forum.wszystkookawie.pl
Opinie, testy i porównania => Ekspresy kolbowe => Wątek zaczęty przez: dade w 17 Maj 2026, 22:15:34
-
Cześć!
Obserwuję forum już chwilę, ale raczej czytam niż piszę. Bardzo powoli też dojrzewam do decyzji o zakupie pierwszego ekspresu.
Natomiast zamiast klasycznego "czego szukam, jaką kawę piję, jaki mam budżet i czego oczekuję" na początek, mam inne pytanie do bardziej doświadczonych kolegów.
PID do pierwszego ekspresu - warto czy nie warto? Domyślam się, że lepiej mieć niż nie mieć. Ale czy w sytuacji ograniczonego budżetu na ekspres i faktu, że to byłby pierwszy sprzęt w życiu, to "must have"?
Piję espresso / americano. Preferuję raczej jaśniej palone ziarna, ale to chyba też wypadkowa tego, że lepiej mi się takie przyrządza na tym, co mam dostępne w domu (przelew/aeropress/kawiarka).
-
10 lat temu kupiłem swój pierwszy kolbowy ekspres, był nim ECM Casa IV. Bez PID, jeden bojler. Prosta konstrukcja jak budowa cepa.
Dało się z niego po kilkutygodniowym "treningu" uzyskać poprawne espresso. Dało się żyć bez PID, wtedy tak mi się wydawało.
Dzisiaj uważam że warto go posiadać, ponieważ PID wpływa bezpośrednio na stabilność temperatury. Więc wyższa powtarzalność.
Odpowiadając na pytanie wprost "PID czy nie PID", odpowiadam PID :)
PS jasnopalone ziarna lubię pod przelew czasem, nie za często. Ale pod espresso mi osobiście nie "podchodzą".
Dla jednych będą przyjemnie owocowe, dla mnie po prostu kwaśne.
-
Jak masz ograniczony budżet to napisz jaki. I czy masz młynek, bo Wilfa z ekspresem to złe połączenie. A do nauki im więcej regulacji tym gorzej. Jak kawa nie będzie smakować to zamiast u podstaw będzie grzebanie w temperaturze, ciśnieniu, preinfuzji i co tam jeszcze się znajdzie, zamiast w podstawach - mieleniu, dystrybucji, tampingu. A jeśli masz tylko Wilfe i budżet nie jest za duży to nie spodziewaj się za dużo, jeśli chodzi o funkcjonalność ekspresu, bo musisz tam wepchać jeszcze młynek(nie musi być nowy).
-
Wg mnie PID, to niewiele (tak przynajmniej było u mnie) zmieniło cenowo - a jak napisał siewcu wyeliminowało ilość zmiennych w procesie opanowywania poprawnego espresso.
Miałem Rancilio Silvę - jeden bojler i temp fruwała +- 10 stopni. Rysunek przykładowy, nie mój:
[ You are not allowed to view attachments ]
Trzeba było pilnować kiedy parzyć po zgaśnięciu lampki od grzałki, flushe... bez sensu. Założyłem sam PIDa i dlatego pisałem na początku że koszt był mały a fajna zabawa.
Może nowsze ekspresy nie mają takiego surfingu temp bez PID, ja bym jednak brał z PID i nie martwił się o tę jedna zmienną, czy mi wpływa na smak kawy, nie będąc pewnym przy jakiej ostatecznie temp parzę...
-
Dzięki za pomoc!
Na pewno przemawia do mnie argument, że PID daje dodatkową kontrolę nad temperaturą, nie w sensie samej możliwości jej zmiany, tylko stabilizacji.
Jak masz ograniczony budżet to napisz jaki. I czy masz młynek, bo Wilfa z ekspresem to złe połączenie. A do nauki im więcej regulacji tym gorzej. Jak kawa nie będzie smakować to zamiast u podstaw będzie grzebanie w temperaturze, ciśnieniu, preinfuzji i co tam jeszcze się znajdzie, zamiast w podstawach - mieleniu, dystrybucji, tampingu. A jeśli masz tylko Wilfe i budżet nie jest za duży to nie spodziewaj się za dużo, jeśli chodzi o funkcjonalność ekspresu, bo musisz tam wepchać jeszcze młynek(nie musi być nowy).
Budżet na ekspres liczę do +/- 2k. Patrzę na używane Ascaso, ale ciężko coś ustrzelić. Zacząłem myśleć o AVX EM3202-X58 jako "entry level ze wszystkim". Myślałem Lelit Anna z PID, ale to 57mm i o ile wiem z forum, że to nie znaczy, że nie potrafi zrobić dobrej kawy, to myślę o tym, że mając 58 mm od początku, przy potencjalnej zmianie w przyszłości miałbym mniej akcesoriów do wymiany.
