forum.wszystkookawie.pl

Opinie, testy i porównania => Młynki => Wątek zaczęty przez: krystians w 21 Grudzień 2015, 02:56:48

Tytuł: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 21 Grudzień 2015, 02:56:48

Nie znalazłem satysfakcjonujących mnie odpowiedzi w kwestiach różnic między kompaktowymi młynkami ręcznymi, za akceptowalne dla mnie pieniądze. Postanowiłem więc zbadać sprawę i po przeanalizowaniu dostępnych opcji podjąć ryzyko zakupienia nowego produktu. Dzielę się moimi pierwszymi doświadczeniami z użytkowania młynka ręcznego Zassenhaus Quito porównując do poprzedniego Rhinowares Hand Coffee Grinder i momentami z Porlexem mini, ale ćśś, tego nie ma w temacie.


Znów jesteś w swoim kawowym pudełku*?
Postronni obserwatorzy patrzący na ludzi ogarniętych pasją miewają często wrażenie, że ta osoba w niedługim czasie odleci na Marsa albo właśnie wróciła z równie odległych krain. W końcu kto normalny warzy, wącha, mieli, znowu wącha, fotografuje, mierzy temperaturę i czas zalewania, i znowu wącha!Siorbie?! Ale o co chodzi?!  Pewnych rzeczy nie da się do końca racjonalnie wytłumaczyć. No taaak, więc od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem kupienia lepszego młynka w celu zadowolenia swoich kubków smakowych. Dotychczasowy mi nie wystarcza z powodu nierównomierności przemiału i niezbyt precyzyjnej regulacji. Tak przynajmniej sobie to uzasadniam. Gdyby nie to, że w obecnym mieszkaniu absolutnie nie mam żadnego miejsca w okolicach kuchni, w które mógłbym wcisnąć elektryczny młynek, to pewnie nie szukałbym kolejnego ręcznego.

Podzielę ten test na części i będę sukcesywnie dodawał kolejne informacje z użytkowania nowego młynka. Jest to szybki domowy test, a więc procedury może nie są naukowe, ale użytkowe i staranne. Przynajmniej na tyle na ile daje się to zrealizować w dość mocno ograniczonym czasie i przestrzeni. 

(https://lh3.googleusercontent.com/-JPajOj3TB2g/VndDOezGm0I/AAAAAAAAKZQ/y-jHHDbfjDs/s800-Ic42/Mlynki-zach1650.jpg)
Oba porównywane w tekście młynki fot. Krystian Szczęśniak

Stolice i inne różnice
Niemiecka firma Zassenhaus ma w zwyczaju nazywać swoje młynki od stolic krajów uprawiających kawę, co wg mnie jest interesującym pomysłem, niosącym jakąś edukacyjną wartość. Australijskie Rhinowares chyba nie stworzyło takiego systemu, może po prostu nie planują więcej młynków ręcznych, ich produkt nazywa się wprost: Hand Coffee Grinder [ręczny młynek do kawy]. W dobie internetu i słów kluczowych nie jest to w sumie złą strategią nazewniczą.

QUITO
Wpierw zajmę się opisem nowego nabytku. Główną różnicą, która sprowokowała mnie do zakupu Quito to zastosowane w nim stalowych żaren stożkowych. Mechanizm mielący jest tu dość dobrze ustabilizowany i spasowany, choć oś ma minimalne luzy, które czuć na rączce zamontowanej na stałe. Sposób zmiany ustawienia przemiału jest najprzyjemniejszym rozwiązaniem jakie dotychczas spotkałem. Reguluje się łatwo, przyjemnie i precyzyjnie, aby wykonać cały obrót, dwuramiennej nakrętki regulacyjnej, potrzeba 12 przeskoków. Początkowo było mi trudniej niż dotychczas wyczuć dokładny moment zblokowania żaren w celu ustalenia punktu odniesienia do regulacji przemiału. Jest to kwestia miękkiego działania mechanizmu blokowania pozycji nakrętki. Służą do tego dwie sympatycznie wyglądające, małe, sprężynujące kulki, wystające po obu stronach podłużnej nakrętki. Trafiają one w zagłębienia dolnego żarna blokując pozycję roboczą.  Warto wspomnieć, że górny element mielący jest wklejony w plastikowy pierścień zamontowany w obudowie młynka, nie występuje więc opadanie tej części jak ma to miejsce w ceramicznych żarnach. Utrudnia to jednak czyszczeni i nie wydaje się być elementem przeznaczonym do domowego serwisowania. W tym modelu młynka, rączka jest zamontowana na stałe, w związku z tym występuje specyficzne rozwiązanie przykrywki dla części, do której wsypujemy ziarna. Jest to kawałek plastiku z nacięciem. Niby prosta sprawa, ale jest to gwarantowana zagwozdka przy pierwszym spotkaniu. Lubię proste rozwiązania, ale to konkretne mnie irytuje swoim niedopracowaniem. Pokrywka telepie się przy wstrząsach. Mam już pomysł na prostą modyfikację. ale opiszę to przy innej okazji.

(https://lh3.googleusercontent.com/-adD_2n1B1I4/VndCM6yFnSI/AAAAAAAAKZQ/PZxvknIbYHw/s800-Ic42/20151218_MiT_BIG_zarna_Quito1650.jpg)
Wyjęte dolne żarno i nakrętka od Quito fot. Krystian Szczęśniak

Za Zassenhausa Quito, kupując w sklepie niemieckim, zapłaciłem 62 EUR z przesyłką, aktualnie ok. 265 PLN. Wolałbym wspierać rodaków, ale nasze sklepy proponują cenę 400 PLN więc nawet po zniżce wychodzi spora różnica. 

RHINO
Przejdźmy do produkt australijskiego, którego używam od niespełna pół roku.  Tutaj zastosowano żarna ceramiczne, bardzo podobne do tych porlexowych. Nie są one zbyt ostre, ale górne żarno jest lepiej spasowane z obudową niż w japońskim protoplaście. Niestety stabilizacja osi w Rhinowares nie zachwyca mnie, tworzywo trzymające konstrukcję jest jakby zbyt wiotkie/elastyczne. Daje to możliwość sporych wychyłów na osi. Regulacja grubości przemiału jest prosta i wygodna, a pełny obrót to 8 przeskoków trójramiennej nakrętki regulacyjnej. Oba żarna można łatwo wyjąć żeby wyczyścić. Rączka ma długie ramię, łatwo się zakłada i zdejmuje, jest wygodna w użytkowaniu, brak jej tendencji do spadania - znanej przypadłości porlexa. Jednak pusty młynek z założoną rączką bardzo łatwo się wywraca. Związane jest to z małą wagą i niewielką średnicą podstawy młynka. Wymiar ten ma jednak swoje dobre strony - otóż w komorę na ziarno idealnie wchodzi lejek od aeropressu, a ja lubię korzystać z tego rozwiązania.

(https://lh3.googleusercontent.com/-MxPyP5bsgzM/VndCNK2Br4I/AAAAAAAAKZQ/qhu10J0Qw8w/s800-Ic42/20151218_MiT_BIG_-1650.jpg)
Rozłożone żarna i nakrętka od Rhinowares fot. Krystian Szczęśniak

Koszt powyższego urządzenia aktualnie w Polsce to ok. 175 PLN i zbliżona cena jest u zachodnich sąsiadów (42 EUR).


Twarzą w twarz
Patrząc na oba młynki postawione obok siebie, z założoną rączką są prawie tej samej wysokości przy czym w Rhinowares jest ona cała demontowana.  W Quito można zdjąć tylko drewnianą gałkę, z umieszczonym wewnątrz magnesem dzięki czemu nie musimy się obawiać o zużycie mocowania.

Rozmiarowo różnią się one głównie średnicą korpusu, która u pierwszego wynosi 5 cm, a u drugiego centymetr więcej. Pojemnik Ekwadorczyka niemieckiego pochodzenia jest szklany i montowany na gwint. Niemniej wygląda i w rękach czuje się solidność tego elementu. Po zdjęciu go można postawić młynek stabilnie w pionie. W nosorożcu jest to niemożliwe z powodu wystających elementów.  Jest to upierdliwe gdyż kładąc młynek na boku, łatwo może się on sturlać z pochyłej powierzchni. Wracając jednak do pojemnika na przemiał, jest on metalowy tak jak korpus i wciska się go na kołnierz z tworzywa. Rozwiązanie wydaje się niezbyt trwałe gdyż po czterech miesiącach choć nie spada, to ma już luzy i lata na boki. Porlexowy, również wciskany pojemnik nie miał żadnych problemów po dwa razy dłuższym okresie. Podobnie jak Mini w Ryniu jest gumowy pasek polepszający chwyt, przydatny drobiazg gdy mamy wilgotne ręce. Co prawda nie ma funkcjonalności przechowywania rączki po jej zdjęciu tak jak w Mini Japończyku, ale perforowana guma trzyma się lepiej i na razie nie rozciąga.


