forum.wszystkookawie.pl
Opinie, testy i porównania => Ekspresy kolbowe => Wątek zaczęty przez: skansen w 12 Lipiec 2021, 21:17:38
-
San Remo Cube to HX ze zmodyfikowaną grupą E61.
https://youtu.be/eKSXumxDNsk
Skrócona specyfikacja:
- HX ze stalowym bojlerem 1900ml
- Grzałka 1500W/230Vac
- Wbudowany zbiornik wody 1800ml
- Dwa manometry
- Personalizacja przez WiFi (możliwość pracy z chmurą i bez jej pośrednictwa-duży plus za to rozwiązanie)
Dodatkowo w wersji R:
- Pompa rotacyjną zamiast wibracyjnej i możliwość pracy zarówno w oparciu o wbudowany zbiornik jak i zewnętrzne przyłącze wody.
Szczegółowe informacje możemy znaleźć m.in. w poniższych broszurach (kolejny plus za szczegółowe opisanie parametrów):
https://www.sanremouk.com/wp-content/uploads/2021/04/CUBE-Brochure-March-2021.pdf
https://www.sanremouk.com/wp-content/uploads/2021/04/CUBE-Technical-Catalogue-March-2021-1.pdf
Cena ok. 15000zł. Maszyna fajna, ale droga...
-
15tys.? O rany! Chyba ze złota rurki tu wstawili...
-
E tam złoto... platyna Panie, platyna...
A tak serio, fajnie wygląda, ale cena powala.
-
Wygląd jak wygląd, prosty. Zwykła maszyna nie warta więcej niż 1tys. Euro. Może te gadżety uzasadniają taką wygórowaną cenę? ;) Nie rozumiem.
-
Tak zupełnie uczciwie? Nic nie uzasadnia takiej ceny, podobnie jak w przypadku większości młynków czy innych ekspresów - najczęściej przewartościowane wieloktornie.
Ceny są takie... bo mogą być, klient docelowy bardzo specyficzny. Nie bez powodu prawie, co chwilę wychodzi jakiś nowy "super młynek" czy "wszechmocny ekspres" w cenie hmm samochodu.
-
Jak na HXa z rotapompą i E61 to cena jest rzeczywiście spora, spodziewałem się raczej kwoty bliższej 10 tysięcy złotych. Dla porównania Bezzerrę/Reocketa/ECM w podobnej specyfikacji (rota+HX+E61) można kupić za 8-9tysięcy złotych:
https://www.coffeesite.pl/207-kolbowe?q=Pompa-rotacyjna/Bojler-HX&order=product.price.asc
Cube odróżnia się głównie wzornictwem, nie wygląda jak kotłownia na parowcu... Czy będą Klienci skłonni za to dopłacić prawie drugie tyle-zobaczymy.
-
nie wygląda jak kotłownia na parowcu...
Ale to tylko pozory, złudzenie optyczne, bo przecież grupa (z dźwigienką!) jest na wierzchu. To chyba te pochylone rurki z każdej strony grupy dyskretnie oddziałują na nasze zmysły, czyniąc ten widok mniej drastycznym i bardziej spokojnym ;).
-
Zamiast kurków są wajchy, same zawory też zostały schowane w obudowie...
-
No właśnie jak mojej kobiecie pokazywałem różne modele z E61, to nie szokowała ją cena, tylko "czemu one takie szpetne, zepsułby wystrój kuchni" :picardpalm:
-
15tys.? O rany! Chyba ze złota rurki tu wstawili...
Bo to Sanremo jest i basta🙂
Za 15k można mieć SANREMO ZOE
-
Podczas Festiwalu Kawy miałem okazje chwilę się pobawić San Remo Cube i oczywiście napić się z niego espresso. Obudowa jest kompaktowa i porządnie spasowana. Dźwigienka i kurki chodzą bardzo przyjemnie, mam wrażenie, że minimalnie lżej niż w klasycznych konstrukcja z E61 ale może to być subiektywne odczucie. Wygląda na to, że wylewka nie ma mieszacza, bo wypływ wody jest taki sam jak w innych tego typu maszynach... Ekspres sprawia bardzo dobre wrażenie ale w tej cenie bym się na niego nie skusił.
-
Fantazja ich nieźle poniosła, 15k zł za w sumie zwykłego HX, no hitem sprzedaży na naszym (ani pewnie żadnym innym) rynku to ten model z pewnością nie będzie.
-
Może być że projekt był drogi, do tego produkt z zamysłu luksusowy czyli wytwarzany w małej ilości, więc nie ma trafić pod strzechy.
-
Nie wnikam w powody, bo mogą być różne i tylko zgadujemy, a na koniec dnia 15k zł za powiedzmy (dyskusyjne) ładnego HX to ździerstwo i to jest delikatne określenie.
-
Jestem zdania, że dopóki mamy sensowny wybór, to każdy może wyceniać produkt tak jak uważa. Gorzej jeśli ktoś sztucznie manipuluje cenami lub jest monopolistą.
Zdzierstwo wg mnie to jest np. w USA na leki, które są na rynku ileś lat, dawno się zwróciły, producent nie ponosi już żadnych dodatkowych kosztów, ale podnosi cenę, bo ma kwit na to, że tylko on może produkować, więc czemu miałby nie zarabiać więcej. 9 lat temu miałem nieprzyjemność dostać zapalenia zatok będąc u znajomych w USA, podstawowy antybiotyk kosztował kilkaset % tego, co taki lek w Polsce.
-
Nie mam nic przeciwko wolnemu rynkowi. Uważam natomiast, że pewne rzeczy powinny być regulowane, bo inaczej dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdzie kilka korporacji "konkurując" ze sobą winduje ceny to absurdalnego poziomu, pomimo, że niby ze sobą konkurują, a w gruncie rzeczy to tylko cicha zmowa.
