A po co? ;) Kiedyś to monsunowanie wiązało się z transportem żaglowcami i parowcami do Europy. Kawa narażona była na morską wilgoć. Po co robić to dziś, gdy idea speciality sięga szczytów jakości i wyrafinowania? IMHO, jest to w stylu Kopi Luwak, JBM i tego typu cudów świata.
J&N to wielka komercja jak Illy i LaVazzA ;)
A po co? ;) Kiedyś to monsunowanie wiązało się z transportem żaglowcami i parowcami do Europy. Kawa narażona była na morską wilgoć. Po co robić to dziś, gdy idea speciality sięga szczytów jakości i wyrafinowania? IMHO, jest to w stylu Kopi Luwak, JBM i tego typu cudów świata.
J&N to wielka komercja jak Illy i LaVazzA ;)
Andrzej,
Skąd tyle zacietrzewienia, Kawa jest w J&N nie narzekam na ich kawy, jest w Solberg&Hansen, jest w Javie, jest u Gorana, to że nie ma jej u Ciebie nie oznacza, że nie ma w żadnej dobrej palarni... .
Nie chciałbym się czerpiąc, ale miałem do czynienia z Nikaraguą z J&Y i była bardzo dobra.
J&N jest moim zdaniem nierówną palarnią. Miewają obłędne ziarna i wypały (będąc u nich w kawiarni ponad rok temu piłem same dobre kawki i do tego świetnie przyrządzone, a te, co kupiłem sobie do domowych zapasów też były zacne + po drodze miałem jeszcze ze 2-3 single), ale miewają zupełne paści, jak choćby Sumatra, którą teraz mają w ofercie, a mieszanki pod espresso, te Belle i podobne, są zbyt włoskie. W Szwecji są bardzo popularni