Wiem, że Wilfa przy ekspresie będzie do zmiany, więc na razie nie łączę tych tematów. Ale myślę o czymś w kierunku DF54/64 albo Eureka Mignon. Jeśli coś tej jakości znalazłbym taniej, to oczywiście chętnie :D
Kwestia zabawy z parametrami, temperaturą, ciśnienie itd. zamiast skupieniu się na podstawach oczywiście rozumiem. Wydaje mi się, że czytałem o tym wystarczająco dużo na forum, żeby mieć wbite do głowy co jest ważniejsze na początek, a dopiero potem "kombinowanie" ;).
-
Mam Ascaso Uno Prof PID, jakbyś chciał...
-
żeby mieć wbite do głowy co jest ważniejsze na początek, a dopiero potem "kombinowanie" .
Raczej chodzi o to, przez co wiele osób tutaj przechodziło - zaczynasz zabawę z espresso i masz zbyt dużo zmiennych jednocześnie, które możesz poprawić jak kawa nie wyjdzie. Jeśli umiesz sam siebie kontrolować - spoko, nie ma problemu, PID może być, tylko go po prostu nie dotykaj. I choćby się paliło i waliło, temperatury nie zmieniasz. To samo z OPV, nie tykasz. Problemy musisz się nauczyć nauczyć rozwiązywać dozą(tu pomaga kalibrowane sitko), dystrybucją(tu pomaga NPF) i tampingiem(tu pomaga tamper dynamomemtryczny, choć IMHO lepiej uczyć się bez tego). Im mniej zmiennych przy nauce tym lepiej.
-
za 2kzł masz AVX Hero-X z pidem i chyba starczy na dłużej niż początek, młynki w rozsądnej cenie są w mojej 'stopce'
-
Zamontowałem w poprzednim ekspresie (Gaggia Classic) PID i robiłem testy z danymi ziarnami zmieniając temperaturę skokowo o 5 st. Dwa wnioski: moim zdaniem temperatura ma małe znaczenie. Nie było dużych zmian w smaku (w przeciwieństwie do stopnia zmielenia gdzie zmiany smaku są bardzo wyraźne). Najlepsze espresso wychodziło na fabrycznym ustawieniu, nie pamiętam ile to było konkretnie stopni. Moje zdanie jest takie, że PID nie ma sensu, a ustawienie producenta raczej jest optymalne. Dla mnie PID to po prostu gadżet. Chyba, że jest jakaś promocja, to nie zaszkodzi i dobrze wygląda.
-
Zależy to na pewno od wielu czynników. Nie używałem Twojej Gaggi Classic z PIDem, ale ekspresy na których zaparzałem kawy o różnej jasności i stopniu rozwoju, bardzo potrzebowały korekty temperatury. I kilka stopni robiło dużą różnicę zarówno w przypadku ciemno palonych, jak i jaśniejszych wypałów. Ciemne palenia dla mnie były zbyt gorzkie powyżej 89 stopni, a jaśniejsze palenia zbyt kwaśne poniżej 94°C. Niektóe przy 96°C były idealnie wyważone, a inne przy 92°C. Jak ktoś lubi zmieniać palarnie i kawy, to moim zdaniem PID jest bardzo przydatny. Robienie jednej kawa po drugiej też na pewno jest bardziej powtarzalne.
Co do młynka, to zgadzam się że ma kluczowe znaczenie przy espresso, jednak dokładniejsze sterowanie pozwoli łatwiej i bardziej powtarzalnie osiągnąć pożądane rezultaty.
-
PID nie jest potrzebny jeśli ekspres w każdej chwili jest w stanie podać wodę o wymaganej temperaturze, bez surfowania. Termostaty niestety dają zbyt duży rozstrzał możliwych temperatur, w zależności od czasu jaki upłynął od wyłączenia grzałki.
Zakładałem do Rancilio Silvii PIDa. Możliwość żonglowania ustawieniami w niedorzecznie szerokim zakresie, co do 0.1*C, było bardzo kuszące ale jednocześnie trochę ślepym zaułkiem. Zamiast skupiać się na dozie, stopniu zmielenia, dystrybucji, nieustannie grzebałem przy temperaturze.
Teraz w MarzeX mam trzy predefiniowane nastawy, bardzo dobrą stabilność i nie zaprzątam sobie głowy częstymi zmianami. Chyba, że otwieram nową paczkę o zauważalnie innym paleniu.
-
Jeżeli budżet na to pozwala uważam że brać z PID.
Tak jak pisano wcześniej PID utrzymuję lepszą stabilność termiczną, a dodatkowo przekłada się bezpośrednio na smak espresso poprzez możliwość zmiany temperatury.
Oczywiście nie jest konieczny do zaparzenia przyzwoitego espresso ale bez niego każda kawa będzie w temperaturze z góry zadanej, a próba manipulacji temperaturą poprzez spusty wody nie będzie dawała powtarzalnych efektów.
Dodam jeszcze że fajnie jakby wybrany ekspres miał zawór OPV, najlepiej regulowany z zewnątrz ale i ustawiony na stałe zrobi już robotę :)
PS: mamy fajne promiki jak co
https://caffebarca.pl/kategoria-produktu/cenobranie/