(https://lh3.googleusercontent.com/-SNixYvwiOps/VndJOGKPI2I/AAAAAAAAKZQ/3ffEfaRD96s/s800-Ic42/20151221_MiT_BIG_1600.jpg)
Widok z góry po zdjęciu wieczek obu młynków fot. Krystian Szczęśniak
   

Niemiecka solidności gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest.. ?
Dość tych suchych opisów konstrukcji. Z zapałem zabrałem się za rozkręcanie urządzenia żeby zobaczyć jak wyglądają żarna i konstrukcja. Przy dobieraniu się do nowej zabawki czekało mnie jednak kilka niespodzianek.

Wyjmuję dolne żarno, a tu coś wylatuje. Mały element przeleciał po podłodze. Odnalazłem, to taki kawałek plastiku, jakby tulejka. Myślę sobie - zobaczy się  w instrukcji, gdzieś w niej pewnie jest lista części i opis co i jak. Guzik, oprócz tego że instrukcja jest tylko po niemiecku, to przydatnych informacji w niej nie odnalazłem. Wchodzę więc na stronę www zaprojektowaną chyba z dwie dekady temu, jeszcze uboższą w informacje. No cóż, jakoś sobie ze złożeniem poradzę później.

Patrzę w końcu do środka i oczom nie wierzę. Z górnej krawędzi, górnego żarna wystaje spory ścinek/opiłek.. Jak by tego nie nazwać jest to odpad stalowy, który powinien być usunięty w czasie produkcji. Nie chciałbym raczej przepuszczać go z kawą przez żarna. Ups kontrola jakości tutaj nie dotarła. W tym momencie miałem spore wątpliwości czy nie spakować tego i nie odesłać, przecież nie kupiłem produktu w sklepie za 5 zł. Tylko tak szybko żegnać się z nową zabawką? Jakoś tak  przykro, no i co ja sobie dam pod choinkę ? Ścinek wydłubałem zanim wpadłem na pomysł żeby to udokumentować, ach te emocje.

Pomijając te nieszczęśliwe wypadki, to młynek wykonany jest z dobrych jakościowo materiałów, dokładnie spasowanych. W ręku trzyma się konkretnie bo jest dość masywny. Waży 550 g, dla porównania Rhino (z rączką) waży 298 g.
 

Do boju - gryź i tnij!
Przebolawszy brak niemieckiego ordnungu przy wykonaniu młynka, przeszedłem do zabawy.

Poniżej pierwsza rzecz, która mnie interesowała w tych dwóch młynkach czyli porównanie przemiału.
https://picasaweb.google.com/2thorkill/RQRev?authkey=Gv1sRgCKybgNLi0qHyEA (https://picasaweb.google.com/2thorkill/RQRev?authkey=Gv1sRgCKybgNLi0qHyEA) - tu znajdziecie wszystkie zdjęcia przemiałów grupowo oraz wycinki kolejno od najdrobniejszych.

(https://lh3.googleusercontent.com/-06_bXI1CWlM/VnH7rH0m8sI/AAAAAAAAKVc/MprozHSrK0M/s800-Ic42/20151217_r-q-1v5_001.jpg)
Porównanie przemiałów, po lewej Quito po prawej Rhino fot. Krystian Szczęśniak


A tu: https://picasaweb.google.com/2thorkill/RqBig2015?authkey=Gv1sRgCKnM3OnV_J_9Og (https://picasaweb.google.com/2thorkill/RqBig2015?authkey=Gv1sRgCKnM3OnV_J_9Og) zestawienie zbliżonych grubości przemiału obu młynków, w samych wycinkach.

Wpierw zrobiłem porównanie w przedziale, którego na ogół używałem w Rhinowares czyli od 4 do 10 skoków podziałki od zblokowania żaren. Jak widać na zdjęciach skala jak i jej skok dla obydwu młynków jest różna. Dodałem więc drugą część dla Quito, która może być bliższa przemiałom z Rhinowares.


Magiczne mechanizmy
Natrafiłem w sieci na opisy świadczące o jakimś tajemniczym mechanizmie, który w Quito miałby odpowiadać za płynniejszy przemiał. Hmm, no więc nie wyczuwam tej magii, albo moje ręce są już tak toporne i nieczułe od walenia w bębny, albo to po prostu jakaś bujda. No chyba że kontrola jakości poszła szukać elementu, który za to odpowiada i tyle ich widzieli.. Oprócz różnicy wynikającej z ostrzejszych żaren, raczej szczególnej lekkości w mieleniu nie doświadczyłem. Jest trochę lepiej niż w Ryniu, ale drobniejsze przemiały jasno palonej kawy nie są lekkie w korbce i nie obywa się bez przycięcia młynka.   

(https://lh3.googleusercontent.com/-yoEBIa7fghQ/VndCN0G2V_I/AAAAAAAAKZQ/um4qi1isr1M/s800-Ic42/mlynki-zakretki-1650_.jpg)
Złożone żarna od strony pojemnika na przemiał fot. Krystian Szczęśniak

Cóżeś Pan uczynił?
Jeśli kogoś interesuje procedura przygotowania testu porównawczego, to przedstawiam ją poniżej. Była ona powtarzana dla każdego przemiału.

1. Wyczyszczenie zbiorników młynka i żaren - wytrzepanie, przedmuchanie, czasem usunięcie przylegających resztek przemiału palcem, wskazującym jakby kto pytał.
2. Ustawienie grubości przemiału za każdym razem przesunięcie o dwa stopnie w stronę grubszego przemiału.
3. Zasypanie żaren kawą tą sama do wszystkich testów, tak aby przykrywała żarna. Ilość nie była dokładnie mierzona
4. Mielenie - młynek dociśnięty do stołu żeby zapewnić lepszą stabilność
5. Wysypanie  kawy na kartkę
6. Zapisanie ołówkiem grubości przemiału
7. Uformowanie paska
8. Przyłożenie kartki i dociśnięcie - żeby pokazać zachowanie kawy, wydawało mi się pomocne przy ustaleniu konsystencji kawy.
9. Otrzepanie kartki dociskającej
10. Wyrysowanie „wzorka”- wybaczcie jaka pogoda i talent rysowniczy taki wzorek


Co dalej?
W kolejnej części chciałbym przedstawić wam zagadnienie, które wydaje mi się bardzo ważne i podstawowe. Pierwsze napary i wrażenia sensoryczne z takich samych przelewów kawy zmielonej oboma młynkami. Ja już wiem, że jest ciekawie bo trochę naparów przelało się przez moje kubki smakowe.   

(https://lh3.googleusercontent.com/-zKYqBCpPW_E/VndCNskH1NI/AAAAAAAAKZQ/mGt9GTH1jxY/s800-Ic42/20151220_MiT_BIG_-2raczki-1650.jpg)
Machamy na pożegnanie fot. Krystian Szczęśniak

Gdyby ktoś z Łodzi miał ochotę porównać z posiadanym przez siebie innym ręcznym bądź budżetowy młynkiem elektrycznym, to bardzo proszę o kontakt.


Przepraszam za usterki
Jeśli coś nazwałem nie tak jak trzeba, bądź popełniłem jakąś inną gafę, to proszę o wyrozumiałość. Jestem kawowym nowicjuszem i kilka lat już nie napisałem nic równie długiego. W razie błędów proszę o informację zwrotną, postaram się poprawić.

*Odnosi się do skeczu Marka Gungora, opowiadającego o różnicach w  funkcjonowaniu mózgu mężczyzny i kobiety.

http://www.youtube.com/watch?v=Wl7gep9f16M (http://www.youtube.com/watch?v=Wl7gep9f16M)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: WS w 21 Grudzień 2015, 08:56:04
Ładne zdjęcia :ok:, czekam na test naparów.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 21 Grudzień 2015, 10:13:05
Dziękuję, nie wiem jak to w najbliższym szalonym okresie okołoświątecznym będzie z czasem, ale będę sukcesywnie dodawał kolejne rzeczy.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: malkos w 21 Grudzień 2015, 11:06:04
Super zdjęcia. Zabieram się za czytanie.

EDIT: Wygląda na to, że Quito bardziej równy przemiał, a w Rhino prawie cały czas taki sam :)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 22 Grudzień 2015, 13:02:25
Dzięki za dobre słowo, właśnie zaczęło się od fot ale tych najmniej ciekawych bo przemiału. Żeby nie było takie suche i nudne, trzeba było dodać jakiś opis, więc napisałem tekst. Wyszło go sporo, co by nie kuł w oczy to przez kolejne dwa wieczory i jeden zachód słońca powstały ilustracje. Na szczęście aura mi sprzyjała ostatniego dnia gdy stwierdziłem, że brakuje obrazka z oboma młynkami w całości.

