delikatniejsza.