Znam doskonale ten temat, pracuje dla jednej z dwóch (trzech, ale trzecia akurat pomimo, że może to generalnie nie działa na tym poletku) korporacji, które mają określone patenty (nikt inny nie może wejść na ten rynek) dla pewnej gałęzi elektroniki (komputerowej) i ta ich "konkurencja" doprowadziła do tego, że dziś ten sprzęt to jest drogie hobby dla wybranych, pomimo, że powiedzmy 10-15 lat temu był dostępny dla wszystkich. Zyski tych korporacji przekraczają wyobrażenie przeciętnego człowieka.
Firmy farmaceutyczne to w jednym słowie prawie mafia, co tam się wyprawia to trudno sobie wyobrazić nawet jeśli ma się bardzo bujną wyobraźnię. Natomiast podany przykład z USA, ma dodatkowy problem - tam nie ma państwowej opieki zdrowotnej, tam jest jedynie biznes zdrowotny. Sam tego doświadczyłem 2 lata temu, złamałem nogę będąc na urlopie w NY, za zwykły rentgen firma, która mnie ubezpieczała zapłaciła 380 dolarów. Przecierałem oczy ze zdumienia jak to zobaczyłem.
-
Zaraz rozmowa wyfrunie w zupełnie inną stronę...
Za 15k to niewiele więcej od LM Linea Mini także San Remo przesadzili, ale jest wolny rynek - można oferować, kupować nie trzeba 
Pozdrawiam,
Paweł
-
ale jest wolny rynek - można oferować, kupować nie trzeba
Tym stwierdzeniem, możesz usprawiedliwić wszystko, każdą ceną na każdy towar i w dużej mierze jest to właśnie problemem. Jest to też motto większości korporacji. Towary, które wcale w produkcji (i mam tu na myśli cały proces włącznie z kosztem R&D) drogie nie są, na półce sklepowej kosztuje kilka do kilkunasty razy tyle przez co są dobrem "luksusowym" pomimo, że w rzeczywistości mogłyby być dostępne dla większości i nadal przynosiłyby (mniejsze) zyski producentowi.
Każdy ma swoje zdanie. Tak czy siak dla mnie cena San Remo Cube to kompletny odlot i nie ma usprawiedliwienia.
-
ta ich "konkurencja" doprowadziła do tego, że dziś ten sprzęt to jest drogie hobby dla wybranych,
Zgadzam się. Niestety trudno mi wyobrazić sobie rozwiązanie, bo regulacje musiałyby uwzględniać coś tak niekonkretnego jak uczciwość, umiar, rozsądek czy etyka. Im większa firma tym bardziej przekonana jest o swej wspaniałości, nieomylności i tym więcej wytwarza zupełnie idiotycznych kosztów, jak również często sprzyja świadomie podnoszeniu kosztów dla drobnej konkurencji lub po prostu wykupywaniu, przejmowaniu know how i zamknięciu konkurencji. Ta spirala dąży do absurdu i wyniszczenia drobnych, uczciwych przedsiębiorstw. Tak, jesteśmy najkoszmarniejszym z gatunków.
-
ale jest wolny rynek - można oferować, kupować nie trzeba
Tym stwierdzeniem, możesz usprawiedliwić wszystko, każdą ceną na każdy towar i w dużej mierze jest to właśnie problemem. Jest to też motto większości korporacji. Towary, które wcale w produkcji (i mam tu na myśli cały proces włącznie z kosztem R&D) drogie nie są, na półce sklepowej kosztuje kilka do kilkunasty razy tyle przez co są dobrem "luksusowym" pomimo, że w rzeczywistości mogłyby być dostępne dla większości i nadal przynosiłyby (mniejsze) zyski producentowi.
Każdy ma swoje zdanie. Tak czy siak dla mnie cena San Remo Cube to kompletny odlot i nie ma usprawiedliwienia.
Ok, to przeprowadzę tu pewien tok myślowy...
To co zatem można z tym zrobić - tak konkretnie w sferze działań, żeby przeciwstawiać się podobnym praktykom? Towar jest tyle wart, ile jest w stanie zapłacić klient. Doskonałym przykładem jest rynek transferów piłkarskich. Wracając jednak do San Remo... Z punktu widzenia konsumenta nie zgadzającego się z relacją wartość rzeczywista i cena możemy np. zdecydowanie odradzać zakupu. Stworzenie tematu na dużym forum o nazwie ekspresu (i nie ma o nim opinii), który dopiero wchodzi - spowoduje, że ludzie zastanawiający się nad jego zakupem po prostu sobie odpuszczą. Zdanie jest raczej jednogłośne, że jest o dobre 5k zbyt drogi. Sprzęt jest nowy, poszukiwacz opinii w końcu tutaj trafi. Możemy również odradzać prywatnie w mniejszym lub więksxym gronie lub po prostu do drugiego kawosza co się zna na rzeczy 'ej, patrz co ostatnio widziałem takie coś, aaaale przepłacone'. Opinia raczej pójdzie dalej bez większej analizy z drugiej strony. Taką rzeczywistą moc mamy na chwilę obecną, natomiast jeśli komuś się podoba lub ładny sprzedawca w salonie dobrze zareklamuje to sprzeda się w obecnej cenie, bo ktoś się nie zna. Możemy jedynie ograniczyć sprzedaż naszą opinią, nawet minusować po 1 gwiazdce na wszelkich opineo, czy nawet google (do czego oczywiście nie zachęcam). Prywatnie wydaje mi się, że ten ekspres to pewna strategia marketingowa i będą udzielane na niego duże rabaty (dla przyciągnięcia uwagi super ofertą), gdyż cena jest sporo za duża. 'Tylko dzisiaj -15%' na niego. Jak skończy się zainteresowanie to będzie 'tylko teraz -30%'. Ciężko wycenić know-how i firma tutaj się wybroni, że unikalny design, że produkcja tu i tu, że wysokiej jakości komponenty, że włoska precyzja i bogata historia. Wg mnie mamy opinię, która potrafi być bardzo skuteczna, ale nie trafi do wszystkich i ostatecznie sprzęt jest tyle warty, ile ktoś za niego cgce zapłacić. Jak nie chce, to kupi coś innego.
