forum.wszystkookawie.pl
Poradniki - czyli jak mam to zrobić? => Dyskusje wokół kawy => Wątek zaczęty przez: manfred w 08 Marzec 2015, 19:30:19
-
Byłem świadkiem jak ekspedientka nie sprzedała tego wyrobu chłopcu który tłumaczył, że tata kazał mu kupić i czeka przed sklepem. Z ciekawości obejrzałem butelkę i nie ma tam żadnej adnotacji o zakazie sprzedaży dla osób poniżej jakiegokolwiek wieku oraz nie ma adnotacji że nie wolno po spożyciu prowadzić pojazdy. Kobieta tłumaczyła się ojcu że jest tam napis piwo a piwa dzieciom się nie sprzedaje.
-
I ziemniaków nie powinni dzieciom sprzedawać, bo bimber można z nich zrobić
2:
Co do tematu - nie widzę związku co ma bezalkoholowy napój do alkoholu?
-
A ja się akurat zgadzam z podejściem Pani Ekspedientki. :taktak:
-
Podstawa prawna?
-
Nie, żadnych podstaw prawnych - raczej psychologiczna ;)
Chodzi o kształtowanie pewnych postaw i nawyków - dzisiaj piwo 0,0% jutro 0,2% a za tydzień porter :)
-
Bez sensu jest Twoje podejście w takim razie dlaczego sprzedają dzieciom szampany Picolo, papierosy gumy do żucia, zabawki pistolety i wiele innych
-
Oczywiście, że w dzisiejszym świecie moje podejście jest bez sensu! Zgadzam się z Tobą w 100% - ale ze mnie już taki stary marudny pryk, co uważa, że sprzedawanie "nieszkodliwych odpowiedników dorosłych produktów" dzieciom jest czymś złym.
Cóż stoi na przeszkodzie, żeby dzieciak wypił takie piwo? Nic, może to zrobić zgodnie z prawem. Ale co dzieciak zapamięta - "piłem piwo" czy "piłem piwo bezalkoholowe Warka Radler 0,0%"? Czym pochwali się kolegom? Po co przywiązywać nieletnich do produktów dla nich nie przeznaczonych?
-
Na urodzinach piłam szampana a że Picolo zachowa dla siebie. Wow twój tata pozwolił Ci pić szampana? Każdy z interpretuje jak chce. Ja stoję na stanowisku nie zabronione to dozwolone bo tak to dojdzie do idiotycznej interpretacji co człek to inne decyzja
-
sprzedawanie "nieszkodliwych odpowiedników dorosłych produktów" dzieciom jest czymś złym.
Oczywiście, że tak jest. Zgadzam się !
-
No ale tylko tak mówicie a nic nie robicie w tej kwestii.
-
A co chciałbyś żebym zrobił?
-
Zrobił transparent i zabrał maro ze sobą na Wiejską ;-)
-
I dobrze ekspedientka zrobiła, ojcu korona nie spadła jak się przeszedł. Ekspedientka, wykazała się czujnością, a przecież wiele przymyka oko i małolaty kupują piwo normalne. Producent powinien zmienić nazwę jeśli to nie jest piwo.
Chciałbym, aby piwa było sprzedawane w jednym miejscu na stoisku alkoholowym, a nie porozstawiane po całym sklepie.
Zamiast tych etykiet przyciągających wzrok, alkohole powinny być oznaczane jak dziś papierosy.
Te wyroby piwopodobne (bo trudno to piwem nazwać) obłożyłbym dodatkową akcyzą, tak by kosztowało 3-4zł, a nie 1,99.
-
sprzedawanie "nieszkodliwych odpowiedników dorosłych produktów" dzieciom jest czymś złym.
Oczywiście, że tak jest. Zgadzam się !
Niemniej nie jest to kwestia prawna. Ekspedientki też średnio (co najwyżej w kategorii normy społeczne). Dzieci podlegają decyzyjności swoich rodziców i to oni powinni wziąć na siebie ocenę sytuacji i konsekwencje.
-
Ale akurat ta decyzja rodzica ma spory wpływ również na otoczenie. Jak pisałem w #5 poście - nie ma to podstaw prawnych.
-
Pewnie, że ma. Niestety żadna postawa, żadnej ekspedientki tego nie zmieni.
-
Te wyroby piwopodobne (bo trudno to piwem nazwać) obłożyłbym dodatkową akcyzą, tak by kosztowało 3-4zł, a nie 1,99.
No tak sie składa ze to o którym mówie kosztuje 3,4 zł PLN czyli nie jest znowu takie tanie.
I dobrze ekspedientka zrobiła, ojcu korona nie spadła jak się przeszedł. Ekspedientka, wykazała się czujnością, a przecież wiele przymyka oko i małolaty kupują piwo normalne.
Ale ja pisze o czymś innym. Po co ma ojciec przychodzić skoro na butelce nie ma zakazu sprzedaży osobom poniżej 18 roku życia. Na wszystkich innych piwach nawet z zawartością 0,2 i 2 % są naklejki informujące i zakazie sprzedaży osobom poniżej 18 rż.
Wytłumacz mi dlaczego ekspedientka sprzedaje szampan Picolo?
-
Nie wiem czemu sprzedaje, ale "szampan Piccolo" oprócz pierwszego członu nazwy ciężko pomylić na półce z jakimkolwiek innym winem/alkoholem z uwagi na opakowanie. Natomiast Radlerów podobnie wyglądających jest mnóstwo i nie został on stworzony z myślą o dzieciach.