W kwestii przemiału, to Rynio niestety ma spory rozrzut w obie strony, ale szczególnie widoczna jest zwiększająca się ilość gruzu z każdym kolejnym, grubszym stopniem przemiału. W Quito jest szersza skala bo mamy 12 podziałek na pełny obrót, a sam rezultat przejścia kawy przez żarna jest równiejszy.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: inspirator w 29 Grudzień 2015, 01:45:34
Bardzo solidny tekst :brawa: W dodatku urwany jak na porządny serial przystało, w bardzo istotnym momencie ;)
Stoję przed następującą decyzją zakupową: Rhinowares lub Zassenhaus Quito lub jakiś elektryk np. Baratza Encore.
Młynek jak na razie potrzebuję do Aeropressu, ale widziałem na YouTube metodę jak w AP przygotować pseudoespresso i myślę ją przetestować ;) Przed kupnem elektryka powstrzymuje mnie to, że obecnie mam niewiele miejsca w kuchni i bardzo możliwe, że w przyszłym roku czeka mnie przeprowadzka, więc wolałbym teraz nie poszerzać zaplecza sprzętowego, a dopiero po przeprowadzce. Dlatego zainteresowałem się młynkami ręcznymi. Po wstępnym rozeznaniu wybór padł na Rhinowares, który jest u nas dosyć popularny i ceniony w segmencie niskobudżetowym. Kluczowym dla mnie wydaje się być pytanie o ile lepiej smakuje kawa zmielona Quito, który jest dwa razy droższy od Rhino. Czy wart jest on swojej ceny? Zakładam, że pył po zmieleniu odfiltrowałbym sitem - niezależnie od użytego młynka. Najwięcej opinii o Quito przeczytałem na niemieckim Amazonie, ogólna ocena jest tam wysoka 4,4 na 5, ale jest wśród nich kilka bardzo negatywnych, które dotyczą wpadek jakościowych, np. nadmiaru kleju wewnątrz młynka, który podczas użycia może mieszać się z kawą. Także wygląda na to, że firma ma lub miała problemy z utrzymaniem jakości i można trafić na wadliwy egzemplarz. Ciekawi mnie również czy faktycznie Quito nadaje się do przygotowania espresso ;)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: siewcu w 29 Grudzień 2015, 13:57:33
inspirator, jeśli Cię to ratuje to mogę w mojej brasilii zmielić np 10 g sati na najdrobniejszym ustawieniu. i tak będę mielić do "recenzji", więc nie ma problemu - jeśli chcesz to zrobię to teraz, jeśli nie to nie
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: inspirator w 29 Grudzień 2015, 21:20:26
siewcu, dzięki za propozycję, na razie skłaniam się ku Quito, ale czekam na opinię Krystiana co do różnicy względem Rhino, czy według niego warto dopłacić ;) Brasilii nie brałem póki co pod uwagę, ale jeśli okazałoby się, że nadaje się on do espresso a Quito nie, to byłaby to ciekawa alternatywa. Naczytałem się dzisiaj na Amazonie negatywnych opinii o trwałości elektryków Baratza Encore (tych z 1 gwiazdką), że są w nim jakieś plastikowe elementy, które się szybko zużywają. Problemy z trwałością wydaje się mieć również Nivona CafeGrano 130, tyle że ten jest do wzięcia za 300 zł z dwuletnią gwarancją. Także być może kupię teraz coś w miarę solidnego ręcznego, a jak uda się i posmakuje to "espresso" z Aeropressa, to może sprawię sobie jakiś bardziej zaawansowany i solidny młynek elektryczny, a jeśli nie będę miał potrzeby przemiału pod espresso to może Severina albo coś podobnego ;)
Wracając do tematu, według opisu na stronie sklepu swiezopalona.pl Brasilla powinna dawać radę pod espresso. A Ty jesteś zadowolony z tego młynka? Fajnie, że szykuje się jakaś recenzja ;)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: intersekt w 29 Grudzień 2015, 22:24:20
Encore i Nivona to dość solidne młynki. Co ci ludzie z nimi wyrabiają?
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: siewcu w 29 Grudzień 2015, 22:50:13
A Ty jesteś zadowolony z tego młynka? Fajnie, że szykuje się jakaś recenzja ;)
tak, z tym że ja się nie znam :) a się szykuje, tylko muszę znaleźć papier milimetrowy... zmielę po 5 g kawy wybierając kilka ustawień(dokładnie 8) i wysypię na papier pokazując ile jest pyłu i jak wygląda przemiał. no ale niestety fotek z wnętrza nie będzie - nie mam ochoty rozbierać nowego sprzętu.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 29 Grudzień 2015, 23:47:50
Encore i Nivona to dość solidne młynki. Co ci ludzie z nimi wyrabiają?
Nie znam nikogo kto ma Nivone, ale o Encore już z kilku źródeł słyszałem, że od usterek nie stroni.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: dowicz w 30 Grudzień 2015, 00:37:50
Bardzo dobry tekst, nawet w porównaniu do profesjonalnych blogów.
A właśnie przed przeczytaniem twojego testu Quito, miałem przyjemność zapoznać się z opinią o innym produkcie Zassenhausa: Panamie (tutaj link (http://popularcoffee.pl/zassenhaus-panama-test-konkretnie-do-domu/)do recenzji na dobrze znanym blogu.

Po zestawieniu tych dwóch tekstów chciałem podzielić się następującymi spostrzeżeniami, które mogliby zweryfikować posiadacze sprzętu tejże niemieckiej firmy.

1) jakość wykonania nie jest legendarnie niemiecka
w panamie chodziłoby o detale np: nieobracana gałka, w Quito o zadziorka stalowego czy inne wady o których wspomniano w ocenach np: nadmiar kleju tu i tam
czy determinuje to jakość: NIE, ale poddaje w wątpliwość, a my nie lubimy tego. Jeśli wydajemy spore pieniądze, żeby mieć dobry młynek ręczny to przecież naturalnie oczekujemy wykonania profesjonalnego. Takiego zarzutu, o tak silnym ładunku rozczarowania nie słyszałem np: o Prolexie czy Rhinowares, bo każdy liczy się z tym, że za te pieniądze znajdą się i poważne wady.
2) stalowe żarna
obie recenzje zaznaczają, że stalowe żarna mogą mieć znaczny wpływ na równość przemiału, którego u konkurencji z ceramiką brakuje. Jednocześnie odnoszę wrażenie, że stalowe żarna łatwiej jest ustabilizować (oczywiście jest to wrażenie, ponieważ ceramikę również da się unieruchomić, ale z jakiegoś powodu producenci tego nie robią  >:( )
@Krystians ciekaw jestem czy potwierdziłbyś ocenę z recenzji z bloga, o tym, że górne żarno jest bardziej "agresywne" czyli o gęstszym uzębieniu i ostrzejsze. (to mogłoby być znaczną wskazówką czego szukać w przyszłości)
3) pomijając różne cechy konstrukcyjne (jak zdecydowanie większa masa Zassenhausów, co może podświadomie sugerować lepsze wykonanie) zwróciłbym uwagę na fakt, że rączka w Zassenhausach jest stała jak w Quinto lub przmocowana co najmniej do pokrywki jak w Panamie. Producent prawdopodobnie szuka tutaj poprawy komfortu mielenia, ale to rozwiązanie raczej nie do końca jest trafione, ponieważ rączka, której nie da się zdjąć jest mniej mobilna, bo wystaje bezczelnie w bok.

Chciałem zaznaczyć te swoje uwagi, ponieważ szukamy wszyscy sprzętu idealnego (którego nie znajdziemy :ups: ), a znajdujemy masę wad. Warto jednak dopuścić do głosu rozsądek i zastanowić się czy rzeczone różnice faktycznie rekompensują różnicę ceny, czy są tylko pożywką dla wygłodniałej, niezaspokojonej pasji, na której żerują producenci proponujący nowe rewolucyjne rozwiązania. Dlatego jeszcze raz dziękuję za ten domowy test, zwłaszcza że jest porównaniem z młynkiem budżetowym. Oczywiście najcenniejsze jest zobaczyć różnice w przemiale (zdecydowanie na korzyść stali Zassenhaus) i jaki to będzie miało wpływ na napar, więc także czekam na dalszy odcinek serialu.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 30 Grudzień 2015, 01:36:06
jakość wykonania nie jest legendarnie niemiecka
Jeśli dorzucisz do tego moją Panamę*, która jest zwyczajnie krzywa w środku, to lampka zaczyna się czerwienić jeszcze bardziej.

*Była sporo tańsza, więc równie dobrze może to być odrzuć drugiej jakości.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 30 Grudzień 2015, 15:33:21
Przepraszam bardzo, akurat od wczoraj byłem offline ze skumulowanych powodów, wieczorkiem spokojnie i dokładnie odpowiem na wszystkie pytania w tym wątku.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 30 Grudzień 2015, 23:46:20
Pozwolę sobie tak ogólnie, a potem wypunktuję odpowiedzi na poszczególne pytania.

Dziękuję, bardzo mi miło że jesteście w stanie przeczytać ten test i że niektórzy porównują go z dokonaniami forumowego kolegi. Nie szedł bym tak daleko bo autor wspomnianego bloga ma dużo większe doświadczenie i robi to na profesjonalnym poziomie. Ja jestem tylko amatorem, który lubi się dzielić swoimi spostrzeżeniami, z podstawową wiedzą, jak to mniej więcej powinno wyglądać.