Pozdrawiam,
Paweł
-
Ekspres sprawia bardzo dobre wrażenie ale w tej cenie bym się na niego nie skusił.
I te plastikowe kubeczki na ekspresie domowym za 15K wieńczą dzieło. :lol2:
-
Zdjęcie wykonałem na Festiwalu Kawy, gdzie ekspres normalnie pracował. Można było wziąć kubeczek "z kaucją" albo jednorazowy i udać się z kawą do pobliskiego parku...
-
Ta spirala dąży do absurdu i wyniszczenia drobnych, uczciwych przedsiębiorstw. Tak, jesteśmy najkoszmarniejszym z gatunków.
Błąd erystyczny zwany pars pro toto (bierzesz część za całość). Nie wszyscy z gatunku homo sapiens są "najkoszmarniejsi", sam się chyba do nich nie zaliczysz.
-
A owszem zaliczam się, tak jak i wszystkich obecnie żyjących w cywilizowanym świecie. Chcąc nie chcąc jesteśmy częścią tego syfu. Może szkodnikami nie są jakieś ostatnie plemiona żyjące bez kontaktu z cywilizacją.
@mr_blend Niestety jak wykazuje chociażby dr Tomasz Markiewka, tzw. głosowanie nogami czy portfelem ma się nijak do realiów naszego świata. Bo "portfel" najbogatszych ma więcej środków niż każdy pojedynczy kraj.
-
Widzę tu pewne podobieństwa...
https://www.coffeedesk.pl/product/18134/Fellow-Clara-French-Press-Czarny-Mat--Orzech?gclid=CjwKCAjw4KyJBhAbEiwAaAQbE2Uwg7Q_Wo9uP8Bg9tN9dDRpoR0-ye_6vAYhP5B8Wd99e08qnZgzlxoCMoYQAvD_BwE
French Press za miliony monet. Gadżety kawowe z designem bywają wyceniane na dużo więcej, niż powinny kosztować.
-
Wydaje mi się, że wszystko co jest wyprodukowane ma jakiś design, bo musiało zostać zaprojektowane. ;) Może być ewentualnie drożej zaprojektowane przez kogoś, kto bardziej zwróci uwagę na jakieś cechy i z jakiegoś powodu, weźmie za to więcej pieniędzy.
-
To co zatem można z tym zrobić - tak konkretnie w sferze działań, żeby przeciwstawiać się podobnym praktykom? Towar jest tyle wart, ile jest w stanie zapłacić klient. Doskonałym przykładem jest rynek transferów piłkarskich.
Panie kolego, podstawowe pytanie - czy reguły rynku powinny być dostosowane do znakomitej większości ludzi na świecie czy tylko tych 5% zarabiających krocie? Logiczne wydaje się, że zdecydowanie dla tej pierwszej grupy, ale tak nie jest, bo mamy "wolny rynek".
Idealnym przykładem właśnie odwrotnego jest przytoczony rynek transferów piłkarskich, gdzie kilkanaście klubów na świecie stać by zapłacić dziesiątki milionów dolarów za jednego piłkarza, a wszyscy pozostali nie mają nawet 1/10 takiego budżetu na całą drużynę. Jak to się przekłada na rzeczywistość nie jest trudno zobaczyć sprawdzając wyniki z ostatnich kilku dekad najważniejszych imprez klubów ligowych.
To co zatem można z tym zrobić - tak konkretnie w sferze działań
My, jako jednostki tutaj na forum możemy publicznie napisać, to co zostało już powiedziane - zdecydowanie odradzać wszystkim zakup tego ekspresu w takiej cenie.
Jeśli pytasz systemowo - to powinna być jakaś kontrola państwowa na każdym etapie od produkcji po sprzedaż detaliczną. Ustalone limity (widełki) typu (przykładowo) x2 do x2,5 na cenę sprzedaży danego towaru przez producenta dla dystrybutora, kolejne widełki mnożnikowe dla niego przy sprzedaży dla klienta końcowego i powinno to być na bieżąco kontrolowane przez stosowne urzędy. Tak aby cena końcowa nie była wyrwana z kosmosu, bo...... najbogatsi i tak kupią, a "towar jest wart tyle ile za niego klient zapłaci", gdzie dotyczy to tylko najbogatszych, a pozostali...(czyli 95% społeczeństwa) no cóż... Przykro nam.
@mr_blend Niestety jak wykazuje chociażby dr Tomasz Markiewka, tzw. głosowanie nogami czy portfelem ma się nijak do realiów naszego świata. Bo "portfel" najbogatszych ma więcej środków niż każdy pojedynczy kraj.
Dokładnie tak, idealnie obrazuje to ułomność systemową tzw. "wolnego rynku" i dlaczego to się nie sprawdza.
-
[mention]MSL [/mention]
Mam wrażenie, że na forum raz na jakiś czas lubi się zrobić burza z niczego, więc chciałbym jedynie przypomnieć, że napisałem jedynie o tym co można na chwilę obecną nie pisząc czy jestem tego zwolennikiem oraz nie pisałem co by było gdyby... Ot, 'jest jak jest' i w tych ramach można to i to. Jednocześnie doceniam fakt, że znalazłem się w grupie osób mogących w ogóle rozważać zakup ekspresu a nie np. załatwienie pijalnej wody na jutro. Trzeba zatem w ogóle określić 'czym jest bogactwo' i jaki jest jego próg. Dla mnie jest wielką radością rozważanie 'z jakiego kraju napiję się dziś kawki' co może być uważane za objaw snobizmu np. w Somalii.
