forum.wszystkookawie.pl
Opinie, testy i porównania => Kawa => Wątek zaczęty przez: NewbieOne w 06 Czerwiec 2024, 20:28:30
-
Jak patrzę po nutach smakowych i robię mentalny przegląd kaw, które już piłem, to wychodzi, że:
Z reguły, z wyjątkami, ale zasadniczo nie za bardzo mi podchodzą:
- nuty tytoniowe
- tanina/wino
- kakao
- cynamon
- czekolada gorzka
- białe owoce, wszelkie mirabelki itp.
- chleb, paluszki słone itd.
- Jimma of Keffa z Czarnej Kawki (za duża gorycz i nie tylko)
- wszelka arabika smakująca trochę podobnie/analogicznie do robusty (chyba wolę prawdziwą robustę, a zdarzało się pić 100%)
- palenie drażniące żołądek, idące w jakiś taki dziwny smak, węgiel, aceton, sól, wrażenie suchości (wrażenie przepalenia miewam także przy jasnych ziarnach, jak 2/5)
- gorszej jakości kwaskowość, gorycz (jak ma być tanio, to wolę płaski profil, grube body)
Niby powinny mi bardzo smakować migdały, marcepan i miód, jednak jako nuty w kawie zasadniczo mi nie podchodzą. Może kwestia jakości danego ziarna.
Szlachetne jagody i truskawki jasne, cenię, kojarzę z dobrą jakością kawy, ale jakoś tak nie jest to to, czego ostatecznie szukam.
Co mi najbardziej podchodzi:
- taki yellow bourbon jadący wanilią, jak gdyby mu ktoś zblendował do środka laskę z liśćmi
- czerwone owoce, wtedy raczej cieńsze body
- pomarańcza, body jw.
- orzechy włoskie
- czekolada mleczna
- nieagresywny karmel
- kawy Quindio z nazwami typu „karmel”, „czerwone owoce”, „czekolada” i smakujące, jak się nazywają (jak gdyby rzeczywiście były smakowe; mocno wyczuwalne nuty)
- wietnamska palona na maśle (łagodzi ciemne palenie) puszczona z ekspresu zamiast phinu
- prawie wszystko, co jest z Peru (przy czym potrafią się bardzo różnić, a piłem tego sporo; faworytem jest Amazonas San Martin od Czarnej Kawki)
- coś na zasadzie Guilis Caribe, w każdym razie ta szkoła blendu i palenia (Juan Valdez czy inne Quidio niż wymienione też miewają takiego ducha), nawet jeśli to ma pewne nuty ziołowe, kwiatowe i rodzynkowe, których nie lubię w wersjach wyraźniejszych
- niektóre Indie i Wietnamy (korzenność, lekki pieprz, szlachetne drewno? to akurat przy cienkim body lepiej mi wchodzi)
- coś jak Boliwia od Niebieskiej Orki (w dużym uproszczeniu mleczna czekolada, trochę orzechów i gruba cielistość)
- od Niebieskiej Orki Kolumbia z papugą arą, gdyby miała taki sam, ale bardziej wyczuwalny smak
- Lavazza Oro (złota-złota, nie złota-czarna) i właściwie prawie żadna inna Lavazza, a sporo ich piłem
- Idee Kaffee sprzed kilku lat, zanim zmienili ziarno i sposób palenia na coś bliżej french roastu i może niższej jakości (ta poprzednia smakowała jak 3x droższa, gdy się kupowało na Allegro za 28 zł/kg)
- o dziwo tania Astra łagodna jako kawiarnianej klasy kawa do zagryzienia ciastkiem (wrażenie, że okay, nie wywołała ogromnego zachwytu, ale nie było absolutnie o co się przyczepić i ogólnie przyjemnie), analogicznie było kiedyś z Tchibo Milano, ale tylko za pierwszym razem (mielona), za drugim (ziarno) już nie
Od kilku lat za każdym razem kupuję coś innego, rzadko wracam.
Coś przychodzi do głowy do polecenia?
Przepraszam, jeśli przesadziłem z ilością (albo zrobiłem jakiś błąd n00ba, palnąłem coś głupiego itp.). Tak po prostu szukam inspiracji na kolejne zakupy.
-
Niezły elaborat 👍 Wg mnie szkoda kasy i kubków smakowych na kawy marketowe czy z kiepskich palarnii. Nie ograniczam się do sprecyzowanych wymagań, upodobań smakowych, bo każde dobre ziarno wnosi nowe doznania, niuanse poznawcze i rozwija sensorykę.
-
Chyba wszystko przed Tobą. Postaraj się napisać to jeszcze raz, trochę prościej, treściwie. Ocena sensoryczna kawy (mniemam, że espresso) jest dość ścisłą rzeczą. Im prościej, trafniej będziemy się wysławiać, tym prędzej znajdziemy wspólny język.