;

Flexooo - zdj. XI.2017r.


28 Gości, 6 Użytkowników
   
28 Gości, 6 Użytkowników (2 Roboty)
pj.walczak, hi_aro, Mr. Kawa, Jemek, Edwin Jagger, tomd, Google (2)
użytkowników
  • Użytkowników w sumie: 3188
  • Najnowszy: patsmyrf
Statystyki
  • Wiadomości w sumie: 120384
  • Wątków w sumie: 4170
  • Dziś online: 67
  • Najwięcej online: 72
  • (04 Grudzień 2017, 21:30:11)

Kalendarz

Lelit Victoria PL91T  - to ekspres, który testowałem przez ostatnie trzy tygodnie.  



Z czym mamy do czynienia? Po otwarciu pudełka ukazuje się bardzo kompaktowy (bo o wymiarach 22,5x27x38 cm) sprzęt, a jego wykonanie na pierwszy rzut oka wywołuje pozytywne emocje. Mamy do czynienia ze stalową obudową, jest ona dobrze spasowana i w użytkowaniu nie sprawia większych trudności z utrzymaniem higieny. Jak każda stal – ma tendencję do przyjmowania naszych odcisków palców, ale jej szczotkowanie zmniejsza ten problem i pod względem estetycznym jest na pewno na plus.  


 
W zestawie otrzymujemy pełnowymiarowy portafilter o wadze 550g dedykowany do 58 milimetrowej grupy kawowej i trzy sitka – pojedyncze, podwójne i ślepe.


 
Portafilter jest dobrze wykonany, ma podwójną wylewkę, która jak dla mnie jest idealna (pomijam NPF). Strumień kawy początkowo kierowany jest w stronę ekspresu, dalej rozdziela się i kieruje w przeciwną stronę prezentując barwy tworzonego espresso.


 
Bez problemu, do tej niepozornej na pierwszy rzut oka maszyny, pasowała kolba NPF z mojego Rocketa R58 .

Kolejne elementy, o których warto wspomnieć to mosiężny bojler, który według producenta ma pojemność 300ml – niedużo, ale w  domowych warunkach z pewnością się sprawdzi. Dodatkowo nie wymaga on długiego czasu nagrzewania aby osiągnąć pożądaną temperaturę. Czas od temperatury pokojowej do 98`C to średnio około 2 minuty Warto dać mu jeszcze kilka minut aby nagrzała się grupa i kolba.  


 
Victoria pokazuje aktualną temperaturę na wyświetlaczu ciekłokrystalicznym znajdującym się pod podświetlanym manometrem. Oprócz temperatury, bardzo przydatną funkcją jest timer, który pokazuje nam czas wytwarzanego espresso, odliczając od 25 sekund. Nie odnalazłem funkcji automatycznego wyłączenia pompy po 25 sekundach, ale nie uważam tego za minus.  


 
Ekspres wyposażony jest w pompę wibracyjną, która jest dość dobrze wytłumiona i z pewnością nie będzie najgłośniejszym elementem opisywanego zestawu. Victoria ma pojemnik na wodę o pojemności 2,7l, do którego mamy łatwy dostęp.


 
Jak w większości elektronicznych ekspresów jest też tutaj czujnik poziomu wody, który daje informacje na wyświetlaczu kiedy zaczyna jej brakować.  
 


Ten sprzęt ma jeszcze jedną funkcję pod nazwą LCC (Lelit Control Center) – jest to nic innego jak PID, dzięki któremu ustawiamy żądaną przez nas temperaturę. Czujnik znajduje się w bojlerze i to tutaj możemy korygować nasze napary. Oprócz kawy, możemy podać gorącą wodę i wygenerować parę wodną.  


 
Tym sposobem możemy przejść do tematu spieniania mleka. Przełączamy ekspres na tryb spieniania, czekamy aż woda w bojlerze nabierze odpowiedniej do tego procesu temperatury. Na prawym boku ekspresu znajduje się pokrętło i to właśnie nim regulujemy moc spieniania. Dysza ma co prawda jedną dziurkę, ale przy odpowiednim ułożeniu otrzymujemy piękny wir w dzbanku i po kilku chwilach przysłowiowy mleczny „jogurcik”. W moim przypadku pierwsze spienianie było idealne, kolejne dwa-trzy coś musiałem przekombinować i dopiero w kolejnych próbach osiągnąłem powtarzalność. Myślę, że nie powinno to rozwiązanie przysporzyć większych problemów nowym użytkownikom.



Warta podkreślenia jest wysokość pomiędzy grupą, a podstawą – ma ona 10cm ale dodatkowo otrzymujemy małą kratkę, która pełni funkcję podstawki pod małe filiżanki, szczególnie przydatne podczas przyrządzania espresso, wysokość zmniejsza się wtedy do 7,5cm.  


 
W zestawie miałem możliwość testowania młynka Lelit William PL71 – w skrócie, bo niestety nie było nam razem po drodze, a łatwiej było mi obsługiwać Fiorenzato, jest to  młynek z 50mm płaskimi, stalowymi żarnami, wyposażony w bezstopniową skalę regulacji mielenia i programowalny czas mielenia. Pod względem estetycznym dobrze komponuje się w zestawie z ekspresem, bo jakość wykonania i użyte materiały są praktycznie identyczne.  Być może przez fakt, że pod ręką miałem inny, gastronomiczny młynek nie jestem do końca usatysfakcjonowany obcowaniem z Williamem.


 
Podsumowując całość powierzonego mi sprzętu, uważam, że jest to bardzo dobry komplet, który z pewnością zadowoli początkującego domowego baristę. Jego wykonanie, jakość użytych materiałów i specyfikacja pozwoli przez wiele lat cieszyć się perfekcyjnym espresso. Dedykowałbym go osobom, które nie mają miejsca na większe, w pełni profesjonalne maszyny, jest to z pewnością dobra propozycja przy ograniczonym budżecie. Sam ekspres można kupić za nieco ponad 3'800zł, a cały zestaw kosztuje w granicach 5'500zł.  


 
Bardzo dziękuję firmie konesso.pl za możliwość testowania tego zestawu. Więcej fotek i filmików z testu znajdziecie tutaj.


Share on Facebook! Share on Twitter! g+ Reddit Digg this story! Del.icio.us StumbleUpon

Artykuły w « Recenzje sprzętu »

Komentarze *

Opcja komentarzy została wyłączona dla tego artykułu.

Ostatnie posty


Pokaż nieprzeczytane posty: Nowe / Wszystkie / Odpowiedzi