@inspirator

1. Rhinowares lub Zassenhaus Quito lub jakiś elektryk np. Baratza Encore?
W kwestii ręczniaków mogę powiedzieć, że Quito na pewno mieli dużo lepiej, bo rozrzut grubości jest mniejszy, a dokładność ustawienia jest większa. Z Baratzą nie porównywałem, ale piłem ostatnio w kawiarni z Encore przemiał w dripie 250ml bez odsiewania, kawa była bardzo dobra. Przemiał miałem pod nosem więc zajrzałem, to  wydawał się dość równy. Co do niezawodności nie jestem w stanie porównać.

Mój wybór był dość ograniczony gdyż używam często młynka w podróży, a w domu nie mam miejsca na elektryka. Gdybym mógł kupiłbym elektryka mając na niego miejsce. Jednak nie żałuję.

2. O ile lepiej smakuje kawa zmielona Quito?
Kurcze trudno tutaj o stopniowanie gdyż smak jest dość abstrakcyjną sprawą i trudno mierzalną, w dodatku dla każdego trochę inną. Mogę powiedzieć, że jestem dość wrażliwy na goryczkowe posmaki i przemiał z Quito dotychczas wygrywał w tej kwestii.  Nie chcę za dużo rozpisywać się o tym o czym dopiero będę pisał w następnej części testu, popierając materiałem dowodowym. Mogę powiedzieć, że na tą chwilę w moim odczuciu jest wyraźna różnica na korzyść Quito. Trudno jest mi powiedzieć czy to kwestia autosugestii. W miarę obiektywnie będę mógł to określić po zrobieniu ślepych testów. Mam nadzieję że uda się w tym tygodniu.

3. Czy faktycznie Quito nadaje się do przygotowania espresso ?
Dziś udało mi się wpaść do znajomego do kawiarni żeby to sprawdzić.
W pierwszej próbie na najdrobniejszym przemiale, (czyli drugi stopień od odblokowania żaren, pierwszy liczę jako zerowy)  udało się skutecznie zatkać sitko portafiltra. Woda nie przebiła się przez kilkanaście sekund więc odpuściliśmy. Przesunęliśmy ustawienie żarna o dwie działki grubiej, czyli na trzeci stopień. Ekstrakcja szła trochę za wolno,  ale w smaku ok. Myślę że na czwórce byłoby akurat. Niestety nie było już na to czasu, ani na porównanie smaku naparu zmielonego ręcznym i młynkiem gastro, nie mówiąc już o dalszych porównaniach, ale może po nowym roku ..

Czas mielenia pod espresso, na trójce to ok. 1,5 minuty dokładnie nie mierzyłem, szło dużo łatwiej i szybciej niż na jedynce :). W sumie na trójce nie było ciężko, ale trochę jednak trzeba było się nakręcić.


@dowicz

Ad. 1. Tak, jakość złożenia i kontroli zdecydowania w stronę stereotypowego wschodu. Nie mniej nie ma nic co przeszkadzałoby w codziennym użytkowaniu.

Ad. 2. Potwierdzam, ogólnie krawędzie tnące żarna są głębsze, ostrzejsze  i bardziej agresywne , zarówno dolne jak i górne będące też znacznie gęstsze. Odchył od pionu na końcu żarna potrafi dojść do milimetra w Zassenie, natomiast w Rhino może mieć kilka razy tyle.   

Ad. 3. Ta rączka na stałe, w moim odczuciu, komfortu mielenia nie zmienia. Taką konstrukcję uważam, że łatwiej ustabilizować. Rozwiązanie to na razie specjalnie mi nie doskwiera. Na szczęście jest zdejmowany uchwyt, w dodatku całkiem wygodnie bo na magnes. Można się zastanawiać co to właściwie pomaga? U mnie przede wszystkim młynek się wtedy mieści na moją jedyną półkę, którą mam pod sprzęt. :) Po zdjęciu gałki wygodniej też wpasować w transporcie rączkę więc to rozwiązanie ma sens.

Mam nadzieję, że udało się odpowiedzieć na wszystkie poruszone kwestie.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 31 Grudzień 2015, 00:02:24
@siewcu będę w okolicach połowy stycznia we Wro,  może chciałbyś się gdzieś spotkać i porównać młynki, to daj znać na priv :)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: inspirator w 31 Grudzień 2015, 01:12:12
Krystian, śliczne dzięki za odpowiedź i ten szybki test espresso w kawiarni :ok:
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: pomm w 31 Grudzień 2015, 09:05:49
Dobra robota. Brawo!
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 02 Luty 2016, 00:38:45
CZĘŚĆ DRUGA - POLEWAMY
tekst i fotografie - Krystian Szczęśniak

Jak to z kawami bywa najlepsze są zalane.  No może nie tyczy się to wszystkich, bo niektóre na sucho obiecują więcej niż potem są w stanie oddać. Przedstawiam więc dalsze zmagania moich dwóch zawodników w domowym młynkoboju.

(http://lh3.googleusercontent.com/-E0IOkW8bwdc/Vq68B7HvkRI/AAAAAAAAKp8/HsTjNKunVEU/s800-Ic42/tmk1.jpg)

Teszt számú
Muszę niektórych zmartwić - nie będzie jedzenia przemiału gdyż z węgierskiego znaczy to po prostu „test numer jeden”. Będąc jednak przy temacie jedzeniowym, to robiliśmy w domu ciasto z zieloną herbatą matcha i było bardzo dobre. Może czas spróbować czegoś podobnego z kawą?

W pierwszej odsłonie zmagań padło na popularny dripper hario V60-02. Starałem się dobrać jak najbardziej zbliżony, dość drobny w tym wypadku przemiał dla obu młynków. Postanowiłem pojechać po bandzie i zrobić przelew na granicy nadekstrakcji, żeby spróbować wyciągnąć jak najwięcej z ziaren. Celowałem w okolice 250 ml przy dozie 6 g kawy na 100 ml wody. Z wcześniejszych doświadczeń wynikało, że będzie ponad gram pyłu, którego w tym przypadku pozbywam się. Odsiewałem mocno żeby przy dość długiej ekstrakcji gorycz nie zakryła innych aromatów. Tak więc z 16,3 g kawy zostało dla: Quito 14,9 i Rhinowares 14,7. Gring di ding, fyyy, frrr, bul bul, sssy, kap kap i mamy dwa napary. Czasami cudownie byłoby móc rano, nawet takim onomatopeicznym zaklęciem, wyczarować kawę. Lubię tą kuchenną orkiestrę,  temperaturę w czajniku na ogół poznaję po dobiegających z niego odgłosach.  Wracając jednak do tematu - ciekawe było to, że pomimo odsiania większej ilości pyłu i mniej równego przemiału również w stronę gruzu, to z australijskiego produktu przelew trwał 13 sekund dłużej, a dokładnie 4 min. i 16 sek.

(http://lh3.googleusercontent.com/-VC2CeTRpkN8/Vq68CcD5DdI/AAAAAAAAKp8/JLnhw2FALic/s800-Ic42/tmk3.jpg)

Z kubka na kubki
Tak na prawdę interesuje nas efekt tego całego zamieszania, w końcu lubimy kawę nie tylko za to, że daje nam możliwość do eksperymentowania.

QUITO
W tym konkretnym przypadku napar z kawy mielonej zassenem był lżejszy, świeższy, a zarazem bardziej owocowy oraz lepiej zbalansowany. Musicie mi wybaczyć posługiwanie się takimi ogólnymi pojęciami. Trudno nimi przekazać doznania związane ze smakiem, a zarazem uruchamiające wyobraźnię. Mój język jest jeszcze dość ubogi, ale staram się rozwijać.

RHINOWARES
Z ziaren pogryzionych nosorożcem wyszły cięższe aromaty trochę taninowe, wyższe body świadczące o mocniejszej ekstrakcji, a zarazem patykowo-warzywne posmaki czyli jakby też w stronę niedoparzoną. Może to przez większy rozrzut grubości przemiału? Kto to wie, to był taki szybki wstępniak bo chciałem tak na prawdę napić się kawy, a przy okazji sprawdzić czy będą jakieś różnice. Tak więc wykryto odmienny charakter naparów, jest to dobry początek do dalszych testów i pomyślna informacja dla mnie jako nabywcy.

Test kapindho
Z racji możliwości pewnego zniekształcenia wyników poprzez ewentualną sugestię bądź rozbieżność w zalaniu, postanowiłem  spróbować metodą cuppingową* na ślepo, nie wiedząc którą kawę piję. Przemiał każdego z młynków był rozłożony na dwie filiżanki. Co dawało łącznie cztery naczynia do próbowania. Tym razem nie odsiewałem przemiału; aha „kapindho” po jawajsku ponoć znaczy drugi, ale brzmi jakby między kapingiem, kapaniem, a sami sobie dopowiedzcie czym jeszcze.

