forum.wszystkookawie.pl
Opinie, testy i porównania => Młynki => Wątek zaczęty przez: Airacobra w 09 Czerwiec 2025, 16:54:16
-
Dzień dobry!
Takie coś wpadło mi w oczy, pamiętam, że w delikatesach stało coś podobnego jak byłem mały. Ktoś coś?
https;//www.facebook.com/photo?fbid=1567246073473015&set=pcb.1567246210139668
-
Chcesz kupić i odnowić czy czysto technicznie cię interesuje taki młynek?
(https://d-art.ppstatic.pl/kadry/k/r/1/86/64/6388b6ea3fcf6_o_xlarge.jpg)
-
Raczej czysto teoretycznie mnie interesuje. Przypomina mi jakiegoś Mahlkoeniga, pamiętam podobny w spolemowskich delikatesach u mnie w mieście wiele lat temu. Mam do takich rzeczy sentyment, podobnie jak do autobusów TAM (jechałem takim z Tbg do Bielawy z żoną na wesele), a Sanosem często jeździłem do babci. Ciekawi mnie jak mielił.
-
Trudno powiedzieć jaki przemiał miały te młynki, bo w czasach kiedy sam towar był mało dostępny to i wymagania konsumentów nie były takie duże. Nie było wyboru wielkiego więc co by nie dostać, to było dobrze. Dużo młynków z tego okresu przetrwało. Porządna obudowa i mocny silnik robili swoje, jednak same żarna często nie były wymieniane nigdy i to jest najsłabszy punkt zakupu młynka z tego okresu, jeżeli chcesz go dalej użytkować.
(https://a.allegroimg.com/s1024/0cde28/b1a23c2a45f4a77cf45eeb124c64)
(https://a.allegroimg.com/s1024/0c8420/b8f735794eb49ff670748bead2a9)
-
W latach siedemdziesiątych taki młynek stał w bardzo wielu sklepach spożywczych i cukierniczych (i był w ciągłym użyciu), szczególnie tych trochę większych. To był standard, nie luksus.
Jak pamiętamy typowym polskim sposobem parzenia był b. miałki przemiał zalewany wrzątkiem i takim młynkiem można było to uzyskać, poza tym młynek do kawy nie był w przeciętnym domu standardem. Przynajmniej w Warszawie w latach siedemdziesiątych kawa w zasadzie była dostępna (i młynki też). To wbrew pozorom nie był "towar z drugiego obiegu płatniczego", a z tak zwanych "krajów rozwijających się" (głównie Brazylia, potem Wietnam) i tam obowiązywały trochę inne rozliczenia. Bieda "sklepowa" zaczęła się w końcówce lat 70-tych. A bieda sklepowa niekoniecznie w Pl oznaczała biedę "domową". W latach osiemdziesiątych jak nie było kawy w sklepach to i młynki stawały się niepotrzebne. Wtedy "zaczęła królować" kawa mielona w opakowaniach próżniowych masowo przesyłana przez zagranicznych krewnych i młynki już były zbędne i zniknęły ze sklepów. W Czechosłowacji sklepowe młynki widziałem jeszcze w końcówce lat 80-tych.
A wracając do tego konkretnego młynka sadzę, że renowacja może przynieść pełen sukces. W tych czasach produkowano wyroby "naprawialne", tzn. silnik można było "przewinąć" jak się spalił (bo była przewidziana technicznie taka naprawa) i sądzę, że żarna też były przygotowane do ostrzenia i to wielokrotnego, więc można próbować.
-
Egzemplarz na zdjęciu jest w Muzeum PRL-u w Sępólnie Krajeńskim - raczej nie na sprzedaż. Co do mielenia pod kawę po turecku - pełna zgoda. Dwa lata temu na Hvarze widziałem zamkniętą już dawno temu starą kawiarenkę z ekspresem kolbowym - oj klimat końca lat siedemdziesiątych był, jak będę miał okazję znów tam być zrobię zdjęcia. Dzwony, koszule non-iron - to wspomnienia mojego wczesnego dzieciństwa.
Dzięki za odpowiedzi.
-
Fajny temat czekam na efekty jak mieli? Czy daje radę pod espresso?