Do powyższego modelu miałbym bardzo wiele pytań:
- kto miałby decydować, że akurat 2-2,5x a nie np. 1,75-2
- ile osób miałoby znaleźć się w takim zespole decydującym (czy jedna, czy kilka)
- jest ryzyko, że skoro byłaby to kontrola rządowa, to w owej radzie zasiadaliby wujkowie ministra i wcale nie byliby to specjaliści zbający się na robocie + kontrole zaprzyjaźnionych zakładów pobłażliwym okiem
- towarów jest bardzo wiele, zatem jak zrównać marżę pomidora, samochodu i pieców zakupionych do huty
- skoro jest tak duże zróżnicowanie, na jakie grupy towarowe je podzielić
- firmy składające i produkujące mają mieć prawo inną marżę
- czy nie skończyłoby się tym, że producent nie wliczałby w koszty produkcyjne od razu prowizji od sprzedaży oraz innych kosztów, żeby tylko zmieścić się w widełkach
- czy takie rozwiązanie nie dyskryminuje nieproporcjonalnej taktyki sprzedażowej, gdzie na produktach luksusowych producent próbuje wyrównać swój zysk z tych tańszych towarów
- jak często widełki miałyby być odnawiane w związku z inflacją
To tylko pytania, które przyszły mi do głowy w ok. 20 minut, jest ich z pewnością dużo więcej. Obecny model zakłada ryzyko producenta 'że mu się nie sprzeda' co określa jego własne widełki rynkowe.
Dlatego bardzo serdecznie proszę o powrót do tematu. Problemy gospodarcze i niesprawiedliwość społeczna to jedno, a San Remo Cube to drugie. Zachęcam do założenia osobnego tematu :)
Pozdrawiam,
Paweł
-
Do powyższego modelu miałbym bardzo wiele pytań:
- kto miałby decydować, że akurat 2-2,5x a nie np. 1,75-2
- ile osób miałoby znaleźć się w takim zespole decydującym (czy jedna, czy kilka)
- jest ryzyko, że skoro byłaby to kontrola rządowa, to w owej radzie zasiadaliby wujkowie ministra i wcale nie byliby to specjaliści zbający się na robocie + kontrole zaprzyjaźnionych zakładów pobłażliwym okiem
- towarów jest bardzo wiele, zatem jak zrównać marżę pomidora, samochodu i pieców zakupionych do huty
- skoro jest tak duże zróżnicowanie, na jakie grupy towarowe je podzielić
- firmy składające i produkujące mają mieć prawo inną marżę
- czy nie skończyłoby się tym, że producent nie wliczałby w koszty produkcyjne od razu prowizji od sprzedaży oraz innych kosztów, żeby tylko zmieścić się w widełkach
- czy takie rozwiązanie nie dyskryminuje nieproporcjonalnej taktyki sprzedażowej, gdzie na produktach luksusowych producent próbuje wyrównać swój zysk z tych tańszych towarów
- jak często widełki miałyby być odnawiane w związku z inflacją
Na wszystkie te pytania i jeszcze 100 innych jakie można wymyślić da się również znaleźć dobrą odpowiedź. Podobno opłacamy urzędników, mamy też niby wielu ekspertów od ekonomii itd... Pewnie powinni się nad tym pochylić, wszak obecny "wolno rynkowy" system "średnio" funkcjonuje jak widać na wielu przykładach.
Dlatego bardzo serdecznie proszę o powrót do tematu. Problemy gospodarcze i niesprawiedliwość społeczna to jedno, a San Remo Cube to drugie. Zachęcam do założenia osobnego tematu
O ile dobrze widzę, to Ty wszedłeś w naszą rozmowę (moją, Skansena i Krystiana) pisząc swoje przemyślenia nie tylko dotyczące samego ekspresu. Naturalne jest więc, że dostałeś na nie odpowiedź. Wszystkie informacje na temat ekspresu zostały przedstawione na pierwszej stronie, więc nie ma obaw, że jeśli ktoś wejdzie w ten temat to będzie musiał przebijać przez gąszcz wiadomości z nim nie związanych aby znaleźć interesujące go informacje. Natomiast od pilnowania porządku są inni, więc jeśli Fux czy Goran uznają, że "odpłynęliśmy" za bardzo to z pewnością dadzą nam znać bez Twojego proszenia. :)
-
Producenci tego ekspresu San Remo być może kalkulują pod obecną sytuację w Europie. Po pandemii wszystkie kraje UE przez pewien czas będą prowadzić politykę łatwego pieniądza (USA już to robią) w celu rozruszania gospodarki. Czasem to się określa z przekąsem rozrzucaniem euro z helikopterów. :taktak: Ile zarobią to ich, później być może zejdą z ceną lub zaprzestaną produkcji.
-
Do powyższego modelu miałbym bardzo wiele pytań:
- kto miałby decydować, że akurat 2-2,5x a nie np. 1,75-2
- ile osób miałoby znaleźć się w takim zespole decydującym (czy jedna, czy kilka)
- jest ryzyko, że skoro byłaby to kontrola rządowa, to w owej radzie zasiadaliby wujkowie ministra i wcale nie byliby to specjaliści zbający się na robocie + kontrole zaprzyjaźnionych zakładów pobłażliwym okiem
- towarów jest bardzo wiele, zatem jak zrównać marżę pomidora, samochodu i pieców zakupionych do huty
- skoro jest tak duże zróżnicowanie, na jakie grupy towarowe je podzielić
- firmy składające i produkujące mają mieć prawo inną marżę
- czy nie skończyłoby się tym, że producent nie wliczałby w koszty produkcyjne od razu prowizji od sprzedaży oraz innych kosztów, żeby tylko zmieścić się w widełkach
- czy takie rozwiązanie nie dyskryminuje nieproporcjonalnej taktyki sprzedażowej, gdzie na produktach luksusowych producent próbuje wyrównać swój zysk z tych tańszych towarów
- jak często widełki miałyby być odnawiane w związku z inflacją
Na wszystkie te pytania i jeszcze 100 innych jakie można wymyślić da się również znaleźć dobrą odpowiedź. Podobno opłacamy urzędników, mamy też niby wielu ekspertów od ekonomii itd... Pewnie powinni się nad tym pochylić, wszak obecny "wolno rynkowy" system "średnio" funkcjonuje jak widać na wielu przykładach.