(http://lh3.googleusercontent.com/-J26uuy6Worw/Vq68CiwhFlI/AAAAAAAAKp8/shxQv4ltFOc/s800-Ic42/tmk5.jpg)

To był prawdziwy test na ślepo bo nawet nie widziałem filiżanki, z której jest kawa. Dostawałem po kolei napełnioną łyżkę (dla każdego naczynia osobna), próbowałem i robiłem notatki.  Rezultaty przedstawiają się następująco, idąc od końca stawki:

msce 4. W pierwszych próbach gdy kawa była najcieplejsza, najgorzej wypadła filiżanka nr 1 (F1) z nieprzyjemnymi posmakami drewniano-dymnymi.
msce 3. Niewiele wyżej uplasował się podobny w charakterze napar nr 3(F3) z dymem i drewnem. Ten zawodnik był nieco lepszy bo posiadał również wyczuwalne aromaty cytrusowe.
msce 2. Drugie miejsce dla nr 2(F2) ze słodszym zestawem aromatów i cytrusowymi kwaskami.
msce 1. Zwyciężczynią rundy została zalewajka z  przemiału nr 4 (F4), która w smaku była słodka krągła i najlepiej zbalansowana.

Może lepiej przygotujcie sobie jakiś prowiant, bo przed nami jeszcze trzy rundy. W drugiej części, gdy płyny były jeszcze  mocno ciepłe, zmartwiłem się, gdyż wszystkie zaczęły zmierzać w stronę słodyczy. Pomyślałem, że może być trudno określić dalsze różnice, ponieważ tylko jedynka zdecydowanie się wybijała i nadal była królem zadymy choć nieco już słodszej. Na szczęście po chwili, gdy temperatura kawy całkiem się ustabilizowała, szerszy wachlarz aromatów znalazł się na moim języku. Tak oto w F1 [msce 4]oprócz dymu zagościł winowajca czyli węgiel i przypalone drewno,
 w F2 [msce 2] melasa i cytrusy,  w F3 [msce 3] dym,  a w czwórce [msce 1] przyjemny zestaw kwasków. 

Docierając do finiszu z letnimi płynami przebrnąłem przez pole tytoniowe w F1 [msce 3], zadymione chaszcze z cytrusami w F2 [msce 2], spaloną sawannę z nosem w cybuchu fajki w F3 [msce 4] i farmę cytrusów w F4 [msce 1] Na szczęście ostatnia filiżanka mnie uratowała bo kolejnej traumy nie wytrzymałbym, przynajmniej na trzeźwo.

(https://lh3.googleusercontent.com/-sbDI4Ep8uxM/Vq68CiMJahI/AAAAAAAAKp8/AWsvVQk4wWw/s800-Ic42/tmk4.jpg)

Wodzu skąd jesteś?
Ciekaw jestem jak obstawiacie, czy zaskoczę was jeśli powiem, że po pierwszej rundzie już miałem dosyć i na prawdę nie wiedziałem, która kawa może być z jakiego przemiału. Wy pewnie skupiliście się bardziej na numerkach czytając rezultaty. Ja wtedy próbując i spisując tylko spostrzeżenia w kolejnych kratkach nie do końca się jeszcze  orientowałem. Teraz analizując różnice widzę, że są dość wyraźne, bardziej niż mógłbym się spodziewać. No więc filiżanka numer jeden to wyprawa z Australijczykiem, nr 2 z Ekwadorczykiem, nr 3 jak obstawiacie ? Niestety, jest to znów Ozzie (czyt. ozi) jak lubią się zwać mieszkańcy, jedynego w swoim rodzaju kontynentu - wyspy, na oceanie indyjskim.   Może smak tytoniu w kawie pasuje prawdziwym twardzielom jak Krokodyl Dundee, jednak w moje gusta nie trafia.


No te tino*
Ponieważ kończyła mi się jedna paczka kawy i po zważeniu okazało się, że mam idealnie na mały test, to postanowiłem utwierdzić się w tym jaki to cudowny produkt nabyłem. Tym razem trochę szybciej testując, jednak metodologia ta sama, cuppingowy test na ślepo, po dwie filiżanki z każdego młynka.

No i zaczęła się udręka. Z mocno ciepłych kaw nie smakowała mi żadna. Po chwili pojawiło się światełko w tunelu - trochę słodyczy, jakieś kwaski. Jednak różnice były znacznie mniejsze niż poprzednio, ale kawa generalnie też mniej wyrazista. Dwie filiżanki były smaczne, a dwie nie.  Wyobraźcie sobie, że ten pojedynek był bardzo wyrównany, ze wskazaniem na.. no właśnie długo się zastanawiałem czy nie będzie to ex aequo, ale z tych dobrych jedna smakowała mi trochę bardziej bo była słodsza. Przemiał w tym przypadku dostarczył nie kto inny jak Rhinowares. Quito poza tym że zajął przegrane miejsce czyli drugie, to także zamknął stawkę.  Zrobił to czymś spektakularnie złym czego nie chcecie znać ani wy, ani ja, nie chcę tego też wspominać, opisywać i utrwalać w pamięci, ale wyobraziłem sobie, że tak może smakować woda ze Styksu. Ponoć młodsza część społeczeństwa lubi używać określenia "przegryw", w tym wypadku wyobrażam sobie, że pasowało by do rezultatu Zassenhausa.

(https://lh3.googleusercontent.com/-VYIrIEi5EeU/Vq68CzoDW-I/AAAAAAAAKp8/BasY3Lmk4cI/s800-Ic42/tmk6.jpg)

W sumie nie zrobiło mi się jakoś specjalnie smutno z powodu braku powielenia wyników poprzednich prób. Raczej utwierdziłem się w przekonaniu, że każde narzędzie może się sprawdzić w odpowiednich warunkach. Nie wnikam co mogło być przyczyną takiego rezultatu, bo nie mam laboratorium żeby przeprowadzić stosowne analizy.

Tortur nigdy dość
Ponieważ to był weekend, od rana następnego dnia biorąc młynek do ręki postanowiłem nie zmieniać nastawów i spróbować zrobić dwa małe dripy w V60 po 200 ml. Przy okazji przypomniało mi się, że można by sprawdzić efektywność mielenia licząc obroty korbki obu urządzeń . Tak więc 13 g ziaren Quito zmielił 55, a Rhino 80 obrotami. Czyli w drugim przypadku było prawie połowę więcej kręcenia - nosek chyba ma zadatki na polityka.  Po odsiewie zostało z tego 12,2 g kawy pociętej stalą i 11,7 g ceramiką.       

(http://lh3.googleusercontent.com/-Yq7eXseq5AI/Vq68CO0DmJI/AAAAAAAAKp8/VjpIMXX8liY/s800-Ic42/tmk2.jpg)

Jeśli kogoś interesuje czy dostosowywałem ilość przelanej wody do wagi, to odpowiedź brzmi: tak. W drugim przypadku użyłem 7 g mniej wody. Nie wiem czy zrobiło to jakąkolwiek różnicę dla smaku, ale co tam, mam wagę z dokładnością do dziesiątej części grama, to mogę poszaleć. Mózg można trochę rozgrzać liczeniem zanim wejdzie na obroty kofeinowe. Pisząc w skrócie, bo jak widzę że jest już  tego prawie 7000 znaków, to kto to przeczyta?

Przelew z Quito trwał 3 minuty, z Rhinowares 5 sekund mniej. Oba były smaczne. Jeden był bardziej wyrazisty z mocniejszymy aromatami, stygnąc przechodził w coraz bardziej wyczuwalne kwaski. Drugi był bardziej płaski bez dalszych planów i polotu z pojawiającym się akcentem kowbojskim stygnąc szedł w gorycz. Cóż nie będę was trzymał w niepewności, chociaż może jeszcze trochę.. No dobra, i tym razem wygrał Zassenhaus. Końcowo wygrał Ekwadorczyk o niemieckich korzeniach wynikiem 3:1.  Nie wiem na ile to dla was zadowalające, ale dla mnie wystarczająco. Tak mi wyszło i schluss.

C.D.N

(https://lh3.googleusercontent.com/-H20kql45tzw/Vq6_q3BONtI/AAAAAAAAKp8/0pEtEcmYsOc/s800-Ic42/tmk7b.jpg)

P.S. Może was interesować kawa, której używałem, poza tym że nie zapisywałem bo nie wydawało mi się to istotne, każdy test był z innymi jednorodnymi z pochodzenia ziarnami, jasno palonymi.
Następnym razem opowiem już z pewnej perspektywy czasu, o tym jak sprawują się te urządzenia, jak można usprawnić ich działanie  i podsumuję wszystko zassenem, przepraszam - zusammen do kupy.

kite koe i muri

*(po maorysku - dla pewności)
**Cuppingiem określa się procedurę testową kaw. W skrócie: zmielone ziarna trafiają do naczynia, są zalewane wodą ok. 95 °C, po czterech minutach przebija się „kożuch”, miesza, a następnie po ostygnięciu próbuje się łyżką. Najlepiej robiąc to specyficznie siorbać.

Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o cuppingu, to możecie skorzystać z poniższych linków:
http://popularcoffee.pl/cupping-zweryfikuj-swoja-kawe/ (http://popularcoffee.pl/cupping-zweryfikuj-swoja-kawe/)
http://www.kellerancoffee.pl/index.php?m=Co_to_jest_cupping (http://www.kellerancoffee.pl/index.php?m=Co_to_jest_cupping)
http://coffeegeek.com/guides/beginnercupping/stepbystep (http://coffeegeek.com/guides/beginnercupping/stepbystep)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: Jaro w 02 Luty 2016, 00:46:29
Woooooow; pięknie :brawa:
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 02 Luty 2016, 00:57:46
Dzięki :)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: pafcio0 w 02 Luty 2016, 09:12:28
I te zdjęcia!  :wow2:
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 02 Luty 2016, 10:33:52
Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o cuppingu
Najlepiej o cuppingu dowiedzieć się u źródła, na stronie SCAA (http://scaa.org/?page=resources&d=cupping-standards).
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 02 Luty 2016, 11:35:48
dzięki,  to fakt najlepiej sprawdzać u źródła.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 02 Luty 2016, 13:28:24
I te zdjęcia!  :wow2:
Dzięki, no właśnie lubię robić zdjęcia, to też musiałem sobie wymyślić jakiś pretekst w postaci długiego tekstu :)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: malkos w 02 Luty 2016, 13:38:19
Obstawiam, że tak jak ja wszyscy najpierw obejrzeli zdjęcia ;)

  świetne
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 02 Luty 2016, 17:26:54
dzięki, nie wszystkim pewnie będzie się chciało czytać, więc można przynajmniej obrazki obejrzeć. Jako że ta część testu tyczy się tak subiektywnej rzeczy jak smak pozwoliłem sobie na trochę więcej swobody w kwestii obrazków.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: fenakit w 13 Luty 2016, 03:20:28
Drogi Krystianie :)

Dziękuję za testowe porównanie tychże trzech młynków :) świetna robota  :wow2: z racji włożonej przez Ciebie pracy przeczytałem nawet ;) cały tekst.

Dziś przyszedł do mnie pierwszy prywatny młynek - Rhinowares i jeżeli mógłbyś rozwiać kilka moich wątpliwości to byłbym Tobie niezmiernie wdzięczny  :piwko: Kilka już rozwiałeś, np. zastanawiałem się, czy to normalne, że na trzpieniu są wyczuwalne luzy, można nim trochę poruszać na boki, jak sam pisałeś - więc jedno dla mnie z głowy...

Kolejna sprawa, czy w Twoim młynku trzpień również nie kręci się "idealnie" w swojej osi, nie jest to chyba znaczne, ale jednak dodatkowo powoduje większe wychylanie się na boki i odstawanie stożkowatego żarna na trzpieniu.. od tego w tuleji - zademonstruję na poniższych zdjęciach:

(https://drive.google.com/open?id=0B6GUcorfd-UzZkxSQjc0YU1kX1E)

(https://drive.google.com/open?id=0B6GUcorfd-UzcEFVQXd0VHFsazQ)

(https://drive.google.com/open?id=0B6GUcorfd-UzX0ZwOWxnazV6blE)

(https://drive.google.com/open?id=0B6GUcorfd-UzQUhPNWlqUWtNbE0)

Poza tym mam tak jakby źle odlane jedno żarno, lub lekko wyszczerbione (mam nadzieję, że czytający nie pomyślą - co za gość jak się czepia), ale to mój pierwszy młynek i szczerze nie wiem jakie są realia.. Dopóki żyłem ileś lat temu w domu rodzinnym, korzystałem z robionego ręcznie przez wuja mojego Taty młynka - całego mosiężnego, tam nie było luzów... ;) ale robiąc w hucie nie miał problemów go zrobić, nawet jeśli to było jakieś 80 lat temu ;) kiedyś załączę zdjęcia gdyby kogoś to interesowało.

(https://drive.google.com/open?id=0B6GUcorfd-UzeWhHU2xCdTFmZTA)

Teraz mam dwa pytania, czy to jest normalne zjawisko, to co widać na powyższych zdjęciach? Czy tego typu "niedoróbki" jest w ogóle sens reklamować do producenta..?

Dodam, że mój egzemplach jest Made in China... A pytam też o to wszystko, ponieważ właściciel coffee shopu (mieszkam w Anglii) jak go zapytałem kręcenie się trzpienia na boki bez siły nacisku z boku - odpisał, że jest to rozwiązanie mające na celu ułatwienie mielenia..  :doh: trochę to dla mnie dziwne...

Będę bardzo wdzięczny za czyjąkolwiek odpowiedź ;)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 13 Luty 2016, 03:35:22
kiedyś załączę zdjęcia gdyby kogoś to interesowało
Wstaw koniecznie.

odpisał, że jest to rozwiązanie mające na celu ułatwienie mielenia.
Trochę tak jest, gdy wszystko jest krzywe i się rusza, to podczas pracy się to równoważy kawą. Najgorzej jest jak wszystko jest sztywne i dopasowane, a jeden element nie gra z resztą.

Czy reklamować zależy od stopnia tych nierówności, może być tak, że za wiele wymagasz od taniego młynka, szczególnie, że masz doświadczenie z (domyślam się) piękną, ręczną robotą. Może być jednak i tak, że trafiła Ci się felerna szuka.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: fenakit w 13 Luty 2016, 03:48:03
Dziękuje za odpowiedź :) tak jak gdzieś tam napisałem "ale to mój pierwszy młynek i szczerze nie wiem jakie są realia.." tym bardziej mam je zaburzone, że wcześniejszą styczność miałem tylko z jednym młynkiem i to ręcznie robionym heh.

Co do tego starego młynka, zdjęcia załączą w drugiej połowie roku, wówczas powinienem być w Polsce i zrobię je w miarę dobrym aparatem ;) a młynek w ogóle ma swoją historię, został trafiony pociskiem z moździerza i uszczerbiony... :-X dobrze, że to był jeden z kilku niewybuchów..

PS: nie wiem jak załączyć zdjęcia żeby się poprawnie wyświetlały.. może ktoś coś podpowie. W poście powyżej przynajmniej po mojej stronie widzę tylko ikonki.. ale jak się kliknie na zdjęciu otwórz w nowym oknie to się normalnie pojawia - tak mam je upublicznione na dysku google.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 13 Luty 2016, 19:04:38
Bardzo się cieszę, że udało Ci się przebrnąć przez cały tekst. Te zdjęcia, które mają obrazować problem niestety nie wyświetlają mi się, więc nie mogę się do nich odnieść.

1. Nie wiem w którym miejscu masz ten luz na trzpieniu. U mnie górna część, na którą montuje się rączkę raczej trzyma się w miejscu. Dolna, ta na której jest żarno i zakrętka, buja się jak huśtawka.
2. Tak, u mnie też nie chodzi idealnie osiowo. Gdy kręcę to widzę, że dolna część trzpienia chodzi jakby po owalnym torze.
3. Moje żarna również nie są idealnie odlane.

Niestety te konstrukcje nie są zbyt dopracowane. Ręczne młynki sprzed kilkudziesięciu lat na pewno są precyzyjniejsze i przeważnie lepiej mielą niż nowe, szczególnie te z ceramicznymi żarnami.

W kwestii reklamacji, to myślę, że te objawy ma chyba każdy młynek z ceramicznymi żarnami, więc jeśli chcesz tego typu młynek, to musisz się z tym pogodzić. Jeśli nie chcesz, to uważam, że jako konsument masz prawo być niezadowolony. Możesz spróbować oddać / reklamować produkt i kupić coś z metalowymi żarnami, używanego bądź nowego. Myślę, że czas trochę wychować producentów w kwestii staranności oferowanych produktów.

Ten młynek wykonany własnoręcznie brzmi bardzo ciekawie. Chętnie zobaczę jak to wygląda i poczytam o historii własnoręcznie wykonanego młynka i jego twórcy.

Co do obrazków, to chyba masz za mało postów żeby zamieszczać linki. Możesz spróbować na forum dodać plik jako załącznik. W razie problemów skontaktuj się z administratorem na pewno pomogą. Nie wiem kto dokładnie ma jakie uprawnienia, ale na pewno Spinacz i Dr. Usagi powinni dać radę jeśli tylko będą w zasięgu komputera.

Mam nadzieję, że rozwiałem choć trochę Twoje wątpliwości.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: fenakit w 14 Luty 2016, 13:24:57
Witaj Krystianie,

1. Dokładnie tak samo
2. U mnie to kręcenie się nie w osi trzpienia widać również od góry

Jeżeli tak to wygląda z młynkami o żarnach ceramicznych to kiedyś w przyszłości kupię sobie comadante c40 lub hausgrind by knock, ale z tego co widzę po opiniach odnośnie kontaktu z klientem producenta hausgrind, zostanie mi dłuższe uzbieranie na comadante...

