forum.wszystkookawie.pl
Opinie, testy i porównania => Kawa => Wątek zaczęty przez: Felix w 19 Październik 2015, 22:29:49
-
Na początek mała uwaga do mojego opisu: kawę testowałem jakiś miesiąc temu, a wszystkie spostrzeżenia pochodzą z notatek. Obecne palenia mogą być więc już nieco inne.
Palenie określane przez palarnię jako jasne. Ziarenka są nieduże, okrągłe, dość twarde. Mielenie w młynku Rhinowares do łatwych nie należało :)
Sposób przygotowania: Aeropress + dwa filtry. Doza 15g na 200 ml, temperatura 85 stopni. Preinfuzja 30 sekund, zaparzanie do 90 sekundy i przeciskanie do 120 sekundy. Przemiał dość gruby, prawie jak do dripa.
Pierwsze skojarzenia smakowe, jakie miałem to miód. Kawa jest bardzo słodka, ale z tym miodem ciągle coś mi nie pasowało i nie mogłem sobie skojarzyć, co przypomina mi bardziej. W końcu stwierdziłem, że chodzi o.. syrop z mlecza. Nie wiem, czy ktokolwiek z was miał okazję spróbować tego specyfiku, ale nie przychodzi mi do głowy nic innego, czym mógłbym opisać ten smak :P
Zero problemów z powtarzalnością, co przy moich skromnych umiejętnościach uznaję za sporą zaletę tej kawy.
Sposób przygotowania: Hario V60 + białe filtry Hario. Doza 6g na 100 ml. Temperatura 86-88 stopni, zaparzanie 150-180 sekund (różne kombinacje temperatura - czas)
Na początku jest delikatny, przyjemny kwasek i rodzynki. Gdzieś w tle czuć jabłko, które staje się wyraźniejsze wraz ze spadkiem temperatury naparu. Czasem było to słodsze, czerwone jabłko, a czasem zielone, bardziej kwaskowate. Niestety nie sprawdzałem, jak zależy to od temperatury początkowej i czasu - dripa robię głównie w pracy, więc trzeba iść na kompromisy :)
Tutaj również nie ma problemu z powtarzalnością smaku - mimo różnej temperatury i czasu napary wychodziły dość podobne.
Polecam tę kawę zarówno do dripa jak i aeropressu. Nie tylko jest smaczna, ale i znacznie łatwiejsza do okiełznania, niż "starsza siostra", czyli inna Kenia z tej palarni.
-
Kenia Peaberry z palarni Gregorio to zdecydowanie dobre ziarenka do metod przelewowych. Przyrządzałem je w dripperze V60 z białymi filtrami Hario, temperatura wody około 90°C, czas parzenia, razem z preinfuzją, nieco poniżej trzech minut. W aromacie dripa rzeczywiście są miodowe nuty, ale czy można je kojarzyć z syropem z mlecza, nie potrafię powiedzieć. Dosyć dawno nie miałem kontaktu z takim specyfikiem. Tylko kilka razy na Podlasiu, udało mi się kupić miód robiony z mlecza, chyba podobny do takiego syropu. W smaku dripa z Kenii Peaberry jest sporo słodyczy i porzeczkowo - wiśniowe akcenty, bez goryczki. Efekt w filiżance sympatyczny, godny polecenia.
-
Przez ostatni tydzień miałem przyjemność testować tę kawę w ekspresie przelewowym z zamontowanym Hario V60.
Smak był zdecydowanie bliższy temu, co napisał WS, niż moim doświadczeniom z dripa. Na początku przyjemny kwasek, a później dużo porzeczki. Jabłko się zdarzało, ale nie zawsze i bliżej dna filiżanki.
Różnicy w smaku dopatruję się w słabej stabilności temperaturowej dzbanka Jojo, chociaż zdaję sobie sprawę z faktu, iż najsłabszym elementem mógł być tutaj barista ;-)
Wciąż podtrzymuję moje dobre zdanie o tej kawie. Ani raz nie udało mi się jej zepsuć, jak dla mnie jedna z najlepszych kaw palarni.
-
Każde palenie może być trochę inne, więc różnice/rozbieżności w smaku się zdarzają. Najważniejsze, że smakuje :). Z przyjemnością dokończyłem Kenię Peaberry w Kalicie.
-
Kawa wspaniala, Peaberry razem z Yirgacheffe parzone w Chemeksie moglyby u mnie calkowicie wyeliminowac chec picia espresso :Bicz:
-
Razem, czyli mieszanka? Ja mieszałem 50/50 z Tanzanią Kilimanjaro i było soczyście owocowo w ekspresie przelewowym.
-
Osobno 8)