Nie wiem ile masz lat ;) , ale taki system już mieliśmy, ja pamiętam...
Efektem takich regulacji typu "cena dla każdego" będzie tylko brak towaru. Takie są prawa ekonomii i się sprawdzają. Dawniej (za komuny) samochody, telewizory, pralki.. itp były tanie wg cen sklepowych, tylko sklepy były puste, a kupić można było za cenę rynkową...
Teraz działa to dokładnie tak samo. Np. Sony nie nadążające z produkcją playstation , cena sugerowana niby fajna, tylko nigdzie kupić się nie dało... handlarze zbierali wszystko i wystawiali ze swoją marżą...
Gdyby cenę tego ekspresu ustawić tak, że będzie dłuuuuuga kolejka chętnych, a producent ma np. 100/miesiąc to kto ma je kupić? Lista kolejkowa? Pierwszy kolorowy TV tak kupiliśmy - sąsiadka przez ~miesiąc chodziła codziennie do sklepu podpisać się na liście kolejkowej i towaru, na który polowała nie dowieźli, za to były telewizory, to kupiła ;) a, że nie potrzebowała to odkupiliśmy... ;)
-
Nie mieliśmy takiego systemu, regulacja była o wiele głębsza i w każdym aspekcie. Komunę pamiętam doskonale, niestety. Niczego takiego nie sugerowałem, wybrać najlepsze elementy różnych systemów i je skleić w dużym uproszczeniu. Pewnie się da jakby nad tym pomyśleli ludzie, którzy mają faktycznie dobro (wszystkich) ludzi jako priorytet. Komuna nie była dobrym systemem, obecny również dobry nie jest. Więc może trzeba poszukać czegoś innego i spróbować coś z tym zrobić. Tyle.
-
Ten ekspres, a w zasadzie każdy ekspres to dobro luksusowe.
Nie da się racjonalnie wytłumaczyć, chęci robienia espresso w domu.
Są kawiarnie, są tanie metody przelewowe.
Espresso w domu to luksus stąd i luksusowa cena.
-
Pewnie się da jakby nad tym pomyśleli ludzie, którzy mają faktycznie dobro (wszystkich) ludzi jako priorytet.
Możesz być pierwszy. Sprzedaj ECM-a i zamiast Sanremo za 15000 kup 10 sztuk Gaggii Classic, jedną zostaw sobie a dziewięć rozdaj za darmo.
Tak jak Paweł napisał:
Ten ekspres, a w zasadzie każdy ekspres to dobro luksusowe. Espresso w domu to luksus stąd i luksusowa cena.
-
Możesz być pierwszy. Sprzedaj ECM-a i zamiast Sanremo za 15000 kup 10 sztuk Gaggii Classic, jedną zostaw sobie a dziewięć rozdaj za darmo.
Może nie kombinuj, jak nie za bardzo wiesz, bo znowu zaczynasz i skończy się tak sam jak ostatnio.
Po pierwsze - ja swoją Technikę IV Profi kupiłem nową za 4,5k zł i nawet wtedy uważałem, że jest dość droga, ale nie była to jeszcze tak odjechana cena od rzeczywistości jak dziś. Na teraz następca tego ekspresu kosztuje prawie 2x tyle (8650 zł). Jakbym nawet sprzedał moje ECM to może by mi wystarczyło na makietę tego San Remo patrząc na jego cenę. Wątpię też aby mi wystarczyło choćby na 5x Gaggia Classic. ;)
I jak już musisz wiedzieć - rozdaję, co miesiąc na zwierzęta i ludzi, nie żeby to była Twoja sprawa. Systemu niestety sam zmienić nie mogę i też nigdy nie miałem aspiracji aby zostać politykiem.
Co do ekspresu i dóbr luksusowych to już kiedyś o tym dyskutowaliśmy tutaj (nie z Tobą). Obecnie wiele produktów, które nigdy nie były postrzegane za luksusowe, przesunęło się do tej kategorii i tak też jest ich cena tłumaczona; pomimo, że nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Patrząc w jakim kierunku to idzie, "za chwilę" może się okazać, że wszystko oprócz niezbędnych do egzystencji produktów będzie dobrem luksusowym. Ślepa uliczka.
-
Ale mnie wystraszyłeś.
Nietylko ja zwróciłem Ci uwagę na przedstawione przez Ciebie poniższe mądrości:
Jeśli pytasz systemowo - to powinna być jakaś kontrola państwowa na każdym etapie od produkcji po sprzedaż detaliczną. Ustalone limity (widełki) typu (przykładowo) x2 do x2,5 na cenę sprzedaży danego towaru przez producenta dla dystrybutora, kolejne widełki mnożnikowe dla niego przy sprzedaży dla klienta końcowego i powinno to być na bieżąco kontrolowane przez stosowne urzędy. Tak aby cena końcowa nie była wyrwana z kosmosu, bo...... najbogatsi i tak kupią, a "towar jest wart tyle ile za niego klient zapłaci", gdzie dotyczy to tylko najbogatszych, a pozostali...(czyli 95% społeczeństwa) no cóż... Przykro nam.
-
Ale mnie wystraszyłeś.
Nietylko ja zwróciłem Ci uwagę na przedstawione przez Ciebie poniższe mądrości:
Jeśli pytasz systemowo - to powinna być jakaś kontrola państwowa na każdym etapie od produkcji po sprzedaż detaliczną. Ustalone limity (widełki) typu (przykładowo) x2 do x2,5 na cenę sprzedaży danego towaru przez producenta dla dystrybutora, kolejne widełki mnożnikowe dla niego przy sprzedaży dla klienta końcowego i powinno to być na bieżąco kontrolowane przez stosowne urzędy. Tak aby cena końcowa nie była wyrwana z kosmosu, bo...... najbogatsi i tak kupią, a "towar jest wart tyle ile za niego klient zapłaci", gdzie dotyczy to tylko najbogatszych, a pozostali...(czyli 95% społeczeństwa) no cóż... Przykro nam.
Mylisz zwracanie uwagi z odpowiedzą na zadane pytanie, to co teraz zacytowałeś to była moja odpowiedź na pytanie Pawła skierowane do mnie - o proponowane zmiany.
Rozmowa polega na przedstawieniu argumentów, masz inne pisz, to jest forum dyskusyjne. Jak nie masz i chcesz się doczepić jak to zrobiłeś to powyżej - nie znając realiów przykładów, które przytoczyłeś, to cóż... Ciągle robisz to samo, tylko nick się zmienia (zmieniał). Na tym zakończę swój udział w tej "dyskusji" z Tobą.
-
przytoczyłeś, to cóż... Ciągle robisz to samo, tylko nick się zmienia (zmieniał).
Właśnie przytoczyłeś konstruktywny argument, żeby przyćmić swoje wywody z minionej epoki.
Nie znasz ekspresu, z jakiej jakości elementów zewnętrznych i wewnętrznych został zrobiony, ale uważasz że jest za drogi. Może i jest, ale jak chcesz, to wyprodukuj tej samej jakości ekspres za np 5k, to gwarantuje Ci, że z miejsca samych użytkowników WoK-a ze stu znajdziesz chętnych na niego.
-
Trochę Panowie przesadzacie z temperaturą dyskusji
ale cóż....
Jeżeli można - pewnie jak zwykle złoty środek i recepta leżą gdzieś po środku.
Patrząc np. na rynek hifi - audio, ceny sprzętu tego sektora poszły bardzo i w sposób nieuzasadniony w górę, biorąc pod uwagę jego aktualną jakość wykonania, użytych podzespołów i materiałów. Inny przykład to rynek suplementów w Polsce. Nigdy nie wprowadzono u nas kontroli czy procedur dopuszczenia podobnych do leków, dlatego kupujemy zwykle kota w worku, sugerując się jedynie opisem na opakowaniu (warto kupować suplementy np. z USA). Tym nie mniej, regulacje i kontrola cen przez Państwo w sektorze, gdzie nie ma monopolisty na rynku, wydaje się całkowicie zbędna. Cena tego San Remo dla przeciętnego Polaka wydaje się wysoką, ale my przecież nie znamy strategii sprzedaży i badań rynku firmy. Być może, w założeniu, większość sprzedaży ma być realizowana na zasobniejszych finansowo rynkach np. Niemiec czy Szwajcarii i tam nie jest już tak dyskusyjna.
Wysłane z mojego CLT-L29 przy użyciu Tapatalka
-
Jeden z najładniejszych ekspresów dla mnie, biorąc pod uwagę cenę wszystkiego wokół wydaje się niewyróżniająca z otoczenia :)
-
Cana niebezpiecznie zblizyla sie do La Marzocco Linea Mini, którą z rodzimej dystrybucji mozna miec za 16900.
-
No właśnie. Wolę LM :).
-
Cana niebezpiecznie zblizyla sie do La Marzocco Linea Mini, którą z rodzimej dystrybucji mozna miec za 16900.
Sorry, ale mógłbyś doprecyzować? Miałeś na myśli cenę netto , czy gdzieś można ją kupić za tyle brutto?
-
Sorry za off-top, ale jak ju tu zaczęliśmy ;), a poza tym czym byłby dobry temat bez odrobiny off-topu? :D
Cana niebezpiecznie zblizyla sie do La Marzocco Linea Mini, którą z rodzimej dystrybucji mozna miec za 16900.
Wyglada na to, że niebezpiecznie to obniżyli cenę deskowi i teraz jest już poniżej 15 000zł za Lineę Mini:
https ://www.coffeedesk.pl/nasze-marki/la-marzocco/
Bierzcie i pijcie z tego wszyscy, bo taniej już raczej nie będzie... :D
-
Jeśli pytasz systemowo - to powinna być jakaś kontrola państwowa na każdym etapie od produkcji po sprzedaż detaliczną. Ustalone limity (widełki) typu (przykładowo) x2 do x2,5 na cenę sprzedaży danego towaru przez producenta dla dystrybutora, kolejne widełki mnożnikowe dla niego przy sprzedaży dla klienta końcowego i powinno to być na bieżąco kontrolowane przez stosowne urzędy. Tak aby cena końcowa nie była wyrwana z kosmosu, bo...... najbogatsi i tak kupią, a "towar jest wart tyle ile za niego klient zapłaci", gdzie dotyczy to tylko najbogatszych, a pozostali...(czyli 95% społeczeństwa) no cóż... Przykro nam.
to już było przerabiane wiele razy i nazywa się "gospodarka planowana/sterowana" i zazwyczaj łączy się z socjalizmem i komunizmem (w najlepszym razie etatyzmem). Ja słusznie koledzy zauważyli - już to przerabialiśmy/przerabiamy (socjalizm/komunizm - za "komuny", etatyzm - 20-lecie międzywojenne i teraźniejszość i nie mówię tu o obecnym rządzie, tylko o prawie całej historii po 89 roku). Jak to się kończy - wszyscy wiemy. Biedni są jeszcze biedniejsi, a bogacze mają się dobrze, ewentualnie zastąpieni są "nomenklaturą"....