Pozdrawiam i dziękuję za rozwianie wszystkich moich wątpliwości :)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: pawelz w 02 Marzec 2016, 15:12:50
Witam Krystians,
A czy mógłbyś napisać w paru zdaniach jak ma się do tego wszystkiego leinbrock's mokka, którą masz wpisaną w opisie?

pozdrawiam
Paweł Ż
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 02 Marzec 2016, 18:20:10
Leinbrocksa nie testowałem z tymi młynkami, ponieważ ma średnio wygodną zmianę grubości mielenia, ma też dość mały zakres. Dlatego mam ustawiony drobny przemiał "na stałe", którego używam w tygielku. Sprawdzę do jutra jak to wygląda.  Myślę, że wypada całkiem nieźle, nie gorzej niż Zassenowa Brazylia, którą testowaliśmy z Siewcu.  Leinbrock's ma zbliżony zakres przemiału  w grubszej frakcji, ale można nim zmielić znacznie drobniej niż Brazylią. Quito zrobi też przemiał do dżezwy, Rhino raczej nie.

Tak wygląda najgrubszy przemiał z mojego Leinbrocksa.
(https://lh3.googleusercontent.com/-We3gUeaJhvk/VaaeDsILgvI/AAAAAAAAJmM/bHxgFCSBHTE/s800-Ic42/mlynek-5.jpg)
tu większy rozmiar jakby ktoś chciał
https://lh3.googleusercontent.com/-We3gUeaJhvk/VaaeDsILgvI/AAAAAAAAJmM/bHxgFCSBHTE/s1600-Ic42/mlynek-5.jpg (https://lh3.googleusercontent.com/-We3gUeaJhvk/VaaeDsILgvI/AAAAAAAAJmM/bHxgFCSBHTE/s1600-Ic42/mlynek-5.jpg)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 07 Marzec 2016, 22:12:10
hehe, to powyższe zdjęcie zrobiłem wcześniej , zaraz po zakupie młynka prawie rok temu. Już teraz wiem czemu używałem tylko to tygielka.  Jak zmieliłem teraz najgrubiej kawę, to jest gdzieś między 4 a 5 klikiem w Quito czyli mniej więcej przemiał pod espresso. W dodatku ustawia się to niewygodnie. Możliwe że kupiłem uszkodzony.  Więc nie ma większego sensu robić jakiegokolwiek porównaniu tutaj.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: Antonio w 10 Marzec 2016, 17:33:50
Kupiłem sobie tego Volkswagena i porównałem z Mercedesem Guatemala. Kawa Sulawesi Tana Toraja, V60, 20g, czas przelewania ok. 2 minuty. Mercedes daje czysty, wibrujący, kwaskowaty napar, choć kawa zaparza się dłużej niż w przypadku Volkwagena. Kawa od Volkswagena jest bardziej kawowa, cięższa, czekoladowa.

Mercedes ma żarna płaskie 70mm, szybko wirujące... Podejrzewam, że mojego starego Mercedesa nie pobije nawet BMW-3.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: maxwell w 10 Marzec 2016, 21:26:11
Na volkswageny była ostatnio promocja na dużym międzynarodowym portalu w wersji .de  . Po przesiadce z malucha poczułem powiew luksusu. A może to tylko zasługa Rocko Mountain ???
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 11 Marzec 2016, 00:18:18
@Antonio, dziękuję za krytykę, postaram się poprawić. :)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: Antonio w 11 Marzec 2016, 05:29:12
Żadna krytyka, tylko sarkazm ;).  Quito jest dla mnie bardzo ok. Kupiłem we wspomnianej promocji. Zastanawiam się czy Comandante może być porównywalny z Mahlkonigiem i trudno mi w to uwierzyć...
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 11 Marzec 2016, 08:50:32
No właśnie, cały czas się zastanawiam czy zachwyt nad Camandante to jest: WOW, czy raczej: jak na ręczny młyneczek z małymi żarenkami to WOW!
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: lucasd w 11 Marzec 2016, 11:48:42
Cały trick polega na tym, że te małe młynki mają porównywalne przemiały (sita) do Dittinga (Mercedes ma jego żarna) i do EK
na poziomie espresso. Na ustawieniu filtry już jest gorzej.

A EK wymaga trochę innego podejścia do espresso, jasne palenie głównie i 2.5-3:1
http://robdoescoffee.com/2015/11/11/everything-ive-learned-so-far-about-the-ek43-and-espresso/ (http://robdoescoffee.com/2015/11/11/everything-ive-learned-so-far-about-the-ek43-and-espresso/)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: Antonio w 20 Marzec 2016, 23:54:26
A mój Quito się zepsuł. Może to jednak trabant jakiś? Zewnętrzne żarno wzięło się i po prostu się odkleiło. Tandeta straszna... Czym to skleić? Pewnie jakiś montażowy klej będzie stosowny, ale nie mam z czymś takim żadnych doświadczeń...
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 21 Marzec 2016, 00:09:34
mój dojczer się również zepsuł, ale naprawiłem, w moim urwał się plastikowy gwint :D
Polecam odtłuścić i przykleić poxipolem dwuskłądnikowym, u mnie się trzyma już drugi miesiąc użyłem takiego http://www.hurt.com.pl/prods/x/poxipol_przezroczysty.jpg (http://www.hurt.com.pl/prods/x/poxipol_przezroczysty.jpg) ;) Chociaż tak na prawdę powinno się to odesłać i może kupić jakiegoś hausgrinda. Jednak pierwsze wrażenie, które zrobiło nie do końca obrobione żarno zdaje się słuszne.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: WS w 21 Marzec 2016, 07:36:48
Zamiast Poxipolu lepiej użyć tradycyjnego, długo wiążącego Distalu, który daje znacznie mocniejszą spoinę.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: maxwell w 21 Marzec 2016, 07:55:46
Zewnętrzne żarno wzięło się i po prostu się odkleiło
Kurczę, też bym chciał żeby moje się odkleiło . Wkleiłbym je wtedy jak należy. To co jest teraz, to tragedia. Hario są lepiej spasowane :picardpalm:.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 21 Marzec 2016, 12:02:27
daje znacznie mocniejszą spoinę
Dzięki za info, akurat poxi miałem w domu, jeśli puści to spróbuję distalem.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: shq w 24 Marzec 2016, 20:11:46
tak z ciekawosci, jakich ustawien w quito uzywacie pod dripa i aeropressa? przesiadlem sie ze skertona i mimo dokladnej regulacji w quito jakos nie moge go wyczuc
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 24 Marzec 2016, 20:59:09
ja jestem z tych eksperymentujących, u których nie zjesz nigdy tego samego dwa razy i podobnie mam z kawą. Także co mi przyjdzie do głowy to kombinuję. W przypadku AP poruszam się w przedziale między 4 a 14 kliknięć. Pod napary z czasem 1:45-2:00 minuty 7 g kawy/100 g wody,  to ostatnio używam 8 kliknięć (bez odsiewania). Przy czym pierwsze kliknięcie gdy w miarę swobodnie poruszają się żarna liczę jako zerowe. Więc jest to tak na prawdę 9 od odblokowania.

Pod dripa to masz jeszcze więcej zmiennych bo zależy jaki czas chcesz uzyskać i objętość, jak polewasz wodę. Każda kawa inaczej będzie też filtrować, ale na ogół poruszam się w przelewie V60-02 między 10[11] a 15[16] kliknięć. Przy przelewach w okolicach 250ml i 3 minutach całkowitego czasu, to często wychodzi mi 12-13 [13-14] kliknięć.