Niemniej masz rację, że sama idea "szampana" niczym się nie różni od piwa bezalkoholowego.
-
"Szampanów" również nie uznaję. Dzieci jeszcze zdążą na próbować się alkoholu.
Jestem również przeciwny upijania się rodziców w obecności dzieci.
-
ja jestem ciakawy dlaczego picolo nazywa się "szampan" :) przeciez to jasno okereślona nazwa, a jeśli chodzi o radlera 0% to też uważam że nie powinni go sprzedawać dzieciom.
-
Z uwagi na kształt butelki, wystrzał przy otwarciu i sporo gazu ;)
-
Popieram ekspedientkę. Też bym nie sprzedał, jako ojciec nigdy nie wysłałbym syna po piwo bezalkoholowe, pseudo szampan i takie tam do sklepu.
-
Ale już pistolet, nóż, miecz i wiele innych to bez problemu :-)
-
Podobnie samochodzik, lalkę, wszelkie zestawy edukacyjne, książki itd. :evil:
-
samochodzi
Zdecydowane nie jeszcze pokaże że jeździe lepiej niż ja :-)
Gdzieś ktoś popełnił błąd. Czy producent nie umieszczając adnotacji czy ustawodawca zezwalający na taką sprzedaż lub też nadgorliwa ekspedientka.
-
Pytań można postawić wiele - czy to jeszcze piwo? czy powinno stać wśród innych alkoholi? czy opakowanie nie powinno się odróżniać od "linii podstawowej"? czy rzeczywiście nie zawiera wcale alkoholu? czy ekspedientkę obowiązuje "klauzula sumienia"? itd.
-
A tak teoretycznie gdyby ktoś wytoczył proces ekspedientce za dyskryminowanie małego ludzia. Co by miała na swoją obronę to ze nie sprzedała wyrobu gdyż w nazwie jest użyte słowo piwo?
czy powinno stać wśród innych alkoholi?
U mnie w sklepie akurat kończą się piwa i zaczynają się izotoniki jakby nie patrzeć wszystko dla człowieka i nie ma jakiejś granicy oddzielającej jedno od drugiego.
-
Może się poskarżyć kierownikowi i następnym razem ekspedientka sprzeda :(
-
Nie rozumiem o co cale halo. Piwo bezalkoholowe nawet jeśli jest piwem, to dlaczego ma go nie kupić ktoś poniżej 18 r.ż? Mam wrażenie, ze gdyby było na tym napisane "napój słodowy, chmielony, o smaku cytrynowym" i był w butelce plastikowej o kształcie przypominającym inne slodzone świnstwa, to nie mielibyscie nic przeciwko. W Polsce jest zakaz sprzedaży ALKOHOLU osobom niepełnoletnim i nie wymyślałbym dodatkowej adnotacji etycznej do tego prawa.
-
Ale już pistolet, nóż, miecz i wiele innych to bez problemu :-)
Też nie, pewne rzeczy nie są dla dzieci, pewnie nie są dla ludzi. Staram się dość dokładnie rozgraniczać pole zabawy i nie trywializować pewnych spraw.
Pistoletu jako zabawki nie miały. Noża też, w gry polegające na zabawie z zabijanie również nie grają. Może wynika to z moje przekonania, że zabijanie, podobnie jak upijanie to nie jest zabawa. Nie jest to łatwe. Bo natura nie znosi próżni, więc musi być coś w zamian, coś ciekawszego.
Ale myślę, że warto...
-
Joonecky - dokładnie o to chodzi. Nie o zawartość a o nazwę i formę. Dla osoby dorosłej nie ma to znaczenia (no chyba że przez przypadek kupi bezalkoholowe na grilla :evil:), ale nie uczmy dzieci kupować i pić "PIWA" bo dla nich to może stanowić wielką różnicę. W ten sposób przywiązujesz od najmłodszych lat do marki i kreujesz kolejne pokolenie piwoszy (to przecież taki fajny, słodki, cytrynowy i kompletnie nieszkodliwy napój bo piją go nawet dzieci).
-
@KiT,
Kto nigdy nie bawił się w wojnę w piaskownicy, niech pierwszy rzuci... szyszką :mrgreen:
-
skąd ja Ci wezmę szyszkę w piaskownicy :)
-
W publicznej piaskownicy można znaleźć "szyszki" (zostawiają je koty) ale ich raczej nie radzę brać do ręki :evil:
-
Kto nigdy nie bawił się w wojnę w piaskownicy
:-) Kto nie łyknął alkoholu poniżej 18 rż :-) Ja nie ja nie ja też nie ;-)
-
Ja, ja nie piłem alkoholu przed 18-tką. Wielu moich znajomych również. :)
-
Ja, ja nie piłem alkoholu przed 18-tką. Wielu moich znajomych również. :)
No dziś zakaz kupna Radlera do 18 rż brzmi dla mnie śmiesznie. Ale już dobra nie drążę tematu.
A w gwoli abstynencji to jestem pod wrażeniem. Choć ja nigdy nie zapaliłem papierosa to może podobny wyczyn.
-
ja zapaliłem w drugiej klasie podstawówki. Ale za to się nigdy nie upiłem
-
Ale za to się nigdy nie upiłem
To dla mnie nie wyczyn za to pierwsze fiu fiu :-)
-
ano, a przy okazji palenia w krzakach poszedł z dymem zagajnik w parku, więc sprawa nabrała rozgłosu i skończyła się rodzicami i pracami społecznymi... to jednak zatrzymało nałóg w zarodku. Inne czasy, inne podejścia...