Tak wiele razy próbowano i nadal ludzie myślą, że socjalizm jest dobry, tylko wykonawcom się "nie udało".....
Na wszystkie te pytania i jeszcze 100 innych jakie można wymyślić da się również znaleźć dobrą odpowiedź. Podobno opłacamy urzędników, mamy też niby wielu ekspertów od ekonomii itd... Pewnie powinni się nad tym pochylić, wszak obecny "wolno rynkowy" system "średnio" funkcjonuje jak widać na wielu przykładach.
tak - "obecne regulacja są niedoskonałe, więc zrobimy uszczegółowienie tych regulacji, a następnie nowe regulacje do starych regulacji" - jak to się kończy, wystarczy spojrzeć na prawo podatkowe VAT, a to o czym mówisz byłoby jeszcze bardziej skomplikowane... A co z urzędnikami - skąd pewność, że zrobią to dobrze i będą nieprzekupni?
Dobrym przykładem na to jest historia Romana Kluski i firmy Optimus.
Cały czas w tym wątku zwala się winę na mityczny "wolny rynek", gdy tymczasem ten wolny rynek nie istnieje chyba nigdzie na świecie, a na pewno nie w Polsce (może istniał w pewnej formie kilka miesięcy po 89 roku), bo to co nam serwowano jako wolny rynek, to było jawne złodziejstwo i robienie z ludzi głupków, a Balcerowicz i spółka powinni oglądać świat zza krat.
Znam doskonale ten temat, pracuje dla jednej z dwóch (trzech, ale trzecia akurat pomimo, że może to generalnie nie działa na tym poletku) korporacji, które mają określone patenty (nikt inny nie może wejść na ten rynek) dla pewnej gałęzi elektroniki (komputerowej) i ta ich "konkurencja" doprowadziła do tego, że dziś ten sprzęt to jest drogie hobby dla wybranych, pomimo, że powiedzmy 10-15 lat temu był dostępny dla wszystkich. Zyski tych korporacji przekraczają wyobrażenie przeciętnego człowieka.
w tym przykładzie, to regulacje (prawo patentowe) a nie wolny rynek doprowadziły do takiej sytuacji....
Sam tego doświadczyłem 2 lata temu, złamałem nogę będąc na urlopie w NY, za zwykły rentgen firma, która mnie ubezpieczała zapłaciła 380 dolarów. Przecierałem oczy ze zdumienia jak to zobaczyłem.
sam byłem świadkiem sytuacji podobnej - wizyta na ichniejszej izbie przyjęć, badanie lekarskie, badania z krwi i odesłanie do domu - rachunek 1000$. Tylko że to też nie do końca efekt wolnego rynku (z tego co mi tłumaczyli amerykanie), tylko faktu że tam o byle co można skarżyć lekarzy i szpitale, a odszkodowania sięgają astrnonomicznych kwot, więc połowę swoich dochodów wydają na ubezpieczenia, więc ceny świadczeń to uwzględnia....
Wracając do San Remo - producent może sobie wystawić cenę jaką chce - jak będzie za wysoka, to nikt tego nie kupi i po prostu nie zarobi i tyle. Ważne, żeby klient miał rozeznanie, czy to jest warte tej ceny, czy nie - i między innymi po to mamy takie forum jak nasze. Gorzej byłoby, gdyby ów producent był monopolistą, ale na szczęście nie jest.....
-
Krótko, bo szkoda wracać do tego, każdy ma swoje zdanie.
to już było przerabiane wiele razy i nazywa się "gospodarka planowana/sterowana" i zazwyczaj łączy się z socjalizmem i komunizmem (w najlepszym razie etatyzmem). Ja słusznie koledzy zauważyli - już to przerabialiśmy/przerabiamy (socjalizm/komunizm - za "komuny", etatyzm - 20-lecie międzywojenne i teraźniejszość i nie mówię tu o obecnym rządzie, tylko o prawie całej historii po 89 roku). Jak to się kończy - wszyscy wiemy. Biedni są jeszcze biedniejsi, a bogacze mają się dobrze, ewentualnie zastąpieni są "nomenklaturą"....
Tak wiele razy próbowano i nadal ludzie myślą, że socjalizm jest dobry, tylko wykonawcom się "nie udało".....
Nigdzie nie sugerowałem, że socjalizm był dobry. Przeżyłem całkiem spory kawałek swojego życia w tym systemie. Nie był dobry. Tak samo jak nie jest dobry "wolny rynek", napisałem, że raczej chodziło o jakiś mariaż tych dwóch systemów, połączenia z nich tego, co było/jest najlepsze i odrzucenia tego, co nie działało i nie działa.
tak - "obecne regulacja są niedoskonałe, więc zrobimy uszczegółowienie tych regulacji, a następnie nowe regulacje do starych regulacji" - jak to się kończy, wystarczy spojrzeć na prawo podatkowe VAT, a to o czym mówisz byłoby jeszcze bardziej skomplikowane... A co z urzędnikami - skąd pewność, że zrobią to dobrze i będą nieprzekupni?
Dobrym przykładem na to jest historia Romana Kluski i firmy Optimus.
Cały czas w tym wątku zwala się winę na mityczny "wolny rynek", gdy tymczasem ten wolny rynek nie istnieje chyba nigdzie na świecie, a na pewno nie w Polsce (może istniał w pewnej formie kilka miesięcy po 89 roku), bo to co nam serwowano jako wolny rynek, to było jawne złodziejstwo i robienie z ludzi głupków, a Balcerowicz i spółka powinni oglądać świat zza krat.