*W kwadratowych nawiasach liczone od odblokowania.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: Sala w 25 Marzec 2016, 15:24:19
Ja w Panamie podobnie, pod dripa 250 ml i czas do 3 minut dokładnie 14 kliknięć od zablokowania
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: qba w 26 Marzec 2016, 18:13:31
To ciekawe... Ja na Quito około 35 kliknięć pod dripa 2:30/300ml. Pod espresso 4-5 kliknięć
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 26 Marzec 2016, 19:11:45
35? toż to gruz i garstka pyłu.. dziwię się że tak wolno przepływa, chyba że te 2:30 parzysz w czymś w stylu clevera.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: qba w 27 Marzec 2016, 19:38:48
V60-02, filtry Hario, swieża kawa. Imbryk do herbaty "podrasowany" aby zmniejszyć przepływ. Widać, że muszę popracować nad technika...
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 28 Marzec 2016, 01:08:28
Jeśli jesteś zadowolony z rezultatu, to zmieniać nie trzeba. W końcu po to pije się żeby smakowało. Ja chyba nigdy nie doszedłem nawet do 20 klików przy 500ml przelewie, dlatego się dziwię. Sam używam jednolitrowego imbryka herbacianego i nie narzekam, pewnie pro konewka wygodniejsza, ale rozwiązanie alternatywne nie jest złe, zajmuje mniej miejsca i jest jakieś 6x tańsze :)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: antsaren w 21 Październik 2017, 10:30:19
Powiedzcie mi proszę jak określa się moment odblokowania. Tzn. klik 0 oznacza, że rączką można obracać ale słychać dźwięk trącego metalu, przełączenie na klik 1 oznacza że rączka obraca się swobodnie? Czy też skręcamy do poziomu że rączką nie jesteśmy w stanie ruszyć w ogóle?
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 21 Październik 2017, 15:21:15
Ja liczę od odblokowania żaren, czyli moment gdy korbka sama spada. Większość ludzi liczy ten moment jako pierwszy klik, rzadziej zdarza się też że odblokowanie żaren liczone jest jako punkt zerowy.
Tak, w Zassenhausie bez zasypanych ziaren może być miejscami słychać ocieranie żaren, przy ustawionym drobnym przemiale.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: siewcu w 21 Październik 2017, 16:22:25
Jeśli tak liczą to już wiem dlaczego ja w C40 byłem na 32 kliku przy 24-26 u reszty - dla mnie 0 było dosłownym 0, czyli blokadą pokrętła...
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: antsaren w 21 Listopad 2017, 10:05:47
Ostatnio eksperymentuję z różnym przemiałem i wydaje mi się, że dobrym pomysłem przy nowej kawie byłby najpierw mały cupping żebym wiedział czego mogę się spodziewać. Jaki powinienem w tym momencie zrobić przemiał? Rozumiem że powinno być grubiej niż do dripa?
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: donkiszot w 21 Listopad 2017, 10:54:47
The coffee used for cupping shall be ground so that 70-75 percent of the grinds pass through the 20 mesh sieve. (http://www.scaa.org/?page=resources&d=cupping-standards)

Czyli dość drobno, coś jak cukier, taki zwykły, nie kryształ.

20 mesh to 850um. W Kruve są sita 800um i 900um. Można sprawdzić.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 21 Listopad 2017, 12:13:36
Czyli z tego wynika że 25 - 30% powinno być większej frakcji niż 0,85mm. Zastanawiam się jak to odnieść mając sitka 0,8 i 0,9 ?
Ja tak na prawdę dochodziłem eksperymentalnie do przemiału cuppingowego.  Starałem się żeby właśnie wielkość cząsteczek była między 0,5 a 1 mm z przewagą w stronę 1mm. W miarę dobrze to widać jak się przemiał rozsypie na papierze milimetrowym, a najlepiej zrobić tego zdjęcie i zobaczyć powiększenie na monitorze. Potem robiłem z kilku zbliżonych przemiałów cupping i sprawdzałem jak się zaparzy.
Jak już ustalisz jakiś przemiał to za każdym razem po prostu mielisz tak samo. U mnie w Quito, to było gdzieś bodajże na 17 kliku liczonym od odblokowania żaren. Co niestety nie znaczy, że w innym egzemplarzu  będzie tak samo.

Kiedyś pożyczyłem refraktometr i byłem bardzo zaskoczony, że kawy z różnych palarni, kontynentów i obróbki zmielone tym samym młynkiem, na tych samych ustawieniach, po zaparzeniu w cuppingu dają taką samą ekstrakcję. To sprawia, że cupping jest tak świetną metodą do powtarzalnego zaparzania jak i porównywania różnych ziaren. Dlatego w tym wypadku jak przyjmie się już jakąś procedurę, to dobrze jest ją zawsze wykonywać tak samo.
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: antsaren w 21 Listopad 2017, 15:41:24
Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź! To będę eksperymentował, spróbuję z papierem milimetrowym i wypracować sobie jakąś powtarzalną metodę. Jako początkującemu dobranie przemiału do metody sprawia mi największą trudność.:)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: antsaren w 19 Grudzień 2017, 19:20:55
@krystians jak u Ciebie z osiowością żaren po czasie? U mnie ostatnio pogorszył się smak kawy i okazało się, że straciła się osiowość młynka. Wychylenie żaren zrobiło się na oko dość spore (co najmniej 1 mm pomiędzy jedną a drugą stroną) co powoduje nierównomierny przemiał (na mniejszym przemiale jest słyszalne ocieranie przez część ruchu). W tym momencie się bardziej do FP nadaje niż dripa. Wyczyściłem go, pooglądałem i nie mam pomysłu co zrobić.  Może go skręcić maksymalnie i tak potrzymać, chyba że jest opcja, że sam się dotrze z czasem. Może sprężyna jest winna. Zastanawiam się czy jest jeszcze jakaś opcja poza reklamacją. Młynek planowałem na rok a tu jeszcz drugi miesiąc nie minął.;)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 19 Grudzień 2017, 21:03:54
Od jakiegoś czasu prawie nie używam tego młynka. Ja stosowałem dwie metody żeby poprawićproblemy z osiowością:
1. Dolne żarno jak nakładasz to może być w różnych położeniach. u mnie zawsze jedno jest zdecydowanie najlepsze.
2. Te poprzeczki trójramienne można obkręcać wokół osi. U mnie najlepszy rezultat daje gdy jedna w stosunku do drugiej jest obrócona tak, że ramiona górnej poprzeczki wypadają pomiędzy ramionami dolnej. Przy czym jedna lekko wchodziła na spaw wewnątrz korpusu.

A jak sprawuje się elektryk w porównaniu do Quito?
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: Elka w 19 Grudzień 2017, 22:27:22
Namówiona przez kolegów z dużego kawowego sklepu kupiłam mojemu bratu młynek Rhinowares Hand Coffee Grinder jako prezent gwiazdkowy. Po przeczytaniu całości wątku zastanawiam się, czy nie popełniłam poważnego błędu..Argumentem przemawiającym za zakupem miała być "solidność wykonania" młynka. Miał mieć dłuższy "przewidywany czas życia" w stosunku do Hario:
Nie zdążyłam, niestety, przeczytać wcześniej niniejszego wątku. Chciałam zapytać, czy ktoś z czytających używa tego młynka i jakie poleca ustawienia:
-do cuppingu,
-do aeropressu,
-do Gabi?

Z góry dziękuję za wszystkie refleksje i wskazówki  :kwiat:


 
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: antsaren w 19 Grudzień 2017, 22:52:01
Krystians dziękuję za pomoc! Sposób 1 zredukował tarcie z powiedzmy 50% na 15% i wygląda to dużo lepiej. Potem protestuję zmianę pozycji dolnego żarna. Trochę za późno na picie kawy ale myślę, że będzie oki. Z elektrykiem miałem problem by znaleźć optymalne ustawienia pod autodripa, które rozwiązał quito i przestałem kombinować. Wpadł mi ostatnio w ręce elektryczny Bodum Bistro i udało mi się go ustawić tak by było porównywalnie z Quito ale nie mam na razie tego efektu wow (kawka jest fajna, ale miałem wrażenie, że z ręcznego jednak lepsza).
Elka - zanim się rozregulował mój młynek to ostatnio używałem go do Gabi/Moccamastera i tutaj robiłem tak, że od pozycji skręconej klikałem tak długo aż żarna przestały trzeć o siebie (brak dźwięku tarcia - 11 klik chyba) i stąd poruszałem się w kierunku grubszego przemiału. Zdaję się dla Gabi to był +1 klik a dla autodripa +2 dla 300ml kawy. Ino ja jestem początkujący więc może można z tego uzyskać coś więcej. Natomiast uważam, że cena jego w sklepach jest przesadzona. Zakupiłem od Amazona za 290zl z dostawą i on moim zdaniem nie jest warty więcej.
EDIT: Troszkę nie doczytałem pytania powyżej więc sorki za odpowiedź nie na temat ale może się komuś przyda.:)
Tytuł: Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
Wiadomość wysłana przez: krystians w 19 Grudzień 2017, 23:34:26
@Elka Rhinowares wykonany jest w porządku. Problem tkwi w rozwiązaniach technicznych, to jest ceramicznych żarnach i sposobie ich osadzenia.

Obawiam się, że będzie trudno o wyprodukowanie tym urządzeniem przemiału do cuppingu, bez większych kombinacji. Nie pamiętam już do końca jak ja ustawiałem. Wydaje mi się, że trzeba by zmielić w okolicach początku 7 kliku i najlepiej odsiać trochę pyłu. Gabi myślę, że gdzieś w okolicach 5-6 kliku, a AP najlepiej z w miarę drobnym przemiałem 4-5 klik (najbardziej równomierny) przy przepisach z czasem ok 1:30.  Jednak zmiennych jest tak dużo przy przygotowaniu, że praktycznie każdy musi wypracować sobie jakieś własne przepisy. Ciężko będzie też z powtarzalnością takiego przemiału szczególnie idąc w stronę żwiru. Może dziwić dlaczego piszę np. o początku kliku. Otóż w tym młynku regulacja tak na prawdę jest płynna. Kliki to przejście przez pewien próg, a między dwoma kolejnymi przeskokami jest dość spora przestrzeń. Niektórzy na drukarkach 3d robili sobie wkładkę do żarna z większą ilością progów, co daje większą precyzję ustawiania.