Pewne to w życiu są tylko dwie rzeczy, myślę, że doskonale wiesz jakie. Nie oznacza to, że nie należy próbować zmieniać tego, co nie działa dobrze. Gwarancji na sukces z założenia brak.
Zgadzam się, że wolny rynek praktycznie nie istnieje, bo jest to niemożliwe przy naturze ludzkiej. Może początkowo, ale później prowadzi dokładnie do tego, co mamy teraz, m.in. dlatego z praktycznego punktu widzenia nie jest to dobry system; teoria super.
w tym przykładzie, to regulacje (prawo patentowe) a nie wolny rynek doprowadziły do takiej sytuacji...
Z zewnątrz może tak to wygląda... w rzeczywistości tak nie jest, tutaj mogę powiedzieć, że wiem ze 100% pewnością jeśli chodzi o moją konkretną branżę.
sam byłem świadkiem sytuacji podobnej - wizyta na ichniejszej izbie przyjęć, badanie lekarskie, badania z krwi i odesłanie do domu - rachunek 1000$. Tylko że to też nie do końca efekt wolnego rynku (z tego co mi tłumaczyli amerykanie), tylko faktu że tam o byle co można skarżyć lekarzy i szpitale, a odszkodowania sięgają astrnonomicznych kwot, więc połowę swoich dochodów wydają na ubezpieczenia, więc ceny świadczeń to uwzględnia....
Jestem w USA przeciętnie 5-6 razy w roku, od prawie ćwierć wieku (taka praca), to państwo jest idealnym przykładem do czego doprowadził "wolny rynek" (przestał być wolnym rynkiem dawno temu, ale tylko dzięki temu, że na początku pozwolili na takowy), który został posunięty do ekstremum. Tak, możesz pozwać każdego lekarza, szpital, o cokolwiek, prawie. Właściwie tam możesz kogokolwiek, o prawie cokolwiek pozwać. Szpitale mają nawet na ten cel fundusz bezpieczeństwa. Natomiast ceny nie wynikają z tego, z całą pewnością. Podobnie jak fakt, że nie mają oni systemu edukacji, a jedynie biznes edukacyjny(koszt dla studentów miażdży), nie mówiąc już o tym do czego doprowadził brak kontroli państwa nad instytucjami finansowymi (bankami itd...), najlepsze hity ostatnich dekad.
Wracając do San Remo - producent może sobie wystawić cenę jaką chce - jak będzie za wysoka, to nikt tego nie kupi i po prostu nie zarobi i tyle. Ważne, żeby klient miał rozeznanie, czy to jest warte tej ceny, czy nie - i między innymi po to mamy takie forum jak nasze. Gorzej byłoby, gdyby ów producent był monopolistą, ale na szczęście nie jest.....
To też zostało wcześniej napisane (o forum i co robić w takim przypadku), więc się zgadzam i na tym poprzestanę, nie ma sensu odpływać tak bardzo w dywagacje polityczno-rynkowe, ilu ludzi na świecie tyle opinii... każdy ma swoją, a miejsce (temat) średni na takie wynurzenia.
-
Mnie osobiście podoba się kieszonka na pisaki...
https://www.instagram.com/p/CVXn3KtMpj1/?utm_medium=copy_link
-
Cześć,
Pomijając cenę.
Czy Ktoś użytkuje Cube R?
Rozważam go do biura, jasny niebieski wpisuje się w kolorystykę naszej firmy, więc mogę dopłacić za dizajn.
Jakość kawy, użytkowanie nie może jednak zejść aż tak na drugi plan.
Z innych rozważam Bezzere, Rockera, vibemme, ECM.
Wszystko co ma rota pompę i jest możliwie małe.
-
A jasno niebieski ASCASO BABY T PLUS ? Lub BABY T PLUS FLOW CONTROL ? Co do ceny to możemy podyskutować... ;)
https://caffebarca.pl/produkt/ekspres-do-kawy-ascaso-baby-t-plus-blekitny/ (https://caffebarca.pl/produkt/ekspres-do-kawy-ascaso-baby-t-plus-blekitny/)
https://caffebarca.pl/produkt/ekspres-do-kawy-ascaso-baby-t-flow-control-blekitny/ (https://caffebarca.pl/produkt/ekspres-do-kawy-ascaso-baby-t-flow-control-blekitny/)
-
Panie Januszu
Aktualnie mam Ascaso od Pana w biurze i chcę coś innego. Zmiana dla zmiany. Coś nowego.
Ale faktycznie oglądałem np Vibemme u Pana na www i wracam ponownie z info, że strona działa dramatycznie.
pozdrawiam
maciek
-
Jeśli nazwę odłożymy na bok to na pewno BABY T PLUS byłby czymś zupełnie nowym.
Ale z ciekawych ekspresów z pompą rotacyjną to polecałbym ALEX DUETTO IV PLUS z możliwością personalizacji
https://caffebarca.pl/produkt/ekspres-do-kawy-izzo-alex-duetto-iv-plus/ (https://caffebarca.pl/produkt/ekspres-do-kawy-izzo-alex-duetto-iv-plus/)
a jeszcze bardziej CREM ONE 2B R-LFPP DUAL
https://caffebarca.pl/produkt/ekspres-do-kawy-crem-one-2b-r-lfpp-dual/
Co do strony to zależy. U mnie działa w porządku. Może trzeba spróbować na innej przeglądarce.
-
Zmiana dla zmiany.
Skoro działa to po co na siłę zmieniać?
-
Ma już ponad 10 lat, a jak zajrzelismy do środka to rdza na maxa już.
Poza tym nowa zabawka:) Może lepsza